mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O strażnikach moralności, białych rycerzach i zasadach.

Portret użytkownika ŁOGIER

Ostatnimi czasy na forum panuje tendencja do umoralniania naszych forumowych pobratymców. Któryś już post z rzędu czytam, w którym autor jest mieszany z błotem, bo śmiał poderwać komuś dziewczynę czy posunął szefową.

Czy wy naprawdę myślicie, że wasze rozterki etyczne kogokolwiek obchodzą? Otwórzcie swoje małe drzwiczki na świat i zobaczcie, że to świat nie jest czarno-biały i że każdy ma prawo do tego, żeby decydować o swoim losie i o konsekwencjach swoich decyzji.
Osobiście jestem osobą, która z roku na rok swojego jestestwa ma zasad moralnych coraz mniej- bo widzę czym kieruje się świat i kto wychodzi z takich pojedynków zwycięsko.

Podrywanie zajętych panien.

Temat rzeka. Podrywać czy nie podrywać- decydujesz sam. Jednak demonizowanie takiej postawy to jest średniowiecze. Przecież taki chłopaczyna, który wyrwie zajętą pannę nie ma żadnej winy w sobie. Kobieta która zdradza- zdradzić chce. Czegoś jej brakuje, albo po prostu taką ma osobowość. Taką kobietę przyrównałbym do banknotu leżącego na ziemi. Jeżeli się go nie weźmie z ziemi, to nie ma co się łudzić, że nikt nie skorzysta z okazji.

Jedyną osobą, która zawiniła w momencie zdrady jest osoba zdradzająca, bo łamiąc zasady ustalone ze stałym partnerem naraża go na choroby oraz po porostu okłamuje- a nikt z taką osobą świadomie być nie chce.

Ale zaraz zaraz...

KARMA WRACA

No tak. Tym, którzy uważają, że jakaś magiczna siła utrzymuje waszą relację w stanie pokoju i zgody radzę osiodłać swojego pegaza, przelecieć się kilka kilometrów i dotlenić.

W życiu NIE MA czegoś takiego jak karma. Możecie sobie w to wierzyć, wmawiać i się stosować- faktów się nie zmieni. Nie zdziwcie się jednak, jak potem się okaże, że będąc w porządku dla kogoś- ten ktoś nie był w porządku dla was. W moim odczuciu jest to słaba próba zracjonalizowania sobie takiego stanu rzeczy, a osoby które się jej w kontekście związków trzymają boją się, że ich partnerka zacznie się sypać na lewo i prawo, bo kiedyś w przeszłości podrywali zajęte dziewczyny. Dlaczego takie myślenie- chyba tylko dlatego, żeby potem móc zapłakać w poduszkę, że będąc "świętym" dostali po dupie.

Ciekawe gdyby twoja dziewczyna ciebie zdradziła, pewnie nie byłbyś taki wygadany

Oczywiście- to nie jest łatwa sprawa. Osobiście nie zdażyło mi się, żeby moja partnerka będąc ze mną waliła mnie po rogach (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo Wink ), ale takie sytuacje statystycznie mają miejsce dość często. Jakiekolwiek nastawienie posiadacie- fakt jest faktem. Czy byłbym wkurwiony- owszem. Czy miałbym pretensje do faceta, który by ją wziął- nie.
Dlaczego? Bo to on pokazałby mi, że partnerka się nie nadawała. Uważam, że każda osoba, która zdradza jest słaba, bo nie potrafi zakończyć obecnej relacji z partnerem. Jasne, pewnie czułbym się z tym źle, ale lepiej być wolnym, niż kisić się ze szmatą.

Praca, studia i rodzina- dobra panna się wygina

Nie- pisząc rodzina nie mam na myśli kuzynki- tak po prostu mi się zrymowało Smile
Ja rozumiem- statystyka statystyką- ale jak można komuś doradzać, że branie osób z jakiegokolwiek grona to zła decyzja.
Sam śmieszkowałem jakiś czas- "gdzie się uczy i pracuje, tam się .... Smile ", ale nie generalizujmy! Nie każdy romans w pracy to zło, nie każdy seks z dziewczyną z uczelni to kaplica.
Oczywiście można sobie napytać biedy, czasem nawet na tyle, że przy rozstaniu można zacząć szukać nowej pracy, ale czy przy dłuższym stażu w związku jest inaczej? Moim zdaniem istnieje duże podobieństwo, bo wszystko krąży wokół grupy ludzi. Będąc w pracy to pracownicy i szefostwo, będąc w dłuższej relacji to rodzina i znajomi. W obu przypadkach nastawiasz się na stronnictwo jednej czy drugiej strony podczas rozstania, ale ces`t la vie. Nie ma ryzyka- nie ma zabawy.
Znam osobiście związki, które powstały na takich płaszczyznach i wiedzie im się dobrze. Powtórzę to, co pisałem pod którymś tam tematem- widząc dobrą dziewczynę na uczelni czy w pracy nie odpuściłbym. Wszystko zdarza się tylko raz, a najgorzej jest nie spróbować i żałować. Decyzja należy do ciebie.

Życzę każdemu z was, żeby miał włąsne myślenie i kierował się własnymi zasadami. Nikt nie zmusza was do podrywania w pracy czy startowania do tych zajętych, ale dajcie żyć innym.
Im dłużej żyję, tym bardziej jestem w stanie wczuć się w rolę drugiego człowieka i nie patrzeć na sytuacje innych ludzi ze swojego "krzesełka". Takie podejście czasami się przydaje.

Miłego.

Odpowiedzi

Blog na plus ,ale razi po

Blog na plus ,ale razi po oczach wjazd na KARME w którą ludzie wierzą od x lat i przewija się w większości religiach jak i w nurtach filozoficznych. Czyli wynika z tego ,że twoja racja jest najmojsza i tyle. Ja ani nie twierdzę ,że istnieje ale też nie potrafie stwierdzic ,że nie istnieje. O zdradzie jak najbardziej trafne spostrzeżenia.

Pozdrawiam

Portret użytkownika vanarmin

Ma to sens co mówisz. Kiedyś

Ma to sens co mówisz. Kiedyś też myślałem kategoriami "biłorycerstwa" ale mi przeszło. Trzeba mieć jak we wszystkim pewne granice np. nie pukać panny przyjaciela czy kogoś nam bliższego. Ale to indywidualna kwestia.

Wyśmiewasz ludzi, że

Wyśmiewasz ludzi, że moralizują, a tu taka perełka:

"Uważam, że każda osoba, która zdradza jest słaba, bo nie potrafi zakończyć obecnej relacji z partnerem. […] lepiej być wolnym, niż kisić się ze szmatą."

Generalnie zrobiłeś tu to samo Smile

Może ktoś nie chce kończyć relacji, bo jej się zwyczajnie nie opłaca, a widzi oportunistyczną możliwość trzymania dwóch/kilku srok za ogon. Zupełnie jakby czytała twojego bloga!

Jeśli chcesz się jak najmniej przywiązywać do takich rzeczy (podziwiam, bo w praktyce prawie nie da się nie osądzać ani nie moralizować - każdy ma tam swoje opinie, czemu jest "lepszy"), to prawdopodobnie trzeba rzeczywistość ubierać w jak najbardziej neutralne słowa. To się również przyda w rozwiązywaniu konfliktów, gdzie pod wpływem emocji łatwo przypisać ludziom etykietki, kto jest "ofiarą" a kto jest "tym złym" (czarno-białe myślenie).

Portret użytkownika ŁOGIER

Nikogo nie wyśmiewam.

Nikogo nie wyśmiewam.

Rozgraniczmy umoralnianie kogoś kto szuka pomocy na forum, od własnej, niezależnej opinii, do której de facto nikogo nie przekonuję.

No to może mi się coś

No to może mi się coś wydawało w takim razie.

Ta nagonka na to to trochę

Ta nagonka na to to trochę jak z ateistami i ludźmi chodzącymi do kościoła. Pierwszej grupie nie przeszkadza że druga co niedzielę chodzi na spotkanie z bogiem ale drugiej przeszkadza że pierwsza z bogiem się nie spotyka. Moim zdaniem nie ma karmy tak jak horoskopów i wróżb. Jesteś Ty jako kowal swojego losu.

Zdrada paradoksalnie jest winą faceta, bo kobiecie czegoś brakło. Tak jak gdy spuściła Cie w kiblu po dajmy 5 latach

Odnośnie brania winy na

Odnośnie brania winy na siebie to ostatnio czytalam taki myk, że o ile branie 100% odpowiedzialności na siebie działa motywacyjnie (tak jak tu na niektórych blogach sugerują "jak zdradziła to znaczy, że coś zjebałeś" z intencją, że się poprawisz), o tyle może korodować samoocenę, bo będziesz ciągle mieć wrażenie, że non stop coś chrzanisz. I jednak lepiej być precyzyjnym. Zawsze dwie strony są za różne rzeczy odpowiedzialne. Np. w twoim przykładzie, odpowiedzialność kobiety, której coś nie pasowało, polegała na skutecznym zakomunikowaniu tego faktu. Mam wrażenie, że gdy takie rzeczy rozkłada się na czynniki pierwsze (może być wiele powodów, czemu ktoś zdradził po 5 latach, a drugi się do tego przyczynił) to staje się to coraz mniej osobiste. Przyczyną różnych frustracji jest, że człowiek używa skrótów myślowych i uproszczeń, bo mózg lubi mieć kawa na ławę czarno-białe.

Mało kobiet na świecie musisz

Mało kobiet na świecie musisz brać się za zajęte?
Nie czyn drugiemu co tobie niemiłe. Nie trzeba być chrześcijaninem by tej zasady przestrzegac.

Bratu i synowi tez żonę przelecisz by "nie męczył się z szmata"?

Mało kobiet na świecie musisz

Mało kobiet na świecie musisz brać się za zajęte?
Nie czyn drugiemu co tobie niemiłe. Nie trzeba być chrześcijaninem by tej zasady przestrzegac.

Bratu i synowi tez żonę przelecisz by "nie męczył się z szmata"?

Portret użytkownika raM

Osobiście mam wyjebane na

Osobiście mam wyjebane na różne zasady moralne. Robię to na co mam ochotę. Jednakże w tym wszystkim kieruję się zdrowym rozsądkiem oraz swoim doświadczeniem. Początkującej osobie "dekalog" takich zasad bardzo pomaga. Wytycza jej ścieżkę rozwoju, programuje różne schematy.
Jednak osoby które już się same trochę poznały, takie zasady ograniczają. O wiele bardziej praktyczne jest używanie swojego mózgu, podejmowanie decyzji i branie ich skutków na klatę.

Może karma jest a może

Może karma jest a może nie,ale są wyrzuty sumienia które się kamufluje przed innymi.Myślę że choć by nie było religii to i tak tkwią w nas zasady których nie należy łamać my je po prostu czujemy.

Czy wy naprawdę myślicie, że

Czy wy naprawdę myślicie, że wasze rozterki etyczne kogokolwiek obchodzą?

nie

miałem sam napisać podobnego bloga, po tym jak ktoś pod moim blogiem pisał - jaki to jestem zły i że karma wróci bla bla bla

Dobra robota - Łogier

nie skupiajcie się na umoralnianiu ludzi po prostu zacznijcie czytać tekst, akcje pod kątem, czy można się czegoś z tego nauczyć. - przynajmniej tak było, gdy 1x odwiedziłem to forum.