mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Vim - blog

Portret użytkownika Vim

To naprawdę nie jest trudne!

Wszyscy piszecie, że tak bardzo boicie się podejść do laski... Ja, choć wiele wiem, przyznam się szczerze, że nie podrywałem jeszcze lasek na ulicy - częściej przez neta czy w szkole. Postanowiłem jednak sprawdzić, jak to jest.

Wracałem dziś po szkole, zmęczony, nie chciało mi się nic - z tego powodu ominąłem dwie całkiem niezłe laski, po prostu idealne okazje do nawiązania znajomości. Nie czułem się na siłach do podrywania - po prostu od rana prawie nic nie jadłem i ogólnie to nie był najszczęśliwszy dzień.

Wychodzę na przystanek i tam widzę śliczną, długowłosą brunetkę, tyłek taki, że aż się chce pogłaskać, zgrabne nogi. Spaceruje, słucha muzyki. Postanowiłem podejść. W końcu co mi szkodzi? I tak czekam na busa.

-Hej, na jakiego busa czekasz?
-Na S - ściąga słuchawki z uszu i uśmiecha się.
-Czyli bardziej w kierunku Demptowa? - pytam dalej.

I tak wywiązała się rozmowa. Zaczęliśmy rozmawiać o jej dzielnicy, o mojej, potem o szkole...

Portret użytkownika Vim

O kłamstwach ciąg dalszy - jak traktują je kobiety

W moim poprzednim arcie skupiłem się na kłamstwie z naszej perspektywy - napisałem, że podrywacz nie powinien kłamać, bo wyjdzie na tym kiepsko. Teraz czas pokazać, co o tym myślą kobiety...

Sytuacja 1. Była sobie dziewczyna. Ja się zakochałem, zaczęliśmy być razem. Trzy miesiące później owa dziewoja mówi mi, że wtedy, kiedy zaczynaliśmy związek, ona spotkała się z facetem, któremu się podobała. Opisała mi całe spotkanie ze szczegółami - że przyniósł białe róże, żeby podkreślić, że uważa ją za tak niewinną, że był nieśmiały, że nawet jej za rękę nie chwycił ani nie odprowadził... Na moje pytanie, czemu się z nim spotkała, otrzymałem odpowiedź: "Nie wiedziałam wtedy, jak to będzie z naszym związkiem, bo to jeszcze takie niejasne wszystko było..." (według mnie było całkowicie jasne, ale widocznie coś mnie ominęło). Zapytałem, czemu mnie okłamała - mówiła mi bowiem, że nie spotyka się z nikim.

Portret użytkownika Vim

Nigdy, ale to przenigdy nie kłam!

Niby taka prościzna, już w 6 przykazaniu to napisano, a jednak większość z nas się do tego nie stosuje. Nie zamierzam Was tu umoralniać, pouczać, głaskać po glówce niczym katecheta z przedszkola - tylko przestrzec.

Jakiś czas temu poznałem dziewczynę. Byłem żółtodziobem - wciąż nim jestem, choć teraz uczę się na błędach. Tak czy inaczej, naopowiadałem jej bzdur niesamowitych. O tym, jaki to niby jestem silny, wspaniały, w jakich to niesamowitych akcjach nie uczestniczyłem... Musiałem się sporo nagimnastykować, żeby prawda nie wyszła na jaw... A potem i tak stopniowo wychodziła, choć już wtedy nie byłem z tą laską i nie obchodziło mnie jej zdanie (a przynajmniej tak sobie wmawiałem, ponieważ to ona mnie rzuciła, a ja za nią tęskniłem).

Do czego zmierzam? Nie popełniajcie mojego błędu. Nie wciskajcie niestworzonych kitów (a jeśli już wciskacie, postarajcie się, żeby nie mogła tego sprawdzić;p). Ja miałem szczęście, ale to nie znaczy, że Wy także będziecie go mieć.

Portret użytkownika Vim

Wolny!

W końcu, po blisko półrocznym związku, jestem wolny. Dziewczyna ta zerwała ze mną kilka godzin temu - ale nie czuję żalu, a nawet wręcz przeciwnie. 

Wszystko było wspaniale, do pewnego momentu, mianowicie zaczął się rok szkolny. A że to rok maturalny - dziewczę zapisało się na masę zajęć powtórkowych, jakby tego było mało, postanowiła jeszcze zaliczać prawo jazdy... Czasu niemal zero, a ten, który miała, poświęcała kolegom i koleżankom. 

Wstawiałem chłodnik, wypominałem... I nic. Czułem, że to już nie to, że związek umarł śmiercią naturalną... I tu biję się w piersi - nie zrobiłem pierwszego kroku i nie zerwałem. Zerwała ona, ale umówiliśmy się, że niby zerwaliśmy za porozumieniem, z możliwością powrotu i żeby nikomu o tym nie mówić... Co oznacza, że będzie chciała wrócić. Ale ja już tego nie będę chciał.

Teraz jestem całkowicie wolny, na rozstaju dróg. Przydałoby się znaleźć jakąś partnerkę na studniówkę, ale raczej na zasadzie "po balu każdy w swoją stronę".

Portret użytkownika Vim

O związkach takie tam gadanie;p

Nie ukrywam, że do napisania tego tekstu skłoniły mnie dyskusje Zezercika i BANE.

Gracjan często pisał, że nie jest z nikim związany, że nie ma doświadczenia w długotrwałych związkach... Na początku myślałem, że on po prostu umie wzniecić w dziewczynie ogień, ale nie potrafi go utrzymać - sam zresztą stwierdził, że poderwanie dziewczyny to pikuś w porównaniu do tego, co trzeba zrobić, by ją przy sobie utrzymać. I ma rację. 

Duża część obecnych userów znalazła się tu dlatego, bo szuka długotrwałego, stabilnego związku, w którym czułaby się szczęśliwa...

Portret użytkownika Vim

Czego chcą kobiety

Ciągle pisałem o byłej... myślę, że czas z tym skończyć i napisać coś nowego. Tym razem wezmę na warsztat związek i to, jak go utrzymać oraz jak wynosić z niego przyjemność.

Zacznijmy od wyboru dziewczyny. Spodobała Ci się, wszystko pięknie. Ale wygląd to nie wszystko, przyjacielu. Dziewczyna musi Cię też interesować - musi być interesująca, dowcipna, mieć jakieś zainteresowania... Jeśli szukasz kogoś na jedną noc, nie ma sprawy.

Portret użytkownika Vim

Jak to wspaniale być panem sytuacji

Dzisiaj miałem samotny wieczór, bo moja dziewczyna pojechała do Sopotu z koleżanką, umówiłem się na spacer z jedną z moich byłych (nie tą, która mnie zostawiła i której zachowania Wam tu opisywałęm, z jej poprzedniczką). Najpierw miała przyjść do mnie, ale nie mogła, więc umówiliśmy się pod biblioteką (chciała oddać książki). 

Spotkaliśmy się, przywitaliśmy, weszliśmy do biblioteki. Eks (nazwijmy ją Regina) oddaje książkę, ale że ją miała w domu za długo, musiała zapłacić karę, więc trochę czasu jej to zajęło.

Subskrybuje zawartość