mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Date no. 4 - observation & conclusions

Portret użytkownika glinx11

Dwa miechy minęły od ostatniego wpisu i pewnie minęłoby ich więcej, gdyby nie było o czym pisać. Nie żeby poniższa historia była jakoś szczególnie fascynująca czy przełomowa, acz chyba warto o niej wspomnieć.

Początek znajomości z Nią przypada na 40 sekund z piątkowego popołudnia. Czekam na dworcu na swoją kolejkę, łażąc bez celu w tę i nazad. Mijam w pewnym momencie dziewczynę: nie była to żadna superlaska, jakie możemy oglądać na przydrożnych bilboardach, ale... miała coś w sobie. Określiłbym jej urodę jako nietypową, acz intrygującą. Wymieniliśmy krótkie spojrzenia, ona potem usiadła na ławce. Miałem wątpliwości, czy warto zagadywać, ale widok jakiegoś faceta, który odwrócił się w pewnym momencie, by zerknąć na jej (niczego sobie, notabene) dupkę, w jakiś niemożliwy do wytłumaczenia sposób mnie zmobilizował. Przeparadowałem jej przed oczami, łapiąc EC, błyskawicznie zamieniony w szerokie, obopólne uśmiechy. Od razu się przysiadam i wymieniam podstawowe informacje: półtora roku młodsza. Może być. W tym momencie nadjechała jej kolejka. Zaproponowałem wymianę numerów, na co się od razu zgodziła.

Kiedy tylko odjechała, zacząłem się zastanawiać nad zaistniałą sytuacją. Sam fakt wyciągnięcia telefonu niczego oczywiście nie przesądzał, miałem aż za dużo podobnych przeżyć, które tylko na tym ostatecznie się kończyły. Coś mi podpowiadało, żeby nie czekać tych dwóch-trzech dni. Z prostej przyczyny: nie wytworzyła się między nami żadna więź. Za kilka dni pewnie w ogóle nie będzie już o mnie pamiętać. Dlatego od razu zadzwoniłem i umówiliśmy się na wieczór na tej samej stacji.

Drogę do domu spędziłem na zastanawianiu się, czy rzeczywiście do czegokolwiek konkretnego dojdzie. Obawy te zintensyfikował fakt, że nie odpowiedziała na wysłanego przeze mnie SMSa (miała zajęcia, więc nie dzwoniłem), precyzującego godzinę spotkania. Kiedy przyszła pora się szykować, byłem już niemal pewien, że tracę tylko czas. Na miejscu jej nie zastałem, w końcu zadzwoniłem, na co odezwała się tylko automatyczna sekretarka.

Nie załamałem się: jak mówiłem, miałem już bardzo dużo podobnych sytuacji, kiedy kontakt urwał się bez widocznej przyczyny. Do kolejnej porażki przygotowywałem się psychicznie przez całą drogę. Postanowiłem zrekompensować sobie stracony czas, wybierając się do klubu. Raczej z ciekawości jej ewentualnej reakcji (której się zresztą nie spodziewałem) niż autentycznej pretensji wysłałem jej jeszcze wiadomość, że wydawała się sympatyczna i żałuję, że mnie zrobiła na szaro. Nie powiem, było mi trochę szkoda, ale z drugiej strony choćby z racji doświadczenia nie mogłem wykluczyć takiego przebiegu wydarzeń. Nawet niespecjalnie przygnębiony udałem się do klubu.

Jednak tuż zanim miałem wkroczyć w jego czeluście, otrzymałem od niej wiadomość, w której tłumaczyła, że po prostu brakowało jej środków na koncie i dopiero teraz wraca z zajęć. Zadzwoniłem do niej i ustaliliśmy, że nasza randka jednak dojdzie do skutku: miałem na nią zaczekać w umówionym miejscu. Gdy tam wróciłem, znowu do niej zadzwoniłem - obiecała, że będzie za pięć minut.

Trwało to piętnaście (wspominałem, jak bardzo nienawidzę ludzi, którzy się spóźniają?) i z czasem znowu zaczynałem wątpić, czy w ogóle się pojawi. Ale się pojawiła. Wytknąłem jej spóźnienie, choć nie ciągnąłem tematu w nieskończoność. No a potem zaczęła się regularna randka, czy może powinienem raczej powiedzieć schadzka. Ostatecznie nie wydałem na nią ani grosza: nie wchodziliśmy do żadnych kawiarni, zresztą pora była już późna.

Pierwotna sztywność (przynajmniej z mojej strony) długo nie trwała. Muszę powiedzieć, że jestem z siebie całkiem zadowolony, co widać było choćby na przykładzie swoistego "paska postępu": o ile z początku nie pozwalała się np. obejmować, drugą połowę spaceru spędziliśmy trzymając dłonie na wzajemnych biodrach. Praktycznie nie zdarzyło się, by zabrakło mi języka w gębie: starałem się odbijać jej ST-y i chyba całkiem nienajgorzej mi to wychodziło, rzucałem lekko kpiące uwagi pod jej adresem, sugerowałem jej, że brak jej pewności siebie, co stara się skryć pod niezbyt kobiecym ubiorem ("Casino Royale" się kłania Wink) i takie tam... Na przystanku autobusowym doszło do nieco bardziej intymnego kontaktu, choć wciąż nie pozwalała się przelizać.

Jeżeli chodzi o jej odbiór mojej osoby, to... no cóż, nie powiem, że jej się spodobałem, bo głupio będę wyglądał, jeżeli ostatecznie nic z tego nie wyjdzie. Jak mówiłem, z czasem wyraźnie nabierała do mnie większego zaufania, często wspominała, że sprawiam wrażenie bardzo pewnego siebie. Co pewien czas rzucała jakimiś kąśliwymi uwagami typu "spieprzaj", ale wyraźnie nie brała tego serio. Czy doszło do KC? Doszło - pod drzwiami jej stancji (swoją drogą cieszę się, że dane mi było po raz pierwszy przeżyć tę tak typową dla hollywoodzkich romansideł scenkę zakończenia pierwszej randki), choć nie trwało to długo. Może bała się, że pod wpływem amoku da się zaciągnąć do łóżka? Nie wiem.

W każdym razie ośmielę się wysnuć przypuszczenie, że jest chętna kontynuować znajomość. Wszystko to, rzecz jasna, rozstrzygnie czas; kto jak kto, ale ja doskonale wiem, że nie należy ufać pozorom.

A jakie są moje wrażenia? No cóż: pod względem fizycznym nie jest to mój ideał, acz zarywałem już do brzydszych. Choć myślę, że to może być jedynie kwestia moich wybujałych ambicji i zasady "daj palec, weźmie całą rękę". Sięgając ku dalszej perspektywie, nie miałbym żadnych oporów przed straceniem z nią dziewictwa (a trzeba Wam wiedzieć, że nie jestem już pod tym względem tak zdesperowany jak jeszcze parę miesięcy temu i stawiam sobie/jej przynajmniej jakieś wymagania), chodzeniem z nią pod rękę na ulicy czy określaniem jej przed kolegami mianem mojej dziewczyny.

Co do charakteru: tu wydaje się dość intrygująca i powiem, że miałbym ochotę ją rozgryźć. Taka niby niedostępna, ale wydaje się "do przełamania". Ciężko stwierdzić to na podstawie jednej rozmowy, acz wydaje się również całkiem inteligentna. Myślę, że bym się z nią nie nudził.

A jak będzie i czy w ogóle będzie o czym pisać? Zobaczymy. Jeżeli będzie: napiszę, jeżeli nie - nie napiszę. Nie ma co niepotrzebnie smęcić. W każdym razie cieszę się, że przełamałem siedmiomiesięczny marazm: tyle czasu bowiem upłynęło od mojej poprzedniej randko-schadzki. Jakiś czas temu postanowiłem nieco wydobyć się z dołka i jakieś efekty mogę już zaobserwować. I nie tylko w postaci powrotu do poprzedniego statusu: to spotkanie wyszło mi zdecydowanie lepiej niż trzy poprzednie. Czy to wystarczy, by przekuć to w coś poważniejszego? A to już kwestia ewentualnego innego wpisu...

Odpowiedzi

Za dużo myślisz. Rób to na co

Za dużo myślisz. Rób to na co masz ochotę... mi się wydaje że za bardzo to przeżywasz, wszystko próbujesz ułożyć w logiczną całość. Oczywiście mogę się mylić.

Portret użytkownika glinx11

Chyba źle to odebrałeś. W

Chyba źle to odebrałeś. Wink W trakcie byłem właściwie całkowicie na luzie - mówiłem jej to, co chciałem, nie przejmowałem się tym, co ona mówiła. Co do robienia tego, na co ma się ochotę: niech będzie to choćby zadzwonienie do niej od razu po uzyskaniu numeru i nietrzymanie się na siłę zasady "wait three days or she'll think you're desperate", która zresztą jest obydwu płciom doskonale znana i na nikim już chyba nie robi specjalnego wrażenia. Mówię to na przykładzie tego, że coraz częściej spotykam się z kawałami na ten temat.

dziwisz się że podejmuje

dziwisz się że podejmuje logiczne rozumowanie ??? przecież jest facetem i nic tutaj dziwnego Smile Przeczytałem migiem i co mogę napisać - bądź bardziej pozytywny, ciesz się życiem, wypierdol z głowy tą część "Do kolejnej porażki przygotowywałem się psychicznie" - po co to ? Nakręcasz się na ujemny potencjał. Jeżeli miałeś już wiele takich sytuacji to powinieneś wyciągnąć jakieś wnioski i zmienić to czy tamto a nie jakieś przygotowywania psychiczne do porażki !

Portret użytkownika glinx11

No wiesz: jak już

No wiesz: jak już przysłowiowe mleko się rozlało, to moje nastawienie nie odgrywało zbyt wielkiej roli, prawda? No chyba, że miała jakiś detektor uczuć faceta, który do niej podbił... Wink

Anyway, pewnie masz rację, że nie należy nastawiać się na porażkę, zaś wczoraj byłem świadkiem dowodu, że wcale nie musi być tak źle. Nawet jeżeli nic z tego nie wyjdzie, to będę zadowolony, że spędziłem miło czas z dziewczyną, która prawdopodobnie też w miarę dobrze się bawiła. I na pewno dostarczyłem partnerce więcej niż przy poprzednich okazjach argumentów za tym, że warto się mną bardziej zainteresować.

ale po co myśleć o porażkach

ale po co myśleć o porażkach ? nic nie zyskujesz... co najwyżej wkurwienie

Portret użytkownika glinx11

Ujmę to metaforycznie: kiedy

Ujmę to metaforycznie: kiedy dziesięć razy usiłujesz otworzyć drzwi, ciężko spodziewać się, że jedenaste naciśnięcie klamki przyniesie jakieś rezultaty, prawda?

Tylko żeby nie było: ja nie mówię, że to dobrze. Ale nic nie poradzę, że takie myśli często mnie w takich wypadkach nachodzą. Ciężko je odgonić i choćbym nie wiem jak próbował, nie wmówię sobie, że "tym razem się na pewno uda". Po prostu.

Pewnie, że najwygodniej byłoby po prostu przeanalizować popełnione błędy i wyciągnąć wnioski, tylko o ile często odnosiłem wrażenie, że jest zainteresowanie, nie przekładało się to na odebranie telefonu. Tak więc nie byłem w stanie stwierdzić, co właściwie jest nie tak.

jakie KC ? poza tym jak ja

jakie KC ? poza tym jak ja poderwales, bez raportu w tak krotkim czasie ? co powiedziales jej i oczym gadaliscie ?

Portret użytkownika glinx11

Chodzi o Kiss Close -

Chodzi o Kiss Close - pocałunek z języczkiem. Taka uproszczona terminologia.

Jeżeli chodzi o sam podryw... tylko tu musimy zaznaczyć, że mamy na myśli podryw = zdobycie telefonu. Zdarzało mi się to już niejeden raz i myślę, że w obliczu ograniczonego czasu wiele dziewcząt skłonnych jest pozostawić furtkę dla dalszej znajomości, nawet jeśli delikwent jest kompletnie nieznajomy. Inna sprawa, że potem często rewidują swoje pierwsze wrażenie i dochodzą do wniosku, że np. nie warto odbierać. W moim przypadku klucz to uśmiech: jeżeli dziewczyna odpowie tym samym, jest to otwarte zaproszenie do rozpoczęcia konwersacji. Nasza rozmowa wtedy sprowadziła się właściwie tylko do wzajemnego przedstawienia i "co studiujesz", "skąd jesteś" itp. Jak mówiłem, jej kolejka przyjechała chwilę potem i nie było czasu na nic więcej.

acha dzieki

acha dzieki

Portret użytkownika Guest

glinx11, witaj:) Może ten

glinx11, witaj:) Może ten powrót na strone będzie w bardziej optymistycznej wersji

A więc było warto, tyle czasu

A więc było warto, tyle czasu poświęcić Wink

Portret użytkownika Hoon

Kogo tu widzę.. rzadkość juz

Kogo tu widzę.. rzadkość juz na forum cie spotkać jak po takim czasie "przerwy"* to nie tak zle Smile

Niech twoj powrót oswieci nas wszystkich nowymi doswiadczeniami Smile

Cześć, Glinx. Gratuluję nie

Cześć, Glinx. Gratuluję nie tylko powrotu do gry, ale też cierpliwości. Ten brak środków na koncie był ściemą. Po tym, jak nie przyszła na spotkanie, posłałbym ją w myślach do diabła. Ale widocznie jesteś bardziej wytrwały.

Portret użytkownika glinx11

Nie wiem już... ale

Nie wiem już... ale ostatecznie przyszła, więc po co byłaby ta cała szopka?

Nie - może jestem naiwny, ale nie sądzę, by w tej kwestii kłamała. Nie można być paranoikiem przecież...

Portret użytkownika rafciuuu

Glinx wrócił jak batman.

Glinx wrócił jak batman. Niech netoperki będą z Tobą.
Wreszcie coś się w Tobie ruszyło... ale nie zapeszajmy.

uwazam ze nie powinno sie na

uwazam ze nie powinno sie na poczatku pytac o studia ,prace czy takie ogolne wiadomosci bo wtedy jestes jednym z wielu trzeba ja czyms zaskoczyc zeby Cie zapamietala i zaintrygowala sie Toba.jestem na tej stronce od nie dawna ale powiem szczerze ze, to naprawde dziala heh wczoraj bylem na imprezie poderwalem laseczke i po 10 minutach sama zaczela mnie calowac Laughing out loud i nie chciala mnie puscic do domu a Panienka byla naprawde ladna Smile takze badzcie panowie orginalni

Portret użytkownika glinx11

Pewnie zaskoczyłbym - jakby

Pewnie zaskoczyłbym - jakby był czas. Nie chwalę się, ale sam fakt, że spojrzałem jej prosto w oczy i uśmiechnąłem się, wystarczającą ją chyba zaskoczył.

Portret użytkownika Goldar

Jasne, że fajnie jak się

Jasne, że fajnie jak się zdecydowanie wyróżnisz ale czasem jest tak, że wystarczy taki small talk i też jest ok. Kwestia odpowiedniej kalibracji tego co mówisz. Jeśli będziesz tylko na sucho pytał "Skąd jesteś?" "Co robisz?" itd to faktycznie dupa zbita...ale jeśli dorzucimy do tego uśmiech, odpowiednią mowę ciała, pozytywny vibe i umiejętność słuchania tego co dziewczyna mówi i nawiązywanie do tego, to robi się z tego nie najgorszy zestaw Smile zawsze można zadać pytanie "co studiujesz?/gdzie pracujesz?" i dodać "poczekaj sam zgadnę bo jestem w tym niezły" a później patrzysz jej w oczy i mówisz np "założę się, że pracujesz jako...i tu wrzucamy jakiś absurdalny zawód, który nam przyjdzie do głowy" Dziewczyna się śmieje i jest wesoło a zadałeś tylko proste pytanie Smile

Witaj glinx z powrotem Widzę

Witaj glinx z powrotem Wink
Widzę że wróciłeś z tego zawieszenia w czasoprzestrzeni Tongue
Nawet nie najgorzej ci poszło z tą dziewoją.....
Oby tak dalej Wink
pozdro..

Mówicie aby glinx11 cały czas

Mówicie aby glinx11 cały czas myślał pozytywnie, ja przeczytałem całego bloga (a jest tego trochę) i na podstawie tych miesięcy w jakich się zmieniał widzę, że jest pozytywnie nastawiony a najlepszym dowodem na to są jego podrywy które kończą się coraz lepiej i na większym luzie. Jak będzie bardziej myślał o tym pozytywnym nastawieniu to będzie nie dość, że sztuczny (myśląc żeby być "na tak" zamiast zająć się dupeczką którą właśnie zaczepia) to jeszcze spięty bo może pamiętacie jakie dawno glinx11 miał przy podrywie priorytety(najważniejsze to numer lub muszę dziś wyrwać 5 lasek). A teraz po prostu podrywa a nie zachowuje się jak desperat.

Glinx, siedem miesięcy lub

Glinx, siedem miesięcy lub nawet rok to bardzo krótki okres czasu jak na zmianę swojego podejścia do panienek. Mimo wszystko widać, że jakaś tam zmiana w Tobie nastąpiła. Bądź konsekwentny i pogadamy za dwa, trzy lata. Pamiętaj - cierpliwość i konsekwencja. Niektórzy za szybko oczekują efektów.

Z drugiej strony WKURWIA mnie już ten serial bez happy endu!!!!

hehehehe Wink

Mi też zdaża sie za dużo

Mi też zdaża sie za dużo myśleć, ale bronię się przed tym w ten sposób, że poznaje nowe dziewczyny i problem znika ;b