mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Fuks

Portret użytkownika Carlo

Jakimś cudem znalazłem parę tekstów, które kiedyś tu opublikowałem. Było ich kilkadziesiąt, odszukałem trochę mniej. Pierwszy z nich to „Fuks” opisujący pewną dawną, z pozoru banalną akcję...

Na przystanku autobusowym stały dwie dziewczyny. Było ciemno ale przejeżdżając autem zauważyłem zgrabne nogi i długie włosy. To wystarczyło, żeby stwierdzić rzecz oczywistą – zatrzymuję się na najbliższym parkingu i podchodzę do nich. Pogadam, pożartuję, może coś z tego będzie… a może nie i lasencje mnie spławią. Zobaczymy.

Zazwyczaj tak nie robię. To znaczy, nie podchodzę do obcych dziewczyn – nawet tych atrakcyjnych – i nie bajeruję. Nie jestem aż takim kozakiem. Czasem jednak widok kobiecych wdzięków wystawionych na widok publiczny budzi we mnie uśpiony instynkt. Coś, co każe robić rzeczy niebywałe. Tak było i tym razem. Podchodzę więc i już otwieram usta, żeby rzucić jakąś bzdurą w stylu; „Ale fajne z was dupy”, „Bolało, jak spadłaś z nieba”? Albo inną głupotę Wink
Na szczęście nie zdążyłem się zbłaźnić i, o dziwo, pierwsza zagadała blondyna. Fajna laska nie żadna raszpla. Minióweczka, szpileczki, skórzana kurteczka. Do tego delikatny makijaż. Była środa studencka, więc ubiór jednej i drugiej mnie nie zdziwił. Pewnie czekały na autobus, który zawiezie je na balety. Zaczepia mnie więc blondyna takimi oto słowami:
- Masz ognia kolego? – i zbliża się do mnie z cienkim papierosem w dłoni.
- Nie mam, nie palę – odpowiadam i myślę co dalej. – Ale podchodzę, bo zajebiscie wyglądacie. Musiałem wam to powiedzieć.
- No co ty, dzięki! – Obie uśmiechają się sympatycznie w odpowiedzi na denny w moim mniemaniu komplement.
- Jeśli jedziecie do klubu, to mogę was podwieźć. Zimno tu trochę, a akurat mam wolną chwilę. Poza tym Carlo jestem, cześć – wyciągam dłoń w kierunku blondyny z myślą, że głupek ze mnie i nie tak podrywa się laski. Blondyna podaje mi rękę, po czym patrzy z zakłopotaniem na brunetkę. Ta odwzajemnia zakłopotanie, ale obie zdradzają mi swoje imiona. Nie pamiętam już jakie…
- Czekamy na znajomych. Jeśli tu przyjdą, a nas nie będzie, mogą się zmartwić – zauważa rozsądnie brunetka.
- Zawsze możecie zadzwonić. A w aucie ciepło. Szybko będziecie na miejscu. To co, jedziemy? – Pytam retorycznie, nie wierząc zbytnio w powodzenie.
One znowu patrzą na siebie, wahają przez chwilę, po czym zgadzają się. Dochodzę do wniosku, że naprawdę musi być im zimno. W sumie też by mi było, gdybym na nogach miał tylko cienkie rajstopki i spódniczkę do jednej trzeciej uda. A pora była zimowa – połowa marca, czy coś takiego. Poza tym dobrze mi z oczu patrzy. Nie wyglądam jak zabijaka i może to przeważyło Smile

Poszliśmy do auta. Miałem ochotę znaleźć się między nimi i wziąć je pod ręce. Wyglądałbym jak rasowy PUA. Ostatecznie jednak rezygnuję starając się ujarzmić wyobraźnię… Otwieram samochód i wchodzimy do środka. Brunetka siada z przodu, a blondyna pakuje swoją zgrabną pupę na tylnym siedzeniu. Tej obok jak siada podwija się mini. Widząc to, krew się we mnie burzy, a serce przyspiesza. Laska ma naprawdę wypasione nogi. Do tego sympatyczną twarz, co nie jest regułą w takich przypadkach. Odpalając silnik pomyślałem, że robię za taksówkarza. Kit z tym. Z uśmiechem na ustach zastanawiam się nad formą wynagrodzenia z ich strony Wink

W trakcie jazdy pytam o szczegóły z ich życia. Okazuje się, że to studentki drugiego roku animacji kultury. Egzotyczny kierunek, o którym nic nie wiem, więc ciągnę wątek. Później schodzimy na tematy bardziej osobiste. Mówię, że znam niezłą knajpkę, w której serwują ośmiorniczki z Lidla czy coś w ten deseń. Gadamy o pierdołach w miłej atmosferze, choć czuć nutkę napięcia z ich strony. Nic dziwnego, wszak jadą z obcym facetem, który ni z gruchy ni z pietruchy, zaczepił je na ulicy. Sam jestem trochę zdziwiony obrotem spraw…

Wreszcie podjeżdżamy pod wskazany przez nie balet. Laski szykują się do wyjścia. Na ich twarzach kwitnie uśmiech wdzięczności, a ja zastanawiam się, czy wziąć numer od brunetki. W końcu rezygnuję, bo i tak z niego nie skorzystam. Powiedzmy, że ta sytuacja to trening albo kontrola możliwości...

Przed wejściem do klubu tłum. Nad głowami imprezowiczów unosi się para z ust zmieszana z papierosowym dymem. W tłum wbijają laski z przystanku i po chwili znikają, a ja wreszcie jadę do chaty.

P.S.
Uprzedzając zbędne komentarze - ja wiem, że było zimno, a te dziunie skorzystały z okazji. Spoko. Mogłem przecież przejechać obok i pomyśleć – „wow, co za dupy na przystanku!” Tymczasem wybrałem opcję niestandardową. I choć kija nie zamoczyłem, to poznałem urocze dzierlatki. Fajnie…

Odpowiedzi

Portret użytkownika Pinochet

"Na przystanku autobusowym

"Na przystanku autobusowym stały dwie dziewczyny. Było ciemno ale przejeżdżając autem zauważyłem zgrabne nogi i długie włosy. To wystarczyło, żeby stwierdzić rzecz oczywistą"

Dziewczyny z roksy albo jagodzianki Smile

Portret użytkownika Carlo

Haha dobre

Haha dobre Laughing out loud

Sorry ale ja tu niczego

Sorry ale ja tu niczego wartościowego się nie doszukałem. Podwiozłeś 2 laski za friko pod klub jak typowy szofer a w zamian mogłeś je "poznać". Moim zdaniem właśnie takie zachowanie niszczy dziewczyny i potem im się wydaje że skoro są ładne to faceci powinni je wozić.

Z drugiej strony dziwne że się zgodziły wsiąść do auta obcego faceta po 5 sekundach rozmowy strasznie ufne te dziewczyny.

Portret użytkownika Carlo

Wartościowy mężczyzna nie

Wartościowy mężczyzna nie będzie miał kłopotu ze znalezieniem wartościowej kobiety. Nie chcesz to nie wozisz, chcesz to bierzesz na pakę i nie dorabiaj ideologii. Możemy się pośmiać, możemy pożartować, ale uderzanie w wysokie tony - czyli pretensje o „psucie kobiet”, zostaw na inną okazję albo wnieś wniosek o usunięcie tej strony.

Portret użytkownika saverius

Oj Carlo Carlo

Oj Carlo Carlo Smile

Fajna akcja brakło tylko

Fajna akcja brakło tylko haczyka aby się mogły na niego złapać i się ztobą spotykać.

средства для потенции купить в украине

купить женскую виагру

https://unc-mps.com.ua