mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

DLACZEGO TO TWOJA BYŁA MA RACJĘ?

Portret użytkownika BANE

 Jak zauważył kiedyś trafnie Karol Witold Aleksandrowicz:

"Mężczyzna gdy ogląda się za kobietą chce iść za Nią, kobieta jednak za mężczyzna pójdzie tylko wtedy, gdy ten, nie poświęcając Jej nawet jednego spojrzenia, podąża niewzruszenie w swoim kierunku."

Jak wiadomo każdy aforyzm to nic innego jak wnioski - z obserwacji jakiejś zachodzącej w rzeczywistości prawidłowości - w przysłowiowej pigułce. Czasem w tego rodzaju generalizacjach takiej życiowej prawdy jest więcej a czasem mniej. W tym stwierdzeniu jednak, ośmielę się stwierdzić, Moi Panowie i Panie [powinno być na odwrót, ale cóż... ;););););)], jest cała prawda i tylko prawda. Jak to się ma do tytułu tego artykułu.?

Tytułu - dodajmy na marginesie - na pierwszy rzut oka zahaczającego o herezję, szczególnie gdy zestawić go z treściami zawartymi na całej stronie. Dodajmy, że tytuł ten również jak sądzę wkurwi bardzo wielu ukrytych na portaliku frajerów. Chociaż, szczerze mówiąc [pisząc], mam wielką nadzieję, że treść całości wkurwi ich jeszcze bardziej. ;););)WinkWink

Otóż ma się do tego tytułu zasadniczo, ponieważ pokazuje najdobitniej, że to co kobietę naprawdę pociąga to świadomość, że życie mężczyzny, z którym jest, to nie jest tylko i wyłącznie relacja z Nią [jak wielu z Was zapewne ma, choć - co równie pewne - nie zdaje sobie z tego zupełnie sprawy], to również to wszystko, w czym nawet jeżeli Ona nie może uczestniczyć w pełni [bo np.: nie chce, bo ją to nie interesuje, bo - {i tak właśnie powinno być} - są sfery czy pasje, które mężczyzna chce mieć tylko dla siebie] - składa się na fascynującą osobowość. Osobowość dla której osobowość kobiety będzie wspaniałym dopełnieniem i vice versa. Jakiś czas już na stronce przebywam i tak jak nie mogłem, tak ni w ząb nie mogę dalej zrozumieć tego, jak to się stało, że przyciągnęła ona aż tyle osób nie potrafiących czytać ze zrozumieniem tego co jest na niej zamieszczone. Gdyby bowiem owa lwia część forumowiczów potrafiła czytać, a nie tylko składać litery, to zrozumiałaby, że to, że zostali porzuceni uratowało co najmniej dwóm osobom życie. Ocaliliście bowiem, Moi Panowie, życie tej biednej kobiecie, którą chcieliście zadręczyć. Gdyby bowiem pokłady wewnętrznego frajerstwa, których na pewno od samego początku nie mieliście, ale które na pewnym etapie zaczęły się w Was odkładać, nie wyszły na wierzch to unieszczęśliwilibyście ją na zawsze, skazując na wegetację z nic nie wartą kreaturą, a nie facetem. Ocaliliście również swoje życie, bo jakkolwiek jest Wam jeszcze trudno [szczególnie zaraz po rozstaniu] dostrzec, jakich skończonych, zakłamanych, idiotów z siebie robicie - pisząc z jednej strony na forum jak to "macie wyjebane" na byłą, a potem zamieszczając pięć tysięcy postów z prośbami o analizę przez "starą gwardię" ze strony każdego pierdnięcia "Waszej Miłości" [szczególnie gdy dodatkowo opisała je tekstem np.: piosenki na GG] - w tym miejscu szczególne pozdrowienia dla zawodnika, który chciał ostrzegać nowego faceta swojej eks, by tamten wiedział z jaką okrutną szmatą się zadaje [nie wiem na co liczyłeś, Bracie, tym bardziej, że z każdego Twojego wpisu przebijała tylko zwykła zazdrość i podłamanie, że laska puściła Cię kantem] - mam nadzieję, że jak to czytasz to zaczynasz rozumieć jak żałośnie to wyglądało - to jednak Wasza kobitka na swoje szczęście i szczęście planety Ziemia również, bo przecież na świat mogła przyjść cała gromada małych frajerków, dostrzegła to wcześniej i ratując siebie i swoje życie [Dzięki Bogu! - może jak będzie mądra to szybko uszczęśliwi jakiegoś faceta, który naprawdę na to zasługuje] od Was spierdoliła. Wiem, że prawda boli - mi też spuściła owa prawda niezły łomot swego czasu. Rzecz w tym że ten łomocik to jest nic innego jak wpuszczenie odrobiny ożywczej energii w Wasze życie. Nie dostrzegacie tego jeszcze, dzieląc swój czas na udawanie, że już za byłą nie tęsknicie i obmyślanie gównianych sposobów na powrót do Niej, zamiast wbić sobie do wciąż zaczadzonego rozpaczą łba, że Ona zrobiła to samo co Wy byście zrobili na Jej miejscu, gdyby przyszłoby Wam się borykać z tym co Ona musiała znosić obserwując jak z fascynującego niegdyś chłopaka [jakim każdy z nas był w oczach byłej dziewczyny] zostaje cień - frajer bez osobowości. Gdybyście to Wy ją rzucili to jeszcze byście piali o tym na forum, w przydługich, pozbawionych klasy postach jak to fajnie było kopnąć w dupę swoją eks. Innymi słowy: Jak użytkownik odchodzi to powód do dumy, jak to użytkownika pierdolnęli w komis to powód do rozpaczy i żądania zrozumienia. Podczas gdy jedyne pytanie, jakie należy sobie zadać, powinno brzmieć: NIE - dlaczego ONA wam to zrobiła? - tylko - Dlaczego SAMI to sobie zrobiliście? Dlaczego odrzuciliście wszystkie atuty, które sprawiały, że wasza kobieta, patrzyła na Was z dumą i poczuciem, że On o mnie zadba jak nikt inny, a gdy przyjdzie pora to ja będę pierwsza by z kolei wesprzeć jego i pokazać mu że zawsze może na mnie liczyć? Dla mężczyzn siła jest regułą - musimy być silni cały czas - dla kobiet - wyjątkiem - One tylko czasem w związku mają być silne, tylko na tyle, by mężczyzna nie miał poczucia permanentnej samotności z problemami, z którymi będzie się borykał. Dlaczego więc, kurwa, odwracacie te proporcje i jeszcze, co znacznie gorsze, staracie się jak gówniarze, dorabiać do tego wszelkiej maści racjonalizacje, ideologie i uzasadnienia?

Żeby było jasne, nie piszę tego artykułu by rozgrzeszać kobiety z różnego rodzaju numerów, które wycinają facetom [braku wierności itd., itp.]. Chodzi mi jednak o to, że [jeżeli nie jesteś kompletnym imbecylem oczywiście] Drogi Czytelniku, to zdajesz sobie zapewne doskonale sprawę z banalnej prawdy, że winę za rozpad związku, ponoszą obie strony - co wcale nie oznacza [jak zapewne wielu z Was myśli, bo to - im bardziej żałosny jesteś - tym przyjemniejsza świadomość] -  że ponoszą ją po równo - a nie tylko jedna ze stron, którą co gorsze zazwyczaj wytyka palcem osoba, która została porzucona, a nie ta, która porzuciła.

Jak pisałem w moim poprzednim artykule:
"Prawda jest bowiem taka, że laska odeszła bo TY sam tego chciałeś. Właśnie tak - chciałeś tego zajebiście. Na niczym nie zależało Ci tak bardzo, jak właśnie na tym. Gdyby było inaczej to zajmowałbyś się swoją Panią tak jak należy - pokazywał na każdym kroku, że jesteś silniejszym od Niej, potrafiącym o Nią zadbać, pod każdym względem, facetem - a Ona nigdy by od Ciebie nie odeszła. Taka jest prawda - jeżeli łatwo przychodzi Ci uznawać swoje prawo do dominacji w związku, musisz również uznać fakt, że za tym idzie większa odpowiedzialność za jego rozpad, nawet jeżeli laska puściła Cię kantem. Nie jest bowiem tak, że jesteś tym, który wyznacza reguły w związku, ale, jeżeli coś się spierdoli, to wtedy to już winna jest dziewczyna. Broń Boże nie Ty. Stąd [tzn. z niechęci do uznania tej zależności] to ciągłe biadolenie: "Nie ufaj kobietom"; "Zawsze kłamią, dziwki" itd., itp. Jeżeli chcesz być tym, który rozdaje karty to pamiętaj, że jeżeli układ się rozpada, to oznacza po prostu, że źle rozdałeś. TY I TYLKO TY.  Stało się więc to, na co pracowałeś nieustannym frajerstwem, i zamiast wyciągać wnioski - siedzisz - albo co gorsze - leżysz w pozycji embrionalnej - i płaczesz rzewnymi łzami."

Jeszcze raz powtarzam:
TWOJA BYŁA MIAŁA RACJĘ ODCHODZĄC OD CIEBIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

DODAĆ DO TEGO JEDNAK NALEŻY:
TAK SAMO JAK TY MIAŁBYŚ RACJĘ, RZUCAJĄC LASKĘ, Z KTÓRĄ ZWIĄZEK NIE DAWAŁBY CI SATYSFAKCJI JAKIEJ MASZ PRAWO OCZEKIWAĆ.

A ja ciągle czytam o "dziwkach", "szmatach", "kurwach", "oszustkach", w najlepszym przypadku o "złych kobietach", brakuje jeszcze do kompletu tylko, "morderczyń", "trucicielek" i "obciągar Lucyfera - Księcia Ciemności". Panowie, kurwa, miejcie Boga w sercu [jak trafnie apelował gen - pozdrowienia z tego miejsca Stary - szkoda, że tak mało piszesz na blogu - myśli weteranów frontowych są zawsze cenne, Bracie ;););););)]! Opamiętajcie się czasem! Zapytam tak, jak kiedyś pytał na blogu Andrew: "Jakie, kurwa znowu złe kobiety?" - niech mi ktoś to wyjaśni. Bo ni w ząb nie rozumiem. Przeczytajcie swoje własne wypociny z forum po kilka razy i sami zadajcie sobie pytanie, czy kwestie, które sprawiają, że dostajecie palpitacji serca, nie są oznakami całkowitej nieumiejętności poradzenia sobie z faktem tego, że ktoś kopnął was w dupę? Nikt nikomu nie zabrania zadawać pytań, ale, kurwa, jeżeli facet, który "ma wyjebane" na przeszłość to, do chuja, nie ekscytuje się tym że np.: "jego eks ubiera się teraz jak kurwa" ewentualnie: "No, zeszmaciła się po prostu" [w tym miejscu pozwolę sobie przywołać zdanie wypowiedziane niegdyś przez Marcela Acharda: "Gdyby kobiety ubierały się tylko dla jednego mężczyzny, nie trwałoby to tak długo" - To niby Jej wina, że nie potrafiłeś sprawić, by zrozumiała, że jesteś dla niej najlepszym wyborem? Czy też - by odwołać się do DavidaX - że jesteś po prostu "lepszy"? To naturalne, że kobieta chce podobać się wszystkim mężczyznom. A Ty niby, kurwa, co? Chcesz podobać się tylko jednej kobiecie? Jeżeli tak, to gratulacje. Trzeba było więc zostać przy Mamie - Jej podobać się będziesz zawsze. Rzecz bowiem jest w tym, by kobieta chciała podobać się PRZEDE WSZYSTKIM Tobie a nie TYLKO Tobie. Każdy człowiek lubi czuć się atrakcyjnym w oczach innych ludzi. Jak nie znajdowała przy Tobie tego co zaspokajałoby jej potrzeby to znalazła innego. Proste.]. Gdyby była szczęśliwa to wierz mi, ubierałaby się w co tylko zechcesz, kiedy byś zechciał i tylko dla Ciebie.

Pytam się więc ludzi wypisujących takie dyrdymały - z czym/kim żeście się na łby pozamieniali, bo na pewno nie z chujami, bo tych [czytając niektóre wpisy] dochodzę do wniosku, że w ogóle nie macie. Ogarnijcie się.

W tym miejscu specjalny ukłon w stronę Marso. Jakiś czas temu napisałem, że rozumiem ludzi którzy czują się przez Niego traktowani z góry. Cofam te słowa Marso, Stary. Cofam je nie dlatego, żebym uważał że ludzi można traktować z góry, ale dlatego, że doszedłem do wniosku, że niektórych po prostu TRZEBA TRAKTOWAĆ Z GÓRY, bo inaczej nic do nich nie dotrze [mam tu na myśli wszystkich tych, którzy po dwóch dniach od zerwania ogłaszają: "Dobra! Teraz to ja już na Nią leję, mam w dupie co tam u Niej. Wszystko przeczytałem. To teraz jak ją [np.:] Marso powiedz, odzyskać? Nie żebym chciał wracać. Mam już na Nią [znowu ten jeden z moich ulubionych zwrotów z forum] wyjebane. Ot tak z dupy [też kilka razy widziałem na forum] chcę wiedzieć jak sprawić, by chciała wrócić. Zaznaczam, że ja nie chcę. Jakieś komenty?"].

Wyjaśniam od razu jedną rzecz, Moi Drodzy. Nie chodzi o to że nie wolno pokazywać cierpienia, czy też obnosić się z tym że ciężko Ci po rozstaniu. Oczywiście że wolno, bo w większości przypadków problemem nie jest to, że źle się czujesz po rozstaniu, tylko to że udajesz, że czujesz się dobrze a nawet lepiej niż przed [aż się ciśnie w tym miejscu na usta pytanie: "To na jaki chuj chcesz wracać jak Ci tak dobrze?"]. Taki brak szczerości ze sobą, szkodzi przecież najbardziej samemu zakłamanemu. Nic bowiem nie zyskuje w ten sposób, oprócz oczywiście, dalszego pogrążania się w kłamstwie, które jest tym boleśniejsze, im bardziej się w nie brnie.

Jeżeli ktoś szukał na tej stronie odpowiedzi na pytanie co zmienić w swoim życiu by było trochę lepsze, by uniknąć w przyszłości błędów, które popełniał do tej pory w relacjach z kobietami, to najgorszym sposobem by zacząć, jest zbudowanie sobie fikcyjnej, alternatywnej wobec prawdziwej, tożsamości na stronce. Chyba że tak bardzo zależy Ci na akceptacji, nieznanych Ci w większości, ludzi ze stronki? Potrzebujesz akceptacji czysto wirtualnej społeczności? Akceptacji społeczności mobilklasik.info? Co Ci to da? Nikt [chyba że facet, albo kobieta [;););););)] obok] nie poderwie za Ciebie kobiety, która Ci się podoba. Jeżeli tak rozumują niektórzy zakłamani użytkownicy to szczerze współczuję, a jako lekarstwo na ową potrzebę akceptacji proponuję kupno psa - w jego oczach zawsze będziesz widział bezwarunkową miłość i akceptację. Może to coś pomoże. Prawda jest bowiem taka, że jak nie zechcesz sam sobie pomóc, to nikt Ci nie pomoże, kolego. I nie wiem czego człowiek, który sam jeszcze nie wie czego chce, miałby oczekiwać po stronie na której niewzruszalnym dogmatem jest to, by bardzo dokładnie wiedzieć czego się chce i do tego właśnie - za wszelką cenę - zmierzać. Nie znajdziesz tu tego czego szukasz. Nikt tu razem z Tobą nie będzie płakał. Prędzej czy później przegrasz z prostym faktem, że ciągle kochasz i tylko udajesz że nie. I po co Ci to? Kochasz? Wiesz co źle zrobiłeś? To zacznij pracę nad sobą. Wszystkie pomocne artykuły znajdziesz na stronie. Gracjan wykonał tytaniczną pracę - bloggerzy piszą dla Ciebie - ludzie na forum są gotowi odpowiadać na Twoje pytania. Szanuj ich wysiłek na Twoją rzecz i nie obrażaj, udając kogoś, kim nie jesteś. Jak pisałem w innym moim artykule:
"Nie stawiaj swoich byłych czy obecnych kobiet w centrum swojego świata. Niech będą jego częścią. Teraźniejszością albo wspomnieniem, ale nigdy centrum. I nie szukajcie pocieszenia za wszelką cenę. Wszystko ma swój rytm. I wierzcie mi, cierpliwość popłaca. Jednym z waszych celów musi być już nigdy nie uzależnianie się od nikogo. Być samodzielnym. Silniejszym o to, wszystko co musieliście przejść. Twardszym o to, co zrozumieliście i z czego wyciągnęliście wnioski.
[...] A gdy już zaakceptujecie to kim byliście, jak się tu znaleźliście i wreszcie kim jesteście, będziecie na właściwej drodze, a pewność siebie stanie się - emanującą z Was - oczywistością."

Ostatnio czytałem, bardzo dobry, wpis Jacy o Charlesie Bukowskim. Pojawiły się porównania tej fantastycznej postaci do DavidaX. Bardzo słuszne porównania. Obaj panowie to figury barwne, nie idące na żadne kompromisy. Piszę o tym, bo jestem bardzo ciekawy, jak co niektórzy - bardziej żałośni - użytkownicy ze strony mieliby zamiar sobie poradzić, ze swoimi słabościami gdyby jej nie było. A zarówno Charles Bukowski jak i DavidX nie mieli niczego co mogłoby ich, niejako "z zewnątrz" ukształtować takimi, jakimi ostatecznie byli. Rzecz w tym, że oni wszystko wydobywali z wewnątrz. Nikt nie nauczy was dobrej inner game. To jak czujecie się ze sobą, czy siebie akceptujecie czy nie, czy potraficie iść ulicą z przeświadczeniem, że to ludzie wokół potrzebują WASZEJ akceptacji, znacznie bardziej niż wy ich - to wszystko zależy tylko od Was, Moi Panowie. Strachu możecie oduczyć się tylko sami.

Reguła jest prosta: koniec z kompromisami. Bez względu na to ile ma się lat i co się przeżyło - zawsze jest dobry moment, by zacząć od nowa. Jeżeli ktoś mówi inaczej - to kłamie. Pytanie, które trzeba sobie jednak zadać brzmi: "Czy mam w sobie dość siły? Jeżeli nie, to jak mogę odnaleźć jej w sobie więcej? Czy to jest to, czego naprawdę chcę i pragnę?". Odpowiedź na nie musi być absolutnie szczera, bo bez tego zatrzymasz się w pół kroku. A gdy zatrzymasz się chociaż raz na drodze zmian w swoim życiu, to może się nagle okazać, że już dalej nie ruszysz. Wiedzieć czego się chce i wbrew wszelkim przeciwnościom, umieć po to sięgnąć - to powinna być podstawowa dewiza. Jeżeli więc będziecie samych siebie okłamywać, to przegraliście już na starcie. Chcecie kobiet? Odwołam się do cytatu [bardzo trafnie opisującego rzeczywistość] z Bukowskiego, który w swoim tekście przytoczył Jaca:

"Kiedy byłem młodszy, skakałem z łóżka do łóżka. Nie wiem, to był jakiś trans, seks-trans. Nic tylko pieprzyłem i pieprzyłem... (śmiech)... Naprawdę! (śmiech)... A kobiety, wyobrażasz sobie, wystarczyło powiedzieć parę słów i po prostu chwycić za rękę - 'Chodź, mała' - poprowadzić. A one szły, człowieku. Jak się raz załapie ten rytm, potem jest już z górki. Na świecie jest cała masa samotnych kobiet. Dobrze wyglądają, po prostu się nie wiążą. Siedzą tam całkiem same, chodzą do pracy, wracają do domu... Dla nich to wielka rzecz, jeśli jakiś facet je poderwie."

NIC DODAĆ, NIC UJĄĆ, MOI DRODZY .

Dowód społeczny - powiecie. A chuja tam! To nieważne. Na etapie pierwszego kontaktu nic przecież o sobie nie wiecie. Jak jesteś Georgem Clooneyem, to nawet nie zdążysz swojego prawdziwego dowodu wyciągnąć z kieszeni, a już kobieta zrobi Ci więcej fajnych rzeczy niż Twój umysł zdoła zarejestrować. Nie róbmy więc sobie wymówki z tego, że mój status - taki czy inny - jest zbyt niski bym mógł ją zainteresować. A zresztą... Za niski? To czego, kurwa, nic nie robisz by go zmienić? Chcesz się zakochać? To zakochaj się w najbardziej wartościowej kobiecie ze wszystkich tzn. Zmianie. Zmianie siebie, zmianie innych, a przy dostatecznej dyscyplinie, będziesz miał poczucie panowania nad rzeczywistością - że posłużę się w tym miejscu cytatem z pewnego filmu: "Księżyc... Gwiazdy... Słońce na nieboskłonie - to tylko jedne z rzeczy na które MAM wpływ w moim świecie". Życie jest brutalne. I dobrze. Takie ma być.

Jak będziecie musieli o coś walczyć, to będziecie też wiedzieli jak to obronić.

I jeszcze raz z tego samego filmu - wiersz brytyjskiego poety D.H. Lawrence'a pt.: - "Self Pity -- I never saw a wild thing sorry for itself. A bird will fall frozen dead from a bough, without ever having felt sorry for itself." [moje tłumaczenie: "Samożałość. Nigdy nie widziałem by jakakolwiek dzika istota sobie samej współczuła. Ptak spadnie zamarznięty z gałęzi bez - choćby chwili - ubolewnia nad sobą".]

Już wiecie dlaczego kobieta która od Was odeszła miała rację?
Bo ona chciała przetrwać, mieć coś wyjątkowego, a z Wami by przepadła nie zaznawszy niczego. Jak możecie mieć o to do niej pretensje??? Miejcie do siebie, że opuściliście gardę, dokładnie tak jak bokser ma do siebie po przegranej walce. Nie udało się? Trudno. Chcesz ją odzyskać? Szykuj się do rewanżu. Bądź gotów na konkurencję, jej gry, gierki i giereczki. Nie chcesz jej odzyskiwać? OK. Be my guest. Pamiętaj tylko [że znów zacytuję jeden z moich wcześniejszych artykułów - ach ta próżność ;););););)]:
"Istotą każdej prawdy, jeżeli w ogóle możemy jakoś próbować ją zdefiniować, Moi Panowie, jest to, że jest banalna. Banałem bowiem jest stwierdzenie, że czas leczy rany. To jednak święta prawda. Pan Doktor Czas jednak działa lepiej gdy pomaga mu czule spoglądająca na zranionego mężczyznę pielęgniarka. Jak napisał bowiem El Gracjano:
"Czym się zatrułeś tym się lecz!". Szukajmy więc nowych kobiet. Nowych Celów. Nowych doznań. A z kolei jak napisał Andrew: "żeby dobrze wybrać trzeba trochę przebrać", co może sprawić, że proces leczenia będzie przyjemniejszy.
"

Nie chcąc już powtarzać wyświechtanego hasła o tym, że jeżeli Twoja była to taka zakłamana kurwa, to na jaką cholerę/jaki chuj [do wyboru do koloru ;););););)] chcesz do Niej wracać, napiszę tylko, że lżąc ją opluwasz przede wszystkim siebie i waszą wspólną przeszłość i marnujesz czas ludzi ze strony, starając się z ich pomocą znaleźć drogę powrotu do kogoś - jak często miałem okazję czytać - tak niewiele wartego. Już kiedyś zwracałem uwagę, że gdyby wynurzenia każdego faceta ze strony traktować poważnie, to Polska musiałby - ani chybi - być krajem zaludnionym albo przez same kobiety wyjątkowe albo przez same kurwy, bo co użytkownik - to jakąś zna. Zapytam więc tylko: Jeżeli wszystkie wasze kobiety są/były takie wyjątkowe, to dlaczego historie, które opowiadacie są takie podobne? Jeżeli każda jest "inna niż wszystkie inne", to dlaczego ciągle mamy do czynienia z podobnymi schematami, podobnymi opowieściami z rodzaju: jak to "było zajebiście a Ona nagle..." itd., itp.? Często do tego stopnia, że ciężko odróżnić jedną od drugiej, kolejną od poprzedniej?

Widzicie, Moi Mili, to jest tak, że za bardzo to wszystko komplikujecie. Nie ma ludzi wyjątkowych - są lepsi i gorsi, ale przede wszystkim jesteśmy po prostu ludźmi. Tylko tyle. Ze swoimi wadami, słabościami, ale przede wszystkim siłą by osiągać co tylko chcemy. To co może być prawdziwie wyjątkowe to doznania i doświadczenia jakie możemy sobie nawzajem dawać. Ty swojej Kobiecie a Ona Tobie.

I jak najwięcej właśnie takich wyjątkowych chwil sobie i Wam Wszystkim życzę.

Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie.

Odpowiedzi

Portret użytkownika stanley

Bardzo ciekawy i sensowny

Bardzo ciekawy i sensowny artykuł, fajnie napisany.
Niestety ma jedną wadę, jest za długi i wiele osób pewnie nie skończy go czytać lub nawet nie zacznie - niestety wiedza kosztuje, w tym przypadku tą ceną jest czas, więc proponuje poświęcić 15-20 min na lekturę.

Bardzo dobry artykuł Bane!!!

Bardzo dobry artykuł Bane!!! Ja dodam z A, Schopenhauera-,,Człowiek tylko z samym sobą jest w zupełnej harmonii".

I z grubszej rury:A.N. Stael- Holstein:,, Miłość, która jest epizodem w życiu mężczyzny, stanowi całą historię życia kobiety"

Pozdrawiam!!!

Portret użytkownika MeanGirl

Wiesz co BANE? Artykuł mi się

Wiesz co BANE? Artykuł mi się nie podobał... bo nie mam się czego przyczepić. Nawet drugi raz przeczytałam z postanowieniem przyczepienia się do czegoś i też nie znalazłam.  

pytanko do  ciebie meanGirl

pytanko do  ciebie meanGirl związane z tematem.zostawiłaś goscia bo był lipa nie fascynował ciebie?i  co myslałaś zostawiając go?

Mądry artykuł! gratz

Mądry artykuł! gratz BANE!

Osobiście odbieram go jako przestrogę przed złem, w którego stronę (według mojej obserwacji) zmierza forum tej strony i niektóre blogi... Konkretnie przed tym, aby strona pozostała stroną podrywaczy a nie wyżalających się lamusów pokroju tego Pana, który chciał ostrzegać nowego faceta swojej eks... Może kolego - od tego postu na forum - założysz osobny portal PŁACZEMY-ZA-BYŁYMI.PL i tam tego typu rozważania forumowicze przeniosą... jak powtarza marso - zupełnie słusznie... to jest nie na temat!!!

@stanley - art. nie jest zbyt długi... przekazuje ważne treści, wiec powinien właśnie tak wyglądać... według mnie 'leży' trochę na stronie formatowanie akapitów, czyta się je niewygodnie i dość męcząco w takiej ilości... ze swojej strony - jako iż posiadam trochę wiedzy na ten techniczny temat - mogę zaoferować pomoc w tej sprawie administracji portalu...

Noo BANE, jedno wiem napewno

Noo BANE, jedno wiem napewno - przyjaciół to Ty w życiu zbyt wielu nie będziesz miał..... Tak, jak bym siebie widział lat temu naście, albo i więcej. Prosto z mostu, i nie ma że boli.... Jedno pocieszenie w tym wszystkim, ci przyjaciele, którzy Ci zostaną, to tacy naprawdę będą. Lepiej mieć jednego przyjaciela, niż 100 znajomych, vide "Nieoczekiwana zamiana miejsc". No, ale nie o tym miało być... Masz rację, wpisy na tym forum od jakiegoś czasu, to faktycznie total monotematyczne są, sam "łapię" się na tym, że mam ochotę przygotować w notatniku parę gotowców, a potem tylko > kopiuj > wklej, i po zawodach. Ale nie o to chodzi, szanuję każdego ból i rozterki, tyle, że na maxa wkurwia fakt plucia z jednej strony, a z drugiej  pytanie - co zrobić, aby wróciła. Wytykając to, a wręcz wyśmiewając - jak zwykle rację masz. Czasem wiadro zimnej wody nie tylko dla konia dobre jest.... A teraz tak z życia - żona przed chwilą wróciła z pracy, ja już po 3 piwach, ona bierze psa i i dzie na spacer. Oczywiście, proszę, - jak idziesz z psem, to kup mi przy okazji 3 piwa na CPN-ie. Oczywiście, pada sakramentalne - NIE- mogłem się kłócić, ale po co, powiedziałem - daj buzi i proszę. Mam zimne 3 browce, bez ruszania dupy od klawiatury i o to chodzi....
A tak prywatnie, to wódki BANE chętnie z Tobą bym się napił - fajny z Ciebie gościu być musi.... no i aparat niezły...

Portret użytkownika BANE

Jak pisałem - nie ma to jak

Jak pisałem - nie ma to jak zaprawiony już w bojach weteran - proszę bardzo: króciuteńko z Miłością Życia, na temat i z miejsca, bez wysiłku, zostaje uzyskany pożądany efekt. ;););)WinkWink
Pozdrawiam Cię Stary serdecznie.

bane fajnie napisane ale i

bane fajnie napisane ale i tak kolejny mały fiut popełni kolejny błąd ,tak to jest że jakiś procent musi byc frajerami i dla tej czesci frajerstwa sa przyporządkowane odpowiednie kobiety z innej półki te sprytniejsze i mądrzejsze szukają leprzych rozwiązań tak było z tobą ,pandy i wieloma innymi,i gdyby miały dziecko to pewnie by zostały ,a tak nic nie trzyma, i jeśli w pobliżu znajdzie się gośc który ją bardziej zafascynuje swoją osobą(i to wcale nie jest frajer) to brawa dla kobiety za jej wybór,brawa dla gościa za spryt 

teraz jesli zaczynan czytać na forum cos o byłych i powrotach to nie czytam do konca 

gen ma kobiete z takiej innej półki,i on sam jest z innej półki, kobieta po wielu wspólnych latach traktuje go jak kolejne dziecko które potrzebuje mleczka to mu je daje(kupi)

Portret użytkownika BANE

Zdaję sobie doskonale sprawę,

Zdaję sobie doskonale sprawę, że zawsze będzie ktoś, kto i tak zanim pójdzie po rozum do łba, najpierw przerobi wszystkie możliwe błędy [i doda do tego pewnie parę nowych], zanim ostatecznie pogodzi się z tym co go spotkało. Widzisz jeżeli mój artykuł sprawi, że taki ktoś, chociaż paru błędów uniknie - to dobrze. Jak nie - to też dobrze. Będzie go [nie mnie przecież] boleć bardziej, ale ostatecznie i tak dojdzie do punktu, w którym - nawet największy matoł - musi odpowiedzieć sobie na parę pytań.
Widzisz, ze mną jest tak, że bardzo cenię sobie to co mi się kiedyś zdarzyło [co oczywiście nie oznacza, że zawsze sobie ceniłem {większość z obecnych na stronie ma za sobą, w końcu, etap całkowitego zidiocenia - ale jak wiadomo czas na przemyślenie wszystkiego robi swoje}] i wnioski, które dzięki temu wyciągnąłem, jak również wiedzę, którą dzięki nim z kolei po części udało mi się odświeżyć, a po części odkryć.

Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze byłem daleki od zadowolenia i dalej jestem od niego daleki, że musiałem przerobić ciężką lekcję, zamiast wcześniej się zastanowić [nad sobą przede wszystkim] - świadomość popełnionych błędów mocno bowiem obciąża poczucie własnej wartości [i nie chodzi tu o jakiekolwiek przeprawy z kobietą, a o fakt, że z perspektywy wszystkie błędy widać jak na dłoni i jak na dłoni widać również, jak prosto można było ich uniknąć] i sprawia, że zaczyna się żałować straconego czasu, który można było spędzić inaczej, a który już nie zostanie odzyskany. Ale... jak to mówią: "Lepiej późno niż wcale".
Co do gena to mam wrażenie, że Ty i On nie przepadacie za sobą [nie jestem pewien, ale chyba przemknęło mi przed oczami kiedyś jakieś spięcie między Wami na forum]. Cóż... to już Wasza sprawa. I NIE MA SENSU JEJ ODŚWIEŻAĆ, BY NIE PROWOKOWAĆ NIEPOTRZEBNYCH ZADRAŻNIEŃ.

Pozdrawiam Cię serdecznie.    

wiesz pankracy, my to możemy

wiesz pankracy, my to możemy polemizować ile wlezie, ale od oceny mojej żony i mojego małżeństwa, to raczej się powstrzymuj, bo nikt cię o to nie prosi i tyle....
BANE - wytłuszczoną sugestię pojąłem, więcej Twojego tematu na blogu uwagami nie związanymi z nim nie będę zaśmiecał...
Pozdrawiam serdecznie...

Portret użytkownika BANE

Ta sugestia była do Was

Ta sugestia była do Was obydwu Panowie. Zresztą nie była podszyta żadnymi negatywnymi emocjami, których ostatnio przecież i tak na stronie było/jest za dużo. Stąd tonowanie przeze mnie wylewów testosteronu... ;););)WinkWink

Ty Bane to naprawdę jesteś

Ty Bane to naprawdę jesteś gość! Taki prawdziwy przywódca stada.  

moja polemika  tego jest

moja polemika  tego jest słuszna,ja nie oceniałem twojej żony ani twojego małzeństwa tyś to zrobił sam ja to komentowałem opisałeś co śię dzieje po 21 latach małżeństwa znacie się na wylot ,półka oznaczała twój staż który ty nie możesz porównywać do młodych gości(ALE CZY TY FAKTYCZNIE ZNASZ SKRYTE MARZENIA ŻONY A ONA TWOJE ,CHYBA ZE ICH WIĘCEJ NIE MASZ)dodam tylko dla ciebie ,w przeszłosci spotykałem się z dwiema mężatkami aktualnie jestem z mężatką,ich marzenia to nie trzy browary dla męża uwierz.

to nie był atak ani ocena na twoją żona  i ciebie broń boże

Portret użytkownika frozenKAI

Bane! Artykuł mi się podobał!

Bane! Artykuł mi się podobał! dobrze napisane, rzeczowo i konkretnie! Dobrze że zebrałeś do kupy to wszystko ci zauważyłeś. Obawiam się że gen i pankracy mają rację... Zawsze znajdzie się ktoś kto nie rozpozna prawdy nawet gdyby ta wyskoczyła z krzaków i kopnęła go w dupę! Myślę jednak że jakaś część która po przeczytaniu Twojego artykułu zacznie myśleć "za wczasu". Ci będą wdzięczni, a reszta musi poczuć chyba ciężki but prawdy na swojej dupie i może nie jeden raz...
Pozdrawiam!

Portret użytkownika saverius

Kobieta wybiera lepszego dla

Kobieta wybiera lepszego dla siebie faceta i nic nie jest w tym dziwnego. Naprawdę nie wiem czemu kowboje wynajdują tyle epitetów dla swoich byłych(w końcu kiedyś tak swoje "słoneczko" lub "kotka" kochali).

Oby dał ten artykuł wielu osobom do myślenia.

Gdyby Twoja dziewczyna o,

Gdyby Twoja dziewczyna o, którą dbałeś (ale nie nadskakiwałeś, miałeś własne zdanie) cały czas, troszczyłeś się, gdy była chora itd zostawia Cie a wcześniej też innego, dokładnie po pół roku bez żadnego powodu to co byś zrobił? Darujcie sobie teksty typu znalazła sobie lepszego. Wiem, że zrobiłem pare błedów ale robi je każdy z nas, ona natomiast zostawiła mnie i nagle zaczął sie wokół niej kręcic 'kolega'(?), spotykała sie z nim pare dni ale powiedziała, ze nie chce go mieć jako lekarstwo na mnie. Potem spotykaliśmy się troche czasu, czuła sie przy mnie świetnie ale mowiła, ze nie było tej fascynacji jak przy poznaniu...i nie wytłumaczysz, że to wielkie zauroczenie zanika po jakimś czasie.. a jednak bardzo lubiła ze mna spedzac czas, za seksem szalała. Dodała potem, ze moze nie jest stworzona do związków, i może własnie coś w tym jest. Żeby nie było, tak jak napisałem, popełniałem czasami jakieś błedy i nie ma tego co ukrywać ale prosze mnie nie nazywać lamusem czy frajerem;] Po rozstaniu nie prosiłem ją o 2 szanse, nie pisałem do niej pierwszy (góra 3-4 razy się to zdarzyło ale to smsy typu jak poszlo na maturze). To ona wyciągała pierwsza ręke na spotkania i seks po rozstaniu. Teraz ma nowego i po 2 tyg on jest "Kotkiem". Zostawie to bez komentarza, lecze sie z niej, siedzi gdzieś w moim sercu ale to uczucie zanika, biore sie za nowe laski (a właściwie laskę:)), dzieki za wszystkie posty, nawet te które mnie troche zabolały, niektóre zdania są troche nieobiektywne bo tak naprawde to tylko ja wiem jak było w moim związku i nie można powiedzieć, że kazdy koleś którego zostawiła dziewczyna jest frajerem i ciotą. Sa po prostu dziewczyny, które się szybko angażują, wyszukują sobie facetów i tak szybko jak się zaangażowały tak szybko im przechodzi. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.

Myślę, że to co napiszę

Myślę, że to co napiszę podchodzi pod ten temat. Przed chwilą, przyjechała do domu córa. Ponieważ  koza ma 21 lat, podobno w miarę atrakcyjna jest, i na dodatek nie tak dawno rozstała się z chłopakiem, to temat sam wypłynął... Jako, że mam z nią dobre relacje, opowiada, co jej były za jazdy robi. Staram patrzeć się na to bez ojcowskiej perspektywy, i włos się jeży. Tak trochę gówniarstwem trąci, a najdziwniejsze to to, że mieszkali razem ponad rok. Po prostu córa ma swoje mieszkanie, a zamiast rozstać się jak dorośli, chłopak pokazuje kiepski styl. Szkoda, bo go lubię....Faktycznie, zdanie L. Millera - " nie jest ważnym, jak mężczyzna zaczyna, ważnym jak kończy", prawdy dużo zawiera....

mówił jedno i pieprzył a i

mówił jedno i pieprzył a i drugie spierdolił.

Dobry tekst choć faktem jest

Dobry tekst choć faktem jest że taki o"opierdol" był już na tej stronie parokrotnie umieszczany i na pewno to i tak nie zmieni zachowania części osób zalogowanych na tej stronie;)
Prawdę mówiąc odniosłem wrażenie że ten tekst może być i dla mnie skierowany... ostatnio znów popełniłem parę błędów i opierdol jak najbardziej mi się należy.
Pozdrawiam.

Witam... super artykuł, jak

Witam... super artykuł, jak chyba każdy, który przeczytałem na tej stronce. Byłem z laska prawie 3 lata, nie jestesmy juz pół roku, a przez 5 miesiecy zachowywalem sie jak Cipa Laughing out loud i sie nie wstydze tego Laughing out loud trudno było mineło, sam stwierdzilem ze zachowuje sie jak palant, frajer itp. Przez 5 miesiecy ją nachodzilem... Tragedia... Rodzice jej ja namawiali, mi mówili, że mam walczyc bo nie mogli się z tym pogodzić. A ja jak prawdziwa Cipa starałem sie... żałuje w chuj że wcześniej nie zrozumiałem, że nie warto. Naprawde schudłem 10 kilo, przestałem robić to co lubie, porażka. Sam sobie powiedziałem że dam jej spokój i kilka dni temu znalazłem tą stronke i tylko utwierdziła mnie w przekonaniu ze byłem Cipą!! ( piszę duża literą bo być Cipą to poważna sprawa) hahaha!! Co Cie nie zabije to Cie wzmocni... I naprawde mówie wam wszystkim, którzy po 2 dniach po roztaniu pisza głupoty, i chcą być Cipami tak jak ja - nie ma sensu!!!! Cierpliwość, opanowanie, spokój!! Nie możesz pokazać że  Ci zależy... i przedstawie wam to w moim przypadku, zajebisty jest naprawde Smile Miesiąc temu czekałem za nią pod domem, przyszła chhciałem pogadać, Ona że nie ma czasu, że jest późno a ja prosze pogadajmy a co ona mi powiedziła?? masz łzy w oczach nie chce Ci robić nadziei... a ja mówie chyba coś masz z głową, ja już nic nie chce tylko pogodzić sie chce a ona nie kłam Laughing out loud Cipa byłem i tyle do dzisiaj uważa, że pstryknie palcem i będzie mnie miała. Ale na każdym kroku mówi że jest scześliwa i juz mnie nie kocha i rozpowiada jaki to byłem wszystki na okolo i ze teraz sie o nia staram a ona mnie ma w dupie... ogólnie porażka. żałuje bo jest fajna dziewczyna Smile Może bym z nią już był jak bym wczesniej znalazł tą stronke Smile) ale człowiek uczy sie na błedach... Teraz już bedzię tylko lepiej Laughing out loud pozdro

"Ale na każdym kroku mówi że

"Ale na każdym kroku mówi że jest scześliwa i juz mnie nie kocha i rozpowiada jaki to byłem wszystki na okolo i ze teraz sie o nia staram a ona mnie ma w dupie... " (...) "żałuje bo jest fajna dziewczyna".
Sorry, stary, ale to nie jest fajna dziewczyna. Jak napisałeś, cierpliwość, opanowanie, spokój. Sam wiesz, co robić, teraz tylko wprowadź to w życie.

Portret użytkownika knokkelmann1

ja mialem podobny klimat z

ja mialem podobny klimat z zfrajerowaniem sie - kwiaty, kocham cie i zyc bez ciebie nie moge. opierdol mi sie nalezy. ale. ale panna rozstala sie ze mna w 95 procentach dlatego ze kazala jej to zrobic matka i nie mialem tu nic do gadania. ostro katolickie klimaty typu slub po 2 miesiacach itp to i wymieklem. ale moglem sobie oszczedzic tych bzdurnych wystawan przed domem. nie to nie - od tej zasady nie ma wyjatkow! pozd

Portret użytkownika zezercik

Artykuł fajny i prawdziwy ale

Artykuł fajny i prawdziwy ale jedynie w ok 60%. To co tu napisałeś, że kobieta, która odeszła zawsze (lub najczęściej) ma rację to zwykła nadinterpretacja faktów i mylenie wielu kwestii. To co napisałeś jest generalnie prawdziwe i słusze w dwóch przypadkach:

1. Kiedy staż związku jest mały (czyli moim zdaniem do ok 1.5-2 lat bycia razem)

2. Kiedy kobieta odchodzi nie mając nikogo na boku. Czyli odchodzi i jest jakiś czas sama. 

To są dwie kluczowe kwestie.

Zbytnie uogólnianie czyli wkładanie na siłę wszystkiego do jednego worka jest nieporozumieniem. Pewne schematy istnieją (Ty Bane właśnie nam ładnie opisałes jeden z nich) ale nie rozszerzaj go na inne przypadki gdzie twój schemat pasuje w niewielkim stopniu. 

Nie będe się tu w komentarzach rozpisywał alejak znajde czas sam może opiszę to wszystko jak to naprawdę wygląda oraz opisze swoją historię, która jest zupełnie inna niż większość tych co tu piszą np: "mam 18 lat byłem 8 mc z dziewczyną zostawiła mnie nie wiem co zrobić zakochałem się i nie mogę bez niej żyć"

Aby użytkownicy, którzy tu piszą i to czytają mieli naprawdę pożytek z tych wiadomości powinniśmy rozróżniać jak ja to nazywam sobie kategorie wagowe (jak w boksie).

co innego jest związek 8 miesięczny 18 latków w liceum, a co innego związek 5 letni dwudziestoparolatków. To jest bardzo ważne bo wkładanie wszystkich kategorii wagowych związków (a jest ich kilka) do jednego schamatu (worka) jest mylące.

Na koniec słowem komantarza do tego co napisałeś o tym, że gdyby ktoś nie był frajerem to kobieta nigdy by od niego nie odeszła, zawsze byłaby w niego wpatrzona jak w obrazek i wiele innych stwierdzeń .... to wszystko są łądnie brzmiące BANAŁY. 

Po pierwsze. Mówimy tu wszyscy o potrzebach kobiet, że trzeba je realizować bez frajerstwa (czyli bez nadskakiwania, męczenia, bez dawania wszystkiego od razu i na zawołanie, dawanie ale zawsze odrobinę za mało aby pozostało uczucie małego niedosytu itp - jest tego mnóstwo, za dużo by wymieniać). To wszystko jest prawda ale nie ma na świecie mężczyzny, którzy by spełniali wszystkie potrzeby kobiet. Pytanie dlaczego?? Odpowiedź jest prosta bo raz: kobiety często same nie wiedzą co tak naprawdę pragną, dwa: te potrzeby są często ze sobą sprzeczne, trzy: te potrzeby ewoluują i bardzo szybko zmieniają, cztery: większość ich potrzeb jest błędnie przez nie same interpretowana przez ramy nakładane przez innych (społeczeństwo, rodziców,grupy znajomych, koleżanki itp). Nie ma więc faceta, który by te potrzeby spełniał w 100% procentach, a nawet w 70%...

Teraz możemy sobie zadać pytanie: więc dlaczego odchodzą...?? ty bane mówisz: to nasza wina, nie byliśmy wystarczająco atrakcyjni, nie mieliśmy bogatej osobowości, bylismy nadskakującymi frajerami spełniającymi głupie zachcianki, przestaliśmy mieć ciekawą osobowość, przestaliśmy być tacy jak dawniej i tak dalej i tak dalej.... Jeżeli rozpadł się związek np: po 10 mc to faktycznie albo dwie osoby musiały wybitnie do siebie nie pasować albo facet zachowywał się jak frajer i robił te wszystkie błędy, które tak dobrze opisane są na tej stronie. Jeżeli natomiast związek trwał dużo dłużej to już wchodzimy w zupełnie inną bajkę...

Ale dlaczego one odchodzą?? BANE, dlaczego?? tacy źli i słabi jesteśmy, a ci inni faceci tacy wspaniali i męscy??

Oczywiście to jest pytanie retoryczne, na które teraz nie będe odpowiadał, może kiedyś to opisze. Tu dodam jeszcze, że psychologia społeczna empirycznie dowiodła, że istnieje 6 (stanów,zachowań), które zwiększają podatnośc na perswazje. Dwie z nich to ciekawość oraz niedostępność (aura niedostępności i i ekskluzywności) Umiejętność wywoływania i dawkowania tych dwóch stanów w drugiej osobie (kobiecie, kliencie, znajomym itp)  robią cuda. Jednak problem pojawia się wtedy gdy związek trwa dłużej niż trochę czyli ponad 2 lata, czasem ponad 3....

Może kiedyś dokończe te kwestie i napisze je gdzieś jasno i przejrzyście na blogu abyście sobie pewne rzeczy uzmysłowili.

P.S. Czytając BANE Twój cały artykuł odniosłem wrażenie, że jest on specyficznym rodzajem autoterapii, rodzajem samomotywacji, która ma sprawić aby jeszcze bardziej zmotywować siebie do zmian (bo to przecież głównie facetów wina więc trzeba się ostro wziąść za siebie)

Pozdrawiam. 

Portret użytkownika BANE

Cenię sobie i jestem

Cenię sobie i jestem wdzięczny za każdą konstruktywną krytykę.
Co do mnie - to odsyłam Cię do mojego pierwszego wpisu na blogu, gdzie szczegółowo opisuję moją historię. Jeżeli jakiś wpis miał mieć wymiar autoterapeutyczny to nie ten - a właśnie tamten - sprzed paru miesięcy - bo wtedy właśnie było mi to potrzebne. Nawet bardzo.
A teraz? Dobrze mi tu gdzie jestem. To co zrozumiałem dało mi więcej, niż mógłby mi dać jakikolwiek, podbudowany psychologią czy też psychiatrią, bełkot. Nie wiem co więcej mógłbym napisać w tej kwestii.

Co do reszty Twojego wywodu, to jakkolwiek jest on naprawdę interesujący, to się z nim - niemalże w całości - po prostu nie zgadzam. Przede wszystkim dlatego, że mam wrażenie, że - jak wielu zresztą - bardzo chciałbyś by ludzie - in gremio - kierowali się czymś więcej, niż te proste odruchy, które opisałem. Niestety, tak nie jest i - szczerze - to raczej Twój wywód nadinterpretowuje pewne proste zależności i prawidłowości i dobudowuje do nich zbędną ideologię. Jakkolwiek więc, pozwolę sobie zostać przy swoim zdaniu, raz jeszcze dziękuję za konstruktywną, interesującą krytykę tego co napisałem. Takiej nigdy dość.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

P.S. Do zmian na lepsze rzeczywiście motywuję się cały czas. Nigdy nie przestaję. Jeżeli Ty tego nie robisz to zachęcam Cię do tego. To naprawdę wzbogaca i pozwala wyrobić sobie inną perspektywę na bardzo wiele spraw.

Portret użytkownika zezercik

Może BANE mnie nie do końca

Może BANE mnie nie do końca nie zrozumiałeś bo ja w żadnym miejscu nie piszę o żadnych wyższych odruchach. 

Natomiast te proste odruchy, które opisałeś są prawdą ale przedstawioną zbyt zbyt ogólnie. Dlatego mało przydatną. Bo coś co jest zbyt ogólne jest też mało przydatne praktycznie. 

Może ktoś źle zrozumiał ale mój poprzedni wpis nie miał na celu podważenia głupoty facetów i tego jak my to tu nazywamy frajerstwem ale pokazanie,  że to nie jest do końca tak jak piszesz bo wbrew pozorom nie ma tutaj (jak piszesz wyżej) żadnych prostych prawidłowości i zależności. Bo prosta zależność to coś co możemy nazwać akcja = reakcja. Ja tu takiej nie widzę.

Z drugiej strony część moich zastrzeżeń co do artykułu ma raczej charakter metodologiczny. Jeżeli ktoś lubi ogólne stwierdzenia, pisanie na poziomie "x zawsze równa się y" to będzie zadowolony. Ja natomiast wolę jak ktoś trochę bardziej zagłębi się w temat i pokaże też drugą stronę medalu. Ale to tylko moja prytwatna opinia:-)

Pozdrawiam

Portret użytkownika BANE

"Natomiast te proste odruchy,

"Natomiast te proste odruchy, które opisałeś są prawdą ale przedstawioną zbyt ogólnie. Dlatego mało przydatną. Bo coś co jest zbyt ogólne
jest też mało przydatne praktycznie.
" - Tzn. jak jest według Ciebie? Im coś jest bardziej skomplikowane tym praktyczniejsze? To jest wewnętrzna sprzeczność. To co jest ogólne, jest najbardziej przydatne praktycznie, bo najłatwiejsze do zastosowania.
"Ja natomiast wolę jak ktoś trochę bardziej zagłębi się w temat i pokaże też drugą stronę medalu." - gdy skończyłem pisać ten wpis, uświadomiłem sobie, że jest i tak, w kurwę, długi. Patrząc na niego momentami sam myślę, że za długi. Prawda jest taka, że gdyby nie to, że trafił na stronę główną, mnóstwo osób by go sobie po prostu odpuściło, właśnie ze względu na tą długość. Skróty myślowe - w każdym tego rodzaju tekście - są siłą rzeczy nieuniknione. Co Ty byś chciał? Żebym zamieścił tu książkę, Stary? Może się kiedyś z Gracjanem, marso i paroma jeszcze innymi ziomkami skrzykniemy i jakąś napiszemy, ale póki co to - blog jest blogiem i ma swoje ograniczenia. Chcesz "drugą stronę medalu?" - Zapytaj się jakiejś kobiety. Ja jestem mężczyzną. Piszę o tym co widzę. O niczym innym.
"[...] wbrew pozorom nie ma tutaj (jak piszesz wyżej) żadnych prostych
prawidłowości i zależności. Bo prosta zależność to coś co możemy nazwać
akcja = reakcja. Ja tu takiej nie widzę.
" - to słabo się przyglądasz, albo masz samych wyjątkowych ludzi wokół siebie. Bo to co ja widzę, to właśnie to, że akcja zawsze = reakcja, a kwestią jest nie to, CZY reakcja nastąpi, ale to KIEDY - w jakiej perspektywie czasowej ona nastąpi. Innymi słowy: Kiedy zbierzesz owoce swojej akcji? Schemat jednak jest bardzo prosty i niezmienny.
Jak napisałem: pozwolę sobie zostać przy swoim zdaniu, ale poglądy zawsze miło jest powymieniać.

Raz jeszcze pozdrawiam.

Portret użytkownika zezercik

Nie chce się rozpisywać bo

Nie chce się rozpisywać bo dojdziemy do momentu, że komentujemy swoje pojedyncze zwroty, a to nic napewno ciekawego nie wniesie.

Coś co jest bardziej szczegółowe i konkretne nie musi być skomplikowane. Ale jest wtedy bardziej przydatne. Oczywiście popularne są stwierdzenia np: typu "odżywiaj się zdrowo" , "dbaj o swoje zdrowie" to są właśnie ogólniki, które łatwo dostrzec, łatwo spróbować je wdrożyć ale nie dają nic konkretnego ponad zwykłe zwrócenie uwagi na dany temat. To miałem na myśli mówiąc, że ogólne stwierdzenia nie są praktyczne.

Mówiąc o tym, aby zgłębić temat wcale nie chodziło mi o długość twojej wypowiedzi bo jest naprawdę imponująca i jak sam przyznałeś pewnie trochę za długa. Chodziło mi, że nie wszedłeś głębiej w temat tylko cały czas pisałeś na jednym poziomie "nie bądź frajerem, zachowuj się tak jak na początku znajomości, a kobieta nigdy od ciebie nie odejdzie, a jak odejdzie to dowód, że zaczełeś zachowywać się jak frajer". Na marginesie dodam, że te same zachowanie zależnie od tego ile związek trwa i na jakim jest etapie mogą być uznawane za tzw. frajerstwo albo nie... Tu nie ma prostych reguł i jasnych prawd objawionych.

A mówiąc o drugiej stronie medalu nie miałem na myśli zdania kobiet Smile tylko, aby przedstawić pewne zachowania/sytuacje/czynniki, które w pewnych warunkach sprawiają, że to co mówisz jest właśnie 100% prawdą (bo tak jest) i że są sytuacje, że to co piszesz jest w niewielkim stopniu prawdziwe. Nie ma rzeczy, która się zawsze sprawdza, która jest prawdą objawioną bez żadnych ograniczeń i w każdych sytuacjach się sprawdza. To tyle:-)

Pozdro.

Portret użytkownika BANE

zezercik! Zostawiam TOBIE

zezercik! Zostawiam TOBIE opisanie tego wszystkiego do czego odnosiłem się w moim tekście - masz blog, chętnie przeczytam Twój artykuł w przedmiotowej materii, napisz go w najlepiej pasującym Ci stylu - nie ogólnikowo, a dogłębnie, nie na jednym poziomie a na wielu, nie na jednej płaszczyźnie a wielopłaszczyznowo i nie w jednym aspekcie a wieloaspektowo i - co jasne - nie prosto - a na jak najwyższym poziomie złożoności.
Ja nie jestem alfą i omegą i chętnie czytam teksty lepsze od moich. Zawsze mogę się z nich czegoś nauczyć, choćby w kwestii, przywoływanej przez Ciebie, metodologii.
Po tym co tutaj, tak uczenie, wyłożyłeś, jestem niezwykle, niebywale wręcz ciekaw [i jak sądzę nie tylko ja] Twojego wpisu na blogu w tej kwestii.

Pozdrawiam.

No może masz racje, była

No może masz racje, była fajna bo teraz faktycznie przesadza... Ale nie wierze że sie tak zmieniła jakoś nie możliwe to jest... Prędzej na zlosc mi to robi... ale mniejsza o to jak sie uda to sie uda jak nie to nie... Tego czego sie nauczyłem juz mi nikt nie zabierze...

Zezercik bardzo ciekawe

Zezercik bardzo ciekawe spojrzenie na artykuł Bane, jednak pokładasz zbyt dużą wiarę w możliwości psychologii empirycznej- która co dziwne bazuje właśnie na schematach- a czym one są jak nie idealizacjami właśnie? Dlaczego rola frajerstwa, która podkreśla Bane wydaje mi się i wielu innym użytkownikom ważna- bo właśnie ona powoduje, że taki frajer postanawia coś w sobie zmienić, ulepszyć się a niekiedy zbudować nowego siebie. Potrzeby kobiet, relacje, wreszcie rozstania- masz prostą odpowiedź w cytacie, który powtórzę:
A. Schopenhauer ,, ,Człowiek tylko z samym sobą jest w zupełnej harmonii”- no i brama przed dysertacjami Freudów, Jungów, i innych Frommów się zamyka.
Zgadzam się z podziałem na kategorie wagowe, jednak lepiej, żeby zawodnik został zahartowany zawczasu – poznał nawet więcej aniżeli jest to wymagane do jego przypadku- to mu w niczym nie zaszkodzi a wprost przeciwnie pozwoli- (jeśli zrozumie przesłanie rzecz jasna)- uniknąć wielu niepotrzebnych kolein.
Pozdrawiam i nie ukrywam, że jestem niebywale ciekaw twojego unikalnego przypadku.