mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Fundament jest w Tobie od zawsze, musisz go tylko odkryć.

Portret użytkownika Andrix

Fundament jest w Tobie od zawsze, musisz go tylko odkryć

Witajcie,

Jestem świeżo po szkoleniu u Stilla. Wiele osób przestrzegało mnie, m.in. dlatego, że to jest tylko strata pieniędzy, a wszystko co potrzebne do uwodzenia, jest na tej stronie. Te osoby są w błędzie. Oczywiście szkolenie to nie jest magiczna pigułka, przez trzy dni nie staniemy się nagle superuwodzicielami. Tak się nie da, ale da się zrobić ten największy krok w przód. Krok który jest najtrudniejszy. Trzeba na samym początku wykazać się ogromna odwagą, stać się prawdziwym mężczyzną. No ale, kim jest prawdziwy mężczyzna? Czy to facet, który ma u boku wiele kobiet, który bierze na klatę 100kg, który ma full siana, super brykę itp.? Nie! Prawdziwy facet potrafi coś czego inni nie potrafią, czyli przyznać się do błędu. To jest naprawdę odważne. Bo przedstawiając swoje błędy, okazujemy swoje słabości, a to nie jest takie proste.

Każdy z nas myśli, że jak nie będę okazywał swojej słabości, że czegoś nie potrafię, że z czymś mam problem to wtedy będę silny. Wręcz przeciwnie. Bo wtedy unikamy błędu, a to jest nic innego jak ucieczka, a czy facet który ucieka od czegoś jest odważny? Nie! Dlaczego więc uciekasz od swoich problemów. Pozwól im być. Zaakceptuj to jaki jesteś, nie walcz z tym. Jeżeli mamy jakiś problem to unikając jego, albo walcząc z nim, pozwalamy na to aby on narastał. Jeżeli go unikamy, udajemy, że go nie ma, to uciekamy. Natomiast, jeżeli walczymy z nim, chcemy się go pozbyć, to wprowadzamy swoje ciało w stan wojny domowej.
Walczysz z samym sobą, nastawiasz wrogo do siebie dwie połowy swojego umysłu, czyli część racjonalną i część emocjonalną, albo inaczej podświadomość. Poprzez takie działanie, te dwie połowy będą tak złe na siebie, że na przekór tej drugiej, będą robić wszystko aby ją ośmieszyć, pokazać jej, że maja nad nią władzę. Jeżeli Ty widząc kobietę mówisz sobie „idę do niej”, to ta druga połowa powiem „Nie! Nigdzie nie idziesz”. Nagle stajesz w miejscu i zaczynasz prowadzić dialog wewnętrzny. Te dwie połowy znów zaczynają się ze sobą kłócić a Ty stoisz tylko i obserwujesz, nie mogąc zrobić nic. Nastawiłeś te dwie połowy w taki sposób, że gdy jedna odczuwa przyjemność to ta druga jest smutna, ale ta pierwsza jest zadowolona gdy ta druga jest smutna. Czyli generalnie, ona karmi się Twoimi słabościami, chce w każdej nadarzającej się okazji pokazać Ci, że tego nie potrafisz. Ty podświadomie mówisz sobie „Nie prawda! Potrafię”. I co się dzieje? Znów nastawiasz wrogo do Siebie te dwie połowy. One stają się dla siebie wrogami publicznymi numer jeden. Zastanów się nad tym.

Ja ciągle o tym myślę. Zobacz, że myślałeś, że jeżeli przeciwstawisz się samemu sobie to coś wygrasz. Ale tak naprawdę to ta wygrana jest tylko jednorazowa. Wygrałeś raz, poczułeś się lepiej i maksymalnie wkurzyłeś te druga połowę, właśnie tym, że poczułeś przyjemność. Ona teraz nie pozwoli Ci na to, nie pozwoli Ci poczuć tego drugi raz. Zrobi wszystko abyś tego nie doświadczył. Ona jest tak sfrustrowana, tak zdeterminowana, że całkowicie wyzbyła się barier, które ją ograniczały. Sam do tego odprowadziłeś. Nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Myślałeś, że robiąc w ten sposób, będziesz się rozwijał, ale to tylko iluzja. W rzeczywistości za każdym razem robiłeś krok w tył.

Wiele osób, jak i ja, ma w głowie mylne przekonanie, że gdy maksymalnie się wkurzy, gdy nie będzie akceptować tego jak się czuje, jak wygląda jego życie to będzie w stanie zrobić krok w przód. Dlaczego, patrzysz na to w ten sposób. Dlaczego chcesz najpierw wprawić siebie w stan negatywnych emocji, po to aby poczuć coś miłego, przyjemnego? A czy nie lepiej poczuć się przyjemnie, z samego faktu, że się żyje, że jest się facetem, że jestem w klubie itp. To jest przecież o wiele lepsza, przyjemniejsza i krótsza droga. W ten sposób czujesz się przyjemnie, bez powodu. Nie uzależniasz swojego stanu emocjonalnego od innych osób. Czujesz się dobrze i tyle. Dzięki takiemu podejściu, nawet gdy podchodzisz do kobiety, dostajesz zlewkę to i tak czujesz się dobrze, samym faktem, że jesteś. Zobacz. Chcesz pochodzić do kobiet po to by poczuć się dobrze. A co się stanie gdy pozwolisz sobie na to żeby już teraz czuć się dobrze? Poczujesz się zdecydowanie lepiej. Poczujesz ulgę. Obojętnie co zrobisz Ty i tak czujesz się przyjemnie, odczuwasz pozytywne emocje. Jeżeli Ty stojąc przy barze sam czujesz się, źle i tego nie akceptujesz, to chcesz zrobić wszystko aby poczuć się lepiej. A kiedy poczujesz się lepiej? Kiedy zaczniesz uwodzić kobietę, tak? Czyli co? Teraz chcesz zrobić wszystko aby uwieść kobietę. A co jak nie uda Ci się jej uwieść? Znów wrócisz do baru i będziesz czuł się źle, tak? Dlaczego to robisz? Nakładasz na siebie presję, idealnego podejścia. Chcesz zrobić wszystko aby to podejście było idealne, ale wiesz, że aktualnie nie jesteś w stanie tego wykonać, wprowadzić tego w życie. Nawet nie dlatego, że jesteś początkujący, tylko dlatego, że podświadomie wiesz, że idealne podejście nie istnieje. Nie da się czegoś zrobić idealnie, bo to wymagało by kontrolowania stanu tej drugiej osoby, a tego nikt nie potrafi. Czyli chcesz umieć to czego nikt nie potrafi? Wiesz, przecież, że tego nikt nie potrafi, dlatego, że to jest niemożliwe. Czyli chcesz dostać coś czego nie możesz dostać? Wiesz, że tego nie dostaniesz, dlatego nic nie robisz. No bo skoro tego nie dostane, a tego chcę, to po co mam to robić? To będzie tylko strata czasu. To się nazywa perfekcjonizm bierny. Ja na to właśnie cierpię i zapewne 90% osób, które ma problemy z podejściem do kobiety. U mnie sprowadzało się to do tego, że nawet jak podchodziłem do kobiety, dostawałem pozytywną reakcję, dostawałem numer telefonu, to odchodziłem i czułem się niezadowolony. Bo miałem w głowie coś innego. Chciałem komplement powiedzieć inaczej niż powiedziałem. Miałem w głowie idealne podejście, podszedłem, okazało się, że ono nie było idealne i byłem niezadowolony. Zamiast patrzeć na to w ten sposób, że skoro nie zrobiłem tego taj ja chciałem, to znaczy, że zrobiłem coś spontanicznie. A skoro zrobiłem coś spontanicznie, to musiałem pozbyć się stresu. Nie da się działać spontanicznie, będąc zestresowanym. Wtedy nasza głowa zajęta jest stresem, a nie rozmową z ta kobietą. Czyli zamiast rozmawiać z kobietą, bujamy gdzieś w obłokach. Skoro ja działałem spontanicznie, to nie byłem zestresowany, czyli wkręciłem się w rozmowę, czyli dostałem to czego wcześniej chciałem. Rozmawiałem z kobietą i czerpałem z tego przyjemność.

Ale ja to wszystko zrobić? Przede wszystkim, musisz przestać sam ze sobą walczyć. Czujesz się, źle? A jak chcesz poczuć się lepiej to czujesz się lepiej? Nie? To po co to robisz? Przestań to robić. Zaakceptuj to jak się czujesz, a wtedy gwarantuję Ci, że poczujesz się o wiele lepiej. Powiedź sobie „Tak jak jest, jest ok.” A jak jest ok, to jak się czujesz? Dobrze prawda? No to zrób to. Albo inaczej, nie rób nic. Wchodzisz do klubu i czujesz się spięty? Zaakceptuj to. Jestem spięty i tak jest ok. Nagle zauważysz wielką zmianę. Zauważ co się teraz stanie. Wracamy znów do sytuacji, kiedy stoisz przy barze. Jesteś spięty, ale akceptujesz to. Czyli….. paradoksalnie czujesz się dobrze. Widzisz kobietę i teraz nie musisz podejść do niej po to aby poczuć się lepiej, bo Ty już czujesz się lepiej. Jeżeli podejdziesz do niej, dostaniesz zlewkę to wracasz do punktu wyjścia, czyli jak się czujesz? Dobrze! No to co się zmienia? No nic! Czyli jak dostajesz zlewkę to jest nadal tak jak było, było ok. i jest ok. Hmm… a co się stanie jak podejdziesz do kobiety, zwrócicie jej uwagę i zaczniecie z nią rozmawiać? Poczujecie się przyjemnie, tak? No ale wy nawet bez tego podejścia czujecie się przyjemnie, no to co się zmienia? No nic! Czyli generalnie, co by się nie stało to Ty i tak czujesz się dobrze. Dodatkowo takie podejście zwiększa Twoją szansę na odniesie sukcesu. Inaczej wygląda koleś który pochodzi po ty by poczuć się lepiej, czyli czegoś chce, a inaczej jak podchodzi po ty aby ją po prostu poznać, zatańczyć, bo on nic od niej nie chce. Ba!!! On jej coś daje, daje dobrą zabawę.

Teraz postawmy się na miejscu kobiety. Najpierw podchodzi do niej smutny koleś, spięty, co się dzieje w jej głowie?
„Ja czuję się dobrze, jest mi przyjemnie. Ten koleś czuje się źle ale chce poczuć się lepiej, kosztem mnie. On chce mi coś zabrać. Jak ja teraz z nim zatańczę to poczuję się gorzej, a przecież tego nie chcę. On poczuje się lepiej, a ja gorzej. On coś dostanie a ja coś stracę. Ale ja nie chce tego stracić. Bo tak jest mi dobrze. Skoro jak z nim zatańczę to poczuję się gorzej, to nie chcę z nim zatańczyć.”

A teraz podchodzi koleś, który czuje się dobrze, takim jaki jest. Jest spięty, ale nie chce tego zmieniać, bo tak mu dobrze. Co się dzieje w jej głowie
„Ja czuję się dobrze, jest mi przyjemnie. Ten koleś tez czuje się przyjemnie i nie chce nic zmieniać. On nic ode mnie nie chce. On chce tylko ze mną zatańczyć. Skoro on nie chce nic ode mnie, to znaczy, że nic mi nie zabierze, a to znaczy, że skoro teraz czuję się przyjemnie to jak z nim teraz zatańczę to mój stan się nie zmieni. A przynajmniej nie zmieni się na gorzej. Skoro ja czuję się dobrez i on też, to nawzajem możemy coś sobie dać. Hmm… Czyli jak z nim zatańczę to nic nie stracę, a mogę tylko zyskać? No to ja chcę z nim zatańczyć, co mi szkodzi.”

Widzicie różnicę. Kobieta idę do klubu po to, żeby czuć się dobrze, żeby się odprężyć. Kobiety nie chcą być jakąś organizacją charytatywną. Jeżeli coś dają, to chcą coś z zamian. Będą unikać sytuacji, w których po dani czegoś z siebie, nie dostaną nic.
Zauważ, że wszystkie Twoje porażki w klubie, nie wynikały z tego jak podchodzisz, tylko z tego z czym podchodzisz.

Still na kursie pokazał mi jak to działa w rzeczywistości. Ja stałem i zastanawiałem się jak mam podejść do kobiety na parkiecie. Złapać za prawa czy lewka rękę. Zrobić obrót czy nie. Od razu przyciągnąć ją do siebie czy nie. A wiecie co zrobił Still? Podszedł do pierwszej lepszej kobiety na parkiecie i po prostu zaczął z nią tańczyć. Na twarzy tej kobiety od razu pojawił się uśmiech. Ona czuła się dobrze tańcząc z koleżankami, ale teraz jak tańczy z tym facetem to czuje się lepiej. Ona teraz zrobi wszystko, aby to trwało. Bo jak to przestanie trwać to ona poczuje się, gorzej w porównaniu do sytuacji z przed chwili.
Zobacz, jakie to proste. Wystarczy dąć coś z siebie kobiecie, nie oczekując nic, a dostaniemy naprawdę bardzo dużo. Jak coś chcesz to nie dostaniesz nic, a jak nie chcesz to dostaniesz aż nadto.

Sam na kursie czegoś takiego doświadczyłem. Czułem się źle. Still zaczął mówić do mnie to co napisałem wam wcześniej.
S:Chcesz do niej podejść?
J:tak
S:Dlaczego?
J:Bo wtedy mogę z nią zatańczyć
S:A po co chcesz z nią zatańczyć?
J:Bo wtedy poczuję się dobrze
S:Przecież Ty już czujesz się dobrze
J:No tak
S:No to po co chcesz do niej podejść
J:Chcę zobaczyć co się stanie
S:No to do dzieła

Wszedłem na parkiet, powiedziałem sobie, że zrobię na początek coś małego, zapytam o godzinę. Ale dałem sobie warunek, że to ma być grupka, ładnych, tańczących i minimum pięciu kobiet. Bardzo szybko dostrzegłem taką grupkę, podchodzę bez problemu. Obejmuję dwie, pytam się jednej czy ma zegarek, potem drugiej. Ona się do mnie uśmiecha, i zaczynamy tańczyć. WOW! Wkręciłem się w to. Myślałem, że nie umiem tańczyć, a okazało się, że nie jest tak, źle. Nasz taniec był mega seksualny. Byliśmy do siebie dosłownie przyklejeni. W pewnym momencie w mojej głowie pojawiło się „Ciekawe czy uda mi się ja pocałować” . Trzymając ja za ręce, odepchnąłem od siebie, po chwili przyciągnąłem, pochyliłem się w jej stronę i wiecie co się stało? Zaczęliśmy się całować.
Nie chciałem, nic, a dostałem tak wiele. Przez następne kilka minut nie mogłem w to uwierzyć. Byłem jakby na totalnym haju. Przez chwile stałem jak wryty, by po chwili powolnymi krokami człowieka pijanego podejść do Stilla i powiedzieć „Kurwa!!! Dziękuję” . Najwspanialsze było to, że Still naprawdę się z tego ucieszył. Pogratulował mi sukcesu i to dodatkowo mnie podbudowało. Po kilku chwilach, jak doszedłem do siebie, zaatakowałem po raz kolejny, ale już nie było tak bajkowo. Zaraz po tym jak zacząłem tańczyć z dziewczyną, odciągnęły ją jej koleżanki. I dół….. Kurcze no. Było tak zajebiście, a teraz znów się zjebało. Dlaczego? Poszedłem do Stilla a on znów zaczął ryć mi w głowie.

Tego dnia nie podszedłem już do żadnej kobiety. Byłem niestabilny emocjonalnie, nie byłem w stanie nad sobą zapanować, chciało mi się płakać, choć tego nie uzewnętrzniałem. Musiałem sobie to wszystko poukładać. Przed kursem miałem swój światopogląd w pewien sposób poukładany. Still go całkowicie rozbił i dał mi narzędzie, instrukcję do tego, jak to poukładać. Nie spałem prawie całą noc. Jak wstałem to myślałem. Poszedłem się przejść i myślałem. Przyszedłem i myślałem. Jechałem do domu i myślałem. Ciągle analizowałem to co powiedział mi Still i nawet nie zbliżałem się do połowy. Tego jest ogromna ilość. Czujesz, że aktualnie nie masz do niczego chęci, nie dasz rady sobie z czymś poradzić, ale masz takie odczucie, że jak dasz sobie czas na analizę tego to poczujesz przełom. Tak jakby Still zainfekował tobie sekwencję nabierania energii. Teraz musisz tylko poczekać, aż to wszystko stanie się faktem, aż to wszystko osiągnie 100%. Wiesz, że to da Ci takiego Powera do działania, że sam siebie nie poznasz.

Kolejną ciekawą kwestią jest zmuszanie się do czegoś. Dajny na przykład taki Day Game. Wychodzisz samotnie po to aby podchodzić do kobiet. Wychodzisz na ulice i już jesteś zestresowany. Samym faktem, że zaraz będziesz chciał podejść do kobiety. Przeczytaj jeszcze raz pogrubione słowa. Będziesz chciał? Co to w ogóle jest. Chcesz chcieć? Chcesz zmusić się do tego aby coś chcieć? I co to Ci daje? Nic! Przez takie nastawienie tylko się stresujesz. Przeanalizuj teraz swoje dotychczasowe podejścia, albo wyjścia na DG czy NG. Byłeś zestresowany, choć nic jeszcze nie zrobiłeś. Nawet nie zauważyłeś żadnej kobiety, która może Cię potencjalnie zainteresować, a już się stresujesz. Takie podejście niesie za sobą pewne skutki. Albo wcale nie podejdziesz do kobiety, żadnej, albo jak podejdziesz to nie będziesz miał zielonego pojęcia o czym masz z nią gadać. Podejdziesz, zaczniesz coś dukać i po chwili ona odejdzie. Zrzucasz teraz winę na stres, mówisz sobie, że jak będziesz podchodził nadal to ten stres minie. A to wcale nie tak. Tobie nie wyszło z tą kobietą, nie dlatego, że byłeś zestresowany, ale dlatego, że Ty nie chciałeś jej poznać, pogadać z nią itp. Ty chciałeś zmusić się do tego aby ona Ci się spodobała, abyś chciał ją poznać. W rzeczywistości zmusiłeś się tylko do tego aby podejść. Podszedłeś i to tyle. Nie chciałeś jej poznać i tak się stało. W niektórych sytuacjach, mogło być tak, że podszedłeś do kobiety i mówiłeś wierszyk. To tez jest efektem tego, że chciałeś zmusić się do tego aby ona cię zainteresował, ale tak się nie stało.

Zakoduj sobie w głowie, że nie da się zmusić siebie do tego aby inna osoba nam się podobała. Ona albo będzie się nam podobać, albo nie. Jeżeli jakaś kobieta nie będzie nas pociągać to nie zmienimy tego. Ona z jakiegoś powodu nam się nie podoba. Inne kobiety z jakiegoś powodu będą nam się podobać. Ja mam tak wiele razy. Zdarzało mi się, że podchodziłem do kobiety i mówiłem „nie wiem dlaczego to zrobiłem. Przebiegłem 100m aby Cię poznać, ale nie wiem czym to jest spowodowane. Po prostu poczułem, że mi się podobasz”. To było w 100% autentyczne. Ja naprawdę nie wiedziałem, dlaczego ona mi się spodobała. Po prostu. Tak jest i tego nie zmienisz. Tak jest też w drugą stronę. Czasami nie potrafię powiedzieć dlaczego dana kobieta mi się nie podoba, dlaczego ona mnie nie pociąga.
O i właśnie, co do pociągu. Wiele osób myśli sobie tak. Hmm… skoro ona aktualnie mnie nie pociąga, to wyobrażę sobie ją bez ubrania itp. i wtedy będę miał powód, będę miał cel aby do niej podejść. Będę wiedział, czego od niej chcę. W efekcie jest tak, że owszem wyobrażacie sobie ją nago, ale nadal nie możecie podejść. Stresujecie się maksymalnie. Raz na 100 się przełamiesz, ale znów gadasz coś od rzeczy i nic z tego nie wychodzi. Przypominasz sobie takie sytuacje ze swojego życia? Zapewne było ich bardzo dużo.

W moim życiu też. Jak teraz sobie przypomnę sytuację gdy, podszedłem do kobiety, dostałem po 2 minutach numer telefonu, ale jak odszedłem to nie wiedziałem nic o niej, nawet jak ma na imię, chociaż o to zapytałem. Dodatkowo moje podejście było sztuczne, a to, że dostałem numer to mógł być efekt przypadku. Wtedy powiedziałem sobie, że to stres i że to minie. Tak się nie stało. Na kursie podczas DG podszedłem do wielu kobiet, mój spis kontaktów w telefonie powiększył się o 5 pozycji. Ale co jest najciekawsze, ja pamiętam imię, każdej z tych kobiet, wiem jak wyglądała i co mi powiedziała. Hah… uświadomiłem to sobie dopiero teraz, gdy to piszę. Ale skok. Ale ogromny przełom w moim myśleniu, a to tylko dlatego, że pozwoliłem sobie na to aby chcieć wtedy kiedy będę chciał, a nie wtedy kiedy chce aby chcieć. Nie podchodziłem do każdej napotkanej kobiety, ale jak zobaczyłem tę która mi się podoba to odpalał mi się automat i wtedy nic nie mogło mnie zatrzymać. Jak zrobiłem jeden krok w przód to już nie było siły, która spowodowałaby abym się zatrzymał, abym przestał biec. Ja czułem w środku ,że chcę dowiedzieć się kim ta kobieta jest. Pozwólcie sobie na takie coś. Nie nakładaj na siebie presji podejścia. Wychodzisz do klubu i mówisz sobie, „zrobię tej nocy 20 podejść”. Nie! Dlaczego zakładasz, że będziesz chciał poznać 20 kobiet, skoro nawet nie wiesz jakie kobiety w tym klubie będą.

Zmień tez myślenie podczas imprezy. Patrzysz na zegarek, godzina 01:00 i mówisz sobie „Cholera, przez godzinę nie podszedłem do żadnej kobiety, trzeba to zmienić. Muszę szybko coś zrobić”. Nie! Nie! Nie! W ten sposób chcesz zmusić się do tego aby jakaś kobieta Ci się spodobała. W efekcie stoisz jak Ci wszyscy frajerzy w klubie, na około parkietu i użalasz się nad sobą, bo nie możesz podejść. A wystarczy dać sobie spokój. Zostaw to. Niech to wszystko płynie. Idź usiądź na sofie ze znajomymi, przejdź się po klubie, tylko nie stój w miejscu, staraj się zmieniać swoje otoczenie co jakiś czas. W ten sposób zmieniają się osoby z Twojego otoczenia, bo idziesz gdzieś indziej. Idziesz na druga salę i na przykład dzięki temu zauważasz śliczną kobietę w niebieskich włosach. Ona od razu przyciąga Twoją uwagę, patrzysz na nią i na Twojej twarzy pojawia się uśmiech.

Co teraz czujesz? Na 100% chcesz do niej podejść, ale coś Cie blokuje. Skoro chcesz, to jest to coś innego? Wiem… chcesz tego nie spierdolić. Zastanawiasz się co zrobić, aby wyszło idealnie, aby rozjebać jej system, aby była od razu Tobą zafascynowana. Taaa… a co wiesz o idealnym podejściu? Nie istnieje, tak? No to dlaczego układasz cos czego nie ma. Zamiast tego po prostu podejdź.
Paradoksalnie im naturalniej podejdziesz, tym bliższe ideałowi ono będzie. Nie może być idealne, ale może stać się dla Ciebie iluzją ideału. Podejdziesz całkowicie naturalnie i to zadziała. W Twojej głowie może pojawić się myśl, że to jest właśnie podejście o jakim właśnie marzyłeś. Podświadomie uważasz je za idealne, ale logicznie myśląc wiesz, że ono było po prostu proste, zwykłe, bez niepotrzebnych przebajerowań. I takie podejścia działają. Zakodujesz to sobie w głowie to będzie się w Tobie odpalało przed każdym podejściem.
Zostańmy jeszcze na chwilę w temacie samego podejścia.

Kolejną bardzo ciekawą kwestią jest atrakcyjność. Któż nie chce, aby kobieta od samego początku jak tylko Cię zobaczy pomyślała „WOW! Co za koleś. Ciekawe kim on jest”. Jak to zrobić? No i tu mamy kolejny paradoks. Im większe wrażenie będziesz chciał zrobić, tym gorsze zrobisz, a jak to olejesz, nie będziesz o to dbał, to zrobisz bardzo dobre, a przynajmniej lepsze. No bo jak nie nastawiasz się na to jak to zrobisz, to co byś nie zrobił to będzie to dla Ciebie bez znaczenia.

Tak samo jest z opinią innych osób. Ja przez całe życie chciałem robić tak, zachowywać się z taki sposób, aby zyskać przychylność znajomych i otoczenia. I jak sądzisz? Dało to coś? Nie! Miałem coraz gorszą opinię wśród znajomych, a moja opinia już nikogo nie interesowała, bo oni wiedzieli, że to nie jest moja opinia, tylko opinia osoby, która chce się im przypodobać. Chciałem zrobić tak, aby wszyscy mnie lubili, a tak się nie da. Nie można zyskać akceptacji wszystkich osób. Nie jesteśmy w stanie kontrolować innych osób, więc dlaczego chcemy to robić? To nic nam nie da, a tylko pogorszy sprawę. Przypomnij sobie teraz jak zachowują się osoby, które szanujesz, które mają dobrą opinię wśród znajomych. Te osoby nie dbają o opinię. Mają w nosie to co inni sobie o nich pomyślą. Poprzez takie działania, ludzie o nich myślą dobrze, albo źle. Część ich szanuje, a część szydzi. Oni sobie z tego nic nie robią. To jest normalne. Ty i ja chcieliśmy zyskać szacunek u wszystkich, a w efekcie nie szanował nas nikt. Twój znajomy nie chciał szacunku, akceptacji i dlatego go dostał. On coś wnosił, chociażby swoja opinię, szczerą i wypływającą z wnętrza jego ciała.

Zobacz, znów pojawia się kwesta akceptacji i dawania czegoś bez powodu. Jak dajesz coś znajomym, wnosisz coś w wasze kręgi, to dostaniesz coś w zamian. Jak idziesz do kobiety tylko po to aby dać jej zabawę to dostaniesz zabawę. Jeżeli akceptujesz to jak się czujesz i jaki jesteś, to inni też będą to akceptować.
Pamiętam jak poszedłem do szkoły średniej. Przez pierwsze kilka miesięcy byłem najbardziej lubianą osobą w klasie. Wszyscy mnie szanowali, lubili ze mną przebywać, jak coś się kroiło to od razu było „Tomek, przyjdziesz?”. Ale to było genialne. Ja nie robiłem nic, po prostu byłem, a dostawałem tak wiele. Ale po pewnym czasie zaczęło mnie denerwować to, że kilka osób za mną nie przepada. Była to garstka osób, ale jednak była. Zastanawiałem się co zrobić, aby zyskać ich przychylność. Postanowiłem, że zacznę ich szanować, pokaże im, że bardzo ich lubię, że myślę tak jak oni, a wtedy oni odwdzięczą się tym samym. Niestety tak się nie stało. Nie dość, że ta garstka osób nadal mnie nie lubiła, to jeszcze powiększyła się ona o kolejne osoby. Ludzie przestali brać mnie pod uwagę, jeżeli organizowali jakieś imprezy, jeżeli mieli jakiś spór to moje zdanie przestało się liczyć. Nie wiedziałem dlaczego tak się dzieje. Próbowałem poprawić swoje zachowanie, zrobić coś aby znów mnie lubili, zamiast to po prostu zostawić. Przestać robić coś dla nich, coś pod nich. Zacząć być taki jak wcześniej. Zabrnąłem w to tak daleko, że nie lubił mnie nikt poza moim jednym kumplem.

To stało się dla mnie standardem. Kogo bym nie poznał, to chciałem aby ta osoba mnie lubiła, a w efekcie nie lubiła mnie wcale. Przenosiłem to na relacje z kobietami i jak zapewne się domyślasz, nie dawało to żadnych efektów. Za brak efektów winiłem brak doświadczenia itp. Podchodziłem nadal tak samo i nadal nie miałem efektów. W efekcie przestałem działać bo skoro to co robię nie daje efektów to znaczy, że to nie ma sensu. To chyba była jedyna trafna myśl wtedy we mnie.

Jeżeli coś co robisz, myślisz itp. nie daje efektów, nie daje Ci nic dobrego, nie widzisz w tym sensu to pozbądź się tego. Po co masz robić coś co nie ma sensu? Jeżeli myślisz sobie, że jesteś brzydki i ta myśl Cie tylko blokuje, to przestań tak myśleć. Pozbądź się tej myśli. Dlaczego marnujesz energię na coś co nie ma sensu? Myślisz, że jak będziesz myślał, że jesteś brzydki to przez to staniesz się przystojny? Pomyśl jak możesz rozwiązać ten problem. Możesz po prostu z tym nic nie robić. Akceptujesz to, że jesteś brzydki i to powoduje, że nie myślisz już o sobie, jako o kimś brzydkim. Przestajesz tak myśleć i czujesz ulgę. Gwarantuję Ci, że tak się stanie. Sam to poczułem. Myślałem sobie, że np. nie jestem w stanie podejść do ładnej kobiety, bo tamci inni faceci są przystojniejsi, mają kasę itp. Dzięki Stillowi pozbyłem się tej myśli. Wtedy na kursie nie dało to efektów, ale teraz już je widzę. Ja nie boje się podejść do atrakcyjnej kobiety. Dla mnie teraz to jak taka sama kobieta jak inna, tylko inaczej wygląda. Sam wygląd nie da jej pewności siebie. Są kobiety, które sądzą inaczej, ba! Są faceci który myślą, że jak kobieta jest ładna, to na pewno jest pewna siebie. Skąd to wiesz? Do ilu hot lasek podszedłeś? Do żadnej mam rację? No to dlaczego wmawiasz sobie, coś, choć nie masz na to dowodów. Chcesz wierzyć w coś, czego nie ma. Czy to Ci w czymś pomaga? Nie? No to dlaczego tak myślisz? Przestań tak myśleć. Pozbądź się tego skoro to Ci nic nie daje. Marnujesz energię na myślenie i analizowanie czegoś czego nie ma, a w tym czasie te samą energię mógłbyś wykorzystać podczas rozmowy, tańca czy innej formie interakcji z tą atrakcyjna kobietą.

Hah… mam dla Ciebie kolejny paradoks. Do jakich kobiet podchodzą faceci, którzy nie czują się z zbyt pewni siebie, dopiero zaczynają i nie chcą odnieść wielkiej porażki? Do tych przeciętnych. Nie patrzą nawet na te super, mega, zajebiste, gorące, seksowne, szczupłe, często spocone, wijące się, jak podczas wielkiej nieziemskiej orgii, dlatego, że sądzą iż nie mają szans. A teraz ile jest w klubie facetów naprawdę pewnych siebie, odważnych itp.? Są w mniejszości. Czyli jakie kobiety w klubie mają największe wzięcie? Te przeciętne. Czyli im więcej facetów do nich podchodzi, tym więcej zlewek one dają. Nie dlatego, że mogą mieć lepszego, tylko czasem dlatego, że są zwyczajnie już tym zmęczone. One wychodzą się bawić, a co chwile dobija się do nich jakiś facet i im przeszkadza. Bardzo często u nich włącza się automat. Podchodzi facet -> zlewka. Ty dostałeś zlewkę za tych wszystkich facetów, którzy tego dnia do niej podeszli. To nie była zlewka adresowana konkretnie do Ciebie, do Twojego pierwszego wrażenia. W niej odpalił się pewien autopilot. Ona zapewne nawet nie spojrzała na Ciebie. Ona pewnie nawet nie wie dlaczego Cię olała, nie wie co jest powodem tego. Ona zrobiła to z przyzwyczajenia.

Oczywiście to nie jest tak, że lepiej do tych przeciętnych nie podchodzić. Nie, nie. Jest jeden bardzo prosty sposób, a mianowicie zamiast od początku ją uwodzić, otwierać itp. to najpierw postaraj się zwrócić w jakiś sposób jej uwagę. Zrób coś, aby ona na chwilę się zatrzymała, aby spojrzała na Ciebie, w ten sposób w niej, ta procedura autopilota się nie rozpoczyna. Nie włącza się to w niej. Dzięki temu dajesz i sobie i jej szansę poznania się. Do samego początku będziesz kimś innym, a przez to kimś intrygującym. Jak to zrobić? Naturalnie. Jak chcesz coś powiedzieć w klubie do kumpla, a on tańczy na parkiecie, to co robisz? Najpierw zwracasz jego uwagę, poprzez klepnięcie po ramieniu, albo podchodzisz do niego i stajesz naprzeciw, tak aby on Cie zobaczył. Wtedy możesz bez problemu przekazać mu informację. Gdybyś od razu zaczął coś do niego mówić, on mógłby po prostu tego nie usłyszeć. Tak jest też nieraz ze zlewkami. Nieraz nie tyle, że dostajesz zlewkę, tylko kobieta po prostu nie wiedziała, że Ty coś mówisz, albo nie wiedziała co mówisz. Pomyślała sobie, że jakiś koleś podszedł i coś gada pod nosem do siebie, albo podszedł i nic nie gada. O co mu chodzi? Zleje Cie, bo nie dajesz jej wyboru. Tak samo z uwodzeniem w dzień. Najpierw podbiegnij do kobiety i zwróć jej uwagę. Jak ona idzie, to zatrzymaj ją. Powiedź „Hej”, teraz zrób krótką pauzę i dopiero po chwili mów do niej. W ten sposób dajesz jej chwilę na skoncentrowanie się na tym co będziesz do niej mówił. Pozwalasz jej na to aby mogła się uspokoić, bo mogłeś ją zwyczajnie przestraszyć. Sam też na tym korzystasz, bo sam się uspokajasz. Ja bardzo często w tym momencie robie głęboki wdech i wydech, a dopiero po tym zaczynam mówić. Poprzez takie zachowanie Twoje podejście staje się bardziej naturalne w oczach kobiety, bo naprawdę jest bardziej naturalne. Pokazujesz w ten sposób, że odczuwasz pewne emocje związane z sytuacją w której się znalazłeś, kobieta bardzo szybko to zauważy.

Pamiętaj, że kobiety mają od urodzenia w pewnym stopniu opanowany cold reading. Cold reading to umiejętność dzięki której dana osoba, potrafi na podstawie szczegółów, czasami dla innych ludzi nie widocznych, określić portret psychologiczny rozmówcy. Polega to na tym, że po chwili rozmowy potrafi odgadnąć jaka dana osoba jest, czy coś ukrywa. Cold reading jest do nauczenia. Jest on stosowany przez m.in. iluzjonistów. No ale nie będę Ci tutaj opisywał cold reading’u, bo nie oto chodzi.

Naturalność w relacji z kobietami da Ci też o wiele więcej. Naturalność pozwala na maksymalne otwarcie się przed drugą osobą. Skoro jesteś naturalny, to naturalnie się zachowujesz. Kiedy w prostych codziennych sytuacjach jesteś naturalny? Na przykład jak jesteś z kumplem. Rozmawiacie sobie i nie musisz maskować swoich emocji. Jak coś Cię denerwuje to mówisz, jak się czegoś boisz to, to mówisz. Tak samo ze stresem. Wyrzucasz to z siebie i to pozwala poczuć Ci się lepiej. A co to daje nam w relacji z kobietami? A no daje bardzo dużo. Jak podchodzisz do kobiety i czujesz, że jesteś zestresowany to automatycznie starasz się to ukryć, bo uważasz, że to jest nienaturalne. Bzdura! Jak coś ukrywasz to nie jesteś atrakcyjny, nie mówiąc już o tym, że w ten sposób uciekasz od problemu, a to jest zachowanie, które pasuje do cioty, a nie do faceta. Chcesz coś ukryć i stresujesz się dlatego, że nie możesz ukryć tego, że się stresujesz, czyli stresujesz się dlatego, że się stresujesz. Błędne koło. A pomyśl, co się stanie jak powiesz kobiecie „wiesz… zrobiłaś na mnie naprawdę spore wrażenie, że aż z tego powodu stresuję się przy Tobie”? Myślisz, że ona Cię wyśmieje tak? Staniesz się dla niej pośmiewiskiem, nie będziesz dla niej atrakcyjny? Co za bzdura. Ile razy podszedłeś i powiedziałeś tak do kobiety? Ani razu? No to skąd wiesz co się stanie? Przestań czytać w myślach kobiet, zamiast tego działaj, zobacz czy to co podpowiada Ci wyobraźnia jest prawdą. Gwarantuję Ci, że to nie jest prawda. Ja już kilka razy powiedziałem tak do kobiety, w sytuacji gdy byłem zestresowany i wcale nie traciłem w jej oczach. Kobiety jak im to mówiłem, to przez chwilę dogłębniej mi się przyglądały, tak jakby chciały sprawdzić czy mówię prawdę. Gdy okazywało się, że to co powiedziałem jest prawdą, to zaczynały patrzeć na mnie jakoś inaczej, z zaciekawieniem, z zajebistym entuzjazmem. Nie mówiąc już o tym, że po tym jak im to mówiłem, stres po woli ze mnie schodził. Nie musiałem udawać, że się stresuje, więc automatycznie przestałem się stresować. To jest też w pewnym sensie metoda akceptacji. Zaakceptowałem to, że jestem zestresowany, poczułem, że tak jest ok i wtedy to ze mnie zeszło. Polecam Ci to wypróbować, choćby z samej ciekawości. U mnie odpala się to automatycznie.

Taką metodę, czyli metodę werbalizacji aktualnego stanu emocjonalnego możesz wykorzystać zawsze. Jeżeli tańczysz z kobietą i czujesz się niekomfortowo, bo obok stoją kumple i obserwują, to powiedź to kobiecie. Powiedź „chodźmy gdzieś, na drugą salę, gdzieś gdzie nie ma ani moich ani Twoich znajomych. Czuję się tutaj niekomfortowo, bo wydaje mi się, że ciągle mnie obserwują”. Nie dość, że zadbasz o własny komfort, to kobieta poczuje się przy Tobie bezpieczna. Ona będzie wiedziała, że nie będzie narażona na obgadywanie ze strony koleżanek, że jak zacznie się z Toba całować to wszyscy znajomi to zobaczą. W taki sposób automatycznie u niej zaplusujesz. Oboje poczujecie się komfortowo i będziecie mogli robić to, na co macie ochotę.

Pamiętaj, że bezpieczeństwo to jedno z najważniejszych wymagań ze strony kobiety. Żadna kobieta nie pójdzie z Tobą nawet do baru, jeżeli nie będzie czuć się bezpiecznie. Tu można poruszyć też kwestię alkoholu. Znacznie szybciej kobieta poczuje się bezpiecznie przy trzeźwym facecie, niż przy gościu po kilku głębszych. Nie mówię aby zaraz przestać pic i stać się na imprezach abstynentem. Jeden drink, jedno piwo to max. Poczujesz się wtedy odrobinę luźniej i nie będzie po Tobie widać, że cos piłeś. Kolejne piwo czy drink mogą już Twój obraz faceta przy którym ona poczuje się bezpieczna zaburzyć, a co za tym idzie, będziesz się musiał odrobinę bardziej wysilić. No chyba, że panna jest w stanie bardzo głębokiego transu, wywołanego sporą ilością alkoholu. Wtedy to czy Ty jesteś pijany czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Nie mam nic przeciwko podchodzeniu do pijanych kobiet, nawet polecam. Nie znaczy to też, że aby pójść z nimi np. do łóżka nie trzeba nic robić. Nie, nie, nie! Trzeba, trzeba. To, że kobieta jest pijana to znaczy, że będzie bardziej podatna na to co robisz i co do niej mówisz. Znacznie szybciej będzie się podniecać, choćby dlatego, że jej radar aktualnie nie istnieje. Wszystko automatycznie do niej trafia, a ona łyka to jak pelikan. Ale żeby coś na nią zadziałało, to najpierw trzeba to zrobić, trzeba coś na niej zastosować.

Hmm… zapewne siedzisz teraz w domu i mówisz sobie „w weekend idę do klubu uwodzić”. Ja też tak sobie na początku wmawiałem i wiecie co się działo? Stresowałem się. Stresowałem się samym faktem, że wychodzę do klubu i będę musiał podchodzić do kobiet. Zamiast zostawić to, nakręcałem się jeszcze bardziej, aż przez ten stres nie mogłem jeść czy normalnie się wyluzować przed komputerem czy telewizorem. Zacząłem zastanawiać się nad tym, dlaczego się stresuje. Przypomniałem sobie moje wszystkie podejścia do kobiet i doznałem olśnienia. Mój stres wynikał z tego, że mogłem podczas rozmowy z kobietą czuć się zestresowany. Jak analizowałem moje podejścia do kobiet, to w każdym z tych przypadków się nie stresowałem. Stres jeżeli był, to tylko przed podejściem, ale jak powiedziałem cokolwiek, to on znikał. Ja byłem już gdzieś indziej, w innym świecie. To jest tez tak, że wmawiasz sobie, że to nie będzie stresujące, że w tym nie ma nic strasznego. Czy takie myślenie coś Ci daje? Nie! To dlaczego tak myślisz. To nic nie zmieni. Nas rozum jest tak skonstruowany, że jemu same słowa nie wystarczą, on chce dowodów. A w jaki sposób mu je dostarczyć? No po prostu podejść i pokazać, że w tym nie ma nic strasznego.

No dobra, ale dlaczego jak już podchodziłem do kobiet, to nadal się stresuję? Bo używasz selekcji na kobietach. Wmawiasz sobie, że ta kobieta do której podszedłeś jest HB6, a ta do której chcesz podejść jest HB9, czyli będziesz robił coś nowego. Jak będziesz robił coś nowego, to Twój umysł znów chce dowodów na to, że nic złego się nie stanie. Generalnie najlepszym sposobem na pozbycie się tego jest przestać myśleć o stresie, albo zaakceptować to, że jak podejdziesz to będziesz zestresowany lub dostarczyć naszemu umysłowi jak najwięcej doświadczeń tak aby on przy następnym podejściu wiedział, że to już robiłeś i że w tym nie ma nic strasznego. Nigdy nie podchodziłeś do dwóch kobiet? No to podejdź, choćby właśnie po to aby zobaczyć co się stanie. Tak samo z innymi sytuacjami. Nie chodzi też o to, abyś jak najszybciej podchodził do kobiet, do których nie podchodziłeś, to nie oto chodzi. Wtedy tylko narażasz się na stres.
Podchodź wtedy kiedy chcesz. Możesz wejść do klubu, usiąść wygodnie w loży i popijać sobie drinka, a jak zobaczysz jakiś ciekawy element to po prostu wstajesz i idziesz zobaczyć co się stanie. Nie zastanawiasz się nad tym co się stanie, co masz powiedzieć, nastawiasz się na zlewkę. Ja bardzo często tak robię, gdy widzę jakąś pannę poza parkietem (ona wtedy zazwyczaj coś piją) podchodzę, uśmiecham się i pytam „dobre to? (…) daj spróbować”. Jeszcze nie spotkałem się z negatywna reakcją na coś takiego. Potem tylko siadam obok niej, albo staję i zaczynam prowadzić rozmowę.

Skoro otworzyłeś już pannę to teraz zapewne chciałbyś zrobić coś, aby za chwilę się z nią całować, aby wzbudzić w niej zainteresowanie. A no właśnie, zainteresowanie. Musisz sobie uświadomić, że skoro podszedłeś do niej i ona poświęca Ci swój czas to już w jakimś minimalnym stopniu jest Tobą zaintrygowana, a to jest oznaka zainteresowania. Teraz wystarczy tylko robić to na co ma się ochotę. Wiele osób zadaje przy tej okazji jedno pytanie „co mam jej powiedzieć? O czym mam z nią gadać”. Zastanów się o czym chcesz z nią gadać. Jeżeli nie interesuje Cię gdzie ona pracuje to nie pytaj się jej oto, zapytaj się o coś, o co chcesz zapytać. Ciekawi Cię gdzie poznała najwięcej facetów, to zapytaj się jej oto. Albo cisza… to jest temat rzeka. Co zrobić jak jest cisza w rozmowie. Uświadom sobie, że ta cisza daje ci bardzo wiele. W tym momencie możesz na z nią spojrzeć, prosto w oczy, uśmiechnąć się, zbliżyć się do jej ucha i powiedzieć „lubię jak jest cicho… to wprowadza mnie w przyjemny nastrój, a dodatkowo Ty emanujesz takim zajebistym seksapilem, że czuję się jak bym był na haju”. Wiesz dlaczego takie coś, taka kwestia ma sporą szansę powodzenia? Te słowa wypływały z mojego serca, z mojego ciała, całe moje ciało to do niej mówiło, a usta tylko te moje odczucia i emocje zwerbalizowały. Cisza może tez być dla niej informacją, że to jest czas na nią, teraz ona ma zacząć coś wnosić do waszej relacji. Taka cisza jest bardzo pomocna. Wiele kobiet na samym początku utwierdzana jest w tym (przez facetów), że jej wygląd wystarczy, że ona nie musi nic wnosić, bo wnosi swój wygląd. Twoim zadaniem jest uświadomić ją w przekonaniu, że albo coś wniesie, albo zwyczajnie dostanie zlewkę.

Co? Jak to? Ja mam dać kobiecie zlewkę? Ale przecież ona mi się podoba. Ktoś kogo bardzo szanuję i cenię, czyli Still powiedział mi „Jeśli patrzysz tylko na wygląd kobiety, to lepiej kup sobie ładny obraz.” Naprawdę jesteś aż tak płytki? No chyba nie. Nie wiem jak Ty, ale ja nawet do łóżka na jedną noc, nie pójdę z kobietą, która mnie nie pociąga od strony charakteru. Ktoś bardzo mądry powiedział też kiedyś (nie pamiętam kto to był) „aby zdobyć kobietę, najpierw musisz być w stanie ja stracić”. Pokaż jej, że jeżeli nie zmieni swojego zachowania, to odejdziesz. Dasz jej zlewkę, tak po prostu. Uwierz mi, to daje niesamowitego powera. Sam uświadamiasz się w tym, że jesteś kimś zajebistym i, że to Ty decydujesz gdzie i z kim zawierasz znajomości. Poprzez takie zachowanie zmieniają się Twoje przekonania, a wraz z nimi rośnie mocna podstawa do Inner Game.

Czym jest właściwie Inner Game? Wiarą? A może wiedzą opartą na dowodach? Myślę, że i tym i tym, z tym, że nie można i wierzyć i wiedzieć. Wiele osób twierdzi, że jak dostanie dowód na to, że jest w stanie poderwać kobietę, to wtedy uwierzy w siebie. Tak, tylko, że to wtedy nie będzie wiara, tylko wiedza. Wiara polega na tym, że wierzymy w coś choć nie mamy dowodów, że to prawda. Czyli wiara w siebie występuje przed zrobieniem czegoś nowego, lub gdy to coś nam nie wyjdzie. Wierzymy wtedy, że wyjdzie nam kolejnym razem, tylko po to aby wierzyć. Natomiast gdy dostaniemy dowód na to, że potrafimy to wtedy to jest pewność siebie. Wiemy, że to potrafimy bo mamy na to dowody. Wiara w siebie i pewność siebie nie występują równocześnie w tej samej sytuacji. Nie można i wierzyć i wiedzieć. Trzeba natomiast pamiętać, że najpierw trzeba uwierzyć, żeby potem móc wiedzieć. Nie da się tego ominąć. Jeżeli nie uwierzysz, że jesteś w stanie poderwać kobietę to do niej nie podejdziesz. Musisz tez sobie uświadomić, że robisz to pierwszy raz, że jest to dla Ciebie nowa sytuacja, dopiero w nią wchodzisz i zwyczajnie może Ci nie wyjść. Bądź cierpliwy.

Przytoczę Ci teraz historię z mojego życia, gdy uczyłem się DJ’ki.

Pewnego dnia, pomyślałem sobie, że chcę się tego nauczyć, że fajnie będzie być DJ’em. Kupiłem sprzęt i poradniki. Chciałem jak najszybciej zacząć miksować. Zacząłem czytać poradniki, ale po kilku chwilach to czytanie mnie męczyło. Przerzuciłem kilka kartek do przodu, bo tu było napisane jak zmieniać EQ, głośność, jak używać crossfadera itp. A dalej było już napisane jak zmiksować ze sobą dwa utwory. Podjarałem się, wybrałem dwa przypadkowe kawałki i zacząłem próbować. Przez godzinę nie mogłem tych dwóch kawałków zmiksować, ciągle coś nie pasowało. Myślałem, że to normalne, że na początku nic nie wychodzi. Tak męczyłem się miesiąc nie osiągając zupełnie nic. Co prawda potrafiłem zmiksować ze sobą parę kawałków, ale to nie było to. Potem zmieniłem taktykę. Wziąłem poradnik i zacząłem czytać od początku. Wykonywałem każdą misję napisaną w poradniku. Nie będę tego rozwijał, ale wyszło na to, że po dwóch tygodniach zacząłem grać w klubie za konsoletą. W dwa tygodnie nauczyłem się więcej, niż przez cały miesiąc za pierwszym razem.

Tak samo jest w uwodzeniu. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę, bo tam sobie zwyczajnie nie poradzisz. Najpierw zacznij od rzeczy prostszych. Na przykład jak następnym razem wyjdziesz do klubu i nie będziesz czuł się na tyle dobrze, aby podejść i zacząć ją uwodzić, to podejdź do 20 kobiet i zapytaj je o godzinę, albo opinię na jakiś temat, albo gdzie tu jest bar, toaleta itp. Zapewne myślisz, że to głupie, bo zaraz ludzie zaczną się z Ciebie śmiać ,albo gapić się na Ciebie bo podchodzisz do kobiet i o coś pytasz. HeHe … gwarantuję Ci, że nikt nie zwróci nawet na Ciebie uwagi, a nawet jak coś zobaczy, to pomyśli sobie zapewne, że czegoś szukasz, że coś zgubiłeś. Po tym jak to zrobisz, albo nawet w trakcie jak poczujesz, że to nie jest dla Ciebie wyzwaniem to do pytania dodaj komplement, na przykład „hej, wyglądasz na bardzo rozrywkową, zapewne wiesz gdzie tu jest bar i czy czegoś dobrego się tam napiję” albo „hej, wiesz może jak dojdę do toalety? (teraz ona Ci tłumaczy) aha, ha, ok. dzięki, a swoją drogą bardzo ładnie się uśmiechasz” potem, jak np. reakcja jej na komplement jest pozytywna możesz dodać „wiesz, ja teraz muszę do toalety, ale bardzo mi się podobasz, urzekłaś mnie tym uśmieszkiem, poczekaj tu, ja zaraz wracam”. Zobacz, że w taki sposób nie ryzykujesz, atakujesz dopiero jak dostaniesz dobrą reakcję. W przeciwnym razie odchodzisz i pytasz inną dziewczynę o coś tam i atakujesz komplementem. To jest naprawdę dobra metoda na przełamanie, polecam Ci ją. Sam ją wykorzystałem i nadal wykorzystuję jak mam jakiś problem, działa jak należy. Przy takim działaniu należy zdać sobie sprawę z jednej bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie to też może Ci nie wyjść. Bo robisz to pierwszy raz i możesz po prostu powiedzieć komplement jak jakiś wierszyk. Tak może być, nastaw się na to, że tak będzie. Jak ja przypomnę sobie moje pierwsze podejścia to aż łapię się za głowę, jak ja mogłem w taki sposób mówić do kobiety. Klepałem wtedy bezsensowne wierszyki, choć one wypływały z mojego serca. Teraz już czegoś takiego nie mam. To co mówię do kobiety jest w 100% spójne ze mną i nie ma takiej opcji, abym wyklepał wierszyk. Automatycznie w moje kwestie wplątuję przerwy, uśmiecham się, spoglądam kobiecie w oczy i to daje efekty, przynajmniej jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie.
Nadal mam problemu z tym aby doprowadzić kobietę do podniecenia i wzbudzić w niej ogromne emocje, ale to jest ok. Akceptuję to, bo wiem, że za tydzień, dwa lub trzy to się zmieni. Nabiorę doświadczenia i zaczną mi się w głowie pojawiać automatyzmy i to będzie świetne. Nie mogę się tego doczekać i dlatego działam. Im szybciej i więcej działam tym szybciej efekty przyjdą. Zacznij myśleć w ten sposób. To jest najlepsza motywacja. Ja wiem, że jak będę działał, to za pól roku będę kimś tak zajebistym, że będę mógł dosłownie góry przenosić. Oczywiście chciałbym mieć już tak teraz, ale tak się nie da. Takie myślenie nic mi nie daje, więc się go wyzbyłem. Generalnie musisz traktować uwodzenie jak coś normalnego, jak zwykłą umiejętność, której można się nauczyć, tylko trzeba się uczyć.

Nie możesz traktować uwodzenia jak czegoś trudnego, jak czegoś z poza Twojego świata. Dla mnie uwodzenie jest teraz formą relaksu, nie traktuję uwodzenia jako czegoś najważniejszego na świecie. To, że idę ulicą a przede mną idzie śliczna kobieta nie oznacza, że muszę do niej podejść. Ja mogę zwyczajnie tego nie chcieć i to jest ok. Wiele osób, które zaczynają stawiają sobie ultimatum, że muszą podchodzić do prawie, każdej kobiety, bo jak nie podejdą to są frajerami. Tacy ludzie są frajerami właśnie dlatego, że stawiają sobie takie ultimatum. Oni przegrywają już na starcie. Chcą poczuć tzw. flow, ale w ogóle nie daję sobie szansy na powstanie tego w jego głowie. Żeby poczuć flow trzeba najpierw się wyluzować, a jak Ty co chwilę stawiasz się w sytuacji bez wyjścia, to tego nie poczujesz. Ciągle nakładasz na siebie presję. Przeszedłeś obok jakiejś kobiety i w Twojej głowie pojawia się „ale zjebałem, ja pierdole, ale ciota ze mnie”. Co daje Ci takie myślenie? Nic! No to po co tak myślisz? Chcesz wprowadzić w swój umysł w stan negatywnych emocji, wkurzyć się, tylko po to aby z frustracji przed samum sobą podejść do kolejnej. No tak, ale z tą kobietą nic Ci nie wyjdzie, bo nie masz intencji. Dostaniesz zlewkę i się wkurzysz. A jakbyś zrzucił z siebie presję, to wtedy może chciałbyś podejść do tej kobiety, bo ona by się naprawdę spodobała i wtedy to podejście mogło by wyglądać zupełnie inaczej. Wtedy podszedłbyś do niej po to aby ją poznać, a nie jak wcześniej po to aby coś sobie udowodnić. Chciałeś zaspokoić sobie tym podejściem ego, kobieta to wyczuła i Cię zlała. Pamiętaj, że kobiety chcą aby jakiś facet do nich podszedł i naprawdę chciał je poznać. To sprawia im przyjemność, one tego chcą, ale Ty im tej przyjemności nie dajesz, tylko chcesz sam ja otrzymać i zostajesz za to skarcony.

Zobacz, że już kilka razy przewinęła się kwestia chęci i dawania. To są dwie najważniejsze sprawy, które musisz poruszyć sam w sobie. Daj sobie na to czas. Przeanalizuj sobie to wszystko. Od samego czytania Twoje przekonania się nie zmienią. Aby zmienić swój sposób myślenia musisz sam to w sobie przetrawić, przeanalizować. Mi zajęło to tydzień. A wiesz, co jest najlepsze? Że za każdym razem jak w sobie poruszę jakąś kwestię to od razu pojawia się nowa i nowa i tak bez końca. Analizy nie ma końca. Musisz sobie też coś ważnego postanowić, a mianowicie analizujesz w domu, a w klubie czy podczas DG działasz. Zbierasz dane, a dopiero potem je analizujesz. Im więcej danych zbierzesz, tym lepiej to wszystko przeanalizujesz, a co za tym idzie szybciej wyciągniesz wnioski, a za tym idą efekty. Pamiętaj, że pierwszymi efektami Twojego działania, nie będą kobiety i relacje z nimi, a Twoje myślenie, Twoja postawa. Najpierw musisz zmienić siebie, a wtedy samoczynnie zmienią się Twoje działania, a z nimi przyjdą efekty. Nie chodzi mi tu o zmiany w wyglądzie zewnętrznym, ale o zmiany w Twoim wnętrzu, w Twoim sercu.

Pamiętaj, że kobiety nie są czym innym, jak ekspresją Twojego stanu. Czyli jestem zajebisty, dlatego mam kobietę, a nie jestem zajebisty bo mam kobietę. Naucz się kochać samego siebie, a pokochają Cię kobiety. Przeczytaj to sobie kilka razy, a gwarantuję, że coś się w Tobie zacznie odpalać. Teraz nie pozostaje nic innego jak dać sobie czas na przemyślenia, a potem zacząć działać.
To co dla Ciebie dziś napisałem o tylko minimalna część tego co się we mnie dzieje. Wiesz co? Zależy mi na tym abyś stał się kimś lepszym, abyś zmieniał się tak jak ja. Znalazłem na to rewelacyjny sposób. Będę pokazywał Ci jak ja się zmieniam, napiszę co się we mnie dzieje tak abyś Ty mógł zrobić to samo ze sobą. Ja dam Ci narzędzie do zmiany, ale zmienić będziesz musiał się sam. Musisz pamiętać, że moje doświadczenia na wiele się nie zdadzą, jeżeli Ty nie będziesz nabierał swoich. Głowa do góry, nogi za pas i na imprezkę. Przez adwent większość klubów jest otwarta. Zobacz, zaczniesz już teraz, a w sylwestra będziesz już kimś innym. Czysz to nie jest najlepsza motywacja. I pamiętaj: Daj sobie szansę na to aby chcieć, nie zmuszaj się do chcenia bo wtedy będziesz bierny w działaniu. Poczuj się zajebiście takim jaki jesteś, a poczujesz się jeszcze lepiej. A jak tak się stanie to kobiety szybko to dostrzegą.

Dawaj czadu!

Pozdrawiam serdecznie

3maj się

PS: jeżeli masz jakiś problem napisz do mnie. Postaram się pomóc – [email protected]

Odpowiedzi

Główna ile dałeś za

Główna Smile ile dałeś za szkolenie ?

Cholernie dużo. Pogrupowałbyś

Cholernie dużo.

Pogrupowałbyś chociaż różne kwestie w blogu, jakoś oddzielił.

dokładnie bo wszystko się

dokładnie bo wszystko się zlewa !!

man... sam popełniłem kilka

man... sam popełniłem kilka długich blogów, ale tutaj spociłem się przewijając ekran kulką w myszy. Wierzę, że wartościowy blog, gdybym miał w chuj czasu i samozaparcia pewnie bym przeczytał, pozdro!

Portret użytkownika Biały Jeleń

Snoofie, to Ty jeszcze na

Snoofie, to Ty jeszcze na kulce dajesz??
Myślałem, że teraz, to już wszyscy na kółeczkach napierdalają... Tongue

Portret użytkownika Rafał89

No no, tyle literek, a ja nie

No no, tyle literek, a ja nie zgłaszam jak na razie żadnego sprzeciwu. Rzadko się mi to zdarza. Aczkolwiek kilka rzeczy do przemyśleń, więc nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca Wink Jakby była trochę wcześniejsza pora to bym od razu napisał co i jak no ale niestety brak czasu na myślenie teraz. Ogólnie na plus Smile

Pozdro

Portret użytkownika Smuel

Było kilka drobnych odczuć,

Było kilka drobnych odczuć, że się w czymś nie zgadzam ale jak na taką ilość materiału...
Jestem pod wrażeniem.
W zasadzie cały czas rozchodzi się o temat akceptacji siebie i pomimo, że długo to nie nudzi.
Jeden z najbardziej kompletnych blogów ostatnimi czasy.
Obowiązkowy dla każdego.
Główna.

Pozdrawiam i gratuluję.

Portret użytkownika czwarty

Troche zeszło z czytaniem ale

Troche zeszło z czytaniem ale było warto,napewno każdy znajdzie w nim coś dla siebie,
grunt to nie robić nic na siłe gdy nie mamy na coś ochoty, nie wymagać zbyt wiele od siebie, brać życie takie jakie jest, być poprostu sobą i żyć w zgodzie ze swoim ja

Portret użytkownika nomen

Nie czytałem jeszcze ale

Nie czytałem jeszcze ale widzę, że wróciłeś od Stilla... Wink

Polecałem Ci, widzę, że skorzystałeś - teraz mi się flaszka należy ;P

A tak poważnie to sam nie spodziewałem się, że będę w stanie osiągnąć takie "sukcesy" Wink

Ooo matko. Ile tego

Ooo matko. Ile tego jest.
Porozdzielaj tekst akapitami.
Mimo to warto przeczytać.

pozdro!

No gratuluję, te szkolenia są

No gratuluję, te szkolenia są naprawdę genialne i warte swojej ceny, choć na takim akurat nie byłem.
A swoją drogą to ładnie zastosowane techniki NLP i można to sobie robić na co dzień w każdej chwili, jednak trudniej jest to samemu uzyskać gdyż nie ma kto podpowiadać kiedy jest potrzeba, choć zależy od jednostki.

"Poczuj się zajebiście takim jaki jesteś, a poczujesz się jeszcze lepiej. A jak tak się stanie to kobiety szybko to dostrzegą."- Prawda, sprawdzone Laughing out loud

Wartościowy blog przyda się, Dzięki Wink

Portret użytkownika panxyz

Doczytałem do 1/4 może 1/3 i

Doczytałem do 1/4 może 1/3 i stwierdzam, że do tego momentu wszystko można było opisać w 5 zdaniach, a nie dorabiać filozofii i 40 krotnie powielonych zdań do kilku przemyśleń Stilla (o ile w ogóle jego), które już zawarł w dwu-minutowych filmikach.

Portret użytkownika baudelaire

Mnie to troche brzmi z

Mnie to troche brzmi z poczatku jak tekst sponsorowany Wink i przyznam ze nie dokonczylem bo sie zlewac zaczelo. Zasadniczo podrywanie w najwiekszym skrocie to tylko i wylacznie nasza glowa i nic ponadto.

Portret użytkownika zwiadowca

No cóż widzę że Still pomaga

No cóż widzę że Still pomaga kolejnej osobie. Nie ważne jak, ważne z jakim nastawieniem, pozdrawiam i życzę sukcesów Smile

Portret użytkownika California

Pierwszy tak długi tekst

Pierwszy tak długi tekst który przeczytałem w całości. Stary, dziękuję. Dałeś mi masę motywacji i otworzyłeś oczy na wiele spraw.

Portret użytkownika Andrix

Postaram się poprawić tekst.

Postaram się poprawić tekst. Pisałem w wordzie, i akapity się nie przeniosły chyba.

Co do tego, że tekst jest długi, to jest to zamierzone. Specjalnie opisywałem to w ten sposób, aby do osób które znajdują się w podobnej sytuacji jak ja, to dotarło.

Nomen, postawiłbym Ci flachę, ale z tego co wiem to Ty znasz się lepiej na trunkach, Ty zrób a ja spróbuję.

W żaden sposób nie jest to opinia o szkoleniu, ba ja nie namawiam do szkolenia. Ja opisałem jedynie co siedzi w mojej głowie, bo lubię pomagać innym, mam nadzieję, że komuś to pomoże.

Nie wiem czy szkolenie było warte tych pieniędzy. Generalnie w moim przypadku nie blokuje mnie nic poza traumą z dzieciństwa, bo stresy czy tego innego badziewia, które miałem w głowie nie mam już.

Na wstępie zaznaczę, że

Na wstępie zaznaczę, że przeczytałem całość. To jedziemy..

"Inaczej wygląda koleś który podchodzi po ty by poczuć się lepiej, czyli czegoś chce, a inaczej jak podchodzi po ty aby ją po prostu poznać, zatańczyć, bo on nic od niej nie chce"

Niektórzy z nas wiedzą co w sumie chciałeś przekazać, ale przedobrzyłeś mocno w sformułowaniach i początkującym się pojebie. Jeżeli nic nie chcesz od kobiety to po ch... podchodzić? Wtedy właśnie się zmuszasz! To ma być na zasadzie "Ja chcę", np. "Chcę by zrobiła się wilgotna, chcę poczuć smak jej języka", zamiast "Ja potrzebuję". Teraz czujesz różnicę i gdzie popieprzyłeś?

"A teraz podchodzi koleś, który czuje się dobrze, takim jaki jest. Jest spięty, ale nie chce tego zmieniać, bo tak mu dobrze."

Jeszcze nie słyszałem, żebyś ktoś spięty czuł się dobrze. Za dużo w tym wszystkim akceptacji. Był mądry wpis, żeby znaleźć zdrową granicę między samoakceptacją a samorozwojem i raczej w kierunku tego drugiego zmierzać bardziej należy

"On nic ode mnie nie chce. On chce tylko ze mną zatańczyć"

Czy Ty sam siebie słyszysz? Włączyło Ci się chyba kobiece myślenie i "logika". Przecież racjonalnie to jest równoznaczne z "On jest przystojny, bo on nie jest przystojny"

"Wszedłem na parkiet, powiedziałem sobie, że zrobię na początek coś małego, zapytam o godzinę"

cholernie nienaturalne już na dzień dobry. Co innego na ulicy

"Paradoksalnie im naturalniej podejdziesz, tym bliższe ideałowi ono będzie"

I to stwierdzenie mi się w tym wpisie chyba najbardziej podoba! Autentycznie Smile Podpisuję się dwoma ręcami, dwoma nogami i przybijam kutasem Tongue

"Nie mam nic przeciwko podchodzeniu do pijanych kobiet, nawet polecam. Nie znaczy to też, że aby pójść z nimi np. do łóżka nie trzeba nic robić. Nie, nie, nie! Trzeba, trzeba"

I z tym też się serialnie mocno zgadzam, żeby nie było, że tylko (wprawdzie należycie) się przypierdalam

"Ona będzie wiedziała, że nie będzie narażona na obgadywanie ze strony koleżanek, że jak zacznie się z Toba całować to wszyscy znajomi to zobaczą. W taki sposób automatycznie u niej zaplusujesz. Oboje poczujecie się komfortowo i będziecie mogli robić to, na co macie ochotę."

Przypomnij sobie czy całując się podczas NG na szkoleniu brałeś to pod uwagę i czy jej koleżanki widziały jak się całujecie...

"Jeden drink, jedno piwo to max. Poczujesz się wtedy odrobinę luźniej i nie będzie po Tobie widać, że cos piłeś. Kolejne piwo czy drink mogą już Twój obraz faceta przy którym ona poczuje się bezpieczna zaburzyć, a co za tym idzie, będziesz się musiał odrobinę bardziej wysilić. No chyba, że panna jest w stanie bardzo głębokiego transu, wywołanego sporą ilością alkoholu. Wtedy to czy Ty jesteś pijany czy nie, nie ma żadnego znaczenia"

Co to za warunek? Co to za generalizacja? Widziałem kobiety, które po 3 browcach są jeszcze sztywne jak cholera. Dla Ciebie dwa piwa, trzy piwa czy osiem piw to jeden chuj. Kolejny, który nie widzi stanów przejściowych po spożyciu alkoholu

Co Ty masz z tymi przecinkami? Tak jakbyś celowo je wstawiał w inne miejsca. Strasznie to się czyta. Rozumiem, że pisownia to Twój duży problem (więc go zaakceptowałeś...), ale jak już nie możesz czy nie chcesz tego zmienić to zrezygnuj z przecinków w ogóle. Sam się nie będziesz głowił gdzie je wstawiać i innym się lepiej będzie czytało. Bylebyś chociaż co 10 linijek tekstu kropki robił Wink

Strasznie mieszasz, ogromny brak spójności, taka kobieca logika z tego wychodzi - to taki mój sumaryczny feedback. Jeżeli to co tu napisałeś to są Twoje nieprzefiltrowane myśli to masz naprawdę potężny burdel w głowie. Nosz kurwa lubię Radka i się zajarałem, że będzie fajny wpis, a tu dupa. Może kiedyś po moimi dawnymi wpisami dałeś komentarz z uznaniem, a ja Ci teraz jadę, ale łeb mi zgrzało od przeczytania tego ze zrozumieniem i poukładaniem (raczej próbą poukładania) i muszę restart wrzucić nsetjthngxm Tongue

Portret użytkownika Andrix

Niektórzy z nas wiedzą co w

Niektórzy z nas wiedzą co w sumie chciałeś przekazać, ale przedobrzyłeś mocno w sformułowaniach i początkującym się pojebie. Jeżeli nic nie chcesz od kobiety to po ch... podchodzić? Wtedy właśnie się zmuszasz! To ma być na zasadzie "Ja chcę", np. "Chcę by zrobiła się wilgotna, chcę poczuć smak jej języka", zamiast "Ja potrzebuję". Teraz czujesz różnicę i gdzie popieprzyłeś?

Nie zrozumiałeś. Zobacz, że gdy myślisz, że chcesz aby ona poczuła się wilgotna to Ty chcesz jej coś dać. Chcesz jej dać przyjemność i automatycznie też sobie. To nie chodzi o to aby podchodzić bez celu do kobiety, tylko o to aby coś do tej waszej relacji przez podejście wnosić, a nie tylko brać.

Jeszcze nie słyszałem, żebyś ktoś spięty czuł się dobrze. Za dużo w tym wszystkim akceptacji. Był mądry wpis, żeby znaleźć zdrową granicę między samoakceptacją a samorozwojem i raczej w kierunku tego drugiego zmierzać bardziej należy

To widocznie bardzo mało słyszałeś. Powiedz mi, czy jak jesteś spięty i myślisz o tym, że jesteś spięty to coś takie myślenie Ci daje? Zapewne tylko bardziej się spinasz i chcesz jakoś zmienić ten stan, ale nie da się kontrolować swoich stanów emocjonalnych. Ja akceptuję to, że jestem spięty i czuję ulgę na sercu. To działa, polecam sprawdzić.

Czy Ty sam siebie słyszysz? Włączyło Ci się chyba kobiece myślenie i "logika". Przecież racjonalnie to jest równoznaczne z "On jest przystojny, bo on nie jest przystojny"

Znowu nic nie rozumiesz. Masz podejść tak aby jej coś dać, a nie zabierać. Taniec w takiej sytuacji równoznaczny jest z dawaniem czegoś drugiej osobie, a jednocześnie też sobie.

Portret użytkownika kapitanzuo

To najbardziej wartosciowy

To najbardziej wartosciowy wpis na tej stronie. Nigdy nie slyszalem o osobie, ktora Cie szkolila ale do podobnych wnioskow doszedlem jakis czas temu. Nie przywiazywanie wagi ma lepszy odpowiednik w angielskim - "not outcome attached". Wiesz co robisz ale nie przywiazujesz wagi do tego czy sie uda czy nie. Go with the flow...

Dla wiekszosci osob bedzie to brzmialo jak bzdury, szczegolnie po calym PUA, ktore moim zdaniem przynosi wiecej szkod niz pozytku. Im wiecej zastanawiasz sie, co powiedziec, jakiej rutyny uzyc itp tym gorzej to wychodzi. Kobiety to czuja, kazda zagrywka predzej czy pozniej obraca sie przeciwko Tobie jesli to nie pochodzi "od Ciebie".

Masz 20 lat a rozgryzles to co innym zajmuje cale zycie. Gratulacje.