mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak stałem się sobą - Andrix Blog

Portret użytkownika Andrix

Życie to ciąg zdarzeń, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że taki będę to wyśmiał bym go. Ale jednak, jestem kimś lepszym i cieszę się z tego. Łatwo nie było - zobacz jak to było ze mną stań się nowym sobą.
Planuj i działaj. A i tak nie przewidzisz.

Witajcie

to co chciałbym Wam opisać tym razem jest w 100% spontaniczne i zapewne będzie obszerne. Nie mam pojęcia jak będzie wyglądała finalna wersja tego tekstu, ale wiem jedno - muszę to opisać. Jak pisałem, nic nie planuję dlatego mój wpis nie będzie w jakiś specjalny sposób podzielony na części, jak zresztą każdy mój wpis.
Opiszę Wam historię gościa, który przez 19 lat był kimś o kim chciałbym zapomnieć. Nie byłem facetem, a jedynie postacią, która mówiła tak o sobie ze względu na płeć. To że w dowodzie masz napisane "M" nie znaczy, że jesteś facetem. Niestety ja żyłem przez te prawie dwadzieścia lat w błędzie, okłamując się i użalając się nad sobą.
Teraz jak zapewne wielu z Was wie jestem inny, zupełne przeciwieństwo tamtego faceta. Jak to się stało? Co zrobiłem? Ile mi to zajęło i jak wiele poświęciłem? To wszystko postaram się Wam opisać.

Miłej lektury

Zaczniemy od gimnazjum, najgorszego okresu w moim życiu, a jednocześnie okresu w którym miałem najwięcej przyjaciół i sporo czasu spędzałem poza domem. Nie miałem w tedy pojęcia o uwodzeniu, nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Skutkowało to brakiem dziewczyny, a w ogóle zerowym kontaktem z płcią przeciwną (mam na myśli sytuację inne niż rozmowa z koleżanką). Nie byłem z tego zadowolony, ale nie wiedziałem o co chodzi. Wydawało mi się, że to jest normalne. Jedyni są "gwiazdami" i wyrywają panny, a drudzy stoją z boku i się przypatrują. Ostro ryło mi to beret, ale dzięki codziennym kontaktom z kolegami nie odczuwałem tak tego.

Byłem bardzo nieśmiały, ba! ja byłem przerażony gdy miałem porozmawiać z dziewczyną. Do teraz pamiętam akcję z koleżanką z klasy, miała, a właściwie "ma" bo nadal żyje - Klaudia. Zaczęło się na szkolnej zabawie, gdy DJ-ej puścił wolny kawałek to wszyscy automatycznie albo połączyli się w pary albo zeszli na bok, ja też już się zabierałem ale za rękę złapała mnie Klaudia i zaczęliśmy tańczyć. Klaudia wyglądała wtedy świetnie - długie blond włosy, długie śliczne nogi itp. Byłem zaskoczony i pierwszy raz tańczyłem "gimbusowego przytulańca" i to z kim! Ślicznie się uśmiechała i to zadziałało na mnie. Po tańcu kumpel zaczepił mnie i uświadomił iż mogę spróbować ją poderwać. Ja nakręciłem się jak stary radziecki zegarek, już widziałem oczami wyobraźni nas razem.
Tego wieczora zatańczyliśmy jeszcze kilka razy, nawet zapytałem co robi jutro (sobota) ale powiedziała, że jest zajęta. To był początek, potem się działo (tylko z mojej strony). Zacząłem wypisywać do niej każdego wieczora wierszyk na dobranoc, ale jednocześnie nie potrafiłem podejść do niej w szkole i powiedzieć paru słów. Przerażało mnie to. Jej i moje koleżanki były za mną, ale to nic nie dało. To nie miało racji bytu, wyszedłem na debila.

Stałem się odludkiem, przestałem wychodzić z domu, a moje życie to był komputer. Długo nie miałem dziewczyny, aż do liceum. Wtedy co prawda dzięki portalom randkowym udawało mi się poznawać nowe dziewczyny, ale te znajomości nie trwały długo. Byłem przesadnym romantykiem, ciapą która wierzyła w miłość rodem z bajek Disneya. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej okrutna. Ja zabiegałem o względy tych kobiet, a one mnie olewały. Gdy one zaczynały mnie olewać to ja bardziej zabiegałem, a one zasadzały mi wtedy kopa w dupę. To był wierzchołek góry lodowej, wpadłem w depresję. Przestałem kontaktować się z kimkolwiek, a w szkole udawałem towarzyskiego aby nie wyjść na nerda. Szkoła to był jedyny moment, w którym znajdowałem się w towarzystwie innych osób, bo w domu miałem tylko komputer. Z czasem przyzwyczaiłem się do tego stylu życia, chodziłem do pracy aby zarobić na różnego rodzaju gadżety, które wypełnią moje luki w codziennym grafiku. Tak kupiłem X360, PS3, nowego kompa, MP3 i MP4 oraz dwa razy zmieniałem telefon. Tak miały mi dni, tygodnie i lata.

Ajć... zapomniałem o jednym epizodzie w moim życiu. Sam nie wiem dlaczego, może dlatego że nadal uwielbiam tę dziewczynę i jak pomyślę sobie, że jakiś koleś o imieniu Patryk rżnie ją to dostaję szału. Wiem wiem... brzmi jak tekst fanatyka, ale Angela to nie jest zwykła dziewczyna a w zasadzie teraz to już kobieta.

Zaczęło się zaraz na początku liceum, Angela była razem ze mną w grupie. Jestem ekonomistą, a w klasach ekonomicznych przeważają dziewczyny. W klasie miałem największe laski w szkole, które bardzo mnie lubiły, ale poza Angelą która lubiła mnie znacznie bardziej. Dodatkowo jej koleżanka Kasia była córką znajomych z młodych lat mojej mamy i mieszka kilka metrów od mojej kuzynki u której bywam bardzo często, dlatego dobrze się znaliśmy. To wszystko składało się na jedno - Kasia stała murem za mną i odstraszała, każdego frajera od Angeli. YEAH! jak ma się takie poparcie to jest już z górki. Z Angelą spędzałem sporo czasu, świetnie się rozumieliśmy. Razem zrywaliśmy się z lekcji ... fajnie było.

Zaraz na początku szkoły był obóz integracyjny. Niestety, moja klasa jechała z klasą informatyków (sami faceci), a najgorsze, że w tej klasie był koleś który przystawiał się do Angeli. Ale Tomasz (tak! mam na imię Tomek, a nie Adrian jak zwraca się do mnie większość użytkowników) już przed wyjazdem miał obmyślony super plan.
W drodze do Szklarskiej Angela już na samy początku zawołała mnie do siebie abym usiadł obok niej w drodze na obóz. Byłem bardzo szczęśliwy, znakomicie żartowało nam się razem. Na miejscu razem z dwoma kolegami wybrałem pokój zaraz obok niej i jej koleżanki. Wieczorem miały być tańce więc przeszedłem do wprowadzania w życie mojego planu. Kasia o wszystkim wiedziała. Poszedłem do sklepu i kupiłem Rafaello oraz białą różę. Zaniosłem jej do pokoju i położyłem na łóżku z dołączoną karteczką "Dla mojej Niuni" (Niunia to jej ksywa, tak się do niej zwracałem). Teraz miało być najlepsza, Angela miała to przeczytać, zejść na dół gdzie mieliśmy zatańczyć, ale wyszło gówno. Wyszedłem na idiotę, zresztą nie pierwszy raz. Skończyły się wspólne pogawędki... nie mogłem spojrzeć jej w oczy po tym. To tylko pogłębiło doła.

"/jak to sobie przypominam to nie mogę uwierzyć, że ja to robiłem. Co za żenada/"

***

To co Wam opisałem to taki krótki zarys mojej osoby, kilka lat temu. Chciałem abyście wiedzieli jaki byłem i mogli porównać mnie z tym kim jestem teraz. Czytając Wasze wiadomości do mnie mogę stwierdzić, iż w takiej sytuacji w jakiej ja byłem jest teraz ogromny procent użytkowników tej strony. Dlatego właśnie chcę Wam pokazać, że tak nie musi być zawsze. To, że jesteś introwertykiem nie oznacza, że nie ma prawa w Twoim życiu zaistnieć radość i miłość. Oczywiście nie jest to proste i trzeba sobie jedno uświadomić - kiedyś Adept powiedział mi "jesteś introwertykiem. To nie znaczy, że nie możesz podrywać kobiet, ale musisz wiedzieć, że nigdy nie będziesz taki jak ekstrawertyk. Nie da się zmienić swojego typu charakteru z jednego z zupełnie przeciwny. Możesz go delikatnie upodobnić do tamtego ale zmienić się nie da. Dlatego wiedz, że nigdy nie będziesz super gwiazdą".

Marzysz o tym aby wyjść na środek parkietu i zrobić tak ogromne wrażenie na kobietach, że będą samie wieszać Ci na szyi? Ja też marzyłem, ale uświadomiłem sobie, że to wcale nie jest mi potrzebne, że nie chcę taki być. Bad Boy to nie dla mnie, ja nie lubię być arogancki i wulgarny. Wśród początkujących krąży opinia iż tylko BB może znaleźć sobie FF (Fuck Friend), bo miły i sympatyczny to już nie. CO ZA BZDURA! Ja mam FF i z BB nie mam nic wspólnego.

***

Wracamy do mojej historii. Czas na mój pierwszy kontakt ze stroną mobilklasik.info, który zmienił moje nastawienie do kobiet. Wchodziłem tu regularnie i czytałem. Nabijałem swoją głowę wiedzą na temat kobiet. Przeczytałem całą The Game i wiele książek o psychologii kobiet. Poznałem tajniki ich umysłów, ale tylko w teorii. Co z tego, że wiedziałem to wszystko skoro nadal byłem ogromnie nieśmiały. Siedząc na przerwie w szkole zawsze obserwowałem grupki dziewczyn i zbierałem się aby do nich podejść. Pamiętam pierwszy raz, moje pierwsze seducing expirience.
Szukałem razem z kolegą pewnej dziewczyny, gdyż bardzo mi się spodobała i chciałem do niej zagadać (ciśnienie podczas tej przechadzki skoczyło mi chyba do 300, miałem w głębi serca nadzieję, że jej nie znajdziemy), ale wydarzyło się coś innego. Przeżyłem prawdziwy Slow Moment jak w filmie. Przechodząc korytarzem spojrzałem na jedną dziewczynę, ona się obróciła w moją stronę i tak spojrzała mi w oczy, że zamarłem. Tak jakby czas się zatrzymał. Trwało to kilka sekund, ale zrobiło na mnie takie wrażenie, że musiałem się czegoś o niej dowiedzieć. Poczekałem za rogiem aby zobaczyć do, której sali wchodzi po czym poleciałem zobaczyć gdzie ma następną lekcję. Ale szał! Nie dość, że okazało się iż ma następne zajęcia obok mnie to dodatkowo była w pierwszej klasie ekonomicznej (ja w czwartej). Na przerwie czekałem na półpiętrze, bo musiała tamtędy przechodzić. Kolega dojrzał ją na dworze, jak zebrałem się aby do niej iść kolega krzyknął, że ona idzie tutaj. Czekam więc już sam na nią i idzie! Genialnie! odeszła kilka kroków przed koleżanki, więc mam łatwiej. Ale co ja zrobiłem... mega panika - "hej... słuchaj nie potrzebujesz może korepetycji" - haha... głos mi drżał jak oszalały. Ona powiedziała, że nie potrzebuje, na co ja czy nie ma chwili czasu, a ona się zgodziła na rozmowę. Nasza pogawędka nie trwała długo bo ja zamiast z nią rozmawiać to przeprowadzałem wywiad, co skończyło się brechtem koleżanek czających się za rogiem. I koniec pierwszej akcji.
Ale byłem wkurzony. Miało być super extra, a wyszedł majonez. A tu macie fragment z mojego bloga:
"/ja:masz chwilę?
ona:jasne
ja:skąd jesteś?
ona:z ...
ja:gdzie to jest?
ona: ... (tłumaczy)
ja:hmm... czym się interesujesz?
ona:wszystkim po trochu
ja:masz jakieś hobby?
ona:lubię chodzić na imprezy
ja:a gdzie ostatnio byłaś?
ona:w piątek w heaven w zielonej górze.
ja:i jak było?
ona:fajnie, ale musiałam sobie wyrobić lewą legitymację bo mnie selekcjoner nie wpuszcza.
ja:aha, ale przecież w piątki jest od 16 lat.
ona:no wiem, ale ja często burdy tam robię z koleżanką
ja:aha
ona:skąd w ogóle pomysł na zagadanie?
ja:(tu spaliłem, bo jęknąłem się) yyy... no... bo jesteś... bo wyglądasz na ciekawą osobę.
ona:...
ona:wiesz miło się gada ale muszę lecieć do koleżanek.
/"

Nie dałem za wygraną. Zaraz po przyjściu do domu, poprosiłem o rady na forum i zabrałem się dalej za lekturę. Zacząłem się nawet zajmować grafologią, aby zaimponować kobietom. Przeczytałem kilka książek i sporo się nauczyłem, ale nic to nie dało. Moja nieśmiałość burzyła mi całą koncepcję, gdy miałem zaplanowaną rozmowę z kobietą to i tak nic z tego nie wychodziło, bo albo nie podszedłem wcale, albo spaliłem na samym początku. To nie było fajne. Pogłębiałem swoją wiedzę a to nie szło w parze z rezultatami. Zacząłem tracić nadzieje, że cokolwiek ze mnie będzie. Wiecie czym to było spowodowane? Czytaniem... oczywiście jestem zadowolony z tego, że tyle przeczytałem bo bez tej wiedzy było mi trudniej, ale ja za dużo czasu spędzałem w domu, zamiast działać. Stałem się bezmyślnym robotem. Co z tego, że wiedziałem jak postępować z kobietami skoro wcale tak nie postępowałem.

Zacząłem działać w Internecie, a dokładnie na portalach randkowych. Przeczytałem kilka poradników związanych z tworzeniem konta na takich portalach, tak aby przyciągać uwagę kobiet. Był jeden problem, zdjęcie. Jestem na swój sposób przystojny, dobrze zbudowany (nie gruby) ale też nie fotogeniczny. Traciłem na tym sporo, bo jednak ludzie na portalach randkowych sporą wagę przywiązują do zdjęcia. Starałem nadrobić to opisem swojej osoby i wymarzonego partnera, co udawało się.
Działałem według zasad, które określał w swoim poradniku Adept co dawało efekty. Podczas wymian wiadomości zyskiwałem w oczach kobiet. Ale pojawił się kolejny problem - nakręcanie się. Rozumiecie... Ta jedyna... nie znałem tej kobiety a już wyobrażałem sobie nas razem za 20 lat. Ale obłęd. To jest największy problem początkujących, bo to strasznie wkurwia kobiety. One chcą jakiegoś wyzwania, oczywiście bez przesady, ale jednak osadzanie ledwie co poznanej kobiety jako swojej potencjalnej partnerki jest odrobinę dziecinne. Dlaczego chcę z nią być? Przecież nic o niej nie wiem, a może ona np. nie dba o higienę, albo ma trójkę dzieci na utrzymaniu. Tego trzeba się jak najszybciej wyzbyć, ale proste to nie jest. Jednak mi się to udało, jak?
To bardzo proste, jak dostaniesz kosza od kilku kobiet przez takie coś to w końcu zrozumiesz, że nie tędy droga. Ja co prawda tak od razu nie przestałem się nakręcać ale starałem się tego nie okazywać. Mam proste zasady, dzięki którym chociażbym się ostro nakręcał, kobieta się o tym nie dowie.

1. Facebook, GG i inne internetowe komunikatory - PRECZ! ja nie istnieje dla kobiety w Internecie.
2. Zapisujesz ją w kontaktach imieniem i numerem np. Kasia3, a nie Kasiunia, Kassia itp.
3. Nie piszesz SMS-ów! Tylko dzwonisz. Redukujesz w ten sposób prawdopodobieństwo olewki, bo laska nie może pomyśleć, skonsultować się z koleżanką itp. Dodatkowo plusujesz jako odważny i pewny siebie facet.
4. Nie dajesz się wciągnąć w wymiany smsów. Oczywiście gdy ona coś do Ciebie pisze, to odpowiadasz (WYJĄTEK OD REGUŁY 3. nie polecam w tym przypadku dzwonić. ), ale nie ciągniesz dalej. A już tym bardziej nie wpadnij w wymianę erotycznych smsów - zabójstwo dla Twojego umysłu. Nakręcisz się jak porąbany.
5. Odnośnie dzwonienia - krótko, zwięźle i na temat. Rozmowa ma trwać max 2-3 minuty, i jeżeli to początek Waszej znajomości to ograniczaj zwroty grzecznościowe i zdrobniałe. Najlepiej na start Cześć/Hej i tak samo na koniec.
6. Zajmij się czymś. Unikaj samotnych spacerów, słuchania muzyki czy rozmyślania. Zrób coś, posprzątaj pokój, skoś trawnik albo zwyczajnie idź do sklepu, kup jakąś zajebistą grę i pykaj w nią jak masz wolny czas.
7. Ona długo nie daje znać? Długo odpisuje? To rewanż! Czekasz 30 minut, to ona poczeka 60 minut.

Te proste kilka zasad zdawało egzamin. Zacząłem je przestrzegać, aż z czasem nie potrafiłem inaczej działać. Zacząłem być zupełnie obojętny w stosunku do kobiet, a za tym szło ich zainteresowanie. Na przykład dzięki temu, że dzwoniłem, a rozmówki esemesowe urywałem szybko to kobiety nauczyły się dzwonić do mnie. WOW! To jest wielkie osiągnięcie. Wiecie, że ponad 70% kobiet nie ma zielonego pojęcia, że z telefonu można dzwonić, a nie tylko SMS-ować. Czasem przesadzały, bo telefon o godzinie pierwszej w nocy to lekka przesada.
Pamiętam tę rozmowę, gdy o 01:00 obudził mnie telefon od ... chyba Patrycji. Ja ledwie żywy po pracy o ona do mnie "hej, co tam u Ciebie? nie mogę zasnąć i pomyślałam, że może ty też" - padłem. Rozłączyłem się i poszedłem spać. Skutek? Oczywiście kilka dni później gdy umawiałem się z nią na pizzę to była "oburzona", ale szybko odbiłem i dostałem przeprosiny. Ha! Widzicie! Zasady nie nakręcania się działają, dzięki nim byłem w stanie działać w 100% spokojnie.

***

Lecimy dalej. Było lato, a ja coraz więcej czasu spędzałem z kobietami poznanymi w Internecie. Niestety jak to w moim życiu bywało, pojawił się problem. Brak inicjatywy. Spędzałem z nimi wiele czasu, ale tylko rozmawiając. Nawet gdy one dawały mi IOI ja nic nie robiłem. Nie całowałem... a to prędzej czy później musiało skończyć się- YOU LOOSE. Czyli znów, wiem co robić, ale nie robię. Rozwiązanie znalazłem kilka miesięcy później, ale o tym potem. Musicie wiedzieć co działo się przez te kilka miesięcy, od sierpnia 2012 do listopada 2012.

Poznałem chłopaka z okolic Głogowa. Szybko się polubiliśmy i zaczęliśmy razem działać. Staliśmy się dla siebie skrzydłowymi. Ja miły introwertyk, a on gwiazdorski ekstrawertyk. Super MIX. Dzięki nim poznałem uwodzenie z zupełnie innej strony. Zobaczyłem jak to naprawdę wygląda. On co prawda nie był bardzo doświadczony, ale był bardzo otwarty i przyciągał uwagę kobiet. Podchodził do nich wszędzie i zawsze. Nie było dla niego nie możliwego. Czasem gdy podchodziliśmy razem do kobiet, to ja zamiast bajerować "swoją" to słuchałem co on gada. Uczyłem się.
Wychodziliśmy razem bardzo często i wszędzie. Odwiedzaliśmy wszystkie kluby w okolicy, puby i centra handlowe. Było extra. Dla kogoś kto tyle czasu spędził w domu przed kompem, to spora odmiana. Nareszcie działo się w moim życiu coś na serio, szybko i w 100% na spontanie. Zacząłem obserwować jak on się zachowuje i robiłem to samo. Zmieniłem garderobę, perfumy i sposób zachowania. Poruszałem się jak James Bond. Na początku było to dla mnie odrobinę dziwne, ale gdy się przyzwyczaiłem było już spoko.
Byłem jednak nadal nieśmiały i co z tego, że szedłem wyprostowany jak gdy przechodziła obok mnie kobieta to ja spuszczałem głowę. Nieśmiałość była ze mną od początku i pozbycie się jej nie jest takie proste.

Wpadłem na pomysł, aby pójść na kurs do Stilla. Może on wyizoluje z mojej głowy te nieśmiałość - miałem nadzieję.
Samego kursu opisywać Wam nie będę, możecie przeczytać o nim w moim wpisie zatytułowanym - Fundament jest w Tobie od zawsze, musisz go tylko odkryć.

***

Co było potem? Na początku nic, ale z czasem uświadomiłem, że Still to magik. Okazało się, że zupełnie inaczej postrzegam świat i to daje mi spore możliwości. Oczywiście to nie jest tak, że nagle z nieśmiałego chłopczyka stałem się superhiroł, ale potrafiłem podejść do kobiety która mi się podoba, bez większych problemów. To jest genialne uczucie, gdy idziesz sobie drogą widzisz ładną Panią i nie zastanawiając się nad niczym mówisz jej "Cześć".
Tak tak... oto mój sekretny opener. Gdy powiem to do kobiety to w 100% ona zawsze jest zainteresowana, jeszcze nie dostałem bezpośrednio po tym zlewki. Dzięki temu sekretnemu słowu, możesz zrobić w rozmowie wszystko, możesz wszystko jej powiedzieć. Mówisz "cześć" i lecisz dalej. Nie ważne co jej powiesz, pamiętaj, że kobiety w 80% nie pamiętają pierwszych minut rozmowy z facetem, one obserwują Twoja mowę ciała, ono mówi wszystko. Czy mówisz serio czy tylko się bawisz itp.

Ano to jest ciekawy temat, autentyczność. Wiele osób ma problem z tym co ma powiedzieć, albo co zrobić. W mojej ocenie wygląda to tak, że jeżeli kobieta naprawdę Ci się podoba to będziesz wiedział co jej powiedzieć, a skoro nie wiesz to tylko się oszukujesz. Ja zrezygnowałem z typowych DG czy NG, nie robię tego. Nie chce mi się łazić po klubach tylko po to aby odznaczać sobie w zeszyciku kolejne kobiety. Ja podchodzę w 100% spontanicznie. Na przykład ostatnio w środę wyskoczyłem z kobietą poznaną na parkingu pod Kauflandem na kawę. Ja skręcałem na miejsce parkingowe, a ona nadjechała z przeciwnej strony i zajęła je. Ja uśmiechnąłem się do niej i szybko zaparkowałem w innym miejscu aby poczekać na nią przy wejściu. Poznała mnie, przywitałem się i powiedziałem, że skoro zajęła moje miejsce to muszę zaprosić ją na kawę do kawiarni obok. Zgodziła się, niestety dopiero po kilku minutach zauważyłem na jej palcu obrączkę.

Rozumiecie o co mi chodzi? Podchodźcie w takich sytuacjach, a nie podczas DG. Tylko się niepotrzebnie stresujecie samym faktem iż idziesz na grę dzienną.

***

Jak moje życie wygląda teraz? Jest odrobinę monotonne, bo dużo pracuję i jedyny dzień wolny w tygodniu to niedziela. To nie sprzyja kontaktom towarzyskim, dlatego nie mam dziewczyny, ale od czasu do czasu spotykam się z jakimiś, poznanymi w zupełnie przypadkowy sposób. Nie działam w Internecie i nie zamierzam tego zmieniać.
Jestem nadal miłym i spokojnym facetem, ale też pewnym siebie i konsekwentnym. Gdy spotykam się z kobietą to nie pozwalam jej na manipulację, ich gierki na mnie nie działają, jestem obojętny, testuję je i przez to zyskuję w ich oczach. Niestety tradycyjnie problem się pojawia, bo odrobinę ucierpiało moje pierwsze wrażenie i tracę w oczach kobiety na początku. Jeżeli uda mi się z nią umówić to szybko to koryguję i jest ok.
Jestem nadal odrobinę nieśmiały, ale to już niebo a ziemia z porównaniu do mojej osoby sprzed roku. Skoro udało mi się wskoczyć w FF i nadal w nim trwam tonie jest tak źle. Często się spotykamy, jeden telefon i bzykanko. Trochę jak sex telefon ale za darmo. Nie wiem jak długo w tym wytrzymam, bo to trochę nie w moim stylu.

Nie chcę już Was tutaj nudzić, dlatego powoli kończę. Piszę to ku pokrzepieniu serc wieli Panów z tej strony. To nic, że teraz Wam nie wychodzi. Ja mam teraz 21 lat, co będzie za rok, dwa, za pięć? Człowiek jest w stanie się zmienić i robić to na co ma ochotę. Musicie pamiętać, że wiedza nie wiele daje gdy nie jest poparta doświadczeniem, ale brak wiedzy może powodować brak doświadczeń.
Czytajcie i uczcie się. To w przyszłości zaplusuje, będziecie kimś innym.
Ja teraz znam się na kobietach, wiem czy ma mnie w dupie czy tylko gra. Wiem co zrobić, żeby przestała i otworzyła się przede mną. Ty też taki będziesz.

Nie jestem badboy'em, czy super-uwodzicielem. Nie! Ja jestem zwykłym facetem który zna kobiety i ich zachowania, a to daje mi przewagę.

Co z tego, że nie mam dziewczyny, może nie będę jej miał jeszcze przez jakiś czas, nie obchodzi mnie to. Ja nie mam ochoty być jak inni faceci. Ożenić się z pierwszą lepszą, a potem po kilku latach małżeństwa latać do agencji towarzyskiej.

Rok temu spotkałem pewną blondynkę w klubie w Głogowie. Wtedy nie podszedłem, nie dałem rady. Liczę, że los da mi drugą szansę. Tym razem jej nie zmarnuję.

CHŁOPAKI! WIERZĘ W WAS!

MOŻECIE STAĆ SIĘ KIMŚ LEPSZYM.

MOŻECIE ZA KILKA LAT BYĆ W ZWIĄZKACH, KTÓRE BĘDĄ WAS W 100% SATYSFAKCJONOWAĆ.

A na koniec cytat jednego z moich ulubionych aktorów polskich i osoby, która jest moim mentorem.

"My faceci robimy wszystko dla kobiet, a kobiety robią wszystko dla samych siebie" - Cezary Pazura

Pozdrawiam Was serdecznie.
Andrix
/b

Odpowiedzi

Portret użytkownika Sangatsu

Fajny blog...

Fajny blog...Smile

Portret użytkownika Criss

No dlugie to ale ciekawe,

No dlugie to ale ciekawe, podchodze do zycia w bardzo podobny sposob i przez to samo przechodzilem tylko troche wczesniej niz ty, no i oczywiscie sex znajomosci sa nie dla mnie, zbyt duzo we mnie zdobywcy, jak juz zdobede jakas dziewczyne to zwykle zostawiam to wszystko bo za latwo bo cos tam, a moze nie jestem gotowy, mimo wszystko fajny blog pozdrawiam.

Portret użytkownika pentis

Fajny, szczery wpis

Fajny, szczery wpis Wink

Prawdopodobnie duża większość użytkowników czytając go, ma przed oczami swoje dawne/obecne życie.

Życzę sukcesów i dalszej motywacji do zmian, aby być coraz lepszą wersją siebie Wink

Super wpis, budujący i

Super wpis, budujący i rzeczowy, warto się rozwijać i każdy z Nas może to robić. Wink

Jeden z lepszych blogów jakie

Jeden z lepszych blogów jakie czytałem .
Taki szczery , opisujący prawdziwe życie .
Powodzenia i gratulacje zmiany.

Lubię blogi tego typu

Lubię blogi tego typu Smile

takie blogi lubię! piona!

takie blogi lubię! piona!

Świetny blog. Ciekawie się

Świetny blog. Ciekawie się czytało - widzę, że masz bardzo podobne nastawienie do tej całej sprawy co ja.
Trzymaj się i powodzenia, pięć : )