mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Tertium est non datur

Odnośnie znowu i międlonego tematu, od którego najczęściej mi się już chce...

Kobiety trudne i trudniejsze... taaaaa... mhm.

--------------
mózgi im pierze => a raczej SYFI W KURWY - współczesna socjologia i marketing reklamy.

Kto ma kasę?
Od zarania dziejów facet - zdobywa mięso, zamki (prawo primogenitury z wyjątkami Anglii czy Marii Teresy), kasę.
Gwałci -> czyli "posiada", albo przynajmniej => zawłaszcza.

Ma siłę - ma władzę.

Więc, skoro facet ma kasę, a z natury jest raczej oszczędny...
To co trzeba zrobić, by zaczął ją wydawać, na różne CIULSTWA i DUPERELE?
ano, na Tramwajach oklejone, jak to "zapraszamy do Agory" (C.H.), na zakupy...
I co na obrazku?
Ano 4-5 kolesi, którzy klękają, mizdrzą się, i poniżają, pokazując jednej laseczce jakieś koraliki, wisiorki, szale i inne badziewie. Błyskotki.

Wiecie, koraliki, jak dla murzynów, czy tam Indian amerykańskich...

I - stąd mamy socjalny model:

Masz kasę - wydaj ją na laskę
laska się ucieszy - da dupy
da dupy, od czasu do czasu - będzie rządziła
laska ma kasę - wydaje na gówna, które jej wciskają

Dzisiaj widziałem taką scenę w markecie:
chop około 60-65 lat i jego małżonka, około tego wieku.
I ona sobie wybiera klapki pod prysznic (fakirki, czy jak to nazwać)... i mówi:
-o., fajne, pasują mi. Kup(!) sobie!
- ale po co?
- no, kup sobie (!), patrz, jakie wygodne!
- ale po co?! (już lekko rozeźlony).

nie wytrzymałem poszedłem stamtąd.
Oto właśnie jak naginają baby, i piorą z rozumu mózgi.

Co więcej!
Mam spodnie Americanosa.
Kupiłem je jakieś 8-10 lat temu, z ex pewną. Oczywiście! wmusiła je we mnie, "bo są modne" oraz "będziesz świetnie wyglądał".
mimo, że nadal mi pasują, mogę w nich chodzić - to wkurwiają mnie niesamowicie, bo są w chuj niewygodne!
Zapłaciłem wtedy ze 120 zeta, czyli teraz, na moje zarobki i relacje, to chyba ze 300 musiałbym dać, żeby relatywnie pokazać cenę.
Tak samo kupiłem "na mus" bermudy, które są W KURWY niewygodne.

Bo?
Bo z wszystkich stron i wszędzie wciskają nam CIEMNOTĘ we łby, że kobieta da dupy, jak jej coś kupisz.
PO drugie - ciemnota, że trzeba ją hołubić, bo przecież feministki DRĄ RYJA:
- ONE MAJĄ GORZEj!!!
- szklane sufity,
-"suwaki" wyborcze
- urlopy dodatkowe
+ sraty taty - więc trzeba im dawać.
A skoro trzeba im dawać- to trzeba im ustępować.
A jak ustępujesz - to stajesz się NIC NIE WARTYM JAMNIKIEM Smile

I skoro może Cię doić, to robi to do woli, i jak długo się da.
Aż spotka samca, który jej na to NIE pozwoli.
Ale! mimo, że laska chce tego (choćby nawet była najbardziej pojebana i popierdolona), to przecież socjalizacja społeczna!
Przecież TVN cały czas wali, jak to Małaszyński goni za Magdą M. w wariacji już chyba 17-stej, albo 154-ej.

I Bardzo proszę - przestańcie mi mówić o "trudnych kobietach".
Owszem, są "trudniejsze", jak i facet jest grubszy (bo ŻRE i chuja się rusza => czyli jest niezadbany), jak i laska może być zapuszczona wewnętrznie, nie czuć, gdzie są standardy... bo?
Bo cały czas jej pozwalają, ze względu na "polityczną (kurwa) poprawność"
czytaj: zakłamanie społeczne
czytaj: "Pastor nie był murzynem, on był AfroAmerykaninem!"

Bo skoro jej socjalizacja społeczna NAKAZUJE, we wszystkich formach przekazu - billboardy, tramwaje oklejone, tv, Cosmo/Oliwia/Show i Super Express, czy nawet
"koleżanki"

To jak ona ma nie ulec presji, i pozostać normalną?
Skoro w domu jej JEBIĄ NA ŁEB (mamusia, o czym pisałem wcześniej w blogach), koleżanki jej jebią na łeb, TV jej jebie na łeb - to jak ma pozostać "normalną", a nie zamienić się w "trudną"?

To wytrzymuje niewielu.
A pamiętajcie - że to, co przez 20 lat w domu jej do łba pakowano, to tego się NIE DA wyplenić, ot tak.

=>
Ergo:
"trudne" są dlatego, bo są zapuszczone.
Nie znają standardów.
To tak, jak na imprezie byłem w sobotę, miała ładniuuuutką buzię, ale jak kurwa mać wstała!!!!
Ja pierdoooo-lęęęę!
Najpierw brzuch.
bebech
potem "biodrówki"
oponka
druga
trzecia
potem kurwa DUPSKO
potem UDA
i po prostu obrzydliwość i to odpychająca.
Ale co?
koleś się do niej mizdrzy, nadskakuje, on nie pije, bo musi Anię odwieźć do domu....

No, to jaki ona otrzymuje przekaz?
że wszystko jest jak najbardziej OK!

To Ona rządzi.
Przecież mama TEŻ rządzi w domu.

Problem jest jednak taki, że kiedyś matka rządziła w domu, bo w nim zostawała. Musiała iść na zakupy, wyprasować, wyprać odkurzyć, ugotować, nakarmić itd.

Facet miał dostarczyć środki na te cele.

Teraz?
Teraz: ani sprzątać, bo przecież jesteśmy równi. Ani gotować - bo przecież jesteśmy równi. Ale - daj wypłatę. ale - kup mi sukienkę.
ale - zabierz na wakacje
ale - kup nowe mieszkanie/dom
ale - zmień auto na nowe
ale - kup nowe meble/TV

Czyli?
Postawa roszczeniowa.
Ulegają - po prostu, pokazujesz jej, że JESTEŚ PETENTEM.
Wracamy więc do jamniczenia.
Wracamy więc do tego, że lasce "się należy".

A skoro kobieta widzi w domu swych rodziców, że mamusia rządziła. To ?
To ona też powinna rządzić.
Tylko ! -> że to tak nie funkcjonuje normalnie.

Patologia, którą nazywa się teraz - poprawnie politycznie - "partnerstwem".

I koniec tematu.
Albo - albo

Tertium est non datur.

* * *
czy się uda coś takiego z panną tego pokroju zbudować?
Ja bym się nie pisał na sprawdzanie.

wiecie dlaczego?

BO WIĄŻEMY SIĘ Z KIMŚ, KTO NAM PASUJE.

Kto ma taką samą, czy przynajmniej podobną amplitudę, do naszej.

NIE da się zmienić człowieka na siłę - jeśli on sam tego NIE CHCE!!!

Ludzie!
Masz być z kimś, kto jest na to GOTOWY!

Skoro Ty nie jesteś - to pokazujesz to właśnie metodą "proszącą", gdy wiesz, że jesteś (przynajmniej w swoim mniemaniu) gorszy, więc się starasz, jamniczysz, bo czujesz, że nic lepszego nie zdobędziesz... więc biegasz z kwiatkami itp. Nie oczekując nic w zamian.

To tak, jak widzicie rozwydrzone bachory, gdy rodzice im stale ustępują
Włażą dzieciaki takie na głowę, bo nie ma granic!
Rousseau mawiał:
Człowiek posuwa się tak daleko, w dążeniu do zdobycia władzy oraz jej wykonywaniu, aż nie napotyka granicy.

Skoro więc Rodzice ustępują- to jest szit.
Skoro ty stale wychodzisz z pozycji nie RÓWNEGO, ale niższego, - to co będzie?

Przyjrzyjcie się innym relacjom społecznym. W jakiejkolwiek innej sytuacji.

Gotowość na pewne rzeczy, jak praca, związek, lot w kosmos, do wszystkiego trzeba być gotowym, albo przynajmniej zdeterminowanym.

A jak się ma tylko postawę roszczeniową - a taką najczęściej "trudne kobiety" mają wobec swych facetów - to nie oczekujcie, że to się zmieni. Dopóki nie dostajemy wyraźnej informacji zwrotnej, że jest źle (czytaj: wpierdol od życia), dopóty najczęściej trwa w takim mniemaniu.
Dlaczego?
bo zewsząd taką trudną otacza właśnie taki model społeczny, wciskany do łba.

Nie ma nic innego.

Sami mówicie, że dostaliście wpierdol, i zanalizowaliście sytuację, teraz chcecie być lepsi.

A jak laska ma dostać feedback, skoro cały czas dostaje taką samą informację zwrotną, również od Was?

I po cóż w takim układzie Wy MUSICIE być razem, z taką właśnie "osóbką"?

żeby sobie życie zatruć?

Albo ona jest gotowa na związek, i to z Tobą, albo nie.

Tertium est non datur.

Odpowiedzi

Portret użytkownika hideoshi

"mózgi im pierze => a raczej

"mózgi im pierze => a raczej SYFI W KURWY - współczesna socjologia i marketing reklamy." - oj Besiu, uważaj z obrażaniem socjologii Smile Socjologia to nauka. I tyle. To, że jej dorobek i instrumenty wykorzystywane są do manipulacji konsumentów.. To już inna bajka.

"socjalizacja społeczna!" - taki termin nie istnieje.

Ogólnie to chętnie bym wytłumaczył te wszystkie zjawiska, ale zajęłoby to fiu fiu i jeszcze więcej miejsca jak i czasu.

Dlatego też Besiu. Polecam Ci poczytanie jednak troszkę książek z socjologii. A, że współczesna socjologia koncentruje się głównie na wpływie konsumpcjonizmu i globalizacji (jakby nie było ciekawszych rzeczy do badania), to masz w czym wybierać. Wtedy polecam napisać do tego bloga autoglosę Wink

Natomiast jak już wspomniałem wcześniej, bliższe jest mi szukanie genezy "trudnych kobiet" w czynnikach społecznych niż psychologicznych. Konsumpcjonizm i popkultura to wyświechtane tłumaczenia.

"socjalizacja społeczna" =>

"socjalizacja społeczna" => czytaj:
Socjalizujemy się w danym obszarze społecznym = zastosowałem skrót myślowy, żeby ludzie pojęli.

Jeśli chodzi o socjologię, to mam z nią - NIESTETY! Sad :-/ - do czynienia od jakichś 7 lat. I nie jestem z tego faktu w żaden sposób dumny/zadowolony/spełniony. Dziękuję, ale
(wybacz Smile ; z całym szacunkiem, dla Twojego wyjątku Smile jakże światłego)...
Mój kolega, Bardzo, Bardzo mądry koleś. O umyśle analitycznym. Zajmujący się rozwojem miasta dosyć sporego. Skończył właśnie socjologię... [edit: tzn. nie - "właśnie", czyli przed chwilą... ale jakieś 10 lat temu, a wypowiedział poniższe, jakieś 3-5 lat po skończeniu] Magisterską, jeszcze przed (gównianym Smile ) systemem bolońskim...
Raczył się wyrazić:
- Po socjologi, to możesz sobie co najwyżej nasikać na śniegu: SOOOCJOOOOLOOOOG.
Mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi? Smile Wink Tongue

* * *
Odnośnie Twojego ostatniego akapitu..
Tak! Zgadzam się w 100% - tutaj ZUPEŁNIE nie chodzi o czynniki psychologiczne. Moim zdaniem, jednak jest tabula rasa, i po prostu chodzi o "socjalizację społeczną" Wink Tongue, czyli o wpływ środowiska. Przy czym (!) trzeba pamiętać, że wpływ na to będą też miały geny (pewne osoby mają większą "zdolność" do hazardu, inne do wpadania w nałogi i tego typu. I nie chodzi mi bynajmniej o naukę typu - leworęczni do pedofile albo potencjalni zbrodniarze/ przestępcy, jak to nauka włoska w XIX wieku "odkryła" Laughing out loud)

* * *
odnośnie pierwszego Twojego akapitu, to chodziło mi o:
marketing reklamy + socjotechniki, które - w społeczeństwie specjalnie kształtowanym na konsumpcyjne - powoduje takie, a nie inne, szukanie miejsc akceptacji w społeczeństwie (czytaj: musimy mieć TV Plazmę, bo nasi koledzy mają. musimy do C.H. jeździć autem, bo inni też jeżdżą. Musimy jechać na wakacje do Egiptu/Tunezji, a nie np. na Krym/Armenii/Słowacji, bo to przecież niepopularne. itd. Smile)
Mam nadzieję, że wytłumaczyłem.

* * *
odnośnie Twego przedostatniego z akapitów... Sad
Z przykrością stwierdzam, że "kilka" książek udało mi się przemielić.
Z kolejną przykrością Sad (jeszcze większą ) przyznaję, że nie wniosły one do mojego życia niemalże nic, oprócz wodolejstwa, które można by skompresować do 20-25% objętości podstawowej. Wtedy może miałyby jakąś wartość poznawczą. Ale raczej w wieku 19 lat, niźli po 25 latach życia.

Ale!
Chętnie, jeśli masz coś ciekawego do polecenia - spojrzę łakomym wzrokiem! Jeśli tylko coś masz (tylko błagam! z sensem!, nie bezsensem Wink ), to dawaj!

Wesołych Jajek! Smile

Portret użytkownika hideoshi

"Socjalizujemy się w danym

"Socjalizujemy się w danym obszarze społecznym = zastosowałem skrót myślowy, żeby ludzie pojęli." - sam przedrostek mówi nam do czego się "jalizujemy" Wink ale to moje czepialstwo już.

Co do socjologii. Sama socjologia to nauka dająca pewne zaplecze teoretyczno - badawcze do zgłębiania zjawisk. Nie ma ludzi, którzy się interesują socjologią, ale mogą się interesować czymś w obszarze socjologii. I taka jest różnica.
Niestety tu miał rację. Większość ludzi może sobie nasikać na śniegu po niej, bo przemykają tylko po to, żeby mieć papierek. Jednak rozwinięty analityczny umysł też nie bierze się znikąd co nie Smile

Zgadzam się z Rousseau i z genami. Natomiast, żeby pewne "zdolności" się ujawniły, potrzebny jest pewien kulturowy kontekst. Tu jednak nadajemy na tych samych falach, zapewne tego zwyrodnienia dokonała ta nauka, po której można sikać na śniegu..

"powoduje takie, a nie inne, szukanie miejsc akceptacji w społeczeństwie" - tak, ale za to odpowiadają też inne mechanizmy, typowe dla stadnych zwierzątek. Temat rzeka.

"wodolejstwa, które można by skompresować do 20-25% objętości podstawowej" - też tak uważam. Ale to już nie wina tych co je piszą, a potencjalnych czytelników. Jest zauważalny przerost formy nad treścią. Wartościowe książki, zapewne byłyby wypchane po brzegi tabelkami i mądrymi słowami, a to oznacza, że pewnie nikt by tego nie kupował, bo za mądre i zbyt wymagające. Rynek. Rynek...

A polecę Ci Smile i to takie, które są zaprzeczeniem tytułu bloga, czyli są idealnym wypośrodkowaniem przekazu z treścią. Obie będą autorstwa Tomasza Szlendaka:
"Architektonika romansu"
"Leniwe maskotki, rekiny na smyczy".
O relacjach damsko - męskich i kosumeryzmie zarazem.

Polecam też wyniki, prowadzonych od lat, badań Izdebskiego nad seksualnością Polaków. Co prawda, metodologia trochę zostawia do życzenia, ale nie ma co za dużo wymagać od ludzi, którzy kończyli studia, po których nie mogą sikać na śnieg Wink

Pozdrówka!

Portret użytkownika Vego

Pokazales w ktorym miejscu

Pokazales w ktorym miejscu najczesciej daje sie "dupy" jesli chodzi o facetow, moim zdaniem bardzo trafne konkretne oraz co najwazniejsze proste instrukcje co i jak, zeby bylo dobrze, nie wiem czemu wielu wymysla coraz to bardziej skomplikowane podejscia, proste sa najlepsze, ale ze sa pod nosem to kazdy woli szukac dalej.Tak to juz jest ze jak za latwo to niedocenione, podobaja mi sie twoje blogi, sa konkretne i ukazuja wazne aspekty.

Portret użytkownika Kołboj

LUBIE TO! Krótko, konkretnie

LUBIE TO! Smile

Krótko, konkretnie i na temat bez zbędnej pseudo psychologii.

Oczywiście z szacunkiem dla Snoofiego Smile

Portret użytkownika expat

Prawie całą garderobę kupuje

Prawie całą garderobę kupuje mi obecna pani. Nie tylko kupuje ale i płaci za to. Kocham ją i będę tak długo jak będę chciał. Ma dobry gust a to warto zawsze docenić.
Miłego wieczoru.

Portret użytkownika Guest

przerażające... tzn. nie o

przerażające... tzn. nie o płacenie mi chodzi! ;P

hy.. mi na przykład takie coś

hy.. mi na przykład takie coś KOMPLETNIE nie odpowiada. Nie lubię się czuć jak utrzymanek, jeżeli wiesz, o co mi chodzi. Prezent raz na jakiś czas - proszę bardzo, ale takie rozwiązanie, jak u Ciebie - w życiu. Mam swoją kasę, swoje potrzeby i swój gust. Gotować mi pani może, jeżeli dobrze to robi - proszę bardzo. Ale z garderobą, niezależnie od tego, kto by płacił za takie zakupy - czułbym się jak Ken, którego dziewczynka ubiera Wink

No, Beś, rozśmieszyłeś mnie

No, Beś, rozśmieszyłeś mnie tym blogiem jak nic Smile Zwłaszcza wątek z Americanosami i bermudami Smile

Mnie tylko jedna próbowała ubierać. Ba, cały styl mi zmienić Smile Poooooszła kopnięta w dupsko do takiego, co to na bank stoi cierpliwie jak manekin, jak mu pani szarpie koszulę przy kołnierzyku, jak mamusia gówniarzowi Smile

Jasne, jest tak, jak piszesz, RÓWNIEŻ tak. Myślę, że to może być drugi z iluś tam elementów tej układanki.

Jednak żeby stanąć w kontrze do mojego bloga i powiedzieć z czystym sumieniem: "nie jest tak, tylko tak" - trzeba mieć konkretne argumenty. Ja mam bardzo konkretne, wymierne, oparte na wielu rzeczywistych, przeczytanych i usłyszanych historiach. Wiesz o tym choćby ode mnie, a na forum zaznaczam to dość często - że ja nie uprawiam domorosłej psychologii. Jeżeli coś piszę, biorę za to pełną jebaną odpowiedzialność, bo nie ssę tego z palca. To, co piszę to synteza moich doświadczeń, doświadczeń innych i wiedzy stricte książkowej, ubrana w lekkostrawną formę. Wszystko, o czym piszę jest do zweryfikowania w ciągu kwadransa, bo to nie jest jakaś super głęboka psychologia, to praktycznie podstawowe i najczęstsze mechanizmy, które rządzą ludźmi coraz częściej. A będą rządziły jeszcze częściej, bo - i tu jest Twój klocuszek - to jest jak jebana choroba. To się rozprzestrzenia. Z chorych, zaburzonych, trudnych (czy jakkolwiek inaczej ich nazwiesz) rodziców - rodzą się właśnie takie dzieci. I znowu szybciutko dochodzimy do sedna. Czy takie SIĘ RODZĄ? No, kurwa, nie bardzo. Takimi SIĘ STAJĄ. A naprawdę nie ma nieskończonej ilości dróg nabycia osobowości "trudnej kobiety". Tam, gdzie w domu jest po kolei, gdzie świat wartości jest poukładany, gdzie problemy rodziców nie są przenoszone na dzieci, gdzie są zdrowe wzorce - trzeba naprawdę cudu, żeby osobowość "się zjebała".

Przykładowo problemy wynikające z wychowania w domu z problemem alko są tak bardzo podobne, a efekty tych problemów tak bardzo powtarzalne, że jednej pani udało się prawie wyczerpać temat w książce liczącej jakieś 110 stron. I proszę, nie pierdolcie mi, że nie wiem, o czym piszę, bo nie zamierzam się tu gimnastykować z dowodzeniem racji.

Jest jedna prosta sprawa, o której TUTAJ jeszcze nikt nie pisał. Socjalizacja przez grupy równieśnicze, hideoshi, o tym wspominałeś, prawda? Wiesz, gdzie to się dzieje? Ja Ci powiem: tam, gdzie NIE MA AUTORYTETÓW w domu. Tam, gdzie relacje między rodzicami powodują, że dziecko nie ma ochoty w takim domu przebywać i zwyczajnie z niego spierdala kiedy tylko może. Gdzie rodzina to nie zgrany team na dobre i na złe, ze wspólnymi planami i priorytetami, tylko dwie przypadkowe, nieszczęśliwe, pogubione osoby przeciwnych płci "bawią się w dom". Na przykład tam, gdzie jest walka o władzę, dominację, kontrolę, ostatnie zdanie i wszystko inne. Gdzie jedno nie daje drugiemu prawa do indywidualności, gdzie ludzie osaczają się nawzajem katując nierealnymi oczekiwaniami itd. Tak można wymieniać godzinami, ale po co...

"Trudne kobiety" to bardzo obszerny wór. Po to zaznaczałem w blogu, że to się tyczy kobiet z bardzo określonym problemem. Tak to wygląda u borderek, często u dda, pewnie dość podobnie (przynajmniej w sferze objawów) u pań z niezdiagnozowanym albo zdiagnozowanym chad (jeżeli komuś "się udało" na taką trafić - szczerze współczuję, to podobno jest przejazda). Zaburzenia prawie nigdy nie występują "w czystej postaci", solo. To jest bardzo miękka materia, nawet psychologia jako nauka ma z tym poważne problemy.

Proszę, pamiętajcie, ja przedstawiam jeden, określony punkt widzenia i NIE NAMAWIAM nikogo, żeby z tego korzystał. Zobacz, Beś, w zasadzie piszesz: NIE MA "TRUDNYCH KOBIET"! Są tylko pojebane przez społeczeństwo i dom rodzinny!!!" - a w efekcie wychodzi na to samo. Z pewnej perspektywy sens tego, co napisałeś to jest po prostu inna, mniej psychologiczna płaszczyzna problemu. To wszystko - Twoje bermudy, klapki dziadka i inne sytuacje, to nic innego, jak WALKA O KONTROLĘ, czy jakby powiedział ktoś inny, o narzucenie swojej ramy. Utrata tej jebanej kontroli to coś, przed czym trzęsie portkami cały damsko-męski świat - i spróbuj podważyć to twierdzenie Smile

A jaki jest powód tego, że kontrola jest postrzegana jako tak priorytetowe dobro - nie będę Ci gwarantował, że taki, jaki ja opisałem, bo to przecież też bez sensu Smile

Portret użytkownika hideoshi

"Jest jedna prosta sprawa, o

"Jest jedna prosta sprawa, o której TUTAJ jeszcze nikt nie pisał. Socjalizacja przez grupy równieśnicze, hideoshi, o tym wspominałeś, prawda?" - yhym.

Natomiast: "Wiesz, gdzie to się dzieje? Ja Ci powiem: tam, gdzie NIE MA AUTORYTETÓW w domu." i dalej. Otóż i masz rację i jej nie masz. Dlaczego? Dlatego, że model nowoczesnej rodziny, nie bardzo w założeniu opiera się na autorytetach. No niestety, troszkę się pozmieniało. To już nie wina rodziców, że latają za hajsem po 12 godzin dziennie, kolejną godzinę lub dwie zajmuje im dojazd do tego latania za hajsem. I to zarówno mamulka i tatulek. W domu nie ma nikogo, kto by dzieckiem się zaopiekował na dłuższą metę. Bauman pisze, że teraz wychowuje się dzieci za pomocą prezentów, a obecność rodziców w życiu dziecka w tych czasach jest już nawet niewskazana. No i tak tworzy się konsumpcyjne maszynki. Jednak, jak już było wcześniej wspomniane, jesteśmy zwierzakami społecznymi. Więc dzieciaki szukają towarzystwa i autorytetów w swoim środowisku. Najbardziej naturalne, wydają się więc być grupy rówieśnicze.

Ale to co najgorsiejsze, to to, że powoli nawet to nie są już grupy rówieśnicze. To zaczyna być internet... Jakie z takich relacji powstaną tożsamości (tożsamość to to co tworzy społeczeństwo - osobowość jest bardziej oparta na naturze)? To będzie dopiero skaza, ludzi nie umiejących ze sobą rozmawiać, bo nie będą mieli okazji w realnym życiu. A Antropolodzy już dawno zauważyli - im dziecko ma więcej kontaktów z różnymi ludźmi (na żywo!) tym jest bardziej inteligentne. Za 20 lat Snoofie, będziesz takie książki z psychologii czytał Smile

P.S. Z tym internetem to myślałem, że sobie wyolbrzymiają. Dopóki nie zarejestrowałem się na tej stronie...

To do Snoofie i Hideoshi, o

To do Snoofie i Hideoshi, o "grupach rówieśniczych"

Pisałem już o tym, o tutaj:

Na podstawie powyższego można powiedzieć, że do najważniejszych czynników chroniących przed eksperymentowaniem z narkotykami zaliczyć trzeba:
• silną więź emocjonalną z rodzicami i prawidłowo funkcjonujące środowisko rodzinne;
• regularne praktyki religijne (autentyczna więź z wyznawaną religią);
• zainteresowanie nauką szkolną i funkcjonowanie w zrównoważonym środowisku szkolnym;.
• poszanowanie prawa, norm, wartości i autorytetów społecznych;
• pozytywną aktywność pozaszkolną (sport, kultura, wiele różnorodnych zajęć);
• przynależność do pozytywnej grupy rówieśniczej.

=> tylko...
kto by to czytał?
Kto by się ustosunkował?

A potem - łby mają zryte Smile... czy raczej powinno być " Sad "

* * *
Hideoshi
"Bauman pisze, że teraz wychowuje się dzieci za pomocą prezentów,"

Cóż, ja znam badania, jakieś sprzed 3 lat, gdy dzieci - już W PRZEDSZKOLU (sic!) wypowiadały się, co by chciały dostać z okazji Dnia Dziecka.
Od Rodziców.

Czekam, kto zgadnie?

Portret użytkownika skaut

Wiecej czasu dla nich samych.

Wiecej czasu dla nich samych.

"żeby Tata/mama spędziła ze

"żeby Tata/mama spędziła ze mną czas/zabawiła się"
Brawo.

Czas!
Poświęcenie.
Tego oczekuje od nas Drugi Człowiek.
Nie - żmija/pijawka/wygodnicki, który tylko żeruje na braniu.

I na tym się opiera ta strona. (czy może => powinna).
Dają obie strony. Czas. Poświęcają dla siebie. NIE - kupują. NIE - sprezentują coś co chwila.
Czas. Zainteresowanie. Zaangażowanie.

Jak z dziećmi.

Portret użytkownika Saviol

Widzę że kolega też z

Widzę że kolega też z Bytomia. Kobietę trzeba trzymać krótko i tu masz rację, przykro mi się robi jak widzę gościa kilka lat starszego ode mnie który lata za swoją panienką jak piesek na smyczy i w odpowiednim momencie tylko wyciąga kartę...

Już w ulubionych

Już w ulubionych

Portret użytkownika kapitanzuo

Świetny tekst, właściwie nie

Świetny tekst, właściwie nie ma nic do dodania. ze swojej stronypolecam wszystkim książke Esther Vilar "Mannipulated Man", najlepsze co wyszłow tym temacie i ma juz ponad 30 lat.

Portret użytkownika Ulrich II

no tekst ok, troche żeśmy

no tekst ok, troche żeśmy ponarzekali Wink
ogólnie ja tu widzę po prostu głupie puste babsko, taki typ, tu chodzi o inteligencję, logiczne myślenie, o chęć rozwoju a nie liczenie na kogoś i jego kasę.
czasami to aż głupio jak ludzie kity kupują, wystarczy napis "promocja" "okazja" zobaczcie amber gold, tyle było o tych oszustwach a oni nadal wierzą w cuda ...

Portret użytkownika VanityFair

Hm jak się ma szacunek do

Hm jak się ma szacunek do męskości, jego testosteronu, umysłu i zmysłów jeśli płaci mu się pernamentnie za majtki, skarpetki, koszulki i spodnie...

Wydaje mi się, że chodzi

Wydaje mi się, że chodzi tutaj o pokazanie - ze strony Kobiety - że naprawdę jej zależy. Że się stara (tak, wiem, zaraz Skaut przyjdzie, i mi powie, że [że] nie zaczyna się od "że" nowego zdania Tongue Wink )... że go docenia, i lubi, jak dobrze wygląda?

A może szanowny kolega Expat... ma gust... całkowicie powiedzmy "słaby"? Wink Tongue ?Hę?
Może do ancuga bierze tenisówki? Takiego ostatnio na studiach widziałem, był w "adidasach". i brązowym garniaku Laughing out loud

Poza tym - ja nie widzę NIC zdrożnego w kupowaniu ciuchów drugiej osobie, jeśli to nie jest wymóg ze strony obdarowywanego, iż tak powinno być! Smile

Oczywiście - przesadą jest robienie tego w którąkolwiek stronę, czy dla kobiety, czy dla mężczyzny.
* * *
Może też owa Kobieta - utrzymująca, ma niższe poczucie wartości od zdobytego przez nią faceta, i chce pokazać, właśnie w ten sposób, że o niego zadba? Może wyniosła to z domu (bo np. jej ojciec był "burakiem" i kompletnie nie umiał się ubierać?).

Portret użytkownika Ulrich II

Poza tym - ja nie widzę NIC

Poza tym - ja nie widzę NIC zdrożnego w kupowaniu ciuchów drugiej osobie, jeśli to nie jest wymóg ze strony obdarowywanego, iż tak powinno być! Smile

pewnie, ja bym dodał że jak w związku jest pełen luz to nie ma z tym problemu, walić konwenanse, partner w czymś może wyglądać świetnie ? to mu kupujesz, robienie prezentów też jest prezentem dla osoby która go robi Smile