mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Glosy

Glosa pierwsza
http://mobilklasik.info/blog/o_p...

Kobieta - tak samo, jak Mężczyzna w oczach Kobiety - musi być "jakaś".
Inaczej, nawet najwspanialsza, najukochańsza, najpiękniejsza, tiutiutiu itd. => stanie się w pewnym momencie "przeźroczysta", tudzież ...miałka.
Niestety!

Poza tym - staramy się szukać osoby podobne nam samym. Skoro Ty dostarczasz emocji kobietom, to i kobiety powinny dostarczać tych emocji Tobie. Na zasadzie wzajemności.

Wiadomo, że ciepłe kluchy lubią ciepłe kluchy. Nawet, jeśli w porywie chwilowego zauroczenia będą z "szaloną kobietą', to jednak w pewnym momencie okaże się, że w szarej rzeczywistości jest do dla nich nie do wytrzymania. Potrzebują czegoś, co będzie spójne z ich systemem wartości.
Jak to było wskazywane pod którymś z blogów - wybaczcie, nie pamiętam, pod którym - przeciwieństwa się przyciągają, owszem! ale najczęściej na krótką metę to zadziała jedynie.
A jeśli mamy stworzyć owo coś więcej, to niestety... ale po prostu jest to nie do zrobienia.

Polecam przyjrzeć się np. relacji w filmie "I give it a year" (daję nam rok). Od razu widać, jak na dłoni, kto dokąd zmierza.

Skoro Snoofie wielokrotnie dostarcza emocjonalnego wachlarza wrażeń kobietom, tego samego będzie oczekiwał i od nich.
Skoro Hideoshi jest "zbyt dużą dawką emocji", to i tego samego oczekuje od swojej partnerki.
Owszem! - zaraz się odezwą głosy o "dopełnieniu", o tym, że druga połówka ma nas uzupełniać.

Wspaniale!
Ja się z tym zgadzam!
Tylko że to dopełnienie ma być na takim poziomie, który będzie dla nas przyswajalny, który będzie można wykorzystać w naszej sytuacji.

Jest to jak unikanie mezaliansu - nie tylko w sferach społecznych, ale i oczekiwań od życia.
Podobnego systemu wartości.
Analogicznej wizji życia i sposobu na nie (Brat Pitt i jego partnerka, Lewis Hamilton i jego partnerka, czy choćby ogłoszenie znanej starszym użytkownikom strony Sinead O'Connor, która chciała z rok temu poszukując mężczyzny "nie farbowanego" nie szukającego posagu, umiejącego na siebie zarobić, zaradnego itd. ; )

Raczej ma być partner dopełnieniem tych cech, których nie mamy, ale! - które w ogólnym rozrachunku dadzą nam ten sam kierunek, którego poszukujemy w życiu.

Emocje na pewno tak, musisz wywołać emocje w kobiecie, aby cię kochała.
Jednakże muszą one być na podobnym poziomie, do możliwości jej percepcji.

Jest to takie same, jakby inteligentny koleś miał być z menelką spod budki z piwem.
Nie ten poziom. Po prostu - może pójdą ze sobą do łóżka. Może się pospotykają jakiś czas, Jednak dojdzie w pewnym momencie do krachu - bo po prostu =>są inni.
Odmienni od siebie. na tyle różni, że nie da się tego połączyć.

--------------------
Glosa druga
http://mobilklasik.info/blog/two...

Snoofie pisze o pewnych typach zachowań, aby wyzuć z siebie emocje, nie przypisywać pewnym zdarzeniom pewnego poziomu...
że nie możemy się wściekać, o nie pasujący śrubokręt.
Mianowicie o to, co nam nie pasuje... Bowiem to, co nie pasuje nam, będzie pasowało do innej układanki.

Cóż...
Moim zdaniem - jest to słuszne.

Problem jednak się zaczyna, gdy Snoofie - moim zdaniem - próbuje "utkwić nas w mylnym błędzie"...
Mianowicie twierdzi, że wyzucie z emocji, nie przywiązywanie do spraw, które nami targają, wytwarzają wyższy poziom adrenaliny, uwagi= jest prawidłowym rozwiązaniem...

Hm...
Moim zdaniem, słuszna (a raczej, według mnie = słuszniejsza) jest teza, iż "ten się nie śmiał ni razu, kto nie płakał ni razu".

Tutaj musi być wachlarz emocji, które człowiek ma w środku wykorzystany.
Co więcej! poznany ostatnio D., wskazał, że dla niego - z całym szacunkiem dla wyznawców chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, Walhalli itd. jest chora idea Wiecznego Szczęścia w Raju.
Jak bowiem - bardzo słusznie zauważył - może być coś dla nas stałym szczęściem, skoro nie wiemy, co to jest nieszczęście? Skąd mamy wiedzieć, że się uśmiechamy, skoro nie płaczemy?
Skąd mamy czuć radość, skoro nie czuliśmy smutku?

Na ten temat wypowiadał się chociażby Jack Nicholson jako Joker w Batmanie, mówiąc, jak bardzo jest nieszczęśliwy...
Podobnie wskazywał jeden z lekarzy, w programie Drugim PR, który podał przykład Cher.
Spójrzcie na jej zdjęcia z lat 90-tych, oraz na obecne.
Wstrzyknęła w siebie tyle botoksu, tak bardzo wygładziła swoją twarz, bojąc się zmarszczek i starości, że w tej chwili nie jest w stanie nawet się uśmiechnąć.
Paradoks jest taki, że powoduje to brak u niej endorfin, ze względu na to, iż mózg sprzężony jest w wyzwalaniu jej z mimiką twarzy. W chwili uśmiechania się, poczuwania szczęścia, mózg odbiera to jako bodziec do wyzwalania hormonu szczęścia.

Skoro nie ma uśmiechu - nie ma hormonów.
Czyli nawet widząc radosną sytuację, ale nie uśmiechając się -> nie możemy poczuć tej sytuacji w pełni... A być może, nawet w ogóle przestaje się z niej cieszyć.

Jak groźnym jest to zjawiskiem, to polecam poczytać sobie artykuły na temat Bena Stillera, wspaniałego amerykańskiego komika, który permanentnie cierpi na depresję, z powodu utraty poczucia humoru.

Podobnie osławiony Jim Carey - jego żona nie wytrzymała jego stanów depresyjnych, i wystąpiła o rozwód, jakiś rok temu. Jak wykazały badania mózgu, u tego komika w mózgu nie działa wytwarzanie hormonu szczęścia. Lekarze zdiagnozowali, że jest to niemalże niemożliwe, aby funkcjonował normalnie. Jak normalny człowiek.

I teraz = wracając do tego, co Snoofie napisał:

wyzuć trzeba się z emocji tak, aby nie przeszkadzały one nam w ocenie sytuacji.

A zarazem - Snoofie wie, że poszukuje emocji w związku.
Hideoshi również.

A chcą, by byli w miarę stabilni...
Jednakże jeśli spojrzymy na sinusoidę, i z jednej strony zmniejszymy jej wartość, w amplitudzie po stronie ujemnej (nazwijmy to, stanów "chujowych", czy niepożądanych, czyli takich, gdy laska nas wkurwia, wkurza, czy jak to tam nazwiemy)...
To co wtedy stanie się z amplitudą po stronie pozytywnej?

A skoro dojdzie do spłaszczenia z jednej strony, a sprzężone z tym będzie spłaszczenie i z drugiej strony - > cóż się stanie?

Hm...
Hideoshi wie.
Snoofie, chyba też już wie, o ile mi wiadomo.

Dlatego:
pozbywanie się emocji z siebie, wyzbywanie się ich, tonowanie - owszem! tak! jednakże do pewnego poziomu, który jest dla nas akceptowalny.

Trzeba umieć śmiać się do bólu brzucha, ale dzięki temu, że czasem się popłakało.

Który z Was doceniłby jedzenie, gdyby stale było pod ręką?
jak to Maria Antonina miała się zwrócić do damy dworu, o bunt ludności Paryża:
- ale czemu oni tak protestują?
- nie mają chleba, o Pani...
- to czemuż nie jedzą ciastek?

Skoro więc nie wiemy, co to głód, jak możemy docenić wartość jedzenia?
Skoro nigdy nie płakaliśmy - jak możemy się śmiać?
Skoro potrzebujemy pewnej dozy humoru, ale i innych wrażeń -> czemu na siłę je w sobie przycinać? Czemu samodzielnie "się spłaszczać", przykrajać?

Do czyich standardów?
"M jak miłość"?

Zawsze trzeba być "jakimś".

i pamiętajcie, zgodnie z tym, co Boy - Żeleński napisał, prawie 100 lat temu:
KAŻDA POTWORA ZNAJDZIE SWEGO AMATORA.

Skoro więc Ty potrzebujesz emocji, to poszukaj odpowiedniej dla siebie osoby, a nie - na siłę spłaszczaj swoje potrzeby.
Zrozumiałe dla mnie jest "tonowanie" emocji, miarkowanie się.
Jednakże zbyt duże spłaszczenie swoich potrzeb - zakończy się krachem.
Prędzej czy później.
A najczęściej - co wiem z życia - prędzej, niźli później.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rise

Świetny blog. Szacun. Propsy!

Świetny blog. Szacun. Propsy!

Portret użytkownika hideoshi

O! I od razu lepiej się

O! I od razu lepiej się czyta, jak nie ma szczypty tej arogancji i mniej chaosu;) No i fajnie, że kolejny głos w dyskusji.

Natomiast to nad czym się zastanawiam, to to dopasowanie emocjonalne. Bo ogólnie wiem o co Ci chodzi z dopasowaniem i uzupełnianiem. Ogólnie rzecz biorąc dopasowanie musi być pod względem ogólnych cech społecznych jak np.: status, a co z nim się wiąże to podobne postrzeganie rzeczywistości, wartości etc. To w czym się trzeba uzupełniać to rzeczy jak opiekuńczość (osoba, która nie jest opiekuńcza będzie szukała opiekuńczej) i tak dalej. To w ramach przykładu, dla tych co nie wiedzą o co chodzi.

Po drugie natomiast. Nie wiem czy emocje należy zaliczyć do dopasowania czy do uzupełniania. Szczerze powiedziawszy, te moje dwa przypadki, powinny przemawiać za tym, że do dopasowania. Ale coś mnie kręci, że to jednak uzupełnianie. Że osoba spokojniejsza, jednak potrzebuje osoby, która da więcej emocji. I mimo, że moja empiria temu przeczy, to intuicja dalej każe tak uważać.

Dlaczego? Jak znajdą się dwie osoby, które dostarczają sobie mnóstwo emocji, ich poziom szybko wywinduje w stratosferę, która jest granicą. Później zostaje tylko długi i bolesny spadek - szybkie wypalenie.

Jeżeli spotkają się dwie osoby, które nie dostarczają emocji - to któreś z nich zacznie ich szukać gdzie indziej. Bo jednak każdy ich potrzebuje. Mniej lub bardziej.

I dlatego nie potrafię jednoznacznie na to odpowiedzieć. I to jest właśnie to. Zrozumiesz coś, nad czym zastanawiałeś się długi czas, przez co pojawia się jeszcze więcej pytań Smile

Portret użytkownika Ulrich II

i w podsumowaniu bym dodał

i w podsumowaniu bym dodał nie zmieniaj drugiej osoby bo i tak jej nie zmienisz, albo zaakceptuj albo szukaj dalej

"Skoro więc Ty potrzebujesz

"Skoro więc Ty potrzebujesz emocji, to poszukaj odpowiedniej dla siebie osoby, a nie - na siłę spłaszczaj swoje potrzeby."

najlepsze podsumowanie gratuluję tekstu