mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

ot i cały orgazm :)

że wcześniej dostanie kobieta orgazmu?

Chcecie tak wyciągnąć, że kobieta miała orgazm?
No, to wcześniej wsadzić, prawda?

a żeby móc wsadzić, to musiałeś go najpierw wyciągnąć, prawda? tym razem - ze spodni

A żeby móc go wyciągnąć, nim wsadzisz w kobietę ... no, to... musiałeś go tam najpierw wsadzić, w spodnie, prawda?

A wsadzenie w spodnie było możliwe, bowiem wcześniej (no, domyślacie się? Smile )... Tak, wcześniej po prostu, musiałeś coś z siebie wyciągnąć. Prawda?
żeby mieć jaja - to musiałeś je zdobyć => czyli wyciągnąć z siebie.

A żeby móc te jaja wcześniej wyciągnąć Z SIEBIE, to musiałeś je tam wcześniej wsadzić - nieprawdaż?

Czyli, podsumowując:
Chcę dać orgazm => więc muszę dać coś z siebie, wyciągnąć z siebie.

jeśli p to q i wtedy i tylko wtedy . a jeśli nie-q, to nie-p.

p-> q <=> nie-q -> nie-p
Taki tam prosty wzór logiczny (jeśli dobrze pamiętam. Jeśli coś tam poprawić - dajcie mi znać, nie ma nieomylnych Smile )
czyli jeśli nie ma orgazmu... (albo choć zadowolenia) no, to jakim jesteś dla niej facetem?

i teraz...
Skoro wiemy już, że:
aby dać kobiecie orgazm -> to muszę najpierw coś w siebie wsadzić.

Hm...
powiem Wam, moi mili...
Kilka razy miałem sytuację, gdy kobieta przy pierwszym kochaniu się, mówiła (albo dosłownie, albo parafraza słów):
- jest cudownie
- ale ty mnie RŻniesz (celowa akcentacja na te litery, jak to ona wypowiedziała)
- boże drogi, co TY ze mną robisz?!?
- niebo

cóż...
opisywałem to, mojemu kumplowi. Lat wówczas 18 mającemu, czyli o ponad 10 ode mnie młodszemu.
I mówiłem, że:
- nosz kurwa, chyba przesadzają! przecież ja po prostu normalnie robię. Nic specjalnego. Normalnie pukam, tam godzinę, czy dwie. Czego te baby ode mnie chcą? (robiąc zdziwioną minę, zadumaną, zaskoczoną).
- Może - odparł Kumpel - skoro mówi Ci to już kolejna, warto w to uwierzyć?

i wiecie co?
zastanowiłem się.
uwierzyłem.

=> zacząłem z ludźmi, których znam lepiej, jako "lepszych facetów", delikatnie rozmawiać o "tych kwestiach", jak kobiety reagują.
I wtedy się zaczęło, że Ci właśnie, mówili:
- a mnie to MDLEJE! i muszę przerywać!
- o! dobrze! Bardzo dobrze, Easy. Babę trzeba ZERŻNĄĆ!... (z takim miłym wyrazem twarzy to powiedział).
- a wiesz, że jak ją ruchałem (użył innego słowa, ale nie "dupiłem", nie "pukałem", nie "seks", nie pamiętam, jakiego, bardziej wysublimowanego, ale nie chodziło o "kochałem się z nią"), to jej tylko oczy mrugały, i nie wiedziała, gdzie jest?
- a jak ją wypukałem - jak rzekł, parafrazując jego słowa, Snoofie Tongue - to od razu powiedziała, że kocha, jest zakochana. i padła z zadowoleniem na twarzy. i natychmiast zasnęła.

No...
więc...
zacząłem się zastanawiać, z czego to wynika?

Otóż... doszedłem do wniosku, że wynika to z wnętrza danego kolesia.
Jak jest postrzegany przez Kobietę, z którą ma dojść do zbliżenia. Czy jest atrakcyjny. Czy jest w jej oczach Mężczyzną. Czy potrafi ją objąć ramieniem. Czy potrafi się nią zaopiekować, jak mężczyzna. Czy potrafi się zachować odpowiednio; również odpowiednio do danej, konkretnej sytuacji.

czyli => chodzi o całokształt człowieka, jakim go dana dziewoja postrzega.

Spójrzmy na użytkownika Vision
1) poznał pannę,
2) umówił się,
3) pokazał w trakcie spotkania, że potrafi się zachować jak mężczyzna.

jak myślicie, jakie miała doznania kobieta wtedy z nim?

* * *

Teraz, pytania mi zadajecie, jak doszedłem do takiego etapu. "jaki byłeś, jak miałeś 19 lat"
kuuuurwa, sobie pomyślałem - za chuja nie pamiętam! to tak dawno było! Nie wiem, jaki mogłem być? na pewno głupi. na pewno zadufany w sobie.
ale tam na przykład słuchałem muzyki...
TERAZ WAŻNE! POSŁUCHAJCIE SOBIE najpierw tego, co tutaj zalinkuję, byście mieli ogląd sytuacji

Nigdy nie rozumiałem za to np. Rolling Stones, ale szanuję.
Nigdy nie rozumiałem Pink Flojd, ale szacun za wspaniałe koncerty i przełomy w muzyce, jakich dokonali. Tak samo nie rozumiem np. Janis Joplin. Ale próbowałem słuchać!!!

no, i w czasie tego słuchania, byłem na koncercie... tego zespołu...
a potem - tamtego zespołu. Później pojechałem na koncert przez cały kraj, do Gdyni, na 2h. Potem, pojechałem na koncert do Krakowa. Potem, pojechałem na Love Parade.
potem, pojechałem do Wiednia. Potem do Wenecji. Potem, byłem 2 razy w Berlinie. Przed 18stymi urodzinami, byłem w Paryżu.
Byłem też we Francji, nad Lazurowym Wybrzeżem, gdzie zepsuło się auto (opony), i TO JA, musiałem gadać z Monsieur Garagiste, wymieniać diengi w banku, załatwiać wszystkie formalności. W ichnim języku. A że znałem ze szkoły - dałem radę.
Potem, byłem w Hiszpanii. Na wakacjach. Spóźniliśmy się mocno, przyjechaliśmy w nocy.
Koleś tłumaczył mi około 2-3 w nocy, nad ranem, co i jak.
NAPIERDALAŁ po swojemu. Był wściekły - Not in the middle of the night! i takie tam Smile
Gdzie pościel, jak robić zakupy, w jakich godzinach i co robić. Gdzie się stołować. Jak obsługiwać pralkę. Jak czyścić basen. Jak obslugiwać butlę z gazem. Gdzie można kupić tanią benzynę. Gdzie wymienić pieniądze.
Wszystko - po angielsku. Był rodowitym Angolem Smile
Nie lubiłem angielskiego w szkole. Oj nie Laughing out loud
ale - zrozumiałem wszystko dokładnie. A o butli z gazem - zrozumiałem sens wypowiedzi.

I teraz, pytanie na pewno rzucicie - no taaaaak.
ale Ty miałeś kasę!
Miałeś auto!
woziłeś się!

Słusznie!
Wsadzałem w siebie. żeby móc sprawdzić się w różnych sytuacjach. Potem, wiedziałem, że jadąć na wakacje z panną, TRZEBA wykupić ubezpieczenie, za 50 złotych od osoby wtedy (chyba). Dzięki temu, jak została przez coś pogryziona, i dostała jakiejś alergicznej reakcji, że dupa jej spuchła, jakby miała trzeci pośladek - to JA POSZEDŁEM DO LEKARZA.
Lekarz, zapytał się mnie - Bułgar, na OION-ie - w jakim języku chcę rozmawiać. Niemiecki? angielski? rosyjski?

O niemieckim mam blade pojęcie. Wybrałem angielski. Po rosyjsku wcześniej wypożyczałem dla mających przybyć tydzień po nas Przyjaciół - lokum. Także pewnie też bym się dogadał.
I wiecie co?
i gadałem z lekarzem. On mi mówił, co się będzie działo, co teraz wykona, a ja tłumaczyłem kobiecie (niestety, to nie była Kobieta Sad , z przykrością po latach mogę stwierdzić Sad ).

Te doświadczenia, nauczyły mnie, że następnym razem, gdy przybyła do mnie kobieta, by się mną zaopiekować, bo byłem ranion Tongue -> ja też potrafiłem się nią zaopiekować!

* * *
I teraz
pewnie zarzucicie mi:
- ale ja nie mam pieniędzy.
- ale ja jestem z małej miejscowości
- ale ja nie umiem angielskiego
- ale ja się boję, jak to, tak sam?

Otóż, jeśli nie masz pieniędzy - aś młody, to zatrudnij się np. przy zbieraniu owoców. Albo maluj płoty. Albo - idź do Tesco, albo do Biedronki. Nie ma u Ciebie tego w mieście? Spróbuj korepetycji. Jestem słaby z nauki? To właśnie idź do piekarza, albo na budowę (też pracowałem, cięęęężka praca, ale bardzo, bardzo twórcza, rozwijająca, na rozmyślania, każdego zagarnąłbym do łopaty i kopaniu rowu przy +30 st C. latem Laughing out loud Super impreza!).

Postaraj się zarobić. Smile
tylko mi nie mów o "kryzysie", albo inne takie. Jak ja zaczynałem pracę, szukać pracy, w około 2001 albo 2002 roku, to w wymaganiach było: 2 kierunki studiów, 3 języki 5 lat doświadczeń, poniżej 25 lat (serio! takie ogłoszenia bywały Laughing out loud z dupy, z czapy wzięte Laughing out loud)

Teraz - MACIE UNIĘ!
Kiedyś, NIE BYŁO strefy Schengen. To byyyyły czasy Laughing out loud Jeden kraj robiło się w jeden dzień - bo resztę czasu zajmowało stanie na granicy, trzepanie auta, sprzątanie auta po celnikach i takie tam. W upale!!! Bez toalety! Z gotową zjebą od każdego pogranicznika lub celnika!

Ja, żeby dojechać - gdzie tam dojechać! - żeby DOSTAĆ SIĘ do Hiszpanii, jechałem 3 dni i 2 noce niemalże autem. Teraz wsiądziesz w samolot, w tanich liniach, i jesteś na miejscu. Smile
Do Wenecji, 1000 km, dostaniesz się w 1 dzień Smile
Do Londynu - przelecisz za ile złotych? I co, angielskiego nie potrafisz się nauczyć??
No, toż NA PEWNO znajdzie się chociaż JEDNA osoba znajoma z Twoich. A jak nie - to poszukaj na forum! Może Ci pomoże tam się odnaleźć, na te 2-3 dni.

jak zarobisz pieniądze - pojedziesz gdzieś - zwiedzisz, sprawdzisz siebie - staniesz się ODPORNY na różne przeciwności losu -> staniesz się Mężczyzną.

Ile w siebie włożysz, tyle wyciągniesz.

Teraz:
Napiszcie do Snoofie, i zapytajcie, jak się czuł po powrocie latem do domu.
No, dalej!
NAPISZCIE!
Niech Wam tutaj, albo na Prywatnej Wiadomości odpowie.
I zastanówcie się - dlaczego tak się czuł

napisaliście?
Dostaliście odpowiedź? Najpierw to zróbcie! Smile
-
.
*
I zgadnijcie teraz, jakie robił wrażenie ten koleś na ulicy, gdy tak właśnie się czuł.
i DLACZEGO takie wrażenie robił? Shock Tongue Wink

* * *
- Ale ja nie umiem po angielsku?

To się naucz!
Albo chociaż kilka słów. Albo gestykulacja.
albo jedź do Francji.
albo do Czech - tam się dogadasz. Jedź do Pragi (wspaniałe miasto, cudowni Czesi).
Albo jedź do Bułgarii - tam znają rosyjski.

* * *
- Ale ja się boję...
noooo, to tutaj pies pogrzebany.
Ja kiedyś pojechałem sam, z nogą w gipsie. o kulach. z plecakiem ze stelażem. Na Mazury.
Dałem radę.
Czemu Ty nie masz dać rady? Skoro masz 2 ręce i dwie nogi sprawne?
* * *
- Ale ja jestem z małej miejscowości

=> do odważnych świat należy.
Pomyśl sobie, jeśli uda Ci się z małej miejscowości GDZIEŚ dotrzeć, to jak będziesz u siebie postrzegany? Jako ewenement, moim zdaniem, nieprawdaż?
A jeśli nie chcesz od razu do Paryża - pojedź do Krakowa/Tarnowa/Szczecina/Elbląga.
Nie od razu Rzym zbudowano - rozumiesz?
Nikt nie każe Ci podrywać Królowej brytyjskiej = zacznij małymi kroczkami.
Buduj się.
Cegiełka po cegiełce Smile
Uda się! Nie może się nie udać! Smile

* * *
Wracając do głównego wątku:
ile w siebie wsadzisz, tyle wyciągniesz.
a ile wyciągniesz z siebie - tyle Kobieta pozna, jakim jesteś Mężczyzną.
jakim jesteś Mężczyzną (a kobieta to pozna intuicyjnie, mowa ciała, ruchy, zachowanie, gest, spojrzenie, ubiór itp.)... to pomyślcie - czy Kobieta będzie chciała Cię Zdobyć? ZDOBYWAĆ?
Skoro jesteś taki fajny, skoro widać po Tobie, że widziałeś niejedno, że znalazłeś się w różnych sytuacjach, oraz się w nich ODnalazłeś => że potrafisz sobie z tym poradzić...
To czy taka - wybaczcie - samica, będzie chciała się z Wami kochać?
Jak bardzo?
Skoro jesteś jeden z drugim tak bardzo zajebisty?
Przecież kobiety chcą oparcia, chcą mieć dobre geny w Mężczyźnie. To skoro je czują, widzą, postrzegają - to jakie one mogą potem mieć doznania, gdy ZDOBYŁY, i to W KOŃCU, Taaaaakiego Mężczyznę?

i znowu - wybaczcie Laughing out loud Wink - zgodnie z badaniami naukowymi, dowiedziono, że jesteśmy bardzo podobni do człekopodobnych małp. Goryli, szympansów itd.
Ostatnio wskazano, że Goryle - podobnie jak ludzie - przechodzą kryzys wieku średniego. Słyszeliście?

A może widzieliście kiedyś filmik, bywał też na FBooku, na którym szympans przynosi samicy jakiś owoc. Ona ów ogląda, obwąchuje, smakuje, kosztuje, po czym odwraca się, wypina tyłek, i zaczyna zajadać podarowany jej owoc. Znajome?

A czy wiecie o tym, że samica szympansa, w czasie stosunku krzyczy w pewnych sytuacjach? Wiecie, kiedy?
Gdy odbywa stosunek z NAJSILNIEJSZYM w stadzie. Gdy ma najlepszego samca. Gdy ON daje jej swe geny. I to ONA przed pozostałymi samicami może się pochwalić, że go ZDOBYŁA.
Zarazem ona pokazuje, że go zdobyła, a zarazem jest "wniebowzięta", że go ma. Bo ma najlepszego.
Czyli sama wzmacnia swe doznania. Dlaczego?
Bo ma najlepszego! Nie ma lepszego w okolicy. Stąd może krzyczeć.
I jak myślicie, co wtedy dzieje się w mózgu takiej samicy?

Ot i cały orgazm.

p.s.
oczywiście, tutaj nie chodzi o to, że po 5 ruchach "zakończycie", jak Nasz boski Żigolo, który dwuminutowo potrafił odbyć stosunek. Ma to trwać!! 1h, 2h, 4h. ile wlezie Tongue że tak powiem obrazowo.
Ale o Rżnięciu już pisałem.

p.s.
sorry, za tyle edycji, i poprawek - ale dopisywałem.
Mam nadzieję, że teraz już jest w miarę w porządku i w pełni jasne Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika Chinasky

Założenia bloga są dobre.

Założenia bloga są dobre. Bądź atrakcyjnym mężczyzną, zdobędziesz kobietę.

Tylko po co kwantyfikatory? Po co wyrażenia logiczne?

Popisać się chciałeś wiedzą z liceum?

Bez urazy, ale bycie przemądrzałym jest odpychające.

Portret użytkownika vision

Kolejny twój świetny wpis,

Kolejny twój świetny wpis, wszystko co najważniejsze dajesz innym od siebie, mnie nie przeraża że piszesz tak "mądrze" dla mnie to przemawia w 100% zresztą sam wiesz jak jest

Szanowny Bukowski, otóż,

Szanowny Bukowski,
otóż, jeśli napiszę zwykłe przedstawienie czegoś na wyrażeniach logicznych - to jest to "ZA MONDRE"?
że się popisuję?

To może w ogóle -> nie stosujmy przecinków, bo to "aż" w podstawówce się stosuje.
Nie stosujmy rozpoczęcia zdania wyrazem zaczynającym się dużą literą -> bo co? też posądzisz mnie o "nadmierną znajomość" jakichś reguł?
Skoro jest to według Ciebie wiedza z liceum, to co -> to TEŻ KURWA ZA DUŻO? Laughing out loud Shock
o lol
to czym się mam posługiwać, żeby było zrozumiałe, i proste.

językiem migowym?
gestykulacją?
Może mam namalować, jak w przedszkolu, i na słoneczkach to zobrazować????
Czego jeszcze chcecie? Laughing out loud Shock
---------------------
Piszę, jak krowom na łące, stoi jak wół => będziesz świetnie "wyglądał" na ulicy, w klubie, w pracy => laski SAME będą chciały Cię poznać, zdobywać.

żeby to się stało - musisz coś w siebie włożyć.

Dzięki temu -> ona już PRZED seksem będzie napalona, i zadowolona z tego, że taki seks w ogóle się przydarza. JEJ PRZYDARZA. Bo przecież - w założeniu owej Kobiety - On zapewne jej DAROWUJE taki seks.
I ona będzie tak to postrzegała.
A jeśli będziesz umiał na serio ją zadowolić - to TAK SIĘ STANIE.

Proste założenia.
Prosty przekaz.
Proste sformułowania.

W przypadku wątpliwości - rozwiewam je. Więc?
Czego jeszcze potrzeba, bo nie rozumiem Cię, Bukowski Smile
Z jednej strony piszesz, że "wiedza z liceum", a potem piszesz, że "popisać się chciałem".
Czym???
wiedzą z liceum?
Nosz kuuuurwa Laughing out loud
czyli mam pisać z błędami - bo poprawna pisownia "jest odpychająca", bo nie kalam języka polskiego, tylko "jestem przemądrzałym"??

Jezu chryste Smile
---------------------
Vison,
jakie "mądrze"?
piszę prosto.
Ile pokończyłeś kierunków studiów?
Miałeś może jakieś hiper-super wyniki z matury?
Może masz na teście z inteligencji 150 IQ?
A może jesteś super specjalistą w swojej dziedzinie, jak Leonardo?
Jesteś może Jaśnie Oświecony w Każdej Dziedzinie?

No, to o co chodzi?

----------------------
Chinasky drogi,

Może o to, że chcę komuś dać "coś więcej", niż bełkot, jaki gremialnie odchodzi na tej stronie?

Portret użytkownika Chinasky

Twoje pyskówki i brak

Twoje pyskówki i brak dystansu do siebie/ krytyki pokazują twoją niedojrzałość panie "NAJMONDRZEJSZY". Nie będę wchodzić w głupie dyskusje, swoje zdanie wyraziłem.

Pozdrawiam i życzę pokory.

Haha Rozbawiłeś mnie! od

Haha Smile
Rozbawiłeś mnie!
od kilku postów próbujecie napisać, jak to "złym językiem", bo - niby - górnolotnym, a z drugiej strony -> jedynie, waszym zdaniem, licealnym, posługuję się w tym, co piszę.
Czyli:
raz jest źle, bo za trudno
drugi raz wcale nie jest trudno, bo to przecież z liceum
Laughing out loud
nieźle, nieźle.

Gdy zaś dochodzi do przesłania bloga, wpisu, merytorycznej dyskusji - NIC nie macie do powiedzenia. Ostatni raz w jakąkolwiek polemikę wdał się Baudelaire.

I to tyle w temacie Laughing out loud
Dystans do siebie? hm... jak widzę, macie go nad wyraz Laughing out loud
Oooo tak.
Pyskówka?
Sam się waćpan w pyskówkę wdajesz, z jednej strony mówią jedno, z drugiej to obracając kota ogonem, co sam powiedziałeś powyżej Smile
Muszę przyznać, że takie zachowanie jest hm... z natury, dla pewnego określonego "gatunku" zawarowane.
o! sory, pewnie też - za trudne słowo użyłem?
to może: zastrzeżone
Tak lepiej? Wink
oj, Chinasky chinasky. Laughing out loud

Portret użytkownika Chinasky

Starszy facet już jestem i

Starszy facet już jestem i zapomniałem o tym, że młodzi wiedzą najlepiej. Przyznaję ci rację, może i jestem głupszy od ciebie, może i stetryczały trochę. Jednak zwróć uwagę na to jak zaczęła się ta dyskusja. Rzuciłem jedną drobną uwagę, ty ją rozdmuchałeś i poczułeś się urażony. Zacząłeś mi udowadniać moją głupotę i brak racji. Nie biorę tego do siebie, a jako człowiek nie chowam urazy. Tylko proszę cię o to, żebyś przemyślał swoją reakcję. Wiem, że każdy lubi mieć rację i nie będę tego negował u ciebie. Tylko pamiętaj o szacunku do drugiego człowieka. W twoich odpowiedziach takowego nie było. Polecam również przyswojenie sobie powiedzenia:

"POKORNE CIELĘ DWIE MATKI SSIE"

W relacjach z innymi ludźmi pokora pomaga.

Pozdrawiam.

Szanowny Chinasky, ok. Długa,

Szanowny Chinasky,
ok.
Długa, gruba kreska, jedziemy dalej.
"Wybaczamy, i prosimy o wybaczenie", że tak to ujmę górnolotnie.

Odnośnie własnej pokory - mam ją. Bardzo jej mam dużo.
Przejawia się ona choćby w tym blogu, gdy pisałem - że "nie wiem, o co tym babom chodzi? Przecież normalnie je pukam" i co?
I jak sam zauważyłeś, młodsi mają rację, bo przecież mój kumpel, lat niecałe 18, rzucił celną i cenną uwagę:
- skoro któraś z kolei ci to mówi, to może warto uwierzyć?

Ja wiem, że doświadczenie jest ważne. Tylko, niestety, niektórzy (abstrahując od Ciebie i mnie), nabywają doświadczenie, zaś nie nabywają - nazwijmy to, dla odróżnienia - odpowiedniego Experiencu, nie podnoszą tego Experience na wyższy level. Nie tworzą kolejnej tkanki, czy też nie przemodelowują się. Po prostu - dostałem trzeci, piętnasty, siedemdziesiąty piąty raz po ryju, i nie wiem, dlaczego.

Ja, naprawdę, wierz mi - mam wiele autorefleksji. Wiele, bardzo wiele widzę w sobie błędów. Staram się z nimi uporać. Co dzień. Codziennie. Walczę, choć byłem gdzieś tam już brodząc, przy dnie, niedaleko mułu Smile

Dlatego - teraz, mając takie "doświadczenie", i przetwarzając je w końcu na "wyższy level" experience (jeśli mogę przyrównać do gier komputerowych, to robię się silniejszy, mogę nosić więcej broni, i rzucać lepsze, trudniejsze czary)... To teraz wiem, że jeśli coś mam dać, niech drugi, któremu podaję rękę, też ZECHCĘ JĄ SCHWYCIĆ. Smile

A na tym forum, o czym - jak się dowiedziałem, z drugiej ręki (tak to nazwijmy) - również i Ty wiesz, że nie jest to domeną osób tutaj przebywających.
Niestety.
Niestety dla męskiego gatunku.
Niestety, dla postrzegania polskich mężczyzn w tym kraju przez kobiety.

------------
odnośnie stetryczenia - dlatego tak bardzo lubię "zderzać się" z młodymi, oczywiście, z ludźmi, którzy mają jakiś poziom. Niekoniecznie wykształcenia, ani życia, ale raczej - obycia, ogłady, życiowej mądrości, intelektu, przebłysku, chęci.
To powoduje, że człowiek stale dostaje nowe bodźce.
Następuje - juz nie pamiętam, u kogo to było, jakiś Hegel, czy Marks, czy inny takowy - zderzenie tezy (mojej) z młodą antytezą => i powstaje syntezy.
I tak stale.
Jeśli nie ma takiego procesu => gnuśniejemy.

A nam "koniom, pięknym, silnym, lecz zbyt wielkim i zgnuśniałym, potrzeba niejakiego żądła, aby go (konia) bodło, i budziło z letargu".

[uh, alem ukulał odpowiedź...]

To prawda, trzeba w siebie

To prawda, trzeba w siebie inwestować by nas laski postrzegały jako atrakcyjnych kolesi...

ale nie róbmy to pod kobiety, róbmy to dla siebie Smile

Oczywistość. Poszerzać

Oczywistość.

Poszerzać horyzonty. Rozwijać się.

Mimo wszytko całkiem dobrze dobrane merytorycznie. Jednak interpunkcja i stylistyka to u Ciebie dno totalne. Nie wiem, czy specjalnie piszesz tak niechlujnie czy to ma czemuś służyć czy może miałeś bardzo złą nauczycielkę polskiego lub sam nie uważałeś na lekcjach.

Jakbyś w takim stylu napisał list do kobiety, to nie zrobiłbyś na niej takiego wrażenia jakie robisz na niej swoimi czynami.

Portret użytkownika Fanir.

Podobał mi sie blog.Świetnie

Podobał mi sie blog.Świetnie ujęty jest przekaz...Nie musisz znac tysiąca technik, zeby poderwac kobietę.Wystarczy, ze jestes zajebisty sam w sobie, a na tą zajebistosc trzeba ciężko zapracować.W przyszłe wakacje lecę do Anglii do pracy.pozdro Laughing out loud

Portret użytkownika Sneakers

Dobry blog ale jak ludzie

Dobry blog Smile

ale jak ludzie są ze sobą pare ładnych lat.. kobieta zna faceta na wylot (i odwrotnie) to już teoria o "poznaniu swojego faceta" się nie sprawdza co wtedy? jaką teorię zastosujemy easy? załóżmy, że facet ma dobrą technikę, ma sprawny sprzęt, nie kończy wolno, jest kreatywny w łóżku, a kobieta ni w ząb nie ma orgazmu.. i zaznaczam kochają się i w ogóle super mimo orgazmu, lecz nadal go nie ma co wtedy?

Sneakers, Moim zdaniem, po

Sneakers,
Moim zdaniem, po prostu - NIE POTRAFI się otworzyć przy nim.
coś ją blokuje.
Orgazm - dostanie, jeśli będzie wyluzowana. Wiele razy tak miałem, z panną (wróć! nie miałem wiele razy! Tak może z trzema, czteroma kobietami/Kobietami), że mówiłem im NA POCZĄTKU, przy pierwszym zbliżeniu, jak widziałem, że są zdenerwowane, coś się dzieje, kocham się z "nią"... No, i widzę, że ona jest spięta. to czujesz przecież, jak się zachowuje "w biodrach".

Tak samo miał mój Przyjaciel, który mi to mówił rok temu, i dwa lata temu. I miał to prawie z każdą swą partnerką, którą napotkał. Nawet - starszą od niego, o kilka lat.

Wszystkie kobiety - chcą dobrze wypaść.
Chyba, że są tak nagrzane - w sensie fizycznym i psychicznym, a nie -> alkoholem - że już po prostu nie wytrzymują.
Są, hm... po prostu... mokre (jeśli tak to można ująć?). W sensie mentalnym, na Twój widok, i chcą, CHCĄ tego, PRAGNĄ! za wszelką cenę.

No, taka partnerka, raczej rzadko się zdarza.
I mnie - w różnym wieku, i memu Przyjacielowi, który miał takie przypadki w wieku 22 lat. Z 19stkami, czy tam 20 lat, czy tam 24 lata.

I wiesz co?
Ja mówiłem:
- zamknij oczy. Odczuwaj. Spokojnie.
i tak się działo.

Kumpel też mówił:
- wyluzuj, odpręż się (czy coś w ten deseń).

Sprawdzić trzeba, czy dana partnerka jest 100% wyluzowana z gościem.
Tzn., czy FIZYCZNIE Ci się nie obija biodrami. Widać w niej napięcie. Jak jesteś w stanie z nią "falować" w czasie kochania się... gdy jesteście w stanie zgrać się w tym falowaniu - Ona na pewno jest wyluzowana. Jeśli tylko machinalnie rypiesz ją, a ona leży, jak kłoda - to masz pewność, że jest kiepsko z nią.

Chodzi tutaj o: (może chodzić, tak mniemam!)
1 - Wasz pierwszy kontakt fizyczny, chce wypaść dobrze.
2 - pierwszy kontakt fizyczny, albo któryś tam, wcześniejszy -> był dla niej "za ostry". Nie wiem, może pejczy koleś używa, może pchał jej się do ust nie w tej pozycji, może nie rozgrzał jej dostatecznie, i wszedł "na chama". I teraz, ona stale "nie wie", czy koleś znowu nie przesadzi, i nie potrafi się ODDAĆ W PEŁNI.
Pamiętaj - Kobieta czy kobieta, jednak SIĘ ODDAJE. Ty ją penetrujesz. Do tego - Ty jesteś "silniejszy" w tym stosunku (społecznym, między partnerami). Ty przewodzisz.
Żeby partnerka miała orgazm => MUSI Być pewna faceta.
że nie dojdzie z jego strony do ZBYTNIEJ eskalacji.
Zbytniej - w sensie takim, który jej może się nie podobać.
3 - kobieta może mieć blokadę z wcześniejszych związków, doświadczeń seksualnych. Albo z opowieści koleżanek... Może też jej mama/ciocia/babcia nagadały, że seks, to "spełnienie obowiązku", i nic przyjemnego w tym nie ma.
Jednakże! Wiemy doskonale, że dla niej to samo "niebo", zachwyt, coś wspaniałego, czego My - NIESTETY! - Mężczyźni, nigdy przenigdy nie zaznamy.
Skoro im jest tak zajebiście => to uwierz mi, wystarczy tylko JEDEN RAZ, żeby kobieta się rozsmakowała.

Hm...
MOJA, podkreślam - tylko i wyłącznie moja - diagnoza i rozwiązanie problemu:
ja bym spróbował następnym razem, np. na łące, przy kwiatach (no, chyba ża ma alergię i zacznie prychać i kichać)... albo przy świecach, na kocu, puchatym, wygodnym. Można też rzucić coś miękkiego na ziemię.
Coś na podniesienie temperatury ciała -> może to być dobre jedzenie, albo lampka wina, żeby wyluzować organizm.
Wyspanie oczywiście wcześniej! I nie, po powrocie z 12sto godzinnej zmiany, tylko wypoczęta musi być. Smile

(pamiętajcie, to TYLKO moja Sugestia!)

Gdy kobieta będzie wyluzowana, to zrób to spokojnie. Wyluzowanie.
Jak coś - to przecież można powiedzieć, żeby wyluzowała. Uśmiechnij się do mnie - w czasie kochania się. Gdy patrzysz jej w oczy. Jeśli jesteś w stanie - a wierzę, że facet to potrafi - spojrzeć na partnerkę łagodnie, błogo, miło -> to ona musi poczuć wewnętrzny spokój.
I jak już trochę wyluzuje, trzeba dać jej trochę podominować. Niech powie, czego chce.
Ona powinna wiedzieć sama, że np. chce takiej pozycji, bo wtedy jej jest najmilej (mimo! że NIE osiąga/osiągnęła dotąd orgazmu w tej nawet pozycji!). Chociaż niech się do tego zbliży.

i robić to na tyle długo, żeby po prostu - dostała wyluzowania, odprężenia... a potem - rozkoszy... Gdy będzie jej miło, przyjemnie, to, po pewnym czasie, rozochocona, powinna dojść.
Ewentualnie, można zmienić pozycję. Zmienić na jej fantazję Smile Wink

-----------
aha - do tego, należy też spowodować w niej wcześniej stan ducha. odpowiedni.

Ja np. (odnosząc się do wpisu powyżej, Panoramixa Wink Smile ) kiedyś miałem sytuację, że Kobieta wyjechała mi na studia do innego państwa, na pewien czas. No, i po 2 miesiącach, rozmawiając tam jakoś, skype czy gg, pytam, czy ona nie ma ochoty, bo w ogóle nie mówi o "tych sprawach" Tongue
- nie, nie mam. Bo wiem, że nie mam dostępu, to nie myślę o tym.

OOoooooo! no, to Sneakers!
OOoooooojj, jak JA SIĘ WKURWIŁEM!
Nie ma tak!
co zrobiłem?
Napisałem do niej kolejny list.
Po tam 2 stronach listu, napisałem, by dalszą część zostawiła sobie na wieczór (mówiła, że jak otrzymuje moje listy, to "porywa je jak zdobycz, wpada do siebie do pokoju, i czyta" jakoś tam, "pilnie" czy jakoś).

No, to wiedząc o tym, bo sama mi wyznała, ZAKAZAŁEM jej czytania dalszej części, przed wieczorem.

A w dalszej części, kolejno, opisałem, co z nią zrobię, gdy się spotkamy.
po kolei.
Ze szczegółami.
z detalami.
na tak może 5-6 stron.

Wiesz, co się stało, Sneakers? i Panoramixie Laughing out loud Bo mi zarzucałeś, tom się uśmiał, do łez, czytając ów Twój wpis Laughing out loud

Zgadnijcie, co się stało, po moim liście... no?
.
/
*
.
,
.
jak już pomyśleliście, to poczytajta dalej.
.
*
,
.
*
* * *
otóż, przyznała mi się, po kilku dniach, jak dostała list... Tak nagle, w rozmowie, ni stąd, ni zowąd:
- wiesz... dostałam Twój list...
(cisza dalej)
- (ja czekam)
- no, i wiesz co... ja po prostu WSZYSTKO CZUŁAM! (sama podkreśliła to w wypowiedzi)...
- (ja czekam, nic nie odpowiadam).
- no, i koleżankom nawet powiedziałam, że jak przeczytałam, to byłam cała .... (nie pamiętam, jak to ujęła w słowa/słowo, domyślcie się)...
- (cisza moja)
- JESTEŚ ŚWINIA! ZROBIŁEŚ TO SPECJALNIE!!! (sfoszonym na końcu głosem.
- (ja się uśmiechnąłem)
- no, i wiesz co? No, i w nocy, jak poszłam spać, od razu, po przeczytaniu listu, to OBUDZIŁAM SIĘ Z KRZYKIEM. Krzycząc! Boże, mam nadzieję, że nikt nie słyszał... (z wypiekami na twarzy to mówiła)... no, i powiedziałam to koleżankom, to one patrzały na mnie... takie zaskoczone. |Ja wszystko czułam, wszystko mi się przyśniło.

napisała mi potem w liście (o tak, Panoramixie, tym "beznadziejnym" w odpowiedzi na mój, jakże "beznadziejny" Laughing out loud Wink )... że "czułam każdy ruch",
"część erotyczna mmmmmmm.... i tak bez końca".

Sneakers,
chodzi o to, żeby ROZBUDZIĆ JEJ ZMYSŁY.
Przed!
Ona ma już być NAGRZANA tak bardzo, że już nie wytrzymuje prawie... Smile
Rozumiesz?
I wtedy, gdy koleś jej powie, żeby się odprężyła, żeby robiła, co zechce, żeby tylko odczuwała...

no, ja jestem pewien, że dojdzie Smile

To przecież "emocjonalne istoty".
Rozbudzić je trzeba.

----------------
proponuję też Facetowi, wysiłek fizyczny, tak przez tydzień. Bez przesady, oczywiście - ale chodzi o to, żeby: wydzielić endorfiny oraz testosteron.
Do tego, DZIEŃ PRZED spotkaniem -> wodnista maksymalnie jajecznica. Białko. oraz W DNIU SPOTKANIA tak samo, wodnista jajecznica. Żeby był w stanie długo wytrzymać.
Jajek może być nawet 8, zdarzyło mi się tam ze 2 razy, ale zwykle, to od 3 do 5 sztuk, wystarczy.

Nawet, jeśli pierwszy strzał faceta będzie wtedy błyskawiczny => to NALEŻY kontynuować, i działać dalej. W tej samej nawet pozycji, jechać dalej, robić swoje. Bez przerwy. |nie wychodząc]

Możliwie długo.

Trzeba dać kobiecie:
1) przygotowanie emocjonalne (jak np. mój list)
2) odpowiedni nastrój (mentalne przygotowanie)
3) pewność i zaufanie
4) cierpliwie działać, jak długo się da.
5) zmieniać, i po prostu => starać się możliwie długo. Najwyżej może zemdleć. Wink (jeden z kumpli, jak miał stosunek z kobietą swą, to mówił, że po 3h po prostu już płakała, ale dalej podskakiwała na nim Shock serioserio!)

Aha! Wykorzystać warto oliwkę. Wtedy nawet długi stosunek nie spowoduje obtarć i podrażnień. Bo żadne żele intymne czy inne produkowane specjalnie... Sad to raczej lipa. Po 3-4 minutach wysychają, i robi się laska "lepka", "klei" się, a to nie współgra z jej komfortem, i możliwościami ruchu.

p.s.
warto też zapytać, skoro już facet dowiedzial się, że kobieta nie ma orgazmu (czyli musiała mu powiedzieć, albo odpowiedzieć na pytanie), czy laska miewała z innymi partnerami orgazm, czy może w ogóle miewa orgazm, sama?
Ja miałem taki przypadek, 2x, że Kobiety, dojrzałe, ponad 25 lat, NIE MIAŁY NIGDY!!!! orgazmu! NIGDYPRZENIGDY w życiu, będąc z facetem!
Wyobraź sobie, że pukasz paniennkę, i NIGDY nie kończysz!!!
To jesteś dosyć sfrustrowany.
Potem - nie wierzysz w nic takiego.
To jak "opowieści fantasy".

ale!
Jeśli dasz Kobiecie wówczas orgazm.... oj... to wtedy, Mężczyzn, obawiaj się najgorszego Laughing out loud Tongue
otwarcia puszki "z Pandorą" Laughing out loud Smile Tongue Wink

Portret użytkownika Sneakers

No ja robie mniej więcej tak

No ja robie mniej więcej tak jak to opisujesz.. (tamto wyżej co pisałem to było teoretycznie). u mnie to nawet nie muszę nic konkretnego robić, wystarczy ze jestem przy niej i ona sama mowi ze ma juz mokro, ze MOJ zapach ciała (nie perfum) sprawia ze ona się podnieca, i co palca nie wloze to ZAWSZE miala mokro Laughing out loud Wielokrotnie zwlekalem z seksem przez co ona jeszcze bardziej sie nakrecala, az po prostu rozpinala mi pasek i potrafila zrobic laske kleczac a potem -> wiadomo co dalej, miewa wytryski - moze nie duzo tego ale ma i wiem na pewno Smile i masz racje kobieta musi czuc sie komfortowo. Trzeba paru czynnikow aby ona tak sie poczula. Musi dzien przezyc bardzo fajnie, nie moze byc sestresowana, zdenerwowana ze szef w pracy zle ja potraktowal, ze kot jej zdechl itp.. czasami orgazm u mnie zalezy od jej dnia (bardziej niż od mojej gadki itp.) Smile