mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jestem singlem

Portret użytkownika SiuX

Witam wszystkich!
Dziś tematem moich rozważań będzie bycie singlem. Możliwe, że jesteś singlem, który nigdy nie był w związku, bądź osobą która miała ich aż nadto. Tak czy siak jest to wpis dla Ciebie. Opowiem wam moją historię. Zapraszam.

Od liceum interesowałem się psychologią, NLP i innymi tego typu rzeczami. Już wtedy dawałem rady związkowe znajomym z dużą skutecznością. Ale chciałem sam być w związku. Mimo, że przed liceum miałem jakieś „młodzieńcze miłostki” to i tak nie mogłem tego podpiąć pod dłuższy związek. Nadarzyła się idealna okazja. W Liceum podczas ćwiczeń na wf podeszła do mnie dziewczyna. Spodobała mi się, inteligentna, ładna i nieśmiała. Myślałem o niej cały wieczór i postanowiłem, że napiszę do niej na fb i się z nią umówię. Propozycja rozpatrzona pozytywnie, super! Byłem szczęśliwy.

Pierwsze spotkanie, potem kolejne i tak dalej, aż postanowiliśmy że chcemy być razem. Mimo mojej wiedzy na temat relacji, o wszystkim zapomniałem. Związek skończył się przeze mnie i przez brak cierpliwości.

Poczułem jak to jest być w związku i chciałem znów z kimś być. I tak przez 6 lat. Multum związków, relacji, randek i innych. Czemu?

Bo zakosztowałem bycia w związku i chciałem bez względu na wszystko to kontynuować. Po pewnym czasie zrozumiałem, że szukanie na chama związków kompletnie mnie zmieniło. Nie mam już motywacji do treningów, nie mam znajomych i sam tracę do siebie szacunek. Zrozumiałem, że szukanie związku na siłę powoduje kompletne zniszczenie życia.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo będąc w związku chcesz całą uwagę poświęcić tej drugiej stronie. Pragniesz być z nią bez względu na wszystko. Dlatego większość twoich kolegów i koleżanek olała Cię, bo nie potrafią oddzielić związku od znajomych. Zamiast myśleć racjonalnie, myślą tylko o drugiej osobie w związku. Zapominają o swoich hobby, o znajomych. Gdy twoi znajomi mają żony, mężów, dzieci to nie mają dla Ciebie tyle czasu co kiedyś. Wtedy jako singiel musisz zrozumieć, że w twojej głowie zaczną powstawać pytania, które będą sugerowały Ci aby natychmiast wypełnić lukę po znajomych jakimś związkiem.

Jak oprzeć się głosom w swojej głowie?

Musisz zrozumieć, że najważniejszy/a jesteś ty. To Tobie ma być dobrze, ty masz być szczęściem we własnej osobie. Musisz nauczyć się kochać siebie i zrozumieć, że to z samym sobą jesteś w każdej godzinie i musisz nauczyć się to akceptować. Zrozum, że w związku będziesz szczęśliwy dopiero wtedy gdy będziesz szczęśliwy sam ze sobą. Wiem, że dziwnie to brzmi, ale gdy zaakceptujesz siebie i zrozumiesz, że taką wersją jaką jesteś lubisz się najbardziej to wiesz, że każda osoba która wejdzie do twojego życia może tylko dodawać szczęścia i nie może kazać Ci odrzucić rzeczy, które w sobie kochasz. Jesteś osobą puszystą i lubisz to? To bądź! Kochasz oglądać „Modę na sukces”? To kochaj!

Pamiętajcie, że ludzie biorą was w pakiecie. Nie mogą prosić was o zmianę, bo jeżeli wchodzą w związek z wami to znaczy, że w pełni was akceptują mimo wad, które są częścią was.

Lubię ten kawałek(żebyście mieli co słuchać przy czytaniu).

Jak zrozumiałem, że nie jestem gotowy na związek?

Po wszystkich związkach które miałem, nadeszła konsternacja. Zacząłem się zastanawiać co robiłem źle. Zrozumiałem, że wszystkie moje problemy, smutek sprowadzało się do jednego związku, który miałem lata temu. Rzeczy których nauczyłem się w tamtym związku przeszły na kolejne relacje. To tamten związek chciałem wprowadzić do kolejnych. To tamten ja był cały czas we mnie. Musicie zrozumieć, że nierozwiązane sprawy z przeszłości wracają i to ze zwielokrotnioną siłą. Po wielu latach zrozumiałem, że byłem dzieciakiem, który chciał zapomnieć o sprawie i cieszyć się kolejnymi relacjami – oszukiwałem się. Wiele z nas miała w życiu związek, który był długi i w pewien sposób bolał przy rozstaniu. Najgorsze co może być to wejście od razu w inny związek.

Po tylu latach wiem, że dziś w końcu jestem gotowy na PRAWDZIWY związek. Ale go nie chce. Czemu? Wiem, że teraz nie dałbym z siebie 100% w związku. Wiem, że związek tylko by mi przeszkadzał. Rozumiem, że mógłbym kogoś zranić jak dotychczas parę razy.

Jak być singlem?

Często słyszę „jestem singlem z wyboru”. Prawdziwi single się tym nie chwalą, po nich widać, że cieszą się sobą. Dopiero teraz zrozumiałem jak np. działa medytacja, dopiero teraz zacząłem interesować się motoryzacją, dopiero teraz jest mega otwarty na KAŻDĄ osobę. Nikogo nie dyskwalifikuje, nie ogranicza mnie żadne myślenie. Sam kwalifikuje ludzi, nie daje się ponieść presji społecznej, telewizji. Nie chce czegoś to tego nie robię.

Wiecie jaki jest złoty przepis na bycie singlem?

Powiedz sobie, że za np. 5 lat pojawi się osoba z którą spędzisz całe życie, ale do tego czasu chcesz stać się najlepszą wersją siebie. Życie przechodzi przez palce niczym piasek. W momencie w którym ty idziesz na kolejną imprezę, to jest jakiś człowiek na ziemi, który zdobywa szczyty swoich marzeń. Z bycia singlem trzeba być zadowolonym, trzeba się cieszyć każdą chwilą ze sobą, bo w przyszłości nie będziesz miał czasu dla siebie. Co będzie jak będziesz miał żonę, dzieci? Będziesz chciał/a być wspaniałym ojcem/matką? Będziesz musiał spędzać z nimi mnóstwo czasu (o ile nie cały czas). Moja rada dla Ciebie poznawaj ludzi, buduj siebie i stań się kimś z kogo będziesz dumny.

Po tylu latach dopiero zaczynam rozumieć czym jest samotność. Samotność to brak pewności, że sami damy sobie radę w życiu. I z tym zdaniem was zostawiam. Cool

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rot

"Po tylu latach dopiero

"Po tylu latach dopiero zaczynam rozumieć czym jest samotność. Samotność to brak pewności, że sami damy sobie radę w życiu. I z tym zdaniem was zostawiam"

Nie zgadzam się.
Zupełnie, totalnie nie zgadzam się.

To co opisałeś tym zdaniem to nie jest samotność, a uzależnienie od innych.
Możesz być silny i w pełni samowystarczalny, a i tak być samotnym.
To jest nawet dość częsty przypadek - nie potrzebujesz nikogo do przetrwania i poradzenia sobie w życiu, sam sobie ugotujesz, sam po sobie posprzątasz, sam zarobisz na wszystko co ci potrzebne i sam spełnisz swoje marzenia.
Bez udziału/towarzystwa osób trzecich.
I wciąż możesz się czuć samotnym.

Gdzie jest tu różnica?
Wydaje się bardzo podobne.

Różnica jest w kwestii wyboru.
W jednej opcji masz przynajmniej iluzję wyboru - możesz równie dobrze iść przez życie bez nikogo bliskiego i nic ci się nie stanie, przynajmniej w takim sensie, że podstawowe potrzeby są zaspokojone.

W drugiej - nie do końca.

Ja to widzę tak - człowiek, nieważne jak wielkim introwertykiem by nie był, potrzebuje towarzystwa.
Jeśli brakuje kogokolwiek bliskiego, zaczynają się problemy.
Trust me on this.
Nie żebym był w tym temacie jakimś wielkim autorytetem, ale rozumiem doskonale czym jest samotność.

Teraz z drugiej mańki - wydaje mi się, że rozumiem, co przez to chcesz powiedzieć - bardziej chodzi o to, żeby być niezależnym w tym sensie, by nie uzależniać swojego szczęścia i zdrowia mentalnego od innych (bo jesteśmy perfekcyjnie zdolni do zepsucia go sami - taki żarcik). Lub inaczej - nie uzależniać swojego szczęścia od tak trywialnych rzeczy, jak zainteresowanie od osób postronnych.
I z tym się po części zgodzę o tyle, że warto jest umieć wytrzymywać ze sobą, przynajmniej przez jakiś czas.
Nie zalecam jednak utrzymywania tego stanu rzeczy na dłużej.

Podsumowując - warto jest umieć być samemu ze sobą (bez popadania w szaleństwo), ale raczej po to, żeby nie musieć tego robić na dłuższą metę.