mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

By kochanka pozostała kochanką, a talerz talerzem

Portret użytkownika Jakey

Blog dotknie problemu, z którym osobiście wiele razy miałem problem i sporo czasu mi zajęło, zanim wypracowałem sobie metody obrony.

Wielu z nas dąży do związków - powiedział bym po lekturze podrywaja , że większość z nas. Pieprzenie dla pieprzenia jest fajne, ale po pewnym czasie co drugi PUAs zapragnie 'czegoś więcej', niż puste relacje. Jakby nie było, stała kobieta prócz seksu , zgrabnej pupy i kształtnych piersi , jest w stanie dać nam o wiele więcej niż niezobowiązujący seks.

Wielu ruchaczy po pewnym czasie jest po prostu znudzonych, bo seks w dzisiejszych czasach jest tak ogólnodostępnym dobrem, że sam w sobie, po przeleceniu połowy województwa nie ma większej wartości. I po czasie 'zaliczanie' przestaje nawet łechtać ego.

Ale ten blog nie będzie o tym. Smile Osobiście unikam one-night-standów, na poczet stałych, regularnych kochanek. Uważam, że wygrywa to z zaliczaniem po klubach, bo:

1) Masz dostęp do stałego, świetnego seksu zasadniczo na zwałowanie, kilka razy w tygodniu.
2) To kobiety które lubisz/cenisz/masz o czym pogadać
3) Seks nie jest nudny, a jak taki jest to zmieniasz kochanki. One-night-standy to niestety ryzyko całej gamy nudnych, leżących na wznak bel, które lubią orgazmy ale nie chcą nic dać w zamian
4) Z natury jestem leniwy i wygodny, ruchanie w krzakach/kiblach z 5-10 min seksem mnie nie kręci, wolę wygodne wyrko/kuchnie/salon, z porządnym rżnięciem po którym dnia kolejnego nie mogę chodzić.
5) Można się załapać na kolacje/śniadanie.

Zalety posiadania stałych kochanek mógł bym wymieniać, ale łatwo wpaść w pułapkę, w którą sam bardzo często wpadałem.

Cholernie łatwo, zrobić sobie z kochanki dziewczynę. Mało która relacja FF nie zakończy się związkiem, mimo, że zapewnienia obustronnego ' bez zobowiązań' są jasne.

Niestety, którejś ze stron zacznie zależeć, ktoś się zakocha, wpadnie w żal i depresje gdy ktoś będzie miał seks poza ukladem FF. Bo niby bez zobowiązań, ale każdy chciałby mieć wyłączność.

Swoją drogą, dziwią mnie układy FF, które zakładają brak seksu poza FF - czym w takim razie różnią się związki? Jak już w czymś takim jesteś, to krótka droga przed tobą do wejścia w związek.

Nie mówię, że związki są złe - bardzo je lubię i szanuje - ale każdy z nas ma taki okres w życiu, że niespecjalnie ma ochotę się wiązać. Inna sprawa, że bardzo często ' kochanki ' nie bez powody mają kochankami pozostać. Od początku wiemy, że żaden z nich materiał na dziewczynę/żonę/matkę naszych dzieci Smile Ale w miarę upływu czasu, gdy coraz bardziej angażujemy się emocjonalnie, przymykamy oczy na te cechy, które wcześniej przy chłodnej kalkulacji dyskwalifikowały kochankę jako stałą partnerkę. A taki związek raczej rozpadnie się całkiem szybko, bo najczęściej to WCZEŚNIEJ mieliśmy rację.

No dobra, ale jak uchronić się przed wyjściem z ramy ' kochanek' do ramy ' chłopak'?

Moim zdaniem cholernie trudno, bo sam niestety nie widziałem granic, które stopniowo przekraczałem. Zanim się obejrzałem, miałem 'dziewczynę', na której do tego zaczynało mi bardzo zależeć. W końcu, gdyby nam nie zależało, problem w ogóle by nie istniał - rzucilibyśmy ją w cholerę.

Złote zasady tarczy antyzwiązkowej by Jakey

1. Nie zachowuj się jak jej chłopak.

2. Nie przynoś prezentów, czekoladek, kwiatów(!). Nie kupuj biżuterii. Wino jest w porządku, jako element gry wstępnej przed seksem.

3. Nie randkuj z nią. Nie zabieraj do Teatru, Kina, na spacer.

4. Nie zabieraj na domówki, imprezy znajomych, bo " nie masz z kim pójść, a ona jest fajna i wszyscy ją polubią". Pewnie , że jest fajna, ale wszyscy do okoła będą was traktować jak parę, a co gorsza - wy też tak wejdziecie w ten kontekst i tak będziecie siebie traktować.

5. Jak idziesz z nią na imprezę( choć to ryzykowne, gdy idziesz sam na sam), nie baw się tylko z nia. Traktuj ją jak przyjaciółkę, nie całuj się z nią na parkiecie. Jak jesteś w gronie znajomych - np. wspólnych - baw się z innymi. Nie olewaj jej, ale nie poświęcaj jej więcej czasu niż innym. Oczywiście ty ją na tą imprezę nie zapraszasz - patrz punkt wcześniej - ale może się wydarzyć, że ktoś to zrobi za ciebie.

6. NIE CHODŹ Z NIĄ ZA RĘKĘ! To śmieszne, ale mniej zobowiązujący jest seks analny i porządne deepthroat, niż 'niezobowiązujący' spacer za rękę. A jak alkohol szumi w głowie, ty odprowadzasz ją na przystanek/do domu/do ubera, bardzo łatwo to zrobić z czystej sympatii. Zresztą, po seksie buzują w tobie hormony, jesteś jak krwawiący ranny żołnierz i łatwo o popełnienie błędów.

7. Unikaj spotkań niezobowiązujących, które w założeniu nie mają skończyć się seksem. Np. zapraszasz ją na wesele jako osobę towarzyszącą ( bo czemu nie), albo ona ciebie ( musisz odmówić). Naprawa komputera/pomoc w przeprowadzce/w nauce fizyki kwantowej nie jest zakazana, bo w końcu siebie lubicie. Ale musisz uważać, by trzymać ramę czysto koleżeńską i z niej nie wypaść.

8. Gdy pojawi się u ciebie zazdrość, gdy ona mówi ci, że była ostatnio na imprezie i poznała takiego Daniela, musisz się wycofać. Przestać z nią sypiać przez kilka tygodni i ostudź relację - a w szczególności swoją głowę. Tracisz kontrolę.

9. Podkreślaj co jakiś czas niezobowiązujący charakter waszej relacji - mów, że nie chcesz się wiązać, nie możesz przyjść na spotkanie bo znajoma zaprasza cię na kawę, idziesz do klubu ze znajomymi itd. Ona ma wiedzieć, że masz wielkie życie poza nią i najprawdpodobniej inne kobiety. Na tym etapie, mówisz też 'sprawdzam' waszej relacji, bo może zacząć robić ci wyrzuty, sceny zazdrości itd. To czerwona lampka i znak, że musisz się wycofać na kilka tygodni i przestać z nią sypiać, bo zaczyna się angażować. Jak cię zapyta ' Co się stało? Dlaczego mi nie odpisujesz/nie chesz się spotkać"? Powiedz, że masz wrażenie , że za bardzo się wkręciła , a ty ją bardzo lubisz i nie chcesz by potem cierpiała. Zaproponuj koniec z seksem na jakiś czas, aż 'nie wyzdrowieje'.

Podsumowując, bardzo łatwo popełnić cała gamę błędów, bo ciężko znaleźć granicę między zwykłą koleżanką-kochanką-dziewczyną. Poważnie się więc zastanów, czy CHCESZ pieprzyć własną znajomą, szczególnie jeśli ją lubisz. Jak widać po punktach wyżej, jeśli wcześniej robiliśie całą masę rzeczy i dorzucisz do tego seks - związek masz jak w banku. Opłaca ci się więc 'kastrować' waszą czystą relacje friendzone z wyjść do klubów/domówek/kaw/kina/teatru? Chcesz zrobić z nią kobietę tylko do łóżka? Bo jeśli dodasz do niego więcej elementów, cholernie ciężko nie wpaść w związek.

Mam sporo pięknych koleżanek które znam kupę lat, ale co by się nie stało - nigdy ( mam nadzieję) się z nimi nie prześpię. Po pierwsze - ograniczę moje zasięgi i dostęp do znajomych jej znajomych - po drugie stracę świetne osoby, z którymi mogę spędzać świetne czas. Łóżko zmusiło by mnie, do ograniczenia tego tylko do niego, a uważam , że tylko bym na tym stracił. Na świecie jest tyle miliardów kobiet, że naprawdę nie ma sensu bzykać swoje przyjaciółki. Smile

Trzymajcie się i niech Daniel będzie z wami

Odpowiedzi

Gdy poznaję kobietę na np.

Gdy poznaję kobietę na np. One night stand i niechce by sie zaangażowała to mówię o sobie ,że jestem najwiekszym rozpustnikiem w miescie , w moim mieszkaniu była połowa miasta i ,że ogólnie nie jestem związkowcem . Koniec końców masz seks i odrazu wybijasz jej z głowy coś wiecej prócz jednej nocy lub poprostu FF .

Portret użytkownika Jakey

Jak z założenia jest to ONS,

Jak z założenia jest to ONS, to żadnego problemu nie ma - wystarczy nie odzwonić, nie zostawić do siebie kontaktu, olać. Jedna noc to nie problem bo o żadnym zaangażowaniu emocjonalnym nie ma mowy. A jak z ONS ma się zrobić FF, to co ty piszesz, jest dopiero początek drogi. Smile Bo powiedzieć, to jedno, ale utrzymać taką ramę przez cały czas trwania FF to już cholernie trudna sztuka. Ot, to ty możesz być stroną , która zacznie chcieć czegoś więcej.

Podpisuję się pod tym

Podpisuję się pod tym blogiem. Co mogę dodać od siebie: jedno nocne przygody wywoływały u mnie jakiś rodzaj straconego czasu, takie po części obrzydzenie do siebie. Z pewnością jest to rodzaj jakiejś blokady lub po prostu jakaś część moralności. Takie częste jedno nocne przygody na dłuższą metę są destrukcyjne(przynajmniej dla mnie) niczym narkotyki lub hazard. Łatwo wciągają, niby są przyjemne ale trwają chwile. W perspektywie życia nie dają nam niczego wartościowego. Natomiast jakieś luźne relacje typu FF to już co innego. Zawsze można coś wynieść, dowiedzieć się, nauczyć od drugiej osoby. Nabrać doświadczenia w relacjach i odkryć swoje potrzeby. W dodatku jeżeli znajdziesz taką zaufaną osobę to jest mniejsze ryzyko złapania jakiegoś syfa albo wpadki także moim zdaniem zdecydowanie wolę FF niż ONS.

Portret użytkownika Jakey

A ja mogę się podpisać pod

A ja mogę się podpisać pod twoim komentarzem - ONS nie dawały mi po prostu satysfakcji. Prócz ( niestety) słabym seksem, bo nie ma jeszcze takiego dopasowania, nie wiesz co lubicie itd. , miałem moralniaki. Ale to już jest kwestia osobistych kręgosłupów moralnych - ja jak jednej nocy miałem seks z jedną, a kolejnego dnia byłem umówiony z drugą, czułem się po prostu jak męska dziwka Laughing out loud Teoretycznie, powinno mi to podnosić ego i wartość, a było odwrotnie. No i miałem wrażenie jak ty, że to strata czasu.

W FF, można sobie pozwolić zarówno na seks bez gumy - jak wiemy, że laska bierze tabletki i jest zdrowa - jak i na trochę głębszą relację. No i jak to mówie, stawiamy bardziej na 'jakościówkę' a nie 'ilościówkę'.

Wybór należy do wybieranta

Wybór należy do wybieranta i to jak sobie w życiu wybierzesz tak Ci się życie ułoży.Dobrze radzisz i podoba mi się jak trzymać się zasad aby nie wchodzić z nieodpowiednią kobietą w związek.

Hehe pochwal sie od kogo

Hehe pochwal sie od kogo wyhaczyles te slowo talerz Wink

a blog spoko

Portret użytkownika Jakey

Oczywiście od ciebie mistrzu,

Oczywiście od ciebie mistrzu, to było najgłupsze słowo jakie usłyszałem na podrywaju, więc musiałem go użyć Smile

czemu nie napisales tego

czemu nie napisales tego bloga z 3 miechy temu... zanim sie zaangazowalem Sad Teraz przynajmniej wiem, gdzie spieprzylem Wink