mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Podryw, z którego jestem najbardziej dumny. Gwiazda filmowa w mych ramionach.

Portret użytkownika huka

Różne są powody, dla których ludzie czują dumę z udanego podrywu. Jedni są najbardziej dumni ze zdobycia najładniejszej z dotychczasowych dziewczyn, inni z poderwania panny, w której się zakochali. Dziś chciałem poświęcić kilka słów podrywowi, z którego ja jestem najbardziej dumny.

Lubię kino z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w tamtym czasie w filmach występowało wiele bardzo ładnych a dziś zapomnianych aktorek, o urodzie, których nie decydował jaszcze w takim stopniu, co dziś skalpel chirurgów plastycznych. Jedną z moich ulubionych, pod względem urody aktorek, na którą mogłem patrzeć i patrzeć na ekranie, była słynna wtedy Raquel Welch. Wydawała się wprost bombowo seksowna. Zawsze chciałem poznać dziewczynę podobną z urody właśnie do niej i udało mi się. Poznałem moją gwiazdę filmową w pewien słoneczny dzień koło Teatru Wielkiego w stolicy.

Raquel Welch

Wracałem właśnie z nieudanej randki, humor miałem, więc dosyć zwarzony. Wtedy mignęła mi przed oczyma znajoma skądś twarz. Tak, to była twarz szalenie podobna do ślicznej buzi jednej z mych ulubionych aktorek. Postanowiłem poznać dziewczynę, która tak gwałtownie swym urokliwym widokiem wyrwała mnie z chwilowego marazmu. Nim ją dogoniłem weszła do sklepu z kosmetykami. Ruszyłem z bijącym sercem za nią.

Przeglądała jakieś towary między regałami, pamiętam chwilę, gdy nasze spojrzenia się spotkały. Na filmach takie scenki, zwykle są pokazywane w zwolnionym tempie, ale wtedy naprawdę wydawało mi się, że wszystko dzieje się jakby wolniej. Najzabawniejsze, że dziś wcale już nie pamiętam, jakiego otwieracza użyłem. Pamiętam jednak, co odpowiedziała Zuzanna, bowiem tak miała na imię niesamowicie podobna do gwiazdy filmowej dziewczyna.

- No bezczelny! – Stwierdziła nadobna 26 letnia dama.

Zaraz potem uśmiechnęła się jakoś tak uroczo, iż wiedziałem, że to tylko taka gra z jej strony. Rozmawialiśmy chyba dosyć długo, bowiem słońce zaczynało się chylić ku zachodowi, gdy wsiadła do autobusu na przystanku naprzeciw pomnika wieszcza Juliusza Słowackiego. Miałem jej numer telefonu byłem szczęśliwy.

Dwa razy odmawiała mi spotkania, pomyślałem, iż do trzech razy sztuka jak prawi przysłowie, za trzecim razem zgodziła się na rozmowę na żywo, ale z zastrzeżeniem, abym sobie niczego nie obiecywał, gdyż ona nie poznaje w taki sposób ludzi. Pierwsze spotkanie odbyło się w dziwnej atmosferze, bowiem trudno było rozgryźć Zuzie. Jej zadziwiające podobieństwo do Raquel Welch peszyło mnie też nieco. Za sukces uznałem, więc że w ogóle doszło do drugiego.

Na tym spotkaniu założyła jakieś nowe dziwaczne buty, aby zapewne zaszpanować, tyle tylko, że do krwi poobcierała sobie w nich nogi, tym sposobem odwiozłem ją do domu, bo nie mogła chodzić.

Zaprosiła mnie do środka, mówiąc, że w ramach podzięki za pomoc w dotarciu do domu, zaprasza na kawę. Tylko w domu nie miała plastrów, krew z nóg jednak ciekła, co było robić, powiedziałem, że skoczę po nie do sklepu obok niej, aby nie musiała zabandazować stóp jakimiś niedostosowanymi do tego materiałami, pamiętam, że żartowałem, iż jej nogi wyglądają jak u siostry Kopciuszka, gdy się pokaleczyła, aby wsadzić na nogę zagubiony bucik.

Kupiłem też jakiś preparat do dezynfekcji skaleczeń. Wróciłem do mieszka i pomogłem tej sierocie opatrzyć stopy. Nie miała nic w lodówce, ach te dzisiejsze gospodynie!
Zamówiliśmy, więc pizze, jedząc usmarowała się w sosie pomidorowym, żartowałem z niej, że umorusała się jak mój mały siostrzeniec, w odpowiedzi poprosiła, abym chusteczką starł jej z buzi sos, bo nie chce na obolałych nogach iść do lustra. Lubię te logiczne wytłumaczenia…

Gdy ścierałem sos z jej pięknej twarzy, pocałowałem ją w usta, spytała, czemu to zrobiłem. Zgodnie z prawdą, powiedziałem:, Bo miałem na to ochotę.

Kilkanaście spotkań później moja gwiazda filmowa, zapragnęła czegoś więcej niż pocałunków. Jej ponętne ciało, działało na mnie maksymalnie, szalone podobieństwo Zuzi do Raquel Welch, było dla mnie jak afrodyzjak. Oczywiście nigdy jej nie powiedziałem, czemu do niej zagadałem i o tym, że napalam się na aktorkę z USA, którą ona przypomina, wiedziałem, że może to źle odebrać. Nawet nie pytałem czy kojarzy Raquel.

Gdyby nie niezgodność charakterów, pewnie stworzylibyśmy udaną parę, może dziś bawilibyśmy nawet swoje pociechy. Wtedy z nią, byłem najbliżej tego, aby się zakochać, maksymalnie kręciła mnie fizycznie, ale jej natura sprawiała, że nigdy nie byliśmy w stanie się ze sobą porozumieć. Nadawaliśmy na zupełnie innych falach. Rozstaliśmy się, ale z mej gwiazdy filmowej jestem dumny do dziś.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rot

Miszcz. Pisz więcej, bo raz,

Miszcz.

Pisz więcej, bo raz, że za każdym razem jest to takie lekkie, że aż zabawne, a dwa, że z twoich opowiastek faktycznie można czegoś się nauczyć i nie jest to typowe "pucowanie się" na zasadzie "co to nie ja".

Fajnie by tylko było gdybyś przecinki ogarnął, bo są rozsiane lekko chaotycznie. Wtedy to już w ogóle będzie miodzio z boczkiem.

Portret użytkownika huka

Dzięki, postaram się ogarnąć

Dzięki, postaram się ogarnąć te przecinki. Smile

Portret użytkownika Forreur

Uwielbiam twoją stylówę

Uwielbiam twoją stylówę pokazuje ona równowagę mocy,jest jeszcze miejsce w tym świecie na wyszukane słowa i poetym Smile

Portret użytkownika huka

Miło mi P.S Mi się spodobał

Miło mi Smile
P.S Mi się spodobał blog, pod tytułem Amazonka, kawał dobrej roboty, pisz wiecej.