mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czy jest zaangażowany?

14 posts / 0 new
Ostatni
zagubiona
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 25
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2018-11-26
Punkty pomocy: 0
Czy jest zaangażowany?

Witam!

Postanowiłam opisać swój problem ludziom zainteresowanym i doświadczonym w tematyce relacji damsko-męskich, gdyż sama nie radzę sobie z pewnymi problemami, które pojawiły się w moim niespełna 2-letnim związku. Ja 25, on 24 lata.

Mieliśmy trudny początek. On wyszedł z krótkiego, ale burzliwego związku, ja sama od dwóch lat, gotowa na poważną relację. Zakochałam się szybciej, on potrzebował zastanowienia czy nie jestem tylko ,,pocieszeniem''. Oczywiście nie powiedział mi o tym wprost, ale było to dla nas jasne. Zdecydowaliśmy się rozwijać znajomość, teraz mieszkamy razem w innym mieście i rozmawiamy o wspólnym wyjeździe za granicę, bo oboje chcemy zmienić otoczenie i pracę. Zapisaliśmy się na język obcy, myślimy o tym na poważnie.

Żyjemy poprawnie, z dnia na dzień, mamy sporo wspólnych zajęć, jednak martwi mnie jego brak zaangażowania. On jest osobą bardzo zorganizowaną, ma ustalony plan dnia i mam wrażenie, że nie ma po prostu w nim miejsca dla mnie. Rano nauka angielskiego, praca, siłownia, obiad, zajęcia dodatkowe, sen. Okej, nic do tego nie mam, sama jestem zabiegana, nie w tym rzecz. Ja jestem osobą, która potrzebuje bliskości i czułości, a przy nim mogę o tym tylko pomarzyć. Nie ma miejsca na buziaka na dzień dobry, mogę zapomnieć też o komplemencie czy porannym przytulaniu itp. Byle wstać szybciej i uciec do swoich spraw. Próbowałam z nim o tym rozmawiać. Mówię - nie masz dla mnie czasu, okazujesz brak zainteresowania, na naukę masz czas a gdzie ja? Efekt? On mówi, że go ograniczam i czepiam się jego nawyków! Przecież nie proszę go o zmianę planu dnia, ale o okazywanie drobnych gestów, które pozwolą mi się czuć dobrze i skupić na innych sprawach.

Ciężko mi to przyznać, ale nie dba o mnie ani o związek. Przykładów jest wiele. Nie stara się polepszyć mi humoru, nigdy mnie nigdzie nie zabiera. Ma zasady, że kobiecie nigdy nie wręczy kwiatka, nie ma w jego słowniku hasła ,,romantyczna kolacja'', ani nie widzi sensu przyjście po kobietę po pracy. Nie dba o te wszystkie pierdoły, które kobiety kochają. Ja nie dla tych pierdół z nim jestem, ale nie ukrywam, że byłoby mi miło gdyby czasami zrobił coś tylko dla mnie.

Doszło do tego, że jego potrzeby są najważniejsze. Przykład? Zaprosiłam go na wesele siostry ciotecznej, które zaplanowane jest na noc sylwestrową. Dodatkowo mam wtedy urodziny. On od początku marudził, mówił wprost, że nie chce iść, nie lubi wesel, nie zależy mu i najlepiej jakbym poszła z kimś innym. Odwołałam imprezę, bo chciałam zachować resztkę honoru i nie chciałam ciągnąć go tam na siłę. Wracam do domu na święta, sylwestra najprawdopodobniej spędzimy oddzielnie, bo on nie zaproponował mi żadnej alternatywy. Dla niego to nic, a ja czuję się okropnie, w końcu mój facet nie chce mi towarzyszyć na imprezie rodzinnej, dodatkowo w dniu mojego święta mam być bez niego.

Czuję narastającą frustrację, ponieważ mam wrażenie, że moje uczucie jest jednostronne. On nie potrafi się zbliżyć, okazać emocji, ani powiedzieć niczego, co da mi psychiczną stabilizację i pozwoli czuć się pewnie co do niego. Nie mówię o planowaniu ślubu, ale widzę problem, że po prawie 2 latach nie usłyszałam, że mnie kocha. Nie szuka bliskości. Unika przytulania, unika też sexu, chociaż nie ma problemów z erekcją. Zastanawiam się gdzie leży problem. Na początku nasz sex był świetny, mówił mi o tym wiele razy, zresztą sama to wiedziałam. Twierdzi, że nadal jestem dla niego atrakcyjna i sam nie wie jaka jest przyczyna problemu. Zaciągnęłam go nawet do sex shopu, gotowa na eksperymenty. On początkowo wydawał się nawet zadowolony, ale ostatecznie nie chciał niczego spróbować i tak sobie żyjemy kochając się 5 razy w miesiącu, prawie wszystkie inicjowane przeze mnie.

Staram się z nim rozmawiać o wszystkim, na bieżąco tłumaczyć co czuję i jak odbieram jego zachowania. Mam wrażenie, że tylko ja mam coś do powiedzenia. On uważa, że go naciskam, że nie ma ochoty mi mówić pewnych rzeczy, ale to nie znaczy, że ich nie czuje. Mówi, że jesteśmy na innych etapach związku, ja już widzę nas razem w przyszłości, a on mnie dopiero poznaje i nie wie co będzie za rok. Mimo tego chce kontynuować związek i ,,może się zmienić''.

Jak interpretować jego zachowanie? Czy za bardzo naciskam? Co zrobić żeby to ratować? Kocham go i nie chcę go zostawiać.

huka
Portret użytkownika huka
Włączona
Wtajemniczony
Wiek: 32
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-02-07
Punkty pomocy: 235

Kochasz go. Pytanie czy on Ciebie też. Na moje oko, nie ma sensu męczyć się w związku, który nie daje satysfakcji z egoistą, który nie chce zaspokajać potrzeb partnerki. Ani emocjonalnych, ani seksualnych. Ten związek skończy się zdradą. Ile czasu wytrzymasz bez ognistego seksu? Chcesz tak całe życie marnować? Jest wielu facetów, a Ty z przyzwyczajenia, chcesz się męczyć z takim, który nic od siebie nie daje? Tak nie zachowuje się facet kochający kobietę. Jest z Tobą z wygody.

Kyszkysz
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-03
Punkty pomocy: 6

U mnie zwykle, jesli wystepowaly podobne okolicznosci, to te zwiazki wkrotce sie rozpadaly.

Nie ma schematow, kazdy czlowiek jest inny. Nie mnie jednak, mi to wyglada na to, ze on jest po prostu Toba znudzony, nadskakujesz mu, pokazujesz jak bardzo Ci zalezy, starasz sie za wszelka cene skupic chociaz odrobine jego uwagi na sobie, a on przez to albo czuje sie osaczony, albo, ze ma Cie w garsci i moze sobie robic co mu sie tylko podoba, a Ty i tak bedziesz obok.

Wiem, ze nie jest Ci latwo, bo Ci zalezy, ale moim zdaniem musisz ostudzic sama siebie. Odsunac sie od niego i zajac sie swoimi sprawami. Rozmowa w zwiazku jest bardzo wazna, ale na pewnym etapie zobojetnienia Twoje slowa przelatuja mu przez uszy jak przez sito. Przestan go adorowac, skupiac uwage na nim, nadskakiwac, pieskowac, sluzyc, blagac o uwage. Zajmij sie soba, odsun sie, ozieb ten zwiazek.

Jezeli po jakims czasie nie zauwazysz, zadnych zmian w jego zachowaniu, ze nadal nie probuje wychodzic z zadna inicjatywa, o nic nie pyta, o nic sie nie stara, wszystko mu obojetne poza jego wlasnym zyciem, to znaczy, ze traktuje Cie jak obiekt przejsciowy, bo jego zainteresowanie juz zgaslo, albo juz nawet ma kogos na boku.

Underground
Portret użytkownika Underground
Nieobecny
Wiek: słuszny i zobowiązujący
Miejscowość: Pd

Dołączył: 2012-05-30
Punkty pomocy: 633

Jeżeli Twój facet proponuje Ci, żebyś poszła na wesele kuzynki, które wypada w Twoje urodziny, z kimkolwiek innym, to wiedz, że coś się dzieje.

O, jeszcze do tego przez 2 lata nie powiedział, że Cię kocha, nie lubi Cię przytulać i nie lubi seksu?

Czy on w ogóle wie, że jesteście w związku? Chyba nie, skoro dla niego to nadal etap poznawania się...

Co Ty właściwie masz z tej relacji?

zagubiona
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 25
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2018-11-26
Punkty pomocy: 0

Problem w tym, że on te wszystkie sytuacje odbija, na wszystko ma odpowiedź. Mówi, że przecież mu zależy, a gdy tłumaczę czego mi brakuje, odbija piłkę: wesele - on tego nie lubi i nie chce mu się iść; wątpliwości z mojej strony, że brak mu jakiejkolwiek zazdrości - on taki po prostu jest; brak okazywania uczuć - taka jego natura, nie powinnam go naciskać.
A ja staram się wierzyć w to co mówi, ale to oczywiste, że teraz, gdy to się tak namnożyło, czuję, że coś tu jest nie tak.
Problemy z sexem w ogóle olał, zostawił bez rozwiązania. To ja go namawiałam na spróbowanie czegoś nowego, non stop kupowałam nową bieliznę, pończochy itp. Gdy on pewnego dnia w ogóle na mnie nie spojrzał (a miałam na sobie koronkową piżamkę) coś we mnie pękło i dałam sobie spokój. Sex nie jest w końcu najważniejszy.
Z drugiej strony, skoro jest mną znudzony to po co to ciągnie? Jest atrakcyjny, wykształcony, nie miałby problemów ze znalezieniem kogoś innego. Wie o tym, że ja też na pewno sobie poradzę, więc nie ma mowy o byciu z litości. Dodatkowo mamy w kwietniu wyjechać na stałe za granicę, po co on mnie na to namawia?
Dodam jeszcze, że to jego pierwszy tak długi związek, ja jestem w tej kwestii bardziej doświadczona, może ja po prostu za dużo od niego wymagam, a jemu potrzeba jeszcze czasu na zrozumienie czy coś czuje?

Kimasxi
Nieobecny
bi-curious woman
Płeć: kobieta
Wiek: 27
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-10-14
Punkty pomocy: 183

2 lata na zrozumienie czy coś czuje? No co ty…
Musi poczuć, że Cię traci - zobacz sobie co to push & pull oraz chłodnik i potem

Opcja 1) zacznij się częściej stroić i wychodzić gdzieś wieczorem, zapisz się na jakieś zajęcia na siłowni albo kurs tańca - cel: wywołać zazdrość/niepokój, że znalazłaś sobie kogoś innego lub szykujesz się do tego. Jak będziesz wracać z kursu tańca/siłowni opowiadaj z podziwem o jakichś gostkach tam.

Opcja 2) Spakuj manatki i rzuć - wtedy zobaczysz jak się zachowa, może mu nagle zacząć zależeć i nabierze do Ciebie szacunku (bo teraz na dobrą sprawę ma Cię w dupie i możliwe, że nie macie seksu bo zaspokaja go gdzie indziej / ew. jest uzależniony od pornoli)

Opcja, że jesteście niekompatybilni i faktycznie tak po prostu ma też jest możliwa. Wtedy też powinnaś rzucić, bo się nie zmieni, może co najwyżej przez chwilę poudawać, ale udawanie jest na dłuższą metę zbyt męczące.

"There is no glory in being well-adjusted in a maladjusted society" — RSD Tyler

zagubiona
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 25
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2018-11-26
Punkty pomocy: 0

No to pozostaje mi opcja nr 2, ewentualnie strojenie się i wyjścia ze znajomymi, chociaż to pewnie niewiele zmieni, bo już teraz chodzę na siłownię 3x w tygodniu + 1x pole dance, a gdy opowiadam mu jak zaczepi mnie jakiś facet na przykładowej ulicy to efektu brak, słucha z zainteresowaniem i tyle. Bez komentarzy, albo rzuci : szanuję typa, niewielu się zdobywa żeby zagadać. W sumie albo ma wysokie poczucie własnej wartości albo ma mnie wysoce gdzieś, a mówi, że mi ufa i wie że nic nie zrobię na boku.

Kyszkysz
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-03
Punkty pomocy: 6

Dziewczyno, rozumiem, ze jestes zakochana i zyjesz w iluzji wykreowanej przez wlasny umysl.
Postaraj sie na to spojrzec z boku... Zyjecie razem, ale tak naprawde osobno... Nie zaspokajacie swoich potrzeb na zadnej plaszczyznie, a juz na pewno nie Twoich. On zyje nastawieniem na Ja,Ja,Ja. Wiec zyj sobie dalej obok niego, az kopnie Cie w dupe.

Jest z Toba bo nie ma jaj sie przyznac, ze sie wypalil, ze to nie to, ze to nie tamto, ze rucha inna.

Myslisz, ze nagle wszystko sie odmieni jak za machnieciem czarodziejskiej rozdzki? Zastanow sie, czy chcesz aby Twoje zycie tak wygladalo az do grobowej deski?

Przestan walczyc o niego, zawalcz o siebie.
Milosc to nie ciagla walka z wiatrakami, wykonczysz sie psychicznie.

Idealizujesz go i tyle. Do czasu, az po 2 kolejnych latach wyjdzie, ze posuwa sobie jakas panne na boku.

Jezeli czujesz, ze nie ma troski, uczucia, adoracji, poczucia bezpieczenstwa czy czegokolwiek by tam Ci nie brakowalo w tej relacji, to prawdopodobnie ich tam po prostu nie ma!

On doceni to co mu dawalas, oferowalas i co dla niego robilas dopiero jak Cie straci.

Mloda jestes, zycie przed Toba.

vanarmin
Portret użytkownika vanarmin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2011-11-20
Punkty pomocy: 505

Ty w nim zabujana, on jak widać nie koniecznie. Nie rozumiem typa. Zaniedbywanie sfery seksualnej w związku nie wróży nigdy nic dobrego. W końcu prowadzi do frustracji.
Najlepiej z nim porozmawiaj i powiedz wprost co Ci leży na sercu. Może najwyższa pora mu się postawić?

"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"

karol8990
Portret użytkownika karol8990
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-09-22
Punkty pomocy: 221

Jesteś chyba idealnym uosobieniem tezy że "Najlepsze kobiety marnują się z debilami"

Pamiętaj szacunek do samej siebie przede wszystkim.

Na moje gościu ucieka i nie chce ale nie ma jaj żeby Ci to powiedzieć wprost.

huna
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: bielsko-biała

Dołączył: 2017-09-14
Punkty pomocy: 255

To nie jego zachowanie jest problemem, nie on. To w Tobie tkwi problem. Masz to na co godzisz się, masz to co chcesz. Nie chcesz tak to zmień to. To jest naprawdę takie proste.

Stormbringer
Nieobecny
Wiek: ...
Miejscowość: Brak danych

Dołączył: 2011-11-29
Punkty pomocy: 114

Po pierwsze nie jestes jego ostatnim przystankiem.

Po drugie to nie Ty go finalnie zostawisz ale on Ciebie(mentalnie zrobił to juz dawno), jednak tutaj kłania sie kobieca logika, po całym tym przydlugawym wywodzie o tym jak go kochasz piszesz:
"Kocham go i nie chcę go zostawiać". Co za paradoks, tak go mocno kochasz, ze az wspomnialas o zostawieniu. Nie ma co jestes niezalezna i silna, brawo.

Uwielbiam u kobiet ta jedna ceche, zawsze jak facet spusci was w kanał mowicie badz piszecie : "zostawiłam go badz to było wspólna decyzja albo ten zwiazek nie miał przyszłosci nie było sensu tego ciagnac".
Zawsze wam trudno przyznac sie do tego, ze ktos was kopnal w cztery litery i zostawił jak stary kalosz przy drodze.

To tez nauczka dla młodszych uzytkowników tego forum 18-24 lata. Chłopaki nigdy takich bajek nie łykajcie, zdarza sie rownie czesto tak, ze facet zostawił kobiete a mimo to usłyszycie historie o tym jak to ona go zostawiła. Podobnie usłyszycie historie jak to go nie kochała i nic nie znaczył. Jest to typowe racjonalizowanie wydarzen przeszłych w sposób absolutnie typowy dla kobiet. Usłyszycie te bajki na potrzeby budowania zwiazkow z wami. Kobiety maja ta zasadnicza przewage, ze idealnie odnajduja sie na płaszczyznie emocjonalnej i potrafia manipulowac(najbardziej znienawidzone słowo przez kobiety)- osławione odwracanie kota ogonem.

Pozdrawiam

Stormbringer

zagubiona
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 25
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2018-11-26
Punkty pomocy: 0

Witam,

rzeczywiście post jest dość długi, ale chciałam dobrze przedstawić moją sytuację, inaczej pisanie tutaj byłoby bezcelowe.

Wymieniłam wiele przykładów i sytuacja wydaje się być beznadziejna, ale ja jednak wierzę, że z tego wyjdziemy i jesteśmy w stanie to naprawić. W przeszłości nam się układało, chcę zrozumieć z czego wynika zmiana, każdy jest przecież inny i nie musi to znaczyć, że on już spisał związek na straty.

Przykro mi, że w Twoich oczach jestem bezsilna i nie kieruję się logiką, ale nie potrafię tak po prostu wyrzucić go do kosza i odejść, bez wcześniejszego zrozumienia powodów jego zachowania.

Rocco
Portret użytkownika Rocco
Nieobecny
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2015-05-28
Punkty pomocy: 74

Twoje "pretensje" do partnera są chuja warte. Facet ma plan na siebie, a Ty próbujesz zakłamać rzeczywistość i go ograniczasz, czepiasz się wszystkiego. Sex jest taki sobie? A co takiego zrobiłaś, żeby to się zmieniło? Kupiłaś nowa piżamkę? Nie rozśmieszaj mnie!

Moja rada: przestań w końcu na niego najeżdżać, doceń go, pokaż się z najlepszej strony, zrób mu zajebisty obiad, kolację, przebierz się za dziwkę, zrób mocny makijaż i powiedz mu, że może zrobić, co tylko zechce.