mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wierność to stan decyzji

Portret użytkownika Aleus

Wierność to stan decyzji

Wierność jest pierwszą z cnót; to ona nadaje naszemu życiu jednolitość – w przeciwnym wypadku rozprysnęłoby się na tysiące chwilowych wrażeń jak na tysiąc szklanych odłamków.
Milan Kundera

Jeśli ktoś widział moje posty odnośnie zdrad, wierności to mógłby mnie uznać za idealistę i moralizatora. Zatem chętnie, w tym miejscu przytoczę myśl Adama Smitha: „Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu i nie mówimy im o naszych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach”.

W filmie „Perfect Opposites” padło ważne zdanie: „wierność to stan decyzji”. Na początku relacji powinieneś podjąć decyzję na ten temat. Dokonać wyboru: jeśli od relacji wymagasz, aby Ci dawała morze emocji, to nie jesteś gotów na LTR, powinieneś dalej randkować, kosztować interakcji z wieloma kobietami, jednak jeśli szukasz w związku z kobietą pewnej stabilizacji i wsparcia, bo to jest Ci drogie, to jest czas na związek, w Twoim życiu. Przez całą relację powinieneś diagnozować trafność i spójność swojego wyboru. Jeśli czujesz, że patrzysz zalotnie na inne kobiety, to wyjdź, nie męcz siebie ani jej. Oczywiście od każdej zasady jest wyjątek i pomijam przypadek otwartego związku, gdzie obie strony uznają, ze wierność to nie jest fundament związku. Jednak obie strony świadomie podejmują taką decyzję.

Koncepcja, że wierność to stan decyzji jest bardzo dojrzała, bo wtedy wierność nie jest zależna od emocjonalnych podmuchów i zawirowań. Nie jestem wierny, bo kocham tę kobietę. Jestem wierny sobie, bo powziąłem na początku związku taką decyzję. Jestem spójny sam ze sobą. To mi pokaże jaki jestem konsekwentny. Taką koncepcję wierności przedstawiam przed związkiem kobiecie. To jest kluczowa kwestia, czy się z tym zgadza. Nie wiem, jak bardzo to się przekłada na utrzymanie wierności, ale dużo mi to mówi o światopoglądzie i inteligencji kobiety na wstępie.

Decyzja decyzją, ale w decyzjach można nie wytrwać, zwłaszcza jeśli wiążą się ze znojem, potem i ograniczeniami.

W tym miejscu musi nastąpić powrót do myśli Adama Smitha i przełożenia jej na grunt wierności. Ona wbrew pozorom nie pęta, jakby się mogło wydawać, a daje duże profity. Jestem wierny, bo mi się to egoistycznie opłaca, nie dlatego, że jestem dobry i moralny. W zamian za brak innych kobiet dostajemy tę jedną kobietę, w wymiarze całościowym. Tylko my ją mamy na wyłączność. Jak to ładnie rapuje Pezet: „I należysz do mnie, choć to nie kwestia posiadania”. Nie muszę mówić, jaka jest przepaść pomiędzy seksem z kobietą, z którą nie jesteśmy związani emocjonalnie, a w przypadku kobiety, którą kochamy, ale może jednak mimo wszystko zarysuje. W pierwszym wypadku gra podniecenie, panują duże i silne emocje, jest dziko, tajemniczo, ale nie do końca coś gra. O ile trwa podniecenie i nie nastąpił czas rutyny to ten seks jest bardzo emocjonujący. Jednak ten seks nie jest głęboki. Mężczyzna się tak nie stara, nie wysila i nie dba o tę kobietę. Nie ma też takiego zrozumienia i pojednania w alkowie. Poza tym zazwyczaj kończy się seks i każde idzie w swoją stronę. Po prostu w tej relacji nie panuje głębszy podziw. To trochę jak z jedzeniem, możesz iść na „kebsa” i się napchać szybko na dworze, a możesz iść do restauracji i zjeść jak człowiek. Tu zjesz i tu zjesz, tylko jak.

Jeszcze z tym współżyciem, to może być argument nie przekonujący, bo to jest kwestia preferencji i doświadczeń.

Wierność gwarantuje na najwyższym poziomie bezpieczeństwo pożycia. Jeśli oboje partnerów było zdrowych przed wejściem w związek i utrzymuje się w stanie wierności, to można sobie pozwolić odpowiedzialnie na zachowania, które w przelotnych relacjach należałyby do ryzykownych. Można wtedy zrezygnować z zabezpieczenia, w postaci prezerwatyw. Duża część mężczyzn nie lubi tego typu antykoncepcji. Obawa wpadki też nie jest taka drastyczna, bo z tą kobietą łączy nas coś więcej niż tylko wymiana płynów ustrojowych. Przypominam, że nawet tabletki antykoncepcyjne nie dają 100%. Jeśli jesteśmy dobrani pod względem libido odpowiednio, to ten seks jest różnorodny i jest dużo czasu oraz wielkie pole do eksperymentów i ulepszania techniki seksualnej. Dużo czasu na wzajemną naukę i poznanie się. Rutyna ma swoje dobre obliczne. Ponadto w przypadku niepowodzeń łóżkowych nie będziecie ostro oceniani, bo ta kobieta widzi w was, coś więcej niż tylko rozmiar przyrodzenia i umiejętności łóżkowe (fwb) lub rozmiar portfela (sponsoring).

Patrząc na pryzmat wierności i zdrady w wymiarze zdrowotnym od razu wszystkie nonsensowne dylematy odpadają. Nie ma głupich pytań, czy pocałunek to zdrada, bo przez pocałunek z chorą osobą możemy się zarazić opryszczką i mononukleozą i przenieść ją na partnera, którego rzekomo szanujemy. Nie ma zbędnego wartościowania: „to był tylko niewinny pocałunek”.

Życie to tam lata każdemu, bo każdy z nas umrze, ale najgorzej żyć i być chorym (drastyczny przypadek hiv). O, ile jesteśmy dysponentem dobra, w postaci zdrowia własnego to nie mamy prawa dysponować i narażać zdrowotnie partnera, jeśli go zdradziliśmy. Zdrowie tu przedstawiam, jako dobro najwyższe, bliskie każdemu człowiekowi.

Każdy chyba słyszał cytat: „za każdym silnym mężczyzną stoi silna kobieta”. Jeśli jesteśmy sobie wierni i postawiliśmy sobie stabilizację w związku za cel nadrzędny, to dostajemy extra premię, w postaci wsparcia ze strony kobiety, a one potrafią być bardzo oddane i wierzące w swego mężczyznę, jeśli kochają. Oczywiście znowu jest wyjątek od zasady: toksyczne kobiety. Bliski mi jest mi pewien wpis w internecie, sparafrazuję: mężczyzna chce walczyć poza domem, z całym światem, a z kobietą chcę stworzyć oazę, w której będzie mógł zregenerować siły. Oczywiście trzeba znaleźć odpowiednią kobietę. Ona nie może być byle jaka. W dzisiejszych czasach łatwiej o seks niż dobry LTR.

Stabilizacja, którą zapewnia wierność pozwala na patrzenie w przyszłość i wspólne jej planowanie. Ja zawsze powtarzam, że mężczyzna nie wejdzie w związek z kobietą, co do której wyraża obawę już na wstępie, że będzie mu niewierna. Nawet mężczyzna, który doprawił rogi innemu i odbije tę kobietę uważa, że jest dla niej wyjątkowy i z nim tak nie postąpi. Wierność = pewność. Jeśli jesteśmy kogoś lub czegoś pewni, to działamy odważniej i długofalowo. Możemy sobie zaplanować wspólny wyjazd za x mc. Możemy wspólnie coś kupić. To właśnie dzięki wierności można stworzyć zdrową i kochającą się rodzinę.

Jeśli okażemy się niewierni, bo każdy może zdradzić, nawet ja, to najgorsza nie jest zdrada, tylko tak naprawdę to, że ktoś przez nas żyje w kłamstwie. W związku zawsze panuje podziw. Łączymy się z kimś, bo podziwiamy coś u drugiej osoby: wygląd, charakter, status itd. Zazwyczaj to jest kilka czynników. Zdrada zabija całkowicie podziw. Kradniemy tej osobie czas. Lepsza jest najgorsza prawda niż najsłodsze kłamstwo. Nie tylko ta osoba żyje w kłamstwie, bo my też, zbieramy niezasłużone pochwały od tej osoby. Zdrada, trudno, wynikła. Czas, jak zdrowie mamy ograniczone. Jeśli zależy nam na tej osobie i mamy, chociaż krztynę szacunku, to chyba nie uznamy, że maksymalnie w życiu na, co ją stać, to bycie z kimś, kto ją zdradził. Teraz zależy jak sprzedać rozpad związku, bo on już nastąpił przez zdradę. NIEODWRACALNIE. Nawet , jak ludzie sobie wybaczają, to nigdy nie zapominają i zostają razem przez strach, zobowiązania niż z czystej chęci. Już nigdy nie będzie ten związek taki dobry jak przed zdradą. Po co tkwić, w czymś takim? Teraz dużo zależy od osoby. Jeśli uznaje szczerość do bólu, to się mówi: zdradziłem, przepraszam i spadam. Najgorsze, co może być oprócz zatajenia zdrady, to powiedzenie o zdradzie i żebranie o wybaczanie. Zrzucamy z siebie balast i ta druga osoba ma podjąć decyzję. To jest nie-fair. Ponadto dość, że zdradziliśmy, to jeszcze stalker-ujemy. Mało tego, ta osoba może bazując na poczuciu winy zdradzającego i poczuciu swojej krzywdy się mścić. Powstać może relacja kat-ofiara. Zazwyczaj jednak trzeba postąpić, jak Uchicha Itachi (Naruto) i wybrać mniejsze zło. Najlepiej nie wyznać zdrady, ochładzać relację przez poświęcanie osobie mniej czasu, uciekanie od bliskości i ucięcie inwestycji w związek, który już nie ma sensu. Chłód i brak chęci zabija wszystkie uczucia.

Korzyści, które płyną z wierność:
- sprawdzian dla naszej wytrwałości
- sprawdzian dla naszej konsekwentności
- zdrowotne
- inny wymiar współżycia
- poczucie pewności
- warunek sine qua non (konieczny) utrzymania podziwu ze strony drugiej osoby
- warunek otrzymania w sposób zasłużony wsparcia od drugiej osoby (spójność ze sobą, nic nie kradnę).
- możliwość wspólnego planowania przyszłości
- możliwość założenia zdrowej rodziny opartej na stabilnych i pewnych fundamentach

Ani razu, przedstawiając zagadnienie wierności i zdrady nie odwołałem się do moralności czy poczucia przyzwoitości lub sprawiedliwości. Odwołałem się do takich dóbr jak zdrowie, czas, poczucie pewności, spójności ze sobą, szacunku do siebie i drugiej osoby.

To już mój ostatni blog. Wątpię bym coś jeszcze kiedykolwiek napisał. Chwalcie Pana:) Takim tematem mogę skończyć pisanie blogów tutaj, a nie jakimś e-podrywem, bo to mi bliższe, o wiele.

Odpowiedzi

"W dzisiejszych czasach

"W dzisiejszych czasach łatwiej o seks niż dobry LTR."
Niestety ale się pod tym podpisuje obiema rękami.

Dziękuje Aleus

Dziękuje Aleus Smile

Uciekając trochę od glownego

Uciekając trochę od glownego tematu, ja mysle, że to jest jeden z problemów osób, które zasmakowaly podrywu na większą skalę.

Mam tu na myśli to, że chce się podtrzymać ilość emocji, nowych przeżyć etc a jednak każdy (albo dobra: większość) takich gości chce mieć w głębi serca kogoś kogo pokocha i z kim będzie mógł wiązać przyszlosc. Ja tak mam co jakis czas i jest to mega przygnębiające Sad

A ty mi tylko o tym przypomniales Smile

P.s Czemu nie będziesz PiSał, ostatnio klikales w klawiaturę jak najety

wierność jest często

wierność jest często wypadkową okoliczności - reszta jest pobożnymi życzeniami... i tyle...

Portret użytkownika Aleus

To już jest kwestia podejścia

To już jest kwestia podejścia do życia: w jakim stopniu ja kreuję swój świat, a w jakim czynniki zewnętrzne.

Akurat, w mojej opinii wierność jest w 100 % zależna od nas. Kwestia mojej decyzji i wytrwałości. Ja o tym decyduje zawsze.

Nawet, jeśli się upijemy to już jest wina na przedpolu, bo wiadomym jest, że alkohol nie sprzyja utrzymaniu wierności. Jednak to człowiek decyduje z kim i ile wypije alkoholu... Jeśli wypije morze alkoholu z kolegami, to nie zagraża wierności, jeśli jestem heterykiem. Jeśli wypije morze alkoholu z koleżankami, to już rodzi się zagrożenie. Jednak to ja, o tym decyduję.

Przypadków gwałtów czy użycia pigułek gwałtu nie rozpatruję, bo tam człowiek jest pozbawiony wolnej woli, niezależnie od siebie. Ciężko mówić o ofierze gwałtu, że była jeszcze niewierna.

O wierności człowiek decyduje sam.

"wierność jest często wypadkową okoliczności". Pewnie chodzi o pokusy. Sam się człowiek na nie wystawił i sam im nie sprostał, jak coś. Wierność to nie praca, że nam ktoś może ją dać i odebrać. Sami decydujemy.

"W życiu ma się albo wyniki, albo wymówki".

Koncepcja oddzielenia wierności od emocjonalności, uczuć, w tym od miłości i przeniesienia jej do intelektualnej warstwy ma ten plus, że wierność staje się pewniejsza i czystsza. Nie jestem wierny, bo ją kocham, tylko jestem wierny,bo tak postanowiłem i dopóki jestem w związku, z nią, to jestem wierny. Wierność to test na moją słowność, wytrwałość i konsekwencję Tym samym, jeśli się pokłócimy, i to tak, że mam ją dość, to nie dam się tak łatwo ponieść emocjom i zdradzić. Nie będzie kazusu: przeszło mi i rano, co ja zrobiłam, jak ma wiele kobiet.
Czystsza, bo nie ma zwalania winy na drugą stronę. Byłem niewierny, bo ona jest taka, śmaka, owaka. Byłem niewierny, bo nie wytrwałem w swoim postanowieniu.

Wierność nie ogranicza wyboru, nie pęta, można zawsze odejść i skończyć relację. Wraz z końcem relacji kończy się wierność w stosunku do tej osoby.

To jest koncepcja wierności prosta. Zależna ode mnie. Nie od żadnych wypadkowych, czy drugiej strony. Tu nie ma pobożnych życzeń, tylko silna wolna to warunkuje.

Trochę niżej napisałeś: "Ja

Trochę niżej napisałeś: "Ja rozróżniam dwie szczerości: szczerość i ultra-szczerość." - a to ciekawe, bo szczerość powinna być jedna, bez gradacji, obiektywnie patrząc to możesz zaraz wprowadzić skalowanie zdrady, np: prawie zdrada, mała zdrada, nieważna zdrada itp. W końcu człowiek to jedyne zwierzę które osiągnęło mistrzostwo w samousprawiedliwieniu i samooszukiwaniu

Portret użytkownika Aleus

Guest to nazwał ładnie:

Guest to nazwał ładnie: umiejętne selekcjonowanie informacji

http://mobilklasik.info/forum/zd...

Doczytaj sobie uważnie, co miałem na myśli. Nie każda kwestia dotyczy drugiej strony. Akurat efektem wyparcia się brzydzę, nie ten adres. Często kpię, że kobiety mają efekt wyparca lvl 100.

Właśnie nie powinna być jedna... Pogadałeś z ładną koleżanką. Nic nie zrobiłeś - nie brałeś numeru, nie planujesz spotkania, seksu, zwykła rozmowa. Polecisz do dziewczyny i jej to powiesz niepytany, to wzbudzisz zazdrość i niepokój. Tak robią kobiety często.

Nic się nie stało, partnerka nie pyta, nie ma tematu.

"Nic się nie stało, partnerka

"Nic się nie stało, partnerka nie pyta, nie ma tematu." aleś wymyślił, przecież to logiczne, chyba że jesteś nastolatkiem który ze wszystkiego robi sensację i temat do przechwalania. A potem się dziwi że mają z niego bekę

Portret użytkownika Aleus

O to mi tylko chodziło:) Nie

O to mi tylko chodziło:) Nie jestem nastolatkiem, a szkoda, ale zauważ ile kobiet tak robi... Tak wzbudza zazdrość, niepokój... To rozumiem pod pojęciem, ultraszczerość. Nie każda szczerość jest godna pochwały... Ja to nazywam ultra-szczerością, Ty to przechwałkami, ale chyba zgadzamy się co do meritum, że taka szczerość niczemu dobremu nie służy.

zapomniałem dopisać -

zapomniałem dopisać - podparłeś się wypowiedzią Guesta, tyle że on ma już jakiś przebieg w małżeństwie, Ty chyba nie - więc dlaczego uważasz że będziesz taki sam lub podobny jeśli chodzi o szczerość? - wszak jest to związek dwojga osób i druga połowa nie jest bezwolną ścianą nastawioną na odbiór - ma swoje kryteria, priorytety, parytety, temperament, doświadczenia i rozum również - i nigdy się nie powielają, nawet u kobiet - co przechodzi u Guesta niekoniecznie przejdzie u Ciebie

Portret użytkownika Aleus

A to trzeba być w

A to trzeba być w małżeństwie? Poważnie? Zwłaszcza obecnie, gdzie wolne związku wytrzymują czasem kilka lat, a małżeństwa po 6 mc się rozchodzą, 50% chyba w 3 lata... Myślałem, że wystarczy LTR. Nie widzę też bym się wypowiadał na temat małżeństwa. Zamieściłem też wypowiedź w dziale związki, nie małżeństwa. LTR-y akurat są mi bliskie. O Gueście nic nie wiadomo, domniemujesz... Może jest nowożeńcem, może jest w małżeństwie od 15 lat. Wiesz to?

Ja tu mogę przytoczyć anegdotkę kumpla, który w wieku 13-19 lat był w pierwszym związku i zawsze się z niego śmieje, że już na wejściu stworzył wieloletni związek, dłuższy od wielu małżeństw.

Guesta Ty zapodałeś do

Guesta Ty zapodałeś do tematu, a akurat wiem że jest żonaty i dzieciaty - skoro jest Guest to proszę bardzo. a wracając do Twojego przykładu z rozmową z jakąś dziewczyną, taką luźną rozmową bez podtekstów, to może to rozszerzmy - Twoja laska jej nie lubi, jest o nią zazdrosna i generalnie ma szczękościsk na samą myśl o niej. i wieczorem pyta jak to czasami bywa - co mój Misiu Pysiu robiłeś dzisiaj, jak minął dzień? - i co wtedy? mówisz 100% prawdy wiedząc że nastrój i dupczonko szlag trafił, czy może zatajasz tą rozmowę czyli mówisz 95% i ryzykujesz, że jak to się wyda, to będzie krzywo przez dłuższy czas?

Portret użytkownika Aleus

O Gueście wzmianowałem, bo

O Gueście wzmianowałem, bo nasza wymiana zdań i tamten temat jest inspiracją do tego bloga. Stąd odwołanie się do tamtego tematu.

Mnie zadajesz konkretnie pytanie, więc mógłbym Ci się śmiało wymknąć: http://mobilklasik.info/blog/6_d...

Ja po prostu w związkach mam zasadę, ze nie pytam, nie kontroluję i nie jestem kontrolowany. Poważnie, w moich związkach nie padają takie pytania od dekady. Wszyscy się dziwią, jak to możliwe, ale po prostu da się. Moja obecna partnerka w trudnej sytuacji przez 6 mc zapytała odruchowo w nerwach, ale sytuacja była ekstraordynaryjna. Przyzwyczajenie ze starych związków się odezwało. Zaraz sama się zaśmiała, że to z nerwów.

Jednak będę do mojego adwersarza podchodził z szacunkiem i bez wymknięć. Odpowiedziałbym prawdę, że gadałem sobie z tamtą. Skoro jestem pytany konkretnie, co robiłem, to odpowiadam szczerze. Wyznaję zasadę, że jeśli nie mam odwagi o czymś nie powiedzieć, to tego nie robię.

Aha i misiu, pysiu też by nie było, bo od razu sadzę przy pierwszej próbie uwagę, że sobie nie życzę takich zwrotów. Bez dzieciniady.

Jak już się wygadałeś, że tyle wiesz o Gueście, co ja dwa lata tutaj siedzę i nie wiem, to kim jesteś. Jaki był Twój stary nick. Proszę się przyznać.

chyba jednak kiedyś

chyba jednak kiedyś zdradzisz, masz potencjał, a co do Guesta, wystarczy poczytać jego starsze wpisy, a i jego małżonka kiedyś tu zapodała parę wpisów, - wystarczy czytać i mieć jakąś tam zdolność zapamiętywania. stronę śledzę lub raczej czytam od dawna, tyle że kupę czasu anonimowo, bez zabierania głosu.

Portret użytkownika Aleus

Właśnie chyba:) Edit: Jest

Właśnie chyba:)

Edit: Jest taka ryba, co się chyba...Laughing out loud

z ryb to walenie

z ryb to walenie

Portret użytkownika Guest

a ja się zastanawiałem skąd

a ja się zastanawiałem skąd mam czkawkę ;P

Portret użytkownika Heathcliff

Brawo!!!! Aleus

Brawo!!!! Aleus

Portret użytkownika antoine89

Zgadzam się z Tobą, że

Zgadzam się z Tobą, że wierność opłaca się osobie, która się na nią decyduje. Owszem, trzeba z czego zrezygnować, ale w zamian otrzymujemy czyjeś wsparcie, lepszy seks z możliwością eksperymentowania itp. Zdrada to zawsze ryzyko zarażenia się jakąś chorobą.

Nie każdy jest gotowy na związek, ale nie powinien nikomu mydlić oczu. Jeśli chcemy seksu, to go miejmy, ale od razu ustalmy, że nasza reakcja ma charakter tymczasowy. Sama swego czasu nie byłam gotowa na związek i skupiałam się na luźniejszych relacjach, żeby nikogo nie krzywdzić. Lepiej poczekać na ten moment, gdy chęć stabilizacji przyjdzie sama, bo np. spotkamy odpowiednią osobę, zakochamy się i chcemy być wobec niej uczciwi.

Portret użytkownika Aleus

W drugiej części swojej

W drugiej części swojej wypowiedzi słusznie zauważyłaś, że z wiernością sprzężona jest szczerość.

Ja rozróżniam dwie szczerości: szczerość i ultra-szczerość. Ultra-szczerość dla mnie, to szczerość trochę dziecięcia, co lata i mówi wszystko. W związku zawsze są trzy sfery: moja, wspólna (związku), jej. Szczerość ma za zadanie budować i cementować związek oraz dawać poczucie pewności drugiej stronie. Jeśli, coś nie dotyczy związku i nie wyszło poza zamiar to bez sensu jest o tym mówić. Guest dał przykład snu: mężczyźnie przyśniła się kobieta i mówi o tym swojej partnerce. To sztandarowy przykład ultra-szczerości. Po co? To irrelewantna informacja. Wzbudzi ona niepewność u partnera/ki. Tak samo, jak rozmowa z osobą przeciwnej płci. Jeśli to czysta rozmowa, bez tematów seksualnych i dalszego ciągu (brania numeru, spotkania) to bez sensu informować partnera.

Ultra-szczerość zaburza poczucie pewności partnera/ki i jest to zazwyczaj chęć wzbudzenia zazdrości, aby popatrzeć jak zależy drugiej stronie, aby sobie nabić dziecinnie ego.

Portret użytkownika Młody_zielony

Aleus dzięki za wszystkie

Aleus dzięki za wszystkie blogi, wartościową wiedzą się dzieliłes, ale cos mi mówi że to jeszcze nie koniec.

Portret użytkownika Aleus

(Brak tytułu)

Smile