mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zmiana życia, akcja w Toruniu

Witam Was serdecznie po rocznej przerwie w blogowaniu.. wiele się zmieniło od tamtego czasu z Martyna zerwałem jakieś 3 miesiące temu, a ja czuję się jak wrak życiowy.. uważam że to była dla mnie bardzo dobra decyzja nie czułem się już wporzadku przy niej.

Może od początku, z Martyna było świetnie aż do momentu gdy życie się o mnie upomnialo i zaczalem być bardzo zmęczonym spaniem po 3 godziny dziennie. przyszedł moment że zacząłem mieć koszmary w nocy dzień w dzień ten sam koszmar wykanczalo mnie to psychiczne i fizycznie, ale starałem się dojść do siebie. Nie udało mi się to dodatkowo doszły problemy z nią.. miała jakieś tam problemy ze nie byłem na spotkaniach rodzinnych z jej strony bo leżałem w łóżku mając 40 stopni gorączki.. i tak się zaczęło zrywanie wsumie ona dwa razy że mną zerwała bo cytuje "chyba już nie wiedzę sensu tego związku.. kiedyś byłeś inny teraz się zmieniłeś" no, ale jak można się nie zmienić jak przez miesiąc ma się ten sam koszmar noc w noc. Zerwałem z nią 6 kwietnia, mówiąc że dalej tak nie pociągnę i że już nie czuję tego co na początku powiedziała tylko "chyba nie myślisz że będę dalej z Tobą po takich slowach".. jak się potem okazało 10 dni później miała już innego. Nie powiem bo to był punkt kulminacyjny mojego doła jak się o tym dowiedziałem tutaj kocham Cię a po 10 dniach z innym słodkie zdjęcia na fb czy komentarze. Dla mnie osobiście trochę dziecinne z drugiej strony nie mogę zabronić jej mieć kogoś jak to ja z nią zerwałem.

koszmary się tak już ciągną od Marca i mnie tak wyniszczaja psychicznie, że umówiłem się do psychologa by nie skończyć na psychiatryku albo na psychotropach napisałem byłej tylko SMS "uważam że zachowalas się nie fer wobec mnie mówiąc mi że mnie kochasz a 10 dni później dodajesz słodkie zdjęcia z nowym chlopakiem" odpisała mi tylko "mam nadzieję że to koniec tematu i przestaniesz pluć jadem. Pozdrawiam." Z jednej strony mnie to męczy że tak szybko znalazła sobie kogoś z drugiej rozumiem.

Męczy mnie również samotność, niby ktoś się kręci wokół mnie ale jestem na takim dystansie do całych relacji damsko męskich ze nie potrafię nikogo dopuścić do siebie. Koledzy jakoś się porozchodzili gdy zaczalem mieć problemy z samym sobą, dlatego zawsze lubiłem być sam.. mieć paru znajomych tylko takich którzy się nie odwróca a teraz została mi przyjaciółka ze szkolnych lat i kolega tak samo ze szkolnych lat.. Jak byłem na imprezie z kolegą (nie tym że szkolnych lat) to o 4 rano gdy byłem najebany ryl mi banie o karmię i że mnie dopadła.. trochę śmieszne słysząc to od kogoś kto wyzywał swoją aktualną dziewczynę od szmat i latając na lewo i prawo, ale jak się wszystko kumuluje to człowiek nie potrafi się wyizolowac od prawdy i swoich prawdziwych wartości. Przynajmniej ja nie potrafię.

Aktualnie próbuje wrócić do życia.. psycholog dieta sport to straciłem przez ten rok i próbuje to po mału wdrożyć w życie. Aby dodać sobie wartości bo aktualnie jak możecie to wyczytać między słowami leżę na ziemi próbując się podnieść i próbując wrócić do swoich wartości i do zadowolenia z siebie.

Żeby ten blog nie był taki smutny to napisze pewna akcje gdy to kolega z wyścigów napisał mi SMS "lecimy nad wybrzeże będziemy za 20 min po Ciebie" nie musialem dużo się zastanawiać spakowałem jakies spodenki i koszulkę odpaliłem auto i ogień. W Toruniu mojemu koledze przebiła się opona jako że była 5 rano to przemyslelismy sytuacji i postanowiliśmy ogarnąć jakiś nocleg i zostać jeden dzień i jechać potem dalej przed siebie.. około godziny 7 gdy już wszystko było załatwione mowie znajomym "dobra idę się dotlenic" jeden kolega ze mną poszedł widzimy jakiś fotografów i się śmiejemy że może podejdziemy i zrobimy sobie nową profilowke na fb, ale mi mówi "weź podejdź zrób jakąś głupią akcje poprawisz sobie humor chociaż" po chwili przekonywania mnie do tego podszedłem i mówię "
sorry za spóźnienie już jestem" a Ona do mnie (jeszcze wtedy nie wiedziałem jak ma imię.. Patrycja piękne imię) "w tych ciuchach to napewno nie będziesz mieć ze mną sesji zdjęciowej" (w sumie rzeczywiście miałem jakieś stare hawajki i koszulkę z robotem) a ja odpowiadam głupio "ale mam te bokserki na które się umawialiśmy" i tak.. tak głupio zaczęła się nasza znajomość podszedłem bliżej niej i zaczęliśmy rozmawiać przez jakieś 20 minut już ją chcieli zabić za opóźnienie wszystkiego wiec mówię jej "powiedz mi tylko gdzie tu można zjeść jakieś śniadanie bo nie znam tutaj nic" odpowiedziała mi "jak nie umrzesz z głodu przez godzinę dwie to chętnie Ci pokaze i zjem z Tobą". Powiem Wam że zaskoczyłem się bardzo pozytywnie wymieniliśmy się telefonami i wracam do kolegi i mówię dobrą wracamy do hotelu muszę się przebrać a on do mnie "nie wierze.. zawsze potrafiłeś wymyślić coś głupiego byle by tylko zagadać, ale coś takiego.. mistrzostwo" odpowiedziałem "dzięki ze mnie namówiłes"

Wypad na śniadanko był bardzo fajny Tylko że to śniadanie przeniosło się na obiad i kolację a po kolacji poszliśmy się przejść i tak trafiliśmy pod moj hotelu pocałunek jak przyjechała taksówką po nią.. nawet nie dałem jej zaproszenia aby weszła na górę, nie wiem czemu może już byłem padnięty po 48h bez snu a może poprostu przestraszyłem się (w jakim kolwiek znaczeniu tego słowa).

ta noc w hotelu w której myśli są sprecyzowane na myśleniu o niej na myśleniu czy napisze czy nie, czy ja mam rano napisać czy nie wyglupilem się za bardzo i co dalej będzie.. Teraz gdy sobie to pisze to zachowywałem się jak w liceum gdy rozmawiałem z dziewczyną która mi się podoba. Napewno ma to jakieś podłoże psychiczne przez moje ostatnie przejścia, ale nie chce mi się tego analizować.

SMS od niej o 6 rano "powtórka? " nawet się nie zastanawiałem tylko dowiedziałem gdzie mam być i o której.

Kolejny cały dzień z nią droczenie się przytulania i pocałunki a w nocy miałem jechać do Sopotu ze znajomymi gdy ona się dowiedziała o tym powiedziała tylko "musisz?" oczywiście że nie musiałem nawet nie chciałem.. powiedziałem jej "słuchaj muszę wrócić do hotelu i pogadać ze znajomymi o tym bo to oni mnie wzięli na tą wycieczkę więc chcę być w porządku w stosunku do nich, ale bardzo chętnie zostanę tutaj jeśli dostarczysz mi rozrywki" odpowiedziała "widzę te świeczki w twoich blekitnych oczach ze chcesz tutaj zostać ze mną nawet bez rozrywki" miała wsumie rację, ale nic trzeba było wrócić i porozmawiać ze znajomymi.

Zareagowali bardzo pozytywnie powiedzieli tylko "bedziemy wracać w niedziele więc zabieramy Cie ze sobą a jak coś to dajedz do nas poprostu"

Szybki telefon do Partycji "zostaje.. idziemy do kościoła?" Ona "Pewnie! Trzeba zabić szatana w Tobie"

I serio poszlismy do kościoła na msze.. gdy wychodziliśmy wywaliłem chyba z najgorszym tekstem "Może kiedyś ją będę czekać przy ołtarzu a Ty poprostu podejdziesz do mnie".. Ona mi odpowiedziała "Tak a po środku będzie tęcza i jednorożce rzygajace tęcza".. poszliśmy usiasc na jakiejś ławce powiedziałem jej o swoich koszmarach w nocy o tym co robię w życiu czym się zajmuje, jedyne czego nie wiedziałem to co chce dalej robić i wsumie to był moment w którym zapaliło mi się światełko w głowie, że muszę mieć jakiś plan do czego dążę itd. ona mi powiedziała o sobie, jest modelką ma jakieś kontrakty ze znanymi markami jakiś instagram i Facebook który żyje fejmem.
Mówię jej "to nawet śmieszne, że tak wyszedłem w koszulce robota i spodniach jakbym był na Hawajach a Teraz siedzimy sobie tutaj, dobra chodź kupimy jogurt i idziemy do mnie cos pooglądać" chwycilem ja za rękę i poszliśmy do hotelu.

Powiem Wam że poczułem się w hotelu z nią jakbym sam ze sobą tam był.. te "gierki" takie droczenie się no jakbym wrócił do czasów fryzjerki (jest blog o tym)

Ona "Wiesz Przemek może to dziwne że nasza znajomość nie ma przyszłości a ja dalej tutaj jestem, ale masz w sobie coś takiego co mnie przyciąga do Ciebie" podczas gdy to mówiła coraz bardziej zbliżała usta do moich i gdy już była naprawdę bardzo blisko przejechała swoimi wargami o moje.. bardzo chciałem tego pocałunku a gdy to zrobiła to odpychalem ja aby spadła z łóżka mówiąc "wredna małpo!! " i w końcu spadła z tego łóżka bo byla pościel taką że wyglądało to jakby miała jeszcze miejsce aby nie spasc.. no ale nie wyszło i tak leżała na podłodze przez chwilę i rzuciła się na mnie bijąc mnie poduszka.. strasznie mnie teraz śmieszy ta sytuacja.

Tej nocy przespaliśmy się że sobą było świetnie poczuć nową dziewczynę oderwać się od problemów i nie mieć koszmaru..

Problem pojawił się rano gdy mi powiedziała że idę z nią do ich rodziców mówię jej "to mi pożycz koszulkę bo nie mam żadnej już" poszliśmy na zakupy a wieczorem do jej rodziców miałem tak świetny humor, że nawet się tym nie stresowalem napisze tylko parę zdań moim zdaniem śmiesznych albo takich trochę nie normalnych bo całe spotkanie było raczej standardowe obiadek kolacyjka film i wyszliśmy

Jej mama się mnie pyta "ile razem jestescie"
Ja "3 lata" (miałem na myśli dni ale źle mi się powiedziało)
Mama "o boże i tyle nic nie mówla o Tobie jak Ty taki fajny chłopak"
Ja"bo ona się mnie wstydzi"

Wchodzi Patrycja i mówi odrazu
"Mamo nie wiem co on Ci nagadał ale znam go od 3 dni"
Ja "Widzi Pani tyle czasu ja znam a ona nawet słowa o mnie Wam nie powiedziała"
Mama "no Wlasnie Patrycja ja to już nie wiem czy ty jeszcze mi wogole coś mowisz"

Aż mi się głupio zrobiło bo nie chciałem ich pokłócić.

siedzimy przy stole i rozmawiamy o wszystkim a jej ojciec do mnie "Synu co Ty wogole w życiu robisz" a ja zdanie zaczynam od "ojcze"..

Opisze tylko jeszcze jedna sytuację która miała miejsce następnego dnia gdy Patrycja wzięła mnie do znajomych.

Był tam taki plejasik lizał dupe chyba wszystkim ładnym dziewczyną, ale od początku Ja Patka 3 dziewczyny i jeden chłopak, który chyba chciał coś do Partycji podbijać..

Tego dnia miałem Bardzo dobry humor.. praktycznie odrazu były jakieś pytania co robię w Toruniu i jakies rozmowy z jej koleżankami trochę ją ze tak powiem zaniedbałem a ten gościu odrazu się do niej ostro przystawial i mówię Marcie (tak miała na imię jedna z jej koleżankę) "dobra musze ratować swoją pierwszą miłość" podszedłem do Partycji daje jej buziola w policzek i mówię "to może choćmy gdzieś usiąść" poszliśmy do jakiegoś pabu.. i gościu zaczął grać w swoją grę opowiada ile to dziewczyn zaliczyl ile to alkoholu wypił i jakieś teksty w moją stronę "a Ty co abstynent że nie pijesz piwa" odpowiedziałem mu z kulturą "nie jestem abstynentem, ale nie chce pić alkoholu" caly czas gościu pierdolil o swoich podbojach miłosnych juz nie wytrzymałem i powiedziałem "dobra dobra może pogadajmy o życiu sexualnym mrówek" Patka do mojego ucha mi mówi "co to za temat" odpowiadam jej do ucha "nie mogę słuchać tego pierdolenia" Marta podchwycila temat i zaczyna nawijać jakie to mrówki sa fajne a jednocześnie niebezpieczne. Po 20 minutach wchodza jakieś laski do klubu i gościu wypala z tekstem "oo z tą spałem z tą się całowałem a tamta mi loda robiła a Ty Przemek z iloma dziewczynami byles" jako że nie lubię gadać na takie tematy to odpowiadam "Patrycja jest moja pierwsza" dając jej buziaka w usta gościu walkuje temat dalej:
"no powiedz ile? Jestem ciekaw ile taki koleś jak Ty miał dziewczyn w łóżku"
Ja "no mówię Ci poważnie ze Patrycja jest moja pierwsza" ona mnie chwyciła za rękę i szepta mi do ucha "ignoruj"
Gościu "widze że nie jesteś zbyt rozmowny więc po co tutaj wogole jesteś?"
Ja "Patrycja chciała mnie poznać ze swoimi znajomymi"
gościu "ja nie wiem co ona w Tobie widzi"
Patrycja "robota na koszulce i mózg w głowie"

Gościu zaś zaczyna temat o piciu i dupczeniu końcu nie wytrzymałem i mu mówię
"Słuchaj nie chce mi się słuchać Twojego gadania o tym ile wypiles alko czy ile dziewczyn zaliczyłes takie tamaty to były gdy byłem w liceum a nie teraz.. chwalisz sie tym wszystkim a założę się że jak wrócisz do domu to zwalisz konia i pójdziesz grzecznie spać, ja wracam do hotelu" pożegnałem się z Marta i ta druga koleżanka bo wsumie Patrycja wstała gdy zacząłem to mówić i widziałem że wychodzi że mną na wyjściu dołączyły do nas te 2 koleżanki odprowadzilismy je a sami poszliśmy do mojego hotelu.

Tak więc to była jedna z historii która mogę opowiedzieć po rozstaniu z dziewczyną.. wiem że bardzo długa ale nie wiem jak ja skrócić. tym co wytrzymali do końca to dziękuję za uwagę.

Odpowiedzi

no bo TORUŃ mega przyjażni

no bo TORUŃ Laughing out loud mega przyjażni ludzie. Raporcik na plus

Tylko nie żeby z deszczu pod

Tylko nie żeby z deszczu pod rynne?

Fajnie się to czytało, a

Fajnie się to czytało, a Tobie życzę poukładania psychiki, dasz radę bo jak nie Ty to kto?

Portret użytkownika Dazwid

spoko blog, ciekawa historia,

spoko blog, ciekawa historia, może czasem warto tak pojechać przed siebie w poszukiwaniu przygód.

Portret użytkownika Kensei

Wypierz tylko tę szczęśliwą

Wypierz tylko tę szczęśliwą koszulkę Wink

Portret użytkownika Guest

no to nie kumam... problemy

no to nie kumam...

problemy psychiczne, koszmary, zrywasz z laską, chwilę później akcja z nową, a zarazem piszesz że jesteś wrakiem...

"Męczy mnie również samotność"
"Aktualnie próbuje wrócić do życia.. psycholog dieta sport to straciłem przez ten rok i próbuje to po mału wdrożyć w życie. Aby dodać sobie wartości bo aktualnie jak możecie to wyczytać między słowami leżę na ziemi próbując się podnieść i próbując wrócić do swoich wartości i do zadowolenia z siebie."

Dokładnie tak, problemy

Dokładnie tak, problemy psychiczne, koszmary. Zerwanie z laską było związane z tym jak się zachowała w tym wszystkim.. zawsze mi się wydawało że jak ktoś jest w nie za dobrym stanie psychicznym to i tak się przy nim stoi w dzień i w nocy a nie ma się akcje że ooo zrywam bo już nie jest taki uśmiechnięty i pełni do życia jak wcześniej..

co do całej samotności.. to przez 3 miesiące nie dopuszczałem nikogo do siebie, żadnej nowej czy też starej dziewczyny/koleżanki chociaż były okazję na to by mieć się do kogoś przytulić w nocy itd..

Całe podejście było zrobione tylko dlatego by sobie humor poprawić by było z czego się śmiać zero nacisków na cokolwiek.

Więc musimy tutaj rozróżnić dwie zupełnie różne rzeczy, takie jak życie codzienne, gdzie brak Ci drugiej osoby, zamykaniu się w sobie i o myślach samobójczych i o tym właśnie napisałem.

Tylko że jest też druga strona medalu taka jak opisałem z Patrycją, podszedłem chwila rozmowy i przerodziło sie w to tydzień nie myślenia o tym jakim życiowym zerem jestem.. itd. Nie będę tutaj gadał o psychologi tego, bo nie mam żadnych argumentów aby przedstawić że tak właśnie jest, ale mam wrażenie że przez ten tydzień umysł nastawił się właśnie na Patrycję na to by zajebiscie spędzić z nią dzień drugi i tak tydzień minął dlatego znikneły koszmary czy myśli samobójcze na tamten tydzień, ale niestety po powrocie to wszystko wróciło.

Więc tutaj nie chodzi o to by się z kimś przespać czy fajnie spędzić dzień i gdy się wróci do domu mieć jakies chore myśli, tylko o to, że nawet siedząc w domu samemu przez tydzień nie mieć żadnych dziwnych myśli dlatego napisałem o psychologu i o sporcie.

Good for you! Brawo za walkę

Good for you! Brawo za walkę i podnoszenie się, takie problemy tworzą charakter, powodzenia.