mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

FR: Ruda, mąż, dziecko i kac by HC.

Blog zawiera rozmowy, wymiany smsowe i treści, które mogą urazić czyjeś poglądy i uczucia religijne..

2014

Gdzie się uczy i pracuje, tam się chujem nie wojuje!

No prawda. Prawda którą trudno podważyć i z którą trudno się nie zgodzić. Tym bardziej, że przykład mojego dobrego koleżki, który wyrażając niechęć w puknięciu swojej menadżerki musiał porzucić fajną, perspektywiczna robotę dawał mi kolejne, silne argumenty by być na "nie".

Dzięki Bogu złożyłem wypowiedzenie ;D

Ale od początku.

Rozkładając na porannej zmianie pecefałkowe ścierwo w jednej z tych żółto-niebieskich firm, które dają ci możliwość wyremontowania swojej chałupy za nędze grosze, zauważyłem ją. Niskiego, farbowanego rudzielca z fajnym tyłkiem i przeboską figurą. Nowo przyjęta. HB 9? HB 10? Sam nie wiem. Po prostu mój typ. Prowadzona przez mojego kierownika. Gościa który żadnej okazji nie przepuszcza. Delikatna obczajka z drabiny i juz wiem, że najbliższe tygodnie nie będą się skupiały na robocie tylko na upolowaniu rudej. Podbijam do kiera i delikatnie próbuje wybadać teren:

H: Co tam? Nowa kasjerka na szkoleniu?
K: Taaa...a coś ty się tak wyperfumował? Kasjerki i bez tego dają.
H: Haha które?
K: Wszystkie Wink
H: Dobre.... a ta nowa to jak tam stoi? Kiedy zaczyna solo na kasie?
K: Ma męża i dziecko. Nie twoja liga młody.

No na pewno.

Uroki pracy w korpo.

Pierwsze 2 dni odpuszczam. Przy szkoleniu raczej niewiele mógłbym ugrać, bo rudzielec pomyka po sklepie z ciągłą obstawą. Co sie odwlecze to nie uciecze.

Wbijając do roboty na popołudniową zmianę, pomykając alejką, która prowadzi obok kas widzę ją. Spięta, zestresowana, i ledwie ogarniająca klienterię nawet nie zauważyła gdy przechodziłem. Spoko. Monitoruje ja od góry do dołu i stwierdzam, że jest prze
zajebista. Nawet w tym beznadziejnym zółto-niebieskim uniformie.

Schodzę na przerwę, lecę do palarni z zamiarem wypalenia tylu szlug ile tylko zdołam. Wchodzę i widzę ją. Siedzi i nerwowo pożera kiepa. Lokuje się naprzeciwko niej i wpada mi do gowy taka myśl.

"Ty wiesz, że jesteś atrakcyjna. Kierownik tez pewnie swoje próbował ugrać. Bartek i Sławek (ziomki z innych działów) tez swoje zaloty uruchomili. Reszta niedługo pewnie zacznie smalić cholewki...za długo tu robie, żeby nie wiedzieć takich rzeczy. Trzeba zagrać niekonwencjonalnie."

Siadam, odpalam faje. I ćmię.

I słowa nie wypowiadam.

Wyjebka.

Siedzi, zerka na mnie. Ale nic nie mówi.

I tak sobie siedzieliśmy. Po ok 10 minutach zbiera graty i idzie.

Spoko. Tak miało być. Pokazać się jako ten jeden, który ma w dupie jej urodę i ma wyjebke na tandetne zagadywanie o dupie maryny, byleby tylko nawiązać jakiś temat i dać sobie złudna nadzieję na sukces.

Wbijam do roboty, po dniu wolnym. Idąc alejką z kasami widzę ją. Łapiemy ej kontakt. Uśmiecham się i wysyłam jej na dłoni buziaka. Zaciesz od ucha do ucha, jednak klienci przy kasie nie pozwalają na nic więcej. Czekam do momentu zamknięcia sklepu i przed końcem zmiany idę na dział metalowy, biorę dwie śrubki, i uderzam na kasy w poszukiwaniu rudej.

Stoi ona. Sama, bez żadnych klientów.

Laughing out loud

Podchodzę, kładę 2 śrubki na taśmę i mówię.

H: Zniżkę dla studentów poproszę.
D: haha, 89 groszy płacisz i jeszcze zniżke chcesz?
H: Nie płacą tu tak dobrze jak Ci sie wydaje.
D: Musisz mi podać swój kod pocztowy. Takie wymogi.
H: xx-xxxxx

Dziewczę wbija zły kod, a papierek który jej dałem wypada jej z reki. Widać, że jest zdenerwowana.

D: Teraz musisz uważać, bo wiem gdzie mieszkasz Smile
H: Będziesz wpadać na kawkę i seksy?
D: Mmmm...Chciałbyś.
H: Przecież nie powiedziałem że bym chciał.
D:......

Następnego dnia, wpadam przed robota do palarni. Odpalam, siedzę i kontempluje. Przychodzi ruda. Startuje o 14:00 tak samo jak ja. Siada na prawo ode mnie, wywala swoje racice na śmietnik i w pozycji prawie leżącej siedzi taka pachnąca i kusi. Krótka niebieska sukienka, kończąca się w okolicach połowy ud, japonki, i te rude włosy. Spięte, odsłaniające jej boska szyję. Nie ma co zgrywać buraka więc zaczynam.

H: Muszę Ci powiedzieć, że zajebiście pachniesz kobieto....wypadł ci dzisiaj dzień kąpieli?
D: hhaha tak. W każdy czwartek i sobotę.
H: Szacun. U mnie wypada tylko w niedziele.
D: czuć Laughing out loud Może czas wziąć kąpiel jutro?
H: Jutro to słabo, bo musze jechać i porozglądać się za strunami do gitary.

blablabla pierdy których nie pamiętam.

D: U mnie na mieście jest sklep muzyczny. Akurat koło niego przejeżdżam więc jak chcesz to mogę tam zajrzeć i się popytać.
H: Oooo i tutaj życie byś mi uratowała. Tylko pewnie nie będziesz wiedziała jakie, więc zapisz sobie mój numer i jak juz tam będziesz to zadzwoń a ja ci powiem co i jak.
D: ok, ale to dopiero jutro jak coś.
H: Spoko. Jeść nie woła.

Nadejszło jutro.

UŻ wzięty. Leżę na bułach w domu i dostaje MMS. Na zdjęciu Dunlopy 9.

H: Kupiłaś?
D: Tak Tongue
H: A Skąd wiedziałaś, że akurat takie :>?
D: Strzelałam Tongue
H: Jestem Ci winien dobrego loda Tongue
D: hahah ty i te twoje hasła Tongue wystarczy, że oddasz pieniądze Laughing out loud
H: Zabiorę Cię na piwko i będziemy kwita Smile
D: ta. Ciekawe co powiem mężowi.
H: Powiesz, że idziesz z kolegą na piwo. Nie mam zamiaru się do Ciebie dobierać ani odbierać Ci cnoty Laughing out loud
D: jeszcze zobaczymy jak coś. na razie nie wiem Smile
H: To jak się dowiesz, to daj znać Wink
D: hahaha jasne Laughing out loud

Niby dobrze, niby chujowo. Czułem, że jak zacznę naciskać to laska się spłoszy i będzie dupa zbita. Postanowiłem wziąć ją sposobem. Zauważyłem, że "D" pomyka no stop w okularach przeciwsłonecznych więc spotykając ją przed robotą podkręciłem gadkę o pierdołach i zajumałem jej patrzałki.

H: ooo fajne to masz. Pożyczam na wieczne nieoddanie.
D: hahah ej nieeee, to są moje jedyne Sad
H: Pechulec Domi Laughing out loud oddam ci po robocie.

Pechulec. Bo ona kończyła o 21:00 a ja o 20:00 Laughing out loud

Brzydko, ale dało efekt. Wieczorem dostaje sms.

D: ej łobuz. Co porabiasz Laughing out loud?
H: nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz ;D
D: Sad nie lubię cię już. Ale muszę się z Tobą spotkać, bo musisz mi okulary oddać.
H: Wpadnij jutro o 18:00 na xxx. Okularki będą do zwrotu.
D: a czemu akurat tam?
H: bo chce cię zabrać do pokoju matki z dzieckiem, zerwać z ciebie ubranie i zrobić Ci anal terror ;D
D: ??. a to sorry. nie będę miała czasu. Przynieś mi je do pracy.
H: Ok. Ja do poniedziałku pracuje, więc we wtorek rano ci je podrzucę. Bajooo.
D: haha nie no, żartowałam Smile

Smile

Nadejszło kolejne jutro o 18:00

Czekam na przystanku. W reklamówce wino, koc, bluza dla rudej (żeby nie zmarzła wieczorem) i okulary. Przychodzi. Czarne leginsy z dziurami, biała bluzka i czarna ramoneska. Z jej ciemna karnacją i rudymi włosami komponowało się to wprost nieziemsko. Myślała, że pójdziemy do galerii handlowej, a tu zonk. Biorę ja pod łapę i ruszamy na przedmieścia w odludne miejsce z pieknym widokiem na mini góry. Rozkładamy pierdolnik, siadamy i zaczynamy. Opowieści o tym o owym. Kładę się na jej kolanach (standard Laughing out loud) bawię się jej włosami, i nawijamy sobie wzajemnie makaron na uszy.

To była 3 kobieta w moim życiu, z którą gadało mi się tak swobodnie. Bez tego poczucia, że szukasz tematów na siłe, bez tej presji, że musisz non stop mielić ozorem, by uniknąć tej krępującej ciszy. Luz, komfort i fajna wibracja. Mówi, że ma męża, i dziecko. Że wpadli gdy mieli 18 lat i siłą rodzinka wepchnęła ich przed ołtarz, mimo, że ma wrażenie, że oboje tego nie chcieli.

Dosyć tego pierdolenia. Próbuje wkleić KC. Zasłania mi usta ręką i odsuwa.

;(

Bywa.

Zaczynam tematy bardziej intymne. Widzę te rumieńce, to zdenerwowanie. Czuję tą blokadę, którą buduje mąż, dziecko i miejsce w którym się znajdowaliśmy, bo w każdej chwili zza krzaków mógł wyjść dzik, jeleń albo Janusz z wąsem. Może chujowo to rozegrałem logistycznie. Hu nołs. Leżymy na kocyku, moje niegrzeczne ręce zaczynają wędrować, ale po za tyłkiem nie pozwalała na inny dotyk. Wbijam z KC po raz 2 ale lipa. Dobra, kończymy przedstawienie i lecimy na przystanek. W oczekiwaniu na autobus próbuje KC po raz 3. Odsuwa mnie z uśmiechem. Autobus podjechał. Podchodzi, daje mi buzi (nie można tego nazwać KC) i odjeżdża.

Twarda sztuka faken.

Ale wiedziałem, że gra toczy sie dalej

Po 2 dniach zaczepiam rudzielca smsem.

H: Ej, ruda Grażyna. Ty jesteś ekstraklasa ;D
D: Smile
H: Wygadana jak zwykle Wink. Co tak trupem śmierdzi? Coś się stało?
D: Mariusz miał wypadek w pracy. Będzie w szpitalu jakiś czas i zostałam z dzieckiem i samą sobą.... nawet nie mam do kogo gęby otworzyć.
H: o kierwa ;( trzym sie domi. Mogę Ci usłużyć męskiego ramienia. Bez podtekstów i wspominania tego co było ostatnio.
D: Dzięki, Ale Fabianek juz śpi :)a po za tym nie chce ci dupy zawracać moimi problemami.
H: Za 15 minut mam autobus więc szybka decyzja.
D: Jak chcesz Smile
H: Będe do 40 minut. Białe czy czerwone? Wink
D: Białe Smile

Wierzcie albo nie. Ale naprawdę nie jechałem tam z zamiarem zaliczenia FC, urabiania, czy podbijania sobie zasranego ego kolejna zaliczoną laską. Zwykła empatia i chęć dotrzymania towarzystwa rudzielcowi, który był w potrzebie. Potrzebie bycia z kimkolwiek, potrzebie pogadania, czy wyżalenia się jaki to ten świat skurwiały. Jechałem tam i liczyłem sie z tym, że czeka mnie 2 godzinna piesza podróż powrotna, bo wiedziałem, że nie bedę miał w godzinach nocnych żadnego transportu.

Wpadam do niej na to 7 piętro. Na dzień dobry przytyka palec do ust dając do zrozumienia bym nie obudził dzieciaka. Zdejmuje buty, kurtkę i cichaczem przenosimy sie do kuchni. Kieliszki na blacie, winiacz rozlany i zaczynamy rozmowę. Okazuję sie, że mężulkowi jakaś maszyna wykręciła prawą łapę. Niby wszystko ok, ale jednak groziła amputacja. Koszmar.

Ale ruda jakoś mało przejęta. Tak mi sie wydawało. Może to kwestia alkoholu? Może tak.

Rozmowy zboczyła na inny tor. Że szkoda, że już tam nie pracuje, że będą za mną tęsknić, że wprowadzałem taka aurę luzu i wyjebania na cały świat, że nie będzie tego gościa, który cały czas śmigał z bananem na twarzy blablabla.

No no

Winko sie kończy, ona wyciąga 2 czteropaki warki, i mówi, że ma ochotę się dziś "ściulać". No ok, ale komunikuje otwarcie, że musze jakoś wrócić do domu. Ona mi otwarcie wypala:

D: no chyba nie myślałeś, że będziesz tutaj nocować?
H: Nie.

Warki pękają. Atmosfera, jak na tragedie w pracy bardzo wesoła i luźna. Gadka klei się mocno bardzo, widzę masę IOI... alko zaczyna mną miotać więc mówię rudzielcowi, że pora na ewakuację bo jeszcze jeden browar i nie dotrę do domu. Ona potakuje ze zrozumieniem i odprowadza mnie do drzwi.

Ubieram buty, kurtałę, podchodzę by dać buzi w polik na do widzenia. Rudzielec odwraca mi głowę i wkleja KC. Zatrzepotany alko zaczynam brnąć w to gówno co raz głębiej i głębiej. Moje dłonie wędrują pod dresowe spodnie pani D. Brak bielizny. Chwytam ten soczysty, jędrny tyłek i wiem, że jestem ugotowany. I nie zwalam tego na alkohol bo wiem, że na trzeźwo tez bym się nie oparł. Podnoszę ją, wędrujemy do salonu, zrzucam swoją i jej koszulkę. I wszystko na pełnym oriencie by nie obudzić Fabianka z ścianą.

Po wszystkim leżymy, palimy wspólną faje i gadamy. Że było jej super, bo dawno nie miała orgazmu. W sumie to rzadko kiedy ma. I było jej to potrzebne.

Chciałaby się ze mną spotykać dalej. Miałem być na jej zawołanie. Taki osobisty wibrator, który nie potrzebuje baterii. Ona pstryka palcem, a ja jestem. Powiedziałem, że jak najbardziej mi to odpowiada i odezwę się jutro.

Następnego dnia wysyłam wieczorem sms.

H: Siema. Wiesz co, nie chce żebyś się czuła jak wydymana szmata, ale nie mam ochoty tego powtarzać. I nie jest to kwestia tego, że jesteś nieatrakcyjna itd. To jest kwestia mojego sumienia, które jest jak chomik. Albo śpi, albo gryzie Wink
D: Wiedziałam Smile nie sądziłam, że jesteś taki miękki.
H: Trudno być twardym kiedy to co widze mnie przerasta. Resztki człowieczeństwa się we mnie odezwały.
D: Mąż i dziecko cię przerasta?
H: Raczej ta cała otoczka.
D: ehhh....rozczarowałeś mnie.
H: Tym lepiej.
D: Smile
------------------------------------------------------------
Leżę sobie i mnie takie przemyślenia naszły;

Odbijałem i byłem odbijany. Gdy laska zdradzała ze mną swojego faceta to nigdy nie miałem wyrzutów sumienia. NIGDY. Bo wychodziłem z założenia, że litość to zbrodnia i że jak nie umiesz sobie upilnować baby to twój problem a nie mój.

Ale po tej akcji czułem się dziwnie. Jak kurwa, którą ktoś wziął na 3 baty, a później zapomniał zapłacić. Albo jak sęp, który zatacza koło na padlina i czeka az będzie gotowa do konsumpcji. Na drugi dzień myślałem, że mi wyrzut na sumieniu pęknie. Koleżka cierpi i leży w szpitalu z wykręconą łapą, a jego żona w tym czasie dopieprza mu rogi z kolegą z pracy.

Takie pytanie: gdzie kończy się uwodzenie, a zaczyna zwykłe skurwysyństwo i wykorzystywanie ludzkich problemów?

Wystarczyło ją z uśmiechem odepchnąć i wyjść. Ale gdybym to zrobił, to nie wyciągnął bym wniosków, które trochę zmieniły moje podejście.

I zastanawiam się.

Kto w tej całej porytej akcji, która mnie spotkała jest czarnym charakterem. Ja, czy "D" ?

Taki świat. Aldous Huxley to przepowiedział. Ja dołożyłem swoją cegiełkę Wink

Taka tam rozkmina.

Zdrowia ludziska!

Odpowiedzi

Nie przyszło ci do głowy że

Nie przyszło ci do głowy że oboje jesteście czarnymi charakterami? Prawdopodobnie zjebałeś dzieciństwo temu dziecku, teraz jego matka stopniowo zacznie traktować jego ojca jak ścierę i chłopak z takim wzorem będzie gotowy aby zatoczyć z historią koło. No i będzie frajerem co nie upilnował ;> (a to kurwa samochód że trzeba pilnować?!). Skąd w ogóle pomysł żeby rwać mężatkę z dzieckiem? I czy uważasz się za wartościowego mężczyznę a jeżeli tak to dlaczego uważasz że takie postępowanie jest bez wpływu na to?

A ja Ci sypnę 5tkę, robisz to

A ja Ci sypnę 5tkę, robisz to co chcesz żyjesz jak chcesz.
Ona wydymała Cię, Ty wydymałeś ją.
A o tym czy to dobre czy złe, każdy będzie miał swoje zdanie na ten temat.

I wiem że ktoś napisze że czy chciał bym żeby ktoś dymał mi matkę. Wszystkim tym mówię wprost- to z kim sypia moja matka nie ma wpływu na jej miłość do mnie i relację ze mną.

Tak więc czy ona jest dobrą matką czy nie, odłóżmy na bok, nikt z nas nie jest wyrocznią.

Sympatyczny człowieku, odnajdź równowagę w tym wszystkim. Najważniejsze żebyś ze sobą czuł się dobrze.

"to z kim sypia moja matka

"to z kim sypia moja matka nie ma wpływu na jej miłość do mnie i relację ze mną."

Na miłość nie ale na Twoją jakość życia tak. To z kim sypia Twoja matka ma wpływ na to jak odnosi się do ojca a to ma wpływ na wzorce jakie wynosisz z domu. Nie ma wpływu bezpośredniego na wasze relacje ale ma wpływ na Twoje relacje z innymi kobietami.

to poleciałeś fantazjami

to poleciałeś fantazjami .
Daj mi konkretny psychologiczny przykład tego.
Nie zgadzam się z Tobą, ponieważ równie dobrze mogła by moja matka odbijać życie seksualne ze swoim mężem(moim ojcem) na mnie.
Jeżeli załóżmy że życie seksualne ojca i matki jest dla nich niezadawaljące i są z tego powodu napięcia to też się to będzie odbijać na relacji matki z ojcem i tym jak będzie odnosić do swojego męża.
Tak więc przykro mi bardzo ale totalnie się z Tobą nie zgadzam.
Oczywiście będą małżeństwa w których będzie się to odbijać jasne w innych natomiast nie. Więc nie możemy określić jasno czy w tym tak a w tym nie.

Inny przekaz wychodzi od

Inny przekaz wychodzi od kobiety dla której wieloletnie małżeństwo z dzieckiem na karku jest świętością a inny od tej która się dupi na boku i jeszcze nie widzi w tym nic złego (przykład z bloga).

Portret użytkownika Invincible

Ja np. mam taki przykład z

Ja np. mam taki przykład z własnego życia. Ukaminujesz mnie? Zluzuj trochę, bo mam wrażenie, ze myslisz jak typowa kobieta - to wszystko przez niego, omamił mnie, wykorzystał, skrzywdził. Jeśli kobieta ma skłonności do puszczania się to zrobi to prędzej czy później, jak nie z X, to z przypadkowym Y, ktorego spotka w autobusie. Ewentualnemu rozstaniu jest winna tylko i wyłącznie ona, podjęła ryzyko, musi liczyć się z konsekwencjami. Czasami nawet lepiej dla faceta bo moze miec jeszvze czas na znalezienie jakiejś wartej uwagi

A czujesz podskórnie że ci

A czujesz podskórnie że ci się należy? Wink Pierwsze słyszę żeby wierność była typowo kobiecym wymogiem.

Portret użytkownika Invincible

Jeśli kobieta zdradza to

Jeśli kobieta zdradza to jest:P
Pewnie się należy skoro usłyszałem "To Twoja wina, wiedziałeś, że nie jestem sama i mam dziecko, chciałeś rozbić mój związek!
-To dlaczego nie mówiłaś, że masz faceta?
-Bo nie pytałeś xDD

Portret użytkownika Mendoza

Jak dla mnie - ładnie

Jak dla mnie - ładnie rozegrane, z jajem i bez strachu przed popełnieniem błędów.

Czy ktoś jest zły?
Nie mi to oceniać.

Nie chce mi się gdybać odnośnie tego, co mogło być przyczyną.
Widzę jedynie, że od początku chciałeś ją mieć, i nie ma co się oszukiwać, że "nie chciałeś".

Ustrzeliłeś swojego Dropia, hunterze Smile

Druga sprawa to sumienie - które Ciebie teraz gryzie - "bo mężatka, bo mąż i dziecko" i inne korelacje, na które wolałeś przymknąć wcześniej oko.

Oj - nie pitol, że wykorzystałeś cudze problemy - byłeś właśnie ich świetnym, choć chwilowym rozwiązaniem.
Tak samo jak Ta kobieta dla Ciebie.
Wszyscy zainteresowani w tej partii wygrali mecz prócz tych, co jeszcze o niej nie wiedzą.
Podejrzewam, że w gratisie za tym doświadczeniem przyszła rozkminka odnośnie TWOICH wartości w życiu których masz ochotę się trzymać i poza nie, nie wykraczać.

A z perspektywy cycków Pani "D" - w tym małżeństwie już może (ops, a jednak zagdybam) większych wartości nie widzieć, a kwitek ślubu stał się dla niej formalnym obciążeniem i wyrokiem.

Nie czuj się wyjątkowy, jakiś cwaniak też by ją poderwał i urobił.
Nie Ty, to inny. Dla niej to pewnie "egal".

To czy ktoś jest zły zależy

To czy ktoś jest zły zależy od strat jakie jego działania przyniosą drugiej osobie. O stratach napisałem w pierwszym poście.

Portret użytkownika Mendoza

To Tylko Twoja definicja na

To Tylko Twoja definicja na temat tego, czy ktoś jest zły, czy też nie.

Bierzesz pod uwagę fakt, że ludzie się z biegiem czasu zmieniają?
Na przykład dzisiejszy jakiś czyiś błąd ( jeszcze trzeba nazwać, co i czy w ogóle jest błędem), może zaowocować przyszłościowo nieocenionym doświadczeniem, wiedzą, furtką do nowych możliwości spojrzenia na sytuacje oraz możliwością kształtowania własnej postawy.

Błędy są ludzkie i nieuniknione. A i tak, nie uważam, że działanie autora bloga jest jakimś uchybieniem na "honoże" ludzkości, a zwyczajnym doświadczeniem, po którym widzi się szerzej i rozumie rzeczy których wcześniej dowiedzieć się nie było by w stanie. A to - co się z tym doświadczeniem zrobi i na co się je przekuje - zależy w głównej mierze od autora bloga.

Sam przespałem się pewnego razu z kobietą zamężną, i do dzisiaj nie miałem ani sekundy wyrzutu sumienia, jutro też pewnie wciąż nie będę miał.

"To Tylko Twoja definicja na

"To Tylko Twoja definicja na temat tego, czy ktoś jest zły, czy też nie."

Trochę zbyt ogólnikowo napisałem - nie tyle być złym co czynić źle. Mam nadzieję że mimo wszystko robienie komuś kuku uważasz za złe. Drugi akapit - to jest pozytywna wersja zdarzeń ale pamiętajmy o negatywnych. Parafrazując: Dzisiejsze przeciwieństwo błędu (?) pozornie korzystne dla każdego jutro może zaowocować kacem moralnym. Ryzyko wystąpienia błędu trzeba również minimalizować a nie myśleć że "wszystko ma dobre strony".

Portret użytkownika Mendoza

"Mam nadzieję że mimo

"Mam nadzieję że mimo wszystko robienie komuś kuku uważasz za złe. "

Tutaj też nie koniecznie się zgadzam, bywa, że przed poznaniem granicy trzeba ją wpierw przekroczyć. Taka ot, zwyczajna lekcja życia, a nie jakieś tam zło wcielone.

Kilka osób mnie skrzywdziło, a kilka innych sam skrzywdziłem. I takie zdarzenia będą miały miejsce również w przyszłości. Nie jest mi z tego powodu przykro.

Słyszałeś o tym, że życie to nie bajka?

WSZYSTKO może wyjść na dobre, wartościowe i budujące, o ile się takowy kierunek ustawi po zdarzeniu.
Sprawa indywidualna, ile lekcji będzie trzeba przyjąć.

Niestety nie wszystko może

Niestety nie wszystko może wyjść na dobre dla osoby która owe doświadczenie zdobyła. Ja nie rozumiem jakie pozytywy może dać kobiecie np. bycie zgwałconą. To że oduczy się biegać po lesie i uniknie spotkania z zabójcą? o.O

Portret użytkownika Konstanty

Logika godna dziennikarza

Logika godna dziennikarza Faktu.

Miało być wszystko to jest

Miało być wszystko to jest wszystko.

Portret użytkownika Mendoza

Miodek. Osobiście uważam, że

Miodek. Osobiście uważam, że każdą porażkę, czy złe doświadczenie, da się przebić w sukces.

Czy byłbyś w stanie przyjąć do swojego myślenia takie założenie?

"Podejrzewam, że w gratisie

"Podejrzewam, że w gratisie za tym doświadczeniem przyszła rozkminka odnośnie TWOICH wartości w życiu których masz ochotę się trzymać i poza nie, nie wykraczać"

Trafione w dyszkę.

To była moja pierwsza przygoda z mężatką. I na więcej nie mam ochoty. Coś sobie postanowiłem i chcę sie tego trzymać.

Dla niej to na pewno "egal". Laska ma 20 lat i wpadła ze swoim pierwszym facetem. Po mojemu, to po prostu zaczęła to wszystko rozpatrywać pod kątem kosztowania wód z innych źródeł. Widmo uciekającej młodości, którą spędzi z pieluchami, zamiast z koleżankami na baletach też swoje robi. Bo teraz przecież trzeba się "wyszaleć" i "wyszumieć". Dopiero później robić dzieci. A ona zaczęła od dupy strony Wink

Chciała sprawdzić jak to jest z innym. I pewnie jeszcze nie raz sprawdzi.

Potrzeba wyszalenia się jest

Potrzeba wyszalenia się jest kreowana przez otoczenie inspirowane z kolei mediami. Zero w tym procesie wiarygodności psychologicznej.

Oczywistość. Dla Ciebie i dla

Oczywistość. Dla Ciebie i dla mnie. Ale przeciętny Kowalski nie ma o tym zielonego pojęcia.

Ya pierdolę, Boże trzymaj nas

Ya pierdolę, Boże trzymaj nas z daleka od takich kobiet jak Domi. Mężowi prawie ujebało rękę a ona pierdoli się ze świeżo poznanym facetem, mając za ścianą małego synka...

Dla mnie Headcrusher nie jesteś czarnym charakterem, podpuszczałeś ją - to fakt, ale jak to mówią "jak suka nie da to pies nie weźmie". Jak byś jej nie bzyknął to i tak ona by go zdradziła prędzej czy później.

Znasz sprawę z jednej

Znasz sprawę z jednej perspektywy, a i to prawie wcale. Nie wiesz, jakie jest małżeństwo tej laski - może nie ma seksu od lat, może jest niesłuchana, nieszanowana, albo mąż jej od lat nie poświęca uwagi? Powiedziała tyle, że to małżeństwo po wpadce, pod wpływem ciśnienia rodziny. Moim zdaniem jedyne, co można na 100% powiedzieć po tej historii to to, że małżeństwa "z rozsądku", bo wpadka, zawarte przez przypadek, pod naciskiem itd., to najgorsze rozwiązanie. Co do wpływu tej akcji na dziecko - dużo większy wpływ ma to, co się tam dzieje codziennie, nie ta akcja. Dzieciak dorasta w rodzinie bez więzi i właśnie za to beknie w przyszłości, nie za to, że mama dała ciała pod nieobecność taty.

Wiadomo na pewno że przyjęła

Wiadomo na pewno że przyjęła kochanka mając dziecko za ścianą i męża w szpitalu. To wystarczy żeby wystawić ocenę. Większy wpływ na dziecko mają codzienne relacje ale trudno żeby były zdrowe z takim szlaufem.

Portret użytkownika Heathcliff

Dokładnie tak, Miodek,

Dokładnie tak, Miodek, brawo
a do autora: ciekawe jak Ty byś się poczuł na miejscu tego gościa? Co mu powiedziałbyś oko w oko? takie życie???

czy naprawdę nikt już nie żyje wg: nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe??????

kraj katolików, tiaaaa

Nie wiem. Może to samo, co mi

Nie wiem.

Może to samo, co mi pewien koleżka, który posuwał mi panne, gdy ja pracowałem od świtu do zmierzchu, by uzbierać na wspólne mieszkanie.

Cytuje:

"Sorry stary, ale to nie moja wina, że Ci się dziewczyna puszcza."

Dobre?

Portret użytkownika Konstanty

Heathcliff jak to się ma co

Heathcliff jak to się ma co tutaj napisałeś do Twoich ostatnich postów pod innym blogiem gdzie wyrażasz satysfakcję z doprawiania rogów jakiemuś ciężkiemu korwiniście po polibudzie? Czyżby hipokryzja z Twojej strony? No nie może być. Smile

Portret użytkownika Heathcliff

Konstanty ale jak ktoś mi

Konstanty ale jak ktoś mi powie że jestem h... za obracanie cudzej to powiem: tak jestem

głupio się tak spowiadać ale że mi się z Tb pisze dobrze okay, odpowiem:

staram się nie bzykać panien gościom takim jak ja. w sensie dobrym chłopakom.
cięzkich korwinistów po polibudzie mi nie żal

ale owszem, tak nie powinno być

Portret użytkownika Konstanty

(Brak tytułu)

Smile

Edycja, źle luknąłem na

Edycja, źle luknąłem na dialog, więc z mojego komentarza zostawię tylko to;

Poruchałeś twoja sprawa, zakończyłeś bardzo słusznie. Szkoda faceta w sensie jej męża ale może tak jak użytkownik wyżej napisał, może ma swoje za uszami i wcale taki cudowny to on nie jest. Nie nam oceniać, oby tylko normalnych facetów takie kobiety omijały szerokim łukiem i jak najmniej fikcyjnych małżeństw. pozdro Wink

kolejna edycja tak Sobie teraz pomyślałem, że ta laska też ma za Swoje po tym wszystkim, dała dupy, zdradziła męża, kochanek spasował, w jednym słowie została sama z poczuciem winny jak ma jakieś sumienie. ;/

Portret użytkownika Guest

"Wystarczyło ją z uśmiechem

"Wystarczyło ją z uśmiechem odepchnąć i wyjść. Ale gdybym to zrobił, to nie wyciągnął bym wniosków, które trochę zmieniły moje podejście."

obyś następnym razem nie wpadł na taki pomysł trzymając pistolet w ręce, skoro musisz zadziałać, zeby wyciągnąć wniosek