mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dokąd to zmierza?

2 posts / 0 new
Ostatni
Merton
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Poznan

Dołączył: 2017-03-13
Punkty pomocy: 0
Dokąd to zmierza?

Witam,

Jakiś czas temu dość często przeglądałem to forum, jednak z czasem coraz rzadziej aż zaprzestałem całkowicie. Niestety w ostatnim czasie jestem trochę zdezorientowany, stąd mam nadzieję, że znajdę tu pomoc. Historia jest dość długa, ale postaram się ją przedstawić jak najbardziej przejrzyście.

Październik/Listopad

Zacząłem razem z moim najlepszym kumplem (na potrzeby historii na imię mu Arek) studia na II stopniu. Na nową uczelnie przyszliśmy z zewnątrz, więc pierwszego dnia nikogo nie znaliśmy. Zgadaliśmy się z takimi trzema dziewczynami (Asia-główna bohaterka, Ola, Hania) po jednym z wykładów, że one też są z zewnątrz, jak się okazało, będziemy w jednej grupie na ćwiczeniach. Odrazu poszliśmy na piwo się trochę poznać. Okazały się całkiem sympatyczne i utworzyła się taka nasza paczka, ja z kumplem i one. Zaczęły się jakieś wyjścia na piwo, wspólne obiady w okienko. Jednym słowem spędzaliśmy w piątkę sporo czasu. Tak się stało, że Asia wpadła w oko Arkowi. Starał się z nią umówić lecz ta go zbywała. Pewnego razu poszliśmy wszyscy razem na imprezę i Arek przesadził z alkoholem i zaczął dobierać się do Asi, co jej się nie spodobało i na jakiś czas nabrała do mnie i Arka dystansu, ale przeszło jej po jakichś dwóch tygodniach, powiedziała przy tym, że ostatni raz poszła z nami na jakąś imprezę. Arek się oczywiście jeszcze bardziej nakręcił po tym na nią, bo jak stwierdził: "jeszcze mu się nie zdarzyło, żeby laska nie chciała się z nim umówić nawet do kina". W tym okresie moje relacje z Asia były czysto koleżeńskie i nawet nie starałem się ich jakoś zacieśniać. (Po czasie dowiedziałem się od niej, że myślała, że jej nie lubiłem wtedy)

Grudzień

Arek nakręcał się na nią coraz bardziej, mimo, że nawet nie dawała mu żadnych sygnałów, że coś z tego może być. Jakoś na początku miesiąca złapaliśmy z Asią trochę lepszy kontakt. Starała się podpytać o co chodzi Arkowi i żebym zasugerował mu, że nic z tego nie będzie. Starałem się odpowiadać dyplomatycznie, bo nie chciałem kumplowi psuć sprawy. Od tego czasu rozmawialiśmy ze sobą coraz częściej. W połowie miesiąca wypadły urodziny Hani, na które zaprosiła nas wszystkich czyli mnie, Asie, Ole i Arka. Przed imprezą rozmawiałem z Arkiem, żeby przystopował trochę, żeby nie zrazić do siebie jeszcze bardziej Asi, bo widziałem, że chłopak już się porządnie zauroczył... On stwierdził, że spoko, że się postara ale zaznaczył, że zauważył mój lepszy kontakt z Asią i żebym ja mu czasami nie wszedł w paradę. Podczas imprezy starałem się by Arek jak najwięcej czasu spędził z Asią (bo sprawa wyglądała tak, że Hania te urodziny robiła dla swoich znajomych z akademika a nas zaprosiła tak mimochodem, więc nikogo tam nie znaliśmy za bardzo i bawiliśmy się we własnym gronie). Okazja się nadarzyła dość szybko bo Ola stwierdziła, że musi rano wstać do pracy i zwinęła się wcześniej, to powiedziałem, że ją odprowadzę, żeby nie włóczyła się sama po mieście a tym samym dając czas Arkowi na podbicie do Asi. Gdy odprowadzałem Ole to Asia dzwoniła do mnie ale nie słyszałem tego i napisała sms z zapytaniem czy wracam na imprezę. Gdy wróciłem to zobaczyłem Asie siedzącą przy stoliku i Arka bawiącego się z jakąś inną dziewczyną, to niewiele myśląc wziąłem Asie w obroty i bawiliśmy się do samego końca. Arek oczywiście przesadził trochę z alkoholem, co jest dość istotne. Zapytał Asi czy odprowadzić ją do domu a ona zmierzyła go tylko wzrokiem i stwierdziła, że lepiej nie i zwróciła się do mnie czy ją odprowadzić. Zostałem postawiony w tej sytuacji między młotem a kowadłem, bo nie chciałem puścić jej samej do domu w nocy przez miasto a z drugiej strony czułem na sobie złowrogi wzrok Arka. Ostatecznie powiedziałem, że ją odprowadzę i od tego momentu zacząłem dostawać smsy od Arka że jestem chuj a nie przyjaciel itp. to jak uszliśmy kilkanaście metrów to powiedziałem jej, że może jednak po niego pójdę i odprowadzimy ją razem. Na to ona stwierdziła, że w takim razie to ona już wraca sama jak nie możemy się zdecydować i poszła wkurzona sama. Ja wróciłem do Arka, ten mnie jeszcze chwile zwyzywał, że po co się wpierdalam itp. pojechał do niej pod dom i czekał ale jak przyszła do go olała i nawet nie chciała z nim gadać. Po tym incydencie miała na mnie i Arka strasznego focha (nie ma się co zresztą dziwić). Arek rano jak tylko wytrzeźwiał zadzwonił do mnie z przeprosinami i pytał co się właściwie stało, bo twierdził, że niewiele pamięta. Ostatecznie z ciężkim sercem odpuścił sobie Asie, jednak czuję, że cały czas o niej trochę myśli.

Styczeń

Biorąc pod uwagę, że w styczniu mieliśmy trochę nauki i ponadto biorąc pod uwagę wypadki grudniowe nasze relacje z dziewczynami trochę osłabły. Zdarzało się jakieś wyjście na piwo czy coś ale tylko we wspólnym gronie i to na jedno i szliśmy do domu. Jednak z Asią zaczęliśmy się lepiej dogadywać, rozmawialiśmy ze sobą coraz więcej, coraz lepiej się poznawaliśmy, jednak nie dążyłem do tego by spotkać się z nią gdzieś sam na sam bo w pamięci tkwił mi obraz Arka z urodzin u Hani. W czasie jednej z tych rozmów powiedziała mi, że w gronie jej znajomych z poprzednich studiów jest jeden chłopak, który bardzo jej się podoba jednak jest zajęty i ona nic z tym poradzić nie może. Zwierzyła mi się również ze swoich problemów m. in. z tego, że chodzi do psychologa bo czuje, że ma jakieś zaburzenia. Trochę ją wspierałem na duchu w tej sytuacji. Z czasem coraz rzadziej wspominała o tym kolesiu.

Luty

Początek miesiąca to sesja. 2 tygodnie egzaminów, z których razem z Asią wyszliśmy bez poprawek a reszta naszej paczki męczyła się z poprawkami. W między czasie rzucony został temat, żeby iść całą piątka do kina się trochę rozerwać. Ostatecznie wtedy poszedłem tylko ja, Asia i Hania. Po filmie poszliśmy jeszcze na piwo i Asia zaproponowała, żeby jechać gdzieś na kilka dni całą ekipą. Okazało się, że wszyscy są czymś zajęci i czas mam tylko ja i Asia i temat jakoś upadł. Ale w ostatnim tygodniu naszych ferii Asia odezwała się do mnie z pytaniem gdzie jedziemy, bo skoro inni nie mogą to może sami gdzieś pojedziemy. Przegadaliśmy przez telefon na ten temat całą noc i stało się tak, że jak zadzwoniła do mnie z tym pomysłem o 23 to o 4 rano już mieliśmy zarezerwowany pokój. Z tym, że początkowo ona chciała ukryć ten fakt przed naszą paczką bo bała się, że będą o nas gadać jak o parze... Ostatecznie powiedzieliśmy im, że jedziemy na jeden dzień, co było nie do końca prawdą. Pojechaliśmy na 2 dni do miasta na południu Polski. Fajne, wesołe dwa dni tylko we dwoje. Dużo czasu na rozmowy, jednak wszystko w miarę koleżeńsko się odbywało. Wieczorem wypiliśmy w pokoju wino i poszliśmy jeszcze na spacer po oświetlonym mieście. We wtorek po naszym wyjeździe gadaliśmy chwilę i w rozmowie wyszło tak, że mam następnego dnia przyjechać do niej. Pogadaliśmy trochę o wyjeździe, o bieżących sprawach itp. Kolejnego dnia na zajęciach stwierdziliśmy wszyscy w piątkę, że trzeba się przejść na posesyjną imprezę. Before zrobiliśmy u Asi, było całkiem spoko, wszyscy popili i w świetnych humorach poszliśmy do klubu. Po wejściu do klubu Asia zorientowała się, że nie ma karty kredytowej i trochę spanikowała, uspokajałem ją, że pewnie zostawiła w mieszkaniu i jak chcę to pójdziemy sprawdzić, czy tam jest. No i poszliśmy we dwójkę. Jak tylko wyszliśmy z klubu to mi się rozkleiła, że ona sobie nie radzi w życiu, opowiadała mi o swoich problemach w rodzinie i co jakiś czas powtarzała, że ona się nie nadaje na dziewczynę do związku. Jak weszliśmy do mieszkania to karta się tam znalazła ale ja już nie wychodziłem. Zostałem bo ona płakała cały czas płakała, przytuliłem ją i położyliśmy się razem, zaczęły się jakieś delikatne pocałunki, wzajemne błądzenie rękami w różnych okolicach, przy tym jednak mówiła "że ona się spodziewała, że tak się skończy po naszych rozmowach i po tym ile czasu razem spędziliśmy" jednak wspominała też, że to nic nie znaczy. Seksu jednak nie było, nie chciałem wyjść na takiego, który wykorzysta okazję, że jest pijana (i to nawet bardzo pijana). Rano wróciłem do siebie i popołudniu jak się obudziła to napisała, że przeprasza za wczoraj, że to się nie powinno tak skończyć, że jesteśmy przecież tylko znajomymi,że boi się mi teraz spojrzeć w oczy, że było to tylko działanie alkoholu i nic więcej, i że wyraża nadzieję, że ja też tak do tego podejdę. Powiedziałem tylko, że nie ma się czym przejmować, że wszystko jest w porządku. Chociaż nie było, od tamtego czasu zacząłem dopuszczać do siebie myśl, że jednak spróbuję z tej znajomości wycisnąć coś więcej.

Marzec

W bieżącym miesiącu rozmawiamy ze sobą jeszcze coraz częściej, ona czasami podpytuje kiedy powtórka tamtej nocy, by za chwile dodać, że to tylko żarty. Na początku miesiąca byliśmy razem na meczu, bo wspominała mi, że chciałaby się przejść i zobaczyć jakie to są emocje, a że szedłem z bratem i Arkiem to powiedziałem jej, że ma iść z nami w takim razie. Po była bardzo zachwycona a po rozmowach z Hanią wiem, że ona się nie może doczekać kiedy znowu pójdzie na jakiś mecz. W zeszłym tygodniu w poniedziałek zapytałem ją, co robi w środę wieczorem, odpowiedziała mi "a co? chcesz mnie zabrać na randkę?" powiedziałem, że może tak, może nie, że chcę iść z nią do kina. Ona powiedziała, że ona nie chce, żeby to wyglądało jak randka i że pójdzie jak wszyscy pójdziemy całą piątką. Napisałem na naszej wspólnej konwersacji, czy ktoś idzie do kina w środę ale odzew byl zerowy i pomysł upadł. W środę po południu dostałem od niej wiadomość z pytaniem co robimy z tym kinem, ja powiedziałem, że idę a ona zapytała co z nią, to tylko powiedziałem, że ma być gotowa na 19 bo po nią podjadę, po filmie powiedziała, że przydałby się jakiś spacer teraz. Wykorzystując to, że ona nie do końca zna miasto, zabrałem ją na spacer po największym parku w mieście a ona się zorientowała dopiero jak zaparkowałem auto i powiedziałem, że wysiadamy. Była trochę w szoku i stwierdziła, że nie spodziewała się, że tak zrobię. Ponad 2h spacerowaliśmy tam sami. Jednak, gdy próbowałem chwycić ją za rękę to mi uciekała ze swoją... W piątek była umówiona na wyjście ze swoimi znajomymi i nie była do końca pewna czy iść czy nie ale poszła ostatecznie bo koleżanka napisała jej, że ten koleś o którym mi kiedyś wspominała tam będzie. Napisałem jej tylko, żeby była grzeczna i się dobrze bawiła, koło północy pisała mi, że coraz trudniej jest jej być grzeczną i żebym trzymał kciuki, nie wiem czy robiła to świadomie by wzbudzić we mnie zazdrość czy nie ale się jej udało... Rano opowiadała mi o tej imprezie conieco i powiedziała, że spędziła z nim cały wieczór... znowu poczułem zazdrość...

Nie mam pojęcia dokąd zmierza nasza relacja. Może wpadłem we friendzone i nawet tego nie zauważam. Najpierw nie chce się umowić a potem sama dopytuje co robimy... teraz jesteśmy umówieni na jutro u niej, nie chce sobie robić zbytniej nadziei, dlatego proszę Was o zdanie, wpadłem już w ramę przyjaciela czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla mnie? Wiem, że może jednak troche chaotycznie to opisałem, więc jak będą jakieś wątpliwości to uściślę tę wątki.

Zlooty
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Małkinia

Dołączył: 2012-10-14
Punkty pomocy: 637

Jesteś jak ciepłe kluchy, brak w Tobie stanowczości. Ona o wszystkim decyduję i kieruję w tym "związku". Jesteś we frindzone, Ty z nią chodzisz na randki a kto inny całuję jej cipkę. Asia ma w Tobie bezpieczną furtkę, która zawsze jest otwarta i pod ręką. Pobawi się, poszaleje, wpadnie w ślinę z Tobą, poderwie kilku kolesi a jak się nic nie trafi zawsze może wrócić do Ciebie. Jest masa tematów na stronie jak z tego wybrnąć ale schemat jest prosty.
Asia łamie serce Tobie przez co pracujesz nad sobą i stajesz się bad boyem, podrywasz inne panny, jakieś przelotne związki i seksy czasami wzdychasz po nocy do Asi aż poznajesz Kasię, która Cię zauroczy i będziecie szczęśliwi w związku.
Ty i Asia żyjecie długo i szczęśliwie ale nie razem.

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.