mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Co ja robię tu? Co ty tutaj robisz?

Portret użytkownika Neofita

Witam.
Swoim ostatnim blogiem owiałem się cudowną złą sławą w naszej internetowej społeczności. Wystarałem się po prostu o prawdę o sobie nie chcąc nikogo czegoś nauczać. Wcześniej płodziłem mnóstwo blogów mających "pomagać innym". Czy komuś pomogłem? Nie wiem. Własnego doświadczenia było w tym może kilka procent. Więcej to stricte filozoficzne rozważania i inne takie pierdolenia, które najbardziej pomagały mojemu własnemu EGO kiedy to spotykały się z ogólnym aplauzem wszelakiej maści pospólstwa.
Zaprzestałem wypisywania tych bzdur. A mógłbym. Podejrzewam, że gdybym nadal pod przypływem weny wpisywał kolejne blogi to miałbym kilka ich więcej na stronie głównej. Po co to komu? Nie potrzebne to ani mnie, ani Gracjanowi, ani żadnemu innemu psychopacie ze strony. Sam nie czytam wielu wypocin jak to miałem wcześniej w zwyczaju. Raz na gruby czas coś połknę(jak dzisiaj dobry blog Kratosa o jajach, który mnie zmotywował do tego wpisu) i jest to zazwyczaj mocne- widać nie wszyscy tak pierdolą jak ja. Kratos poruszył nurtujący mnie od kilku dobrych chwil temat. Mianowicie udawania czegoś, irracjonalnych chęci polepszania siebie. Skąd w ogóle wzięła się ta moda? Co to qrwa znaczy, że ten i ten jest lepszy od tego i tego bo ten i ten robi to, a pozostała hałastra robi coś innego. Komu qrwa dane jest sądzić, że pakujący Salub jest lepszy od pijącego Gena? A może lepszym od nich dwóch jest wszechstronny Hektor(czy inny sekator)...? Kto ma to rozsądzić? Gracjan? Może kobiety? Albo bóg? Społeczeństwo? Może Jezus Chrystus? Nieeee. On akurat to by powiedział co wiedział. Sęk w tym, że nikt nie wie i nigdy nie będzie wiedział co jest lepsze, a co nie. A jeszcze większy sęk w tym, żeby się z tym pogodzić i mieć wyjebane. Ty qrwa wiesz(a jednocześnie nie wiesz) co masz robić, więc po prostu to rób. Laughing out loud
Kiedyś czytałem blog(gdzieś on tutaj jest) o jakimś obleśnym nierobie/pijaku wpatrującym się w telewizor w jednej ręce z pilotem, a drugiej z brawarem. I o pięknej kobiecie, której nie podobało się to co ten człowiek robił, a jednocześnie nie potrafiącej się od niego oderwać i raz za razem wracającej do niego. I może nawet miała nadzieję go "naprawić"? Gotując mu obiadki/prowadząc różne inne dziwne zabiegi- zmienić go? Gdy go czytałem w ogóle nie rozumiałem takiej sytuacji, ale utkwił mi w głowie jako jeden z nielicznych blogów i cały czas w tej głowie wiercił się i kotłował. Mimo, że świadomie o nim nie rozmyślałem(za wiele). Otóż wielce prawdopodobne, że gdyby osobnik ten uległ dziewczynie, pomyślał, że źle czyni- krzywdę jej sprawia, przebrał brudne gacie i pocałował ulubienicę na powitanie- ta nie wiedząc co się dzieje musiałaby chłopa opuścić i poszukać lepszego materiału.
Splecione ręce totalny szok? Możecie tego nie rozumieć- sprawa każdego.
Znudzeni? Wkurwieni? Zniesmaczeni? Obojętni?- Wasza sprawa. Dochodzę do sedna wpisu.
Owy przykładowy idiota dar ma przewspaniały- mainowicie- niewiedzę, że to co robi jest złe, dobre czy jaki tam inny hój. Dziewczyna wiedziała, że to jest złe, ale on miał wyjebane. Nie obchodziła go opinia społeczeństwa, mamy, kobiety, boga czy innego takiego. Dzięki temu inner game pijaczka potrafi być nieporównywalnie mocniejsze od jakiegoś karate kida z czarnym pasem, wciąż szukającego akceptacji u innych ludzi.
Rzecz cała w potępieniu. Cokolwiek robisz masz się nie potępiać. Palisz papierosy, pijesz alkohol? Czuj się dobrze. Zaćpałeś się jak pies? Czuj się dobrze, a kobieta nie zobaczy w Tobie zagubionego chłopca. Kradniesz? Czy złodzieje nie mają kobiet? Sam sobie odpowiedz. Skąd to się bierze? Stąd, że są w tym sobą. Kiedyś brałem narkotyki. Burzyło to moje malutkie inner game. Wstydziłem się tego. Żadna kobieta nie mogła się o tym dowiedzieć. W ogóle o niczym co w życiu robię ponieważ 95% rzeczy, które robiłem i te, które siedziały w mojej głowie wydawały mi się nieodpowiednie. Moje słownictwo, otoczenie, postrzeganie świata, styl- wszystko... Przecież powinienem inaczej żyć- muszę zacząć coś robić- uczyć się, uprawiać sport, chodzić na kółka szachowe, mieć wielu kozackich kumpli, być kozakiem. Tiaaa. Ten gość jest lepszy bo uprawia sporty walki... Tak qrwa. Ja też zacznę to wtedy będę pewny siebie i zdobędę serce pięknej kobiety i w ogóle będzie super. Może i rzeczywiście by tak było, gdybym w to uwierzył. Ale co jeśli złapałbym kontuzję piszczeli i nie mógłbym już więcej uprawiać sportu? Cała sztuczna pewność siebie zniknęłaby i płacz wraz ze zgrzytaniem zębów, wstydliwa rozpacz powróciłyby ze zdwojoną siłą.
Ostatniej niedzieli leżałem zaćpany lekarstewkiem na kaszel z apteki(niech mnie teraz ktoś ze strony potępi za takie czyny!). Ćpałem z kilkoma koleżkami. Ujebaliśmy się jak świnie. Psychodela. Wchodzi kuresko seksowna była kumpla. Czy pomyślała o mnie jako o kimś gorszym? Oczywiście, że nie. Wiecie dlaczego? Mimo, że ciężko mi było artykułować słowa to potrafiłem ją wysłać po browary do sklepu. Zapierdalała w podskokach. Nie prosiłem jej tylko kazałem jej. Mam nad nią władzę. Ktoś pomyśli, że źlem uczynił. Otóż należy jej się, ale nie będę tego opisywał bo to temat na kolejny blog, którego raczej nie będzie. Wink
Bycie ćpunem to w sumie nienajgłupszy sposób na laski. Dlatego, że ciężko komukolwiek zrozumieć jak można się z tym dobrze czuć, więc kiedy nie potępiasz siebie za to- każda laska jest twoja. Laughing out loud Nie no bez przesady, ale może ktoś zrozumie ocb. Jezus Chrystus kiedyś powiedział- "Róbcie se co chcecie, każdy z was jest inny! Rozejdźcie się!". A motłoch na to: "Tak PANIE!" I oczekiwał na dalsze rozkazy...
Tutaj tak... Nie rozumiejcie, że Neo siedzi wciąż i ćpa. Chodzi o to, że robię sobie po prostu to co mi się qrwa podoba, są to bardzo różne rzeczy i ani myślę siebie wewnętrznie za cokolwiek potępiać, ani też brać do siebie potępienie kogoś z zewnątrz. Kto mi powie jak żyć? Może ktoś mi powie jakieś wskazówki jak mam żyć, żeby moje życie było dobre? Wolne żarty. Na stronce często można zobaczyć porady typu: weź się za siebie- zapisz się na kurs karate, idź na siłownię, naukę tańca, grania na gitarze czy hój inne jakieś takie. Czasem to i dobre, ale tylko w nielicznych przypadkach, kiedy ktoś rzeczywiście nabierze ochoty na takie coś i tylko i wyłącznie dla siebie, dla własnej rozrywki, czy chęci samorozwoju zrobi coś z tych rzeczy. Kiedy wynika to z "budowania lepszego siebie" w oczach innych- można jedynie podbudować trochę sztucznej pewności siebie i brnąć w bagno jeszcze głębiej. Bo i czasem jakąś laskę się uda wyrwać z jakimś patentem PUA na chwilę i nawet zaliczyć przy odrobinie szczęścia.
Qrwa wyszła mi z tego papka jak sqrwikot, nie wiem czy ktoś czyta jeszcze to zdanie w ogóle...
Aa co mi tam. Sam se to przeczytam jeszcze kiedyś. Wink
Podsumowując: Miej jaja by robić i mówić cokolwiek na co masz ochotę i miej kurewskie jaja by nie potępiać się za to.
Możesz być wieśniakiem, dobrym chłopakiem, narkomanem, wilkołakiem, czy pogromcą niewiniątek(wpisz se cokolwiek chcesz), ale jak masz wyjebane na to co o tym myśli ktokolwiek we wszechświecie i czujesz się z tym dobrze- świat jest twój, a innym do tego hój. Laughing out loud
Nie ma żadnej reguły.
P.S.- odnośnie mojego poprzedniego blogu i początku tego wpisu- by nie było, że dalej rzucam słowa na wiatr- moje super kontaktu z super kobietami pojawiły się, a jak! Czy w życiu moim uczyniłem jakieś zmiany? Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Pewnie tak, ale tylko dlatego, że zmieniłem sposób swojego myślenia, nie robienia.
Hew Fan! Moc z wami.

Odpowiedzi

Nie ćpaj, bo to Ci całkiem

Nie ćpaj, bo to Ci całkiem beret zora. Wiem co piszę. Rzuć to gówno.
A tak poza tym, to dobry wpis, bo szczery...

Portret użytkownika Neofita

A co się interesujesz moim

Laughing out loud A co się interesujesz moim łebem? Laughing out loud
HAHA.
Nie no, trochę za dużo o tym ćpaniu tu popisałem, ale ma służyć to tylko jako najbardziej wyolbrzymiony przykład samoakceptacji.
Nie mów nikomu co ma robić.
Tyle.

Rób jak chcesz.

Rób jak chcesz.

Portret użytkownika Neofita

"A słowo ciałem się

"A słowo ciałem się stało."
edit/
Jeśli chodzi o środki psychoaktywne- Ktoś musi. A ogólnie nie są za fajne bo męczące zarówno dla umysłu jak i ciała. Są pewnym skrótem do tego, czego można dojść drogą kontemplacji i pracy nad sobą.
edit/
Powiedz jeszcze innym by nie pili, palili, a jeszcze innym by nie oglądali telewizji.
"Każdy robi co chce, dobrze lub źle, sam to już wie najlepiej." Wink

Nie dorabiaj do tego

Nie dorabiaj do tego sztucznej ideologii. Ale skoro lubisz orać sobie banie i schodzic na manowce umysłowe to już Twoja sprawa. Anarchią mi to zajeżdża. Kratos chyba co innego miał na myśli...
"Są pewnym skrótem do tego, czego można dojść drogą kontemplacji i pracy nad sobą." - ciekawe kto Ci takich głupot naopowiadał. Koledzy od syropu?

Portret użytkownika Neofita

Rzeczywiście lubię

Rzeczywiście lubię psychodelę. Anarchią? Nie wiem skąd ta nazwa.
Są pewnym skrótem do tego, czego można dojść drogą kontemplacji i pracy nad sobą.- fakt powszechnie znany. Rzecz w tym, że nie wyrażający się pochlebnie o dragach, a wręcz przeciwnie. Że ja jestem leniem to zamiast dochodzić do siebie medytując, wspomagałem się psychodelikami. Nic to pochlebnego, ani godnego podziwu, ale nie w tym rzecz.
Proszę o zakończenie dyskusji o narkotykach, bo nie po to pisałem tego bloga. Dragi mają służyć jedynie za przykład(może nie całkiem trafny, ale na pewno uderzający i utrudniający zrozumienie i zaakceptowanie wpisu- hew fan).

Portret użytkownika Neofita

Jest historia kumpla jednego

Jest historia kumpla jednego ćpuna- Nie chciał ćpać. Za namową swoich kumpli ćpunów brał narkotyki. Bawił się dobrze, lecz wciąż dopadały go myśli, że ćpunem jest przez co źle jął się z tym czuć. I tak w kółko. To rzeczywiście czyniło go marnym ćpunem z zerową pewnością siebie.
(Robisz coś? Rób to i się tym raduj. Nie chcesz czegoś robić? Nie rób tego i się tym raduj.)

Portret użytkownika Kratos

Miej jaja, by robić i mówić

Miej jaja, by robić i mówić cokolwiek na co masz ochotę. Racja. Sęk w tym, jak to się interpretuje.

Kiedyś doszedłem do wniosku, że cokolwiek byś nie robił, jest w porządku. Do czasu, kiedy nie szkodzisz swojemu otoczeniu.

Rozumiesz. Ćpanie, czy alkoholizowanie się nie jest oznaką, że posiada się jaja. W żadnym wypadku. Jest to ucieczka od problemów. Jak sam ująłeś, pójście na skróty. A to nie zasługuje na szacunek.

Posiadanie jaj, to silny charakter. Swego rodzaju twoja własna, wewnętrzna walka.
Masz swoje zdanie, swój sposób bycia, pewność siebie i wyjebkę na niszowe problemy, z powodu których dzisiejsi gimnazjaliści popełniają samobójstwa.

Robisz coś? Rób i się tym raduj. Zgadzam się. Ale po coś istnieją normy społeczne. W przeciwnym wypadku zapanowałby chaos. Przecież nie pójdziesz na miasto, i nie zesrasz się na środku chodnika.

Ludzie od zawsze szukali złotego środka. I w tym wypadku nie jest inaczej.

Pomyśl nad tym.

Powodzenia!

Portret użytkownika Neofita

Tak. Zgadzam się z Tobą w

Tak. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Nie można popadać w skrajności z niczym.

Portret użytkownika Neofita

"Rozumiesz. Ćpanie, czy

"Rozumiesz. Ćpanie, czy alkoholizowanie się nie jest oznaką, że posiada się jaja. W żadnym wypadku. Jest to ucieczka od problemów. Jak sam ująłeś, pójście na skróty. A to nie zasługuje na szacunek."- u wielu ćpunów rzeczywiście tak jest. Ja brałem takie specyfiki, które działają wręcz odwrotnie. Wyolbrzymiają twoje problemy(psychodela) dzięki czemu możesz je(problemy) w końcu dostrzec, często pod wpływem jakichś symboli(halucynacje) pomagających ZROZUMIEĆ. Odkryłem tak wiele swoich podświadomych problemów z kobietami(i nie tylko), które były ukryte przed moją świadomością. Często ze wstydu przed samym sobą.
Wszystkie substancje naszej rzeczywistości nie pojawiły się z przypadku.

Twoje życie Neo, Twoje

Twoje życie Neo, Twoje decyzje. Al Pacino powiedział dawno temu na szklanym ekranie: "Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze".

Portret użytkownika salub

Neofita, odstaw w końcu te

Neofita, odstaw w końcu te witaminki... Myslisz może i dobrze, ale pewną zbyt luźna nadinterpretację tu zaobserwowałem...

Portret użytkownika Neofita

qrwa pirogi mi kipią. odpiszę

qrwa pirogi mi kipią. odpiszę po świętach

Portret użytkownika Neofita

Ja z kolei widzę u was

Ja z kolei widzę u was interpretację zbyt dosłowną i jednokierunkową.
Mam dla wszystkich ćwiczenie:
Wstawcie sobie zamiast łykania czegokolwiek, coś równie obciachowego/nieciekawego- granie w Tibię, albo bieganie na kółka szachowe i ciągłe treningi.
Wszędzie. W każdy przykład.
("Wchodzi była kumpla, a my wszyscy siedzimy przy kompach w lanie i napierdalamy w Tibię. Już kilka godzin. Tak nas wciągnęło, że w piździec! Wysłałem ją po browary...")
Teraz lepiej i mniejsza skrajność?

Portret użytkownika salub

Granie w Tibię moze i jest

Granie w Tibię moze i jest nałogiem , zalosnym nałogiem..... ale nie porownuj tego do tego co robisz... chyba ze wolisz minimalizować swoj problem to ok...

Twoje zycie, mnie to nie obchodzi co robisz. Pisze co mysle.

Pozdro

Neofita się zbuntował po

Neofita się zbuntował po prostu i tyle. Kilka lat za późno, ale to też często się zdarza. On teraz pierdoli autorytety. Wyobraża sobie, że jest panem życia i śmierci. Że pozjadał wszystkie rozumy. Eksperymentuje i walczy z systemem. Przynajmniej taki obraz klaruje się w mojej głowie po przeczytaniu jego ostatnich blogów. Z czasem to przechodzi, choć nie zawsze i nie u każdego. Ten post pewnie też odbierze jako atak na swoją osobę, a w ramach buntu i ruchu oporu pójdzie się naćpać albo najebać i dozna kolejnego objawienia-oświecenia. Po raz kolejny zrozumie wszechświat i Boga. Pozna to co niepoznawalne. Odkryje arkana niesmiertelności i istoty bytu. Szkoda tylko, że takie cuda tylko w jego głowie istnieją, a nie w rzeczywistości.

P.S.
To jest mój komentarz do bloga Neofity. Czy wszyscy zrozumieli czym jest to, co właśnie czytają? To się nazywa komentarz, który ma na celu subiektywną ocenę czytanego tekstu i wniosków z niego wypływających, jak szambo z zatkanej studzienki.

Portret użytkownika salub

Oczywiście, kazdy ma swoja

Oczywiście, kazdy ma swoja interpretacje, ale uwazam ze niestety myslimy podobnie. Bunt buntem , szkoda mi Neofity, bo liczylem na wiecej z jego strony.

Portret użytkownika Neofita

Ale jaja. Teraz wszyscy

Laughing out loud Ale jaja. Teraz wszyscy myślą, że jestem skończonym narkomanem. Laughing out loud

Portret użytkownika lukasstreett

A mnie sie wydaje lub nie,

A mnie sie wydaje lub nie, ale czaje. Rób na cokolwiek masz ochote byle byś nie przekraczał granic zdrowego rozsądku i miej przy tym wyjebane co kto sobie pomyśli(o to Ci chodzi?)

No ok, mam nadzieje że nie o to że tłumaczysz tylko swój nałóg wymyślając wymówkę w tym wypadku, bo wiem że wielu ludzi to czyta i nikt nie chciał by pójść w złą stronę.

Czy chodzi Ci równierz o to że np. jeśli robisz coś zle i dostajesz zjebe od otoczenia to mam sie tym nie przejmować wogóle. Czy w taki sposób człowiek nie zamyka sie w swoim świecie(nie zważając na opinie innych)by tam utknąć i nie zdawać sobie sprawy że faktycznie jest zle? Mam być nie obiektywny? Bo skoro zawsze robie dobrze* to poco sie zmieniać.

Teraz to już masło maślane;) ale temat mnie zainteresował

Portret użytkownika Neofita

"...byś nie przekraczał

"...byś nie przekraczał granic zdrowego rozsądku ..."- no, nie worto robić wciąż tego samego, bo popadniesz w skrajność- wciąż ćpająć/grając w tibię nie wyrwiesz laski, ani nic innego bo nie będziesz miał po prostu czasu.
"...dostajesz zjebe od otoczenia to mam sie tym nie przejmować wogóle"- tu jest sedno wszystkiego. Nikt nie może wiedzieć co jest dobre, a co złe. Społeczeństwo sobie wykminiło, że "zapierdalać czeba", "modlić się" itp. itd. i to się uważa powszechnie za dobre. Rzecz w tym, żebyś Ty jako człowiek samodzielnie myślący robił sobie co chciał i dobrze się z tym czuł. Nie potępiał się za nic co zrobił, robi i będzie robił. Tutaj tkwi prawdziwa pewność siebie i zdecydowanie. To jedyna rzecz, jakiej kobiety oczekują od mężczyzny.
Jeśli tak będziesz robił wielu Cię odrzuci, ale wielu Cię też pokocha.

P.S. zabawnym jest, że blogi, które pisałem pod wpływem środków psychoaktywnych wylądowały na stronie głównej i spotkały się z ogólną aprobatą właściwie całej społeczności, a ten, który napisałem z zupełnie czystym umysłem sprowadził mnie na potępienie...
Ale jaja. Wink Laughing out loud Ogarnijcie się. Tzn. ja wiem, że jesteście dobrymi ludźmi, ale po prostu nie zrozumieliście mojego przesłania tutaj. Wink

Ja zrozumiałem, ale się z

Ja zrozumiałem, ale się z Twoim "przesłaniem" nie zgadzam po prostu i tyle.

Portret użytkownika Neofita

Sprostowanie: skonsternowałem

Sprostowanie:
skonsternowałem się, że narkotyki to jednak na prawdę gówniany przykład, ponieważ one są jednak w hój nienaturalne, mimo, że często pokazują Tobie jakieś drogi.
Są niezdrowe w hój, a co nie zdrowe to i hójowe. Laughing out loud
Do zrozumienia tekstu potrzeba narkotyki zamienić na jakiś inny przykład rzeczy wykonywanej przez Cię.
No i przede wszystkim- niczego nie worto robić na co dzień! Żadnej rutyny i skrajności!

Portret użytkownika Richie

Acodin i rozwazania nad soba

Acodin i rozwazania nad soba jako psycholog, tiaa Wink? Nawet dobry sposob jesli robisz to rzadko, bo po tym naprawde mozna przemyslec duzo spraw a kazdy problem jest do rozwiazania, pamietam ze pisalem na kartce to co wymyslilem, siadalem na trzezwo i pisalem punktami problem, a potem na fazie go analizowalem i na drugi dzien mialem odpowiedzi. Ale wiesz, do czasu wszystko, nie bede cie pouczal, dxm ryje beret moze nawet gorzej niz feta, moje srodowisko woli dxm niz ganje, a teraz chodza takie bezmozgi i placza ze to im glowe spierdolilo. Uwazaj Smile