mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak byłam wierną suką nieswojego Pana

Zapewne niejeden z Was w swoim życiu popełnił podstawowy błąd w relacjach damsko-męskich – pieskował, usługiwał swojej Pani. Wy mężczyźni zamartwiacie się, że to tylko wy popełniacie ten błąd. Otóż pieskowanie nie ma nic wspólnego z płcią. My kobiety także popełniamy ten błąd. Ja byłam wierną suką nieswojego Pana. Jak to możliwe? Już tłumaczę.

Pewnego dnia założyłam konto na portalu randkowym, pisałam z wieloma mężczyznami, dostawałam tysiące wiadomości, ale byłam oporna na spotkania. Miałam kilku ulubionych, z którymi pisałam najwięcej. Pośród nich był ON. Pisaliśmy niemal codziennie, wymienialiśmy się smsami,rozmawialiśmy przez telefon. Cierpliwie czekał, aż ośmielę się z nim spotkać. Po 8 miesiącach pisania wybrałam TYLKO JEDNEGO, z którym się spotkałam. Myślałam, że to najlepszy wybór, jakże się pomyliłam.

Był luty, przyjechał po mnie na PKS, gdyż mieliśmy do siebie 70 km. Od razu zaiskrzyło, gadka się kleiła, jakbyśmy się znali wieki. Pojeździliśmy trochę po mieście, potem pojechaliśmy do niego. Był film, była rozmowa, był dotyk, było wspólne leniuchowanie pod kocem. Nie chciałam, by tak szybko się to potoczyło, w końcu realnie był mi prawie obcy. Nie broniłam się, zaczęło się przytulanie, całowanie, chciałam, żeby to trwało. I tak minęły 3 miesiące.

Przez cały ten czas ja jeździłam do niego, ale nigdy nie zostawałam na noc, jeździłam na spotkanie 3-4 h, żeby potem wieczorem znowu wracać do siebie. Spotykaliśmy się prawie co tydzień. Dlaczego on nie przyjeżdżał do mnie? Zawsze mu coś nie pasowało, a to miał mecz, a to musiał być w domu itp. (to miało być 1 znakiem ostrzegawczym, że nie daje nic od siebie). A ja tak naiwnie się poświęcałam, dla "dobra" relacji. Chciałam, żebyśmy lepiej się poznali, dobrze spędzało nam się czas, nic nas nie goniło, czułam się swobodnie. Po tym czasie zaczęłam dopytywać się, dokąd ta relacja zmierza (błąd nr 2), nie chciałam być 1 z 1000, ale on zapewniał mnie, że tylko ze mną się spotyka. Uwierzyłam (błąd nr 3). Mimo wszystko nie deklarował związku, raz mówił, że nie wie... że może to za wcześnie jeszcze, potem, że nie chce, kiedy już straciłam nadzieję i chciałam to ochłodzić, zaczął mnie podpuszczał, że może jednak chce tego... I tak trwałam w tej nadziei, że pewnego dnia może w końcu się zdecyduje (błąd nr 4).

Zaczął wzbudzać we mnie zazdrość. Wiedział,że ma przewagę. Był nagrodą. Coraz częściej wspominał niby żartem o innych kobietach, albo komentował je przy mnie na ulicy, oczywiście, zawsze pozytywnie. Potem zaczął umawiać się ze mną na spotkania, a parę godzin przed odwoływać, że niby coś mu wypadło, albo że pojechał z koleżanką na basen. Dużo było tych koleżanek. Traciłam nadzieję, czułam, że to nie jest tak, jak powinno być. Rozpieściłam go. Dawałam zbyt wiele. Jeździłam do niego, przygotowywałam obiadki, cierpliwie doradzałam, pomagałam w wielu sprawach. W zamian nie dostawałam nic. Nigdy nie usłyszałam "dziękuję" lub "przepraszam". Byłam cholerna opcją, ale wtedy zakochanie mnie zaślepiło. Wiele razy chciałam to urwać, pisałam już, że jeśli się nie zdecydował jeszcze, to kończę tą relację. Byłam słaba, po paru dniach wracałam potulnie jak wierna suka. Znowu miał mnie na zawołanie. Czułam już, że nie będzie z tego związku, ale chciałam "żyć chwilą", korzystać z chwil, krótkich chwil przyjemności jakie mi dawał. Zaczęłam do niego jeździć na weekendy, nocować. Najśmieszniejsze było to, że nasze spotkania ZAWSZE opierały się na mieszkanie-rozmowa-pizza-film/mecz-łóżko. Nigdzie mnie nie zapraszał, nigdzie nie wychodziliśmy.

Zaczęłam coraz bardziej zauważać jego złą stronę, tą, której dotychczas nie chciałam widzieć. Był porywczy i kapryśny, a ja go zawsze koiłam, zamiast trzasnąć drzwiami i zakończyć to raz na zawsze. Sama nie wiem co w nim widziałam, dawał emocje? Raczej te złe, pomieszane z dużą dawką podniecenia. Bywał wredny, egoistyczny i chodziłam wściekła jak osa, ale gdy tylko zaczynał mnie dotykać – nie mogłam się oprzeć.

Coraz częściej pojawiały się znaki ostrzegawcze, aby tego nie kontynuować. Kłóciłam się z rodzicami o niego, widzieli, że chodzę przygaszona. Nie chcieli już mi pozwalać na wyjazdy do niego, a ja wciąż byłam uparta. Pewnego dnia, wydarł się na mnie pod głupim pretekstem, że wsiadając do samochodu, nie zauważyłam, że rozmawia przez telefon. Raz był dla mnie czuły i kochany, a raz despota, zimny, dopiero w nocy zaczął się przytulać. Traktował jak głupszą od siebie, często wyśmiewał moje małe życiowe doświadczenie, był strasznie sarkastyczny. Nigdy nie wiedziałam, czy żartuje, czy mówi prawdę, czy akurat mnie testuje, moją reakcję. Lubił, gdy byłam zazdrosna. A byłam.. nie raz przepłakałam przez niego noc.

Po świętach wielkanocnych przestał się odzywać, prawie na 2 tyg. Myślałam, że to już koniec.. ale on wracał. Coraz częściej proponował spotkania, bez konkretów. Coraz rzadziej do nich dochodziło. Być może obracał już inną. Postanowiłam zaprosić go do siebie. Przyjechał, aż raz. Podczas tego pobytu marudził na wszystko, nic mu się nie podobało. A to Pani musiał dopłacić 10 gr w kasie na basenie, a to kawa nie taka, a to coś tam. A ja oczywiście, robiłam obiadki, dogadzałam, nawet zrobiłam jego ulubioną zapiekankę. Czułam się wypalona, przestałam dawać. Po jego wyjeździe byłam bardziej zmęczona niż wypoczęta – a przecież chodziło o to drugie.

Po paru tygodniach wyjechał służbowo za granicę, wysyłał mi zdjęcia z 10 dziewczynami naraz, pisał jak jest bosko. Znów wywoływał zazdrość, a ja kipiałam z nerwów! Nigdy go nie miałam, a czułam, że tracę. WTF? Po wyjeździe tłumaczył, że nic nie było, że nikomu z ekipy nie udało się żadnej poderwać. Nie wierzyłam mu już, miałam złe przeczucia. Nie pomyliłam się.

Pewnego dnia zaprosił mnie na wakacje do siebie nad jezioro. Pojechałam. Dojechali do nas jeszcze jego znajomi, kolega z koleżanką. Przez cały wieczór pomagałam mu w przygotowaniach, a raczej... byłam gospodynią, przy garach. Pod moją nieobecność oczywiście zaczął z nią flirtować, był bardziej nią zainteresowany niż kolega z którym przyjechała. Niestety, podczas rozmowy z jego kolegą usłyszałam coś, czego nie chciałam. Zaliczył dziewczynę na wyjeździe, a mnie okłamał, że do niczego nie doszło. Miarka się przebrała, gdy zostawił mnie samą po pijaku na nieznanym terenie, bo nie chciałam wsiąść do samochodu po wypiciu alkoholu, oni pojechali – prowadzili pod wpływem alkoholu. Miałam dość jego i jego dziecinnych wybryków. Nawet na drugi dzień kłamał w żywe oczy, gdy pytałam czy coś się wydarzyło za granicą. Gotowało się we mnie. To było nasze ostatnie spotkanie. Później próbowałam znowu się spotkać, ale ja już odmawiałam. Nie chciałam go widzieć, po tych wszystkich kłamstwach i zabawach w kotka i myszkę. Zabolało, mocno. Przez całe te miesiące kiedy ja zachowywałam monogamię w nadziei, że jednak się do mnie przekona, on umawiał się i zaliczał inne, kłamać w żywe oczy, że jest święty.

Najśmieszniejsze, że jestem mu cholernie wdzięczna, że nie chciał tego związku, bo wiem, że nie był mnie wart. Dałam tyle od siebie, a otrzymałam toksyczną relację. Nie, to nie była miłość, jedynie głupie ślepe zauroczenie, uzależnienie od jego obecności. Gdy zerwałam kontakt, poczułam wolność, poczułam, że żyję. Odetchnęłam pełną piersią, nie musiałam więcej zastanawiać się dlaczego się nie odzywa z kim teraz jest i co robi. Chcąc nie chcąc wpakowałam się w układ friends with benefits i nikomu tego nie polecam.

Dostałam po dupie... ale nie ukrywajmy tego – sama się o to prosiłam! Daj palec, a wezmą rękę. Mi wziął trochę więcej. Jestem wdzięczna za tą relację, bo wiele się nauczyłam, odkryłam co mi nie pasuje, a co mogę zaakceptować. Po tym wszystkim wzmocniłam poczucie własnej wartości, nabrałam pewności siebie, zmieniłam image. Stałam się nową osobą i już nie pozwolę więcej, by ktoś doprowadził mnie do podobnego stanu. Przez jednego mężczyznę, trafiłam tutaj, na mobilklasik.info i to wiele mi dało. Wiedziałam, że w przeszłości zdradziła go dziewczyna z kolegą, ale nie sądziłam, że będzie się odgrywał. Być może tego nie robił, może nieświadomie... być może po prostu nie umiał już pokochać, może akurat nie mnie, może dlatego był taki chłodny, NIE WIEM i nie obchodzi mnie to. Jedno jest pewne – ja nie zamierzam odgrywać się na mężczyznach. Nie chcę przekreślać wszystkich przez jednego. TO byłoby nie fair. Ciągle chce dawać od siebie, to co najlepsze, ale już ostrożniej. Liczę bardziej na wymianę dóbr, niż samo dawanie.

Użytkowniku, jeśli kiedykolwiek poczujesz się duszony w relacji, poczujesz, że nie spełnia ona Twych potrzeb, że częściej jesteś przygaszony i zły niż szczęśliwy – skończ to, dobrze Ci radzę. Oszczędź sobie cierpienia i niepotrzebnych złych emocji. Ucz się na błędach innych i swoich, a przede wszystkim NIGDY PRZENIGDY nie przestawiaj wierzyć, że będziesz kiedyś szczęśliwy. To może być jeszcze nie ten czas, nie ta osoba, ale to kiedyś przyjdzie do Ciebie, na pewno, jeśli Ty także będziesz coś od siebie dawał, a nie tylko oczekiwał. Ja zrozumiałam swoje błędy i mam nadzieję, że nigdy ich nie powtórzę.

Odpowiedzi

Portret użytkownika FunGusto

Takie życie, raz na wozie a

Takie życie, raz na wozie a raz pod wozem Smile

Portret użytkownika nomen

Bardzo fajny, dojrzały i

Bardzo fajny, dojrzały i wartościowy blog cooli.

Każdy kiedyś dostał po dupie.. ważne, że potrafisz wyciągnąć z tego wszystkiego odpowiednie wnioski.

Ogarnięta dziewczyna z Ciebie, jeszcze trafisz na swojego Smile

Portret użytkownika Guest

uuuuuuuu... Mocno! Podziwiam.

uuuuuuuu... Mocno! Podziwiam.

Portret użytkownika vision

Świetny wpis, pokazujesz od

Świetny wpis, pokazujesz od strony kobiet że takie coś jak bycie za dobrym również źle się kończy że tu happy endu nie będzie,jednak wyniosłaś doświadczenie, tak jak każdy z nas który dostał od ex po dupie, i właśnie kluczowym momentem jest natrafienie na mobilklasik.info i to w jednym właściwym "momencie"

Ogarnięta dziewczyna z

Ogarnięta dziewczyna z Ciebie, jeszcze trafisz na swojego"

chyba już trafiła, i co z tego wynika???

Portret użytkownika nomen

Ktoś kto zachowuje się w ten

Ktoś kto zachowuje się w ten sposób nie jest raczej tym, emaj rajt?

Portret użytkownika Aragorn

Racja... Niestety. Facet też

Racja... Niestety.

Facet też był/jest nieźle ogarnięty ale w tym negatywnym sensie.
Co z tego wynika?
Że kobiety może i są słabszymi istotami ale nikt nie potrafi tak szybko wyciągać wniosków z nieudanych związków jak one (chociaż polemizowałbym czy wyciągają je w słuszną stronę - o Autorkę, z tego co pisze nie trzeba się bać).

Może powiesz, że jestem naiwny ale nie wierzę w zbiegi okoliczności. Myślę nawet o karmie, bo pozytywna energia zawsze do nas wraca.

Nasz bohater też trafi na ogarniętą dziewczynę i miej go wtedy Boże w opiece...

Portret użytkownika Redds

Winszuje umiejętności

Winszuje umiejętności wyciągania wniosków, przemyśleń i przekonań.

Szczęścia!

Portret użytkownika kilroy

BDP w męskim wydaniu!

BDP w męskim wydaniu! Pamiętam jak o tym wspominałaś prz okazji innego bloga Smile. Gratuluję odrobionej lekcji, bardzo współczuję tych doświadczeń i dokładnie rozumiem o czy piszesz.

Don't look back Smile!!!

Portret użytkownika Italiano

Łoooo, ciekawa i bardzo

Łoooo, ciekawa i bardzo pouczająca opowieść z życia. Jak widać nie tylko facetom jest potrzeba ta strona, aby przejrzeć na oczy i zrozumieć, że niektóre nasze związki albo chęci na związek są totalnie bez sensu.

Czyżbyś już usunęła konto z tego portalu randkowego? hah Smile

Usunęłam, wróciłam i znowu

Usunęłam, wróciłam i znowu usunęłam ;D

Portret użytkownika Aragorn

Teraz możecie zobaczyć na

Teraz możecie zobaczyć na przykładzie Blogerki (wielki szacunek) co robicie odsprężynowując w drugą stronę.
Niektórzy zostali skrzywdzeni ale to nie daje wam nakazu krzywdzić innych. Miejcie szacunek...

Autorko - w wirtualnej rzeczywistości nic dobrego Cię nie czeka. Mówi się tutaj (nie bezpodstawnie), że portale randkowe pełne są kobiet z bagażem emocjonalnym/społecznymi skrzywieniami. Widać - działa to w obie strony.

To co pogrubiłaś mówi samo przez siebie jaką osobą jesteś. Bardzo dobrze, że nie masz zamiaru ciągnąć tego łańcuszka nienawiści. Płynie też z Twojego tekstu dobra rada, o której wszyscy powinniśmy pamiętać. Jak dla mnie standardowy tekst do przeczytania...

"Świat rzeczywiście pełen jest zasadzek i wiele na nim ciemnych plam; ale nie brak też jasnych, a chociaż we wszystkich krajach miłość łączy się ze smutkiem, kto wie, czy się przez to nie pogłębia jeszcze."

Portret użytkownika septo

Dostrzeganie błędów i

Dostrzeganie błędów i wyciągnięcie wniosków jest bardzo istotne. Ale słuchając polskich piłkarzy nauczyłem się, że ważniejsze jest na podstawie wniosków wykonanie pracy w kierunku nabycia nowych umiejętności, czy zachowań.. co gorsza (a może dobrze) nadchodzi moment, gdy przychodzi do weryfikacji tej pracy w warunkach naturalnych, gdy po raz kolejny wychodzisz na boisko.

Portret użytkownika hades1988

Coli kazdy z nas przez to

Coli kazdy z nas przez to przechodził:), Jednak po mimo złych doświadczeń , napisałaś wazne słowa (...)Nie chcę przekreślać wszystkich przez jednego. TO byłoby nie fair(...) - niestety bywa czesto tak , ze dziewczyny po takich akcjach patrzą na innych przez pryzmat poprzedniego faceta, ktory notabene zadał najwiecej bólu i to jest smutne Sad

Portret użytkownika kilroy

Tylko dziewczyny uważasz?? bo

Tylko dziewczyny uważasz?? bo ja na ten przykład mam podobnie, a ten portal jest w sporej części dowodem że nie tylko ja

Portret użytkownika Ulrich II

"Przez cały ten czas ja

"Przez cały ten czas ja jeździłam do niego, ale nigdy nie zostawałam na noc, jeździłam na spotkanie 3-4 h, żeby potem wieczorem znowu wracać do siebie."

Ja to jak mam autem jechać na drugi koniec miasta to już mi się nie chce Laughing out loud

Portret użytkownika GM

No co, gościu był tym kim

No co, gościu był tym kim niejeden tutaj chce być. Lekka hipokryzja Panowie. Koleś ją omotał i sobie używał jak chciał i kiedy chciał, w końcu nigdy się nie zadeklarował. A ona chciała czegoś poważniejszego, czyż nie jest to jedna z metod zawartych na stronie, która jak widać się sprawdziła? To teraz cooli, tak dla równowagi napisz jak ty omotałaś jakiegoś faceta Smile

Jak? Sobą, tylko i

Jak? Sobą, tylko i wyłącznie:-) a szczegółów zdradzać nie będę:-P

Portret użytkownika pentis

Powiało tajemniczością! I

Powiało tajemniczością!

I teraz wszyscy są ciekawi, co to za szczegóły Laughing out loud

Zawodową uwodzicielką nie

Zawodową uwodzicielką nie jestem Smile jeden się skusi, drugi nie Tongue

Portret użytkownika pentis

I oto w taki sposób podsycasz

I oto w taki sposób podsycasz ciekawość Tongue

Przepraszam koniec offtopu!

Przepraszam Laughing out loud koniec offtopu!

Portret użytkownika pentis

Za późno! Spodziewaj się

Za późno! Spodziewaj się teraz lawiny PW! Laughing out loud

Portret użytkownika Attrazione

"Jedno jest pewne – ja nie

"Jedno jest pewne – ja nie zamierzam odgrywać się na mężczyznach. Nie chcę przekreślać wszystkich przez jednego. TO byłoby nie fair. Ciągle chce dawać od siebie, to co najlepsze, ale już ostrożniej. Liczę bardziej na wymianę dóbr, niż samo dawanie."

Bardzo mądrze z twojej strony.

My panowie, też musimy o tym pamiętać.

Portret użytkownika Biodegradowalny

Cooli, kolejny raz mnie

Cooli, kolejny raz mnie zadziwiasz. rządzisz dziewczyno.

Przecież tu od początku

Przecież tu od początku śmierdziało gierką, wyszliście na kort, jebnął kilka serwisów i odstawił Cię do szatni.

Ciekawe, ze piszesz o błędach, które popełniłaś,o naiwności i w końcu o swoim poświęceniu, żeby na końcu napisać odezwę do juserów, co by spieprzali jak się duszą w relacji albo gdy ta nie spełnia ich oczekiwań..

Tyle, że jak to czytam, to ta relacja spełniała Twoje oczekiwania, karmiłaś się negatywnymi emocjami, mimo że od początku było widać dokąd to zmierza.

Współczuje doświadczenia, ale dziwi mnie poruszenie niektórych użytkowników, bo przecież co drugi temat jest o tym jak zagrać, żeby wygrać.

Portret użytkownika Aragorn

"Ciekawe, ze piszesz o

"Ciekawe, ze piszesz o błędach, które popełniłaś,o naiwności i w końcu o swoim poświęceniu, żeby na końcu napisać odezwę do juserów, co by spieprzali jak się duszą w relacji albo gdy ta nie spełnia ich oczekiwań..
Tyle, że jak to czytam, to ta relacja spełniała Twoje oczekiwania, karmiłaś się negatywnymi emocjami, mimo że od początku było widać dokąd to zmierza."

Ludzie mają to do siebie (a kobiety już zaprogramowane), że potrafią siebie samego oszukiwać. Od najmłodszych lat wciskają nam kit, że najpierw trzeba pracować, cierpieć, poświęcać się, żeby coś dostać. Iluzja... Tak więc nasza Autorka wkładała swoją energię, inwencję, czas i pieniądze na tą relację. Oczekiwała efektów, a skoro się one nie pojawiły zapaliła się czerwona lampka. Po tym alarmie zostało już tylko ostatnie - nadzieja. A nadzieja jest matką głupich i bezsilnych.

Czy relacja spełniała oczekiwania? Tak - ale tylko po jej stronie. Czy dawanie nie sprawia Ci takiej samej przyjemności jak branie? Czy można więc mówić, że była nieszczęśliwa? Ona tylko zapomniała, że sama sobie to szczęście funduje i chłopak nie jest jej do niczego potrzebny. Potem, za każdym następnym czynem, Blogerkę utrzymywał przy naszym bohaterze wkład, jaki ona wniosła. Ilu "nas" ciągle trzymało się swej pani nie ze względu na uczucie ale ze względu na strach przed samotnością i włożony czas? Dodaj do tego intencje "to ta jedyna, na zawsze będziemy razem" i masz mieszankę wybuchową. Tu już też nie chodzi o miłość ale o samooszukiwanie się i bronienie swojego ego/dumy.

Portret użytkownika Ian Watkins

Cóż za spowiedź...zamienić

Cóż za spowiedź...zamienić płcią bohaterów i mamy 99,9% problemów z tej strony Smile

Aragorn.. drugi akapit mnie

Aragorn.. drugi akapit mnie rozjebał.. za dużo analizy w tym wszystkim, czytając to już wiem, dlaczego coraz częściej dostajemy wpierdol od kobiet.

Niedługo dojdzie do tego, że wszystko będziemy usprawiedliwiać, co się dzieje?!

zaznaczam, że nie mam i nigdy nie miałem na celu kogokolwiek obrazić.
pzdr.

Portret użytkownika Aragorn

Oszukiwanie się. A nie jest

Oszukiwanie się. A nie jest tak? Czy po zerwaniu kobiety i większość mężczyzn (lub chłopców) nie wmawia sobie "ona na mnie nie zasługiwała" lub wręcz odwrotnie "kocham ją, ona jest całym moim życiem i bez niej nie dam sobie rady"?
Czy po przeczytaniu większości rzeczy z tej strony nie wmawiasz sobie czasami "nie znałem tej strony jak byłem z moją poprzednią ale teraz jak dorwę jakąś to poprowadzę związek zajebiście"? Czy nie wmawiasz sobie, że tylko dobre wykształcenie i znajomości pozwolą Ci na pozostanie kimś? Czy nie wmawiasz sobie, że jesteś nieszczęśliwy, podczas gdy masz wszystko czego dusza zapragnie a owdowiałej sąsiadce umarło 3 synów w wypadku samochodowym i prawdopodobnie utrzymywać do końca życia ją będzie państwo? Czy nie wmawiasz sobie że piękna dziewczyna siedząca na ławce w parku jest lepsza od Ciebie bo boisz się podejść?

Zapytaj się, jakiegokolwiek chłopaka na tym portalu (zazwyczaj pierwszy związek), który swoje życie w pewnym etapie związku podporządkował kobiecie (pieskowanie) co chodziło mu po głowie w tym momencie i po zakończeniu związku.

On nie chce jej utracić - dlaczego? Bo boi się, że zostanie sam. On jej nie kocha - on kocha jej wyobrażenie. Ona nie jest atrakcyjniejsza od niego - ona jest tylko bardziej niedostępna (deficytowy towar kosztuje więcej, można więc go sztucznie podnieść na cenie).
Nadal jednak serce mu bije szybciej, gdy o niej pomyśli, ją zobaczy. Wszystkie dobre wspomnienia związane z nią się ujawniają - nie pamięta tych złych, chyba że sam zmusi umysł do wytężonego myślenia. Tylko czy tą dobrą kobietę było stać na tyle co jego, gdy pojawiły się problemy?

Właśnie o to chodzi, że nie przeanalizując tego wszystkiego możesz poruszać się schematami z tego portalu, ale nigdy nie wiesz na ile możesz sobie pozwolić i przekraczasz pewne granice. Przykładów tego stwierdzenia na tym forum mogę zlinkować bardzo dużo. Co z tego, że wiesz jak działa zegarek - gdy się popsuje, nie będziesz umiał go naprawić za pierwszym razem, lub dopóki się nie nauczysz.
Myślisz, że taka nadmierna analiza ma związek z tym, że dostajemy przysłowiowy "wpierdol" od kobiet?
Również nie chcę Cię urazić, naprawdę, ale większej głupoty nie słyszałem.
Wiesz, dlaczego na jednego chłopaka przysługuje jedna księżniczka? Bo je sobie wychowaliśmy. A wiesz dlaczego? Przez to co było Ci wpajane w dzieciństwie, przez to co leci w telewizji, przez to co dziewczyny gadają między sobą, przez wszystkie romansidła które ogląda Twoja dziewczyna, przez pieniądze, przez powszechną komercjalizacje ludzi.

Usprawiedliwiać nie usprawiedliwiam niczego. Każda akcja rodzi reakcję i ja sobie tego nie wymyśliłem (był to ktoś o wiele mądrzejszy, poczytaj) a nic nie dzieje się bez przyczyny. Uważasz za głupie wyszukanie tej przyczyny?
Tylko idiota robiąc to samo oczekuje innego efektu.