mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

glinx11 - blog

Portret użytkownika glinx11

Stara znajoma - czy coś z tego będzie?

Witam szacowne grono Podrywaczy! To ja, Wasz ulubiony bloger glinx11! Przypominam, że tylko na moim blogu znajdziecie wpisy pisane zgodnie z zasadami ortografii i interpunkcji języka polskiego, a także tylko tutaj macie niepowtarzalną okazję przebrnięcia przez długie i nudne artykuły, w których Wasz glinx11 w mniej lub bardziej udany sposób usiłuje wyżalić/usprawiedliwić się ze swoich kolejnych niepowodzeń w kontaktach z płcią przeciwną. Z przykrością muszę poinformować, że blog znalazł się w poważnym deficycie budżetowym, wczoraj wycofał się ostatni sponsor. Z tego też tytułu wszystkich zainteresowanych udzieleniem pomocy finansowej prosimy o bezpośredni kontakt. Chyba chcecie dalej czytać o przygodach glinxa11, co? Wink

----------------------------------------------------------------------------

Portret użytkownika glinx11

Przemyślenia...

Jakiś czas nic nie pisałem, ale pewnie nie tęskniliście, co? No cóż, muszę przyznać, że chyba ciągłe niepowodzenia zepchnęły mnie w dołek psychiczny. Wróciło Tchórzostwo, choć nie w tak silnej formie jak kiedyś. I wynika to raczej z tego, że podjąłem decyzję, by całkowicie przerzucić się na directy, jako że podchody absolutnie nie zdały egzaminu: ja tu produkuję się i wymyślam tematy bądź podejmuję te całkowicie mnie nieinteresujące przez pół godziny, a jak przyjdzie co do czego i poproszę o telefon, to nagle jestem "obcy" albo "ma chłopaka". Jak już mam dostać kosza, to lepiej od razu. Ale bezpośrednie podejście, jak wiemy, wymaga dużo więcej samozaparcia. Z tego też tytułu nie udało mi się w międzyczasie od pierwszej próby podjąć żadnych kolejnych.

Portret użytkownika glinx11

Mój pierwszy direct

Mój wpis będzie dla odmiany krótki, bo trochę się spieszę. Ogółem mówiąc chodzi o to, że wracając dziś kolejką dokonałem swojego pierwszego podrywu direct. Nieudanego, ale tyle na sukces liczyłem, ile na przełamanie się. W końcu jedna rzecz zacząć z laską niezobowiązującą pogawędkę, inna walnąć prosto z mostu o co ci chodzi.

Przenoszę się, jak to mam w zwyczaju, między wagonami, aż w końcu wchodzę do prawie pustego. Po prawej siedzi ładna blondynka, na oko studentka. Siadam naprzeciwko niej, z lekka się uśmiechając, choć nie bezpośrednio do niej. Zastosowałem zasadę trzech sekund z opóźnieniem 177 sekund. W końcu uznałem, że skoro za chwilę będzie moja stacja, a ja dziś jeszcze nic nie próbowałem wyrwać, nie ma czasu na zwyczajowe owijanie w bawełnę, które pewnie i tak jak zwykle zakończy się gównem. Tak więc, po trzech minutach, wyciągam telefon w jej stronę.

Ja (z najbardziej uwodzicielskim uśmiechem, na jaki mnie stać): Wpisz mi swój numer.

Portret użytkownika glinx11

Jak opanować zaskoczenie?

Kurde, nie myślałem, że cały ten podryw-stuff będzie wymagał tyle zachodu. Człowiek upora się przed strachem przed podchodzeniem do nieznajomych lasek, a już pojawia się problem, jak pokierować rozmową, by numer telefonu uzyskać. Dziś miałem okazję się przekonać, że jedną z największych przeszkód stojących na mojej drodze jest brak refleksu i zdecydowania. Prawda jest taka, że życie zniechęciło mnie do podejmowania szybkich decyzji, przyzwyczaiłem się do ich dłuższego planowania. A niestety w podrywie trzeba działać szybko. Nie tylko zwykle nie masz czasu, by ułożyć sobie jakiś fajny opener, ale też, gdy laska cię czymś zaskoczy, jesteś całkowicie bezbronny.

Portret użytkownika glinx11

Intruz

Zaczynam się zastanawiać, czy prowadzenie tego bloga i stosunkowo regularne uzupełnianie go ma w ogóle jakiś sens. Na razie nie mogę się przecież pochwalić żadnymi sukcesami w zakresie kontaktów z kobietami - no, chyba że za sukces można uznać uzyskanie jednego telefonu i nieotrzymanie od żadnej zagadanej laski konkretnego "spierdalaj" na dzień dobry. Staram się korzystać z rad, jakich mi tak szczodrze udzielacie, ale coraz trudniej oprzeć mi się wrażeniu, że ja żyję w jakimś zupełnie innym świecie - świecie, w którym żadna dziewczyna nie czeka na podryw, a jeżeli już podejmę taką próbę, traktuje mnie jak najzwyklejszego intruza.

Portret użytkownika glinx11

Wiele hałasu o nic

Z oczywistych przyczyn dużo myślałem dziś o planowanej rozmowie z Natalią. W trakcie zajęć, po których miałem do niej przekręcić, pojawiły się wszakże nowe wątpliwości. Uświadomiłem sobie, że podświadomie chcę, żeby mi odmówiła - krótka pogawędka, rozłączenie się, święty spokój i pretekst, by uronić przed snem kilka łez odnośnie swojej niemożności zainteresowania płci przeciwnej. Bo co, jeśli - zacząłem się zastanawiać - się zgodzi? Co wtedy? Przecież musiałbym powiedzieć, gdzie ją zabiorę. No właśnie - gdzie? Nawet nie jestem do końca pewien, gdzie ona mieszka i czy nie będzie jej za daleko.

Portret użytkownika glinx11

Zbliża się wielka chwila

Jako, że minęła północ, a mnie wciąż nie chce się iść spać (a wstać trzeba przed szóstą...), a wy tu się marnujecie bez kolejnego wpisu na moim blogu, postanowiłem skrócić wasze cierpienia. ;P

Mija dziś trzeci dzień odkąd wyciągnąłem od Natalii (HB6 poznana na wykładzie z filozofii) numer. Zgodnie z Kodeksem Podrywacza - czas oczekiwania minął, najwyższa pora działać. Zdecydowałem zadzwonić do niej po zajęciach, może po drodze do domu (chociaż jak będzie mi towarzyszyć siostra, będzie to trudne). Jak już wspominałem w poprzednim wpisie, nie jestem dobrej myśli. Mam przeczucie, że nie wpadłem jej w oko jako potencjalny kandydat na faceta. Oczywiście nie znaczy to, że próbuję się wykręcić - telefon, jak powiedziałem, wykonam, starając się dostosować do wszelkich rad Gracjana i reszty. Przygotuję oczywiście wersję na ewentualność pozytywnej odpowiedzi, żeby w razie czego nie wyjść na debila, ale bardziej spodziewam się odmowy.

Subskrybuje zawartość