mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak zakończyć to z klasą.

24 posts / 0 new
Ostatni
SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0
Jak zakończyć to z klasą.

Trudno jest odnaleźć słowa, które byłyby w stanie opisać co czuję kiedy tworzę ten post. Pomimo nieustannego uśmiechu i młodzieńczej energii oraz beztroskiej, chłopięcej aury - od wewnątrz czuje się jak sucha kora, popękana i krucha. Jestem zmęczony i przybity ale to nic w morzu okrutnych emocji, które czasem świadomie, a czasem nie, funduję swojej kobiecie.
Jesteśmy parą od pięciu lat, a od czterech mieszkamy razem. Na początku były amory i wielka satysfakcja, przymykanie oczu na wzajemne wady, a przede wszystkim związek stał się całym naszym życiem. Młodzi i naiwni, zrezygnowaliśmy dla siebie ze wszystkiego. Zamieszkaliśmy razem, bo chciałem ją wesprzeć w sprawach osobistych, a poza tym mieć dla siebie na co dzień. Cóż, byliśmy wtedy młodzi i bardzo zakochani ale nawet rutyna, która prędko nas dopadła, nie zniszczyła związku. Wręcz przeciwnie, stałem się dla niej całym światem. Nie zawsze było kolorowo, od początku kulały sprawy łóżkowe. Wytrzymywałem dla niej, nie interesowały mnie inne kobiety choć było mi coraz ciężej. W pewnym momencie przeszła mnie myśl, że dłużej nie wytrzymam, że pewnie to nie przetrwa. Lecz trwało i z czasem ulegało poprawie. Potem rutyna zniszczyła wszystko co romantyczne, nasze osobowości strasznie się postarzały. Tylko dom, szkoła, praca. Prawie żadnych znajomych. Coraz częściej się kłóciliśmy ale to też nas nie zniszczyło. W połowie związku nerwowość oraz wady charakteru mojej partnerki coraz bardziej zaczęły mi przeszkadzać, ze wzajemnością. Po trzech latach nastąpił przełom, przeprowadzka na studia. Cóż, gdzieś z tyłu głowy już miałem widmo przygód, znajomości, a w głębi duszy nawet myślałem, że nas związek tego nie przetrwa i być może... Trwał nadal, choć kłóciliśmy się coraz częściej. Szukałem coraz więcej przygód, częściej wychodziłem, zacząłęm oglądać się za innymi. Coraz częściej kłamałem. Zamarzyłem o życiu singla. To jakoś ciągnęło się za nami do teraz.
Ona jest cudowną dziewczyną. Jedną z takich, które bierze się za żonę. Wierna, kochająca mocno. Z bagażem przeżyć, które złamałyby niejednego. Lecz jest też bardzo gwałtowna, wybuchowa, nerwowa i dosyć uparta, a przy tym niezwykle roszczeniowa. Od początku tego roku nasza relacja pogorszyła się znacznie. Chciałem móc wychodzić na imprezy których tak bardzo pragnąłem, więc dopingowałem ją aby i ona wychodziła z nowymi koleżankami. Koniec końców ona wychodziła gdzie chciała, ja zaś bardziej pod przykrywką bowiem i tak wierciła mi dziurę w brzuchu. A mi było już wszystko jedno gdzie szła i jak się bawiła. W pewnym momencie zaczęło się robić nerwowo. Ona płakała, denerwowała się, rozmawialiśmy ze sobą niemiło, a jej zachowanie odbijało się na mnie, rodzinie i znajomych. Na imprezach była zła, że bawię się z innymi, a nie z nią. Głupie, lecz strasznie odciskało się na jej psychice, te wszystkie nerwy. W końcu pękła, pokłóciliśmy się. Wtrącili się w to bliscy z dobrymi radami, lecz nie miałem jaj zrobić tego co czułem. Zakończyć nas związek.
Zbyt bardzo troszczę się o nią, pięć lat to dosyć długo. Czuję się za nią odpowiedzialny. Jej łzy łamią mi serce, świadomość tego jak ona bardzo mnie kocha. Chce spędzać ze mną każdą chwilę, po tylu latach kocha mnie jeszcze bardziej. W łóżku jest cudowna, a na co dzień robi wszystko czego można by oczekiwać po swojej partnerce. Problem w tym, że ja tego nie chcę. Pragnę być singlem, próbować czegoś nowego póki jestem młody ale nie potrafię zostawić kogoś, dla kogo jestem całym światem. Nie mam jaj, jestem tchórzem który czekał na to aby "coś" się stało, żeby ten związek sam się zakończył.
Odkryła wiadomości z innymi, doszło do kłótni, byłem ze wszystkim szczery. Pogodziłem się, że to już koniec. Wspierałem ją słowami i wszystkim, choć na pewno brzmiałem jakbym był już obojętny. Powiedziałem jej na czym stoi, powiedziałem, czego pragnę. Mimo to, ona mi wybaczyła. Błagała, abyśmy spróbowali jeszcze raz. Pękłem. Nie potrafiłem znieść tego, że ją ranię tak mocno. I, że według jej słów, jestem jej całym światem.
Kocham ją i chciałbym ja chronić przed krzywdą. Chciałbym móc zakończyć ten związek bez łez. Najgorsze jest to, że nie tylko jestem jej całym światem ale beze mnie stałaby się bardzo samotna, bo nie miałaby do kogo wrócić. Świadomość tego jeszcze bardziej mnie łamie, co innego gdybyśmy oboje mieli dwa normalne domy rodzinne do których moglibyśmy wrócić. Nie chce być z nią z litości, kocham ją i wiem, że będę żałował. Żałował tego, że odpycham od siebie kogoś kto mnie na prawdę kocha. Ale nie mogę już znieść tego, że w głębi duszy pragnę przygód, innych kobiet i życia singla, beztroskich imprez i spokoju. Nie wiem, co robić. Nie wiem co słuszne, nie wiem jak postąpiłby na moim miejscu "prawdziwy mężczyzna".
Domyślam się, że najbardziej rozsądnym byłoby przeprowadzenie rozmowy, spakowanie się i wyprowadzka ale to nie takie proste. Pieniądze, brak czasu, dużo wspólnych zobowiązań, a przede wszystkim fakt, że ona nie otrzyma żadnego wsparcia od nikogo. To jakby stworzyć dla kogoś świat i w jednej chwili go zniszczyć. Będę wdzięczny za wszelkie spostrzeżenia oraz rady, mam nadzieję, że przedstawiłem problem dosyć jasno, choć z pewnością tekst nie odda pięciu lat związku oraz jego problemów. Z góry wielkie dzięki.

SIKS
Portret użytkownika SIKS
Włączona
Wiek: 22
Miejscowość: Mordor

Dołączył: 2017-01-15
Punkty pomocy: 389

Kochasz laskę itd, bla bla bla ale tak naprawdę chcesz ruchać inne dupeczki. No kurwa błagam, jesteś jak laska co sobie wszystko wytłumaczy gdy leci bokiem.

Bardzo poruszająca historia ale masz dwa wyjścia.

Żyć z nią w kłamstwie czy tam toksycznym związku i pukać inne będąc dalej z nią.

Podziękować za spędzony czas, powiedzenie jej, że nie widzisz dalej dla was perspektyw i odejście. To nie jest łatwe, będą łzy i błagania. Miałeś już przedsmak tego jak to wygląda.
Tego jak masz uporządkować wspólne sprawy przed rozstaniem już Ci nie powiem.

Żebyś tylko tu nie wrócił z z płaczem jak wielki błąd popełniłeś i co zrobić żeby wrócić do tej idealnej kobiety którą można by brać za żonę.

Przykra sprawa jest taka, że każdy jest odpowiedzialny za siebie i w momencie gdy całe swoje życie opiera na drugiej osobie to popełnia wielki błąd i pewnie kiedyś będzie musiał się boleśnie się o tym przekonać.

"Kocham ją i chciałbym ja chronić przed krzywdą."
Niech nas wszystkich niebiosa chronią przed taką miłością, i ją też.
No czytam to i się pukam w czoło.

Nie wiem jakiej rady oczekujesz bo nikt się z nią za Ciebie nie rozstanie więc sobie dobrze przemyśl czego chcesz, wyhoduj jaja w międzyczasie i podejmij męską decyzję.

Myślę, że już ją podjąłeś tylko boisz się konsekwencji.

Trochę Cię rozumiem bo kiedyś miałem podobny dylemat.
Wiedziałem, że nie chcę być z dziewczyną ale bałem się ją zostawić z różnych powodów.
W końcu to zrobiłem, przejebana sprawa, załamała się i dziś nie chce mnie znać.

A ja spotykam się teraz z kobietami które o wiele bardziej mi odpowiadają, za tamtą nie tęsknię, ona też sobie jakoś finalnie poradziła.

SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0

Masz racje ale z Twojej perspektywy to wydaje się dużo prostsze. Nie chodzi o miłość ale o troskę. Beze mnie nie tylko traci swój świat ale także rodzine, bo sama praktycznie nie ma nikogo. Zostaje sama, a ja funduje jej ostry cios i być może wyląduje na liście życiowych błędów, choć dałem jej mnóstwo dobrego. Nie boje się konsekwencji w końcu chciałbym tez myśleć o sobie, chodzi o to jak mocno zranię niewinna osobę. To mnie hamuje najbardziej.

huna
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: bielsko-biała

Dołączył: 2017-09-14
Punkty pomocy: 228

Byliście, ba! nadal jesteście gówniarzami(nie odbieraj tego jako cos złego) studiującymi a jednak bawici się w poważny związek do grobowej deski. Związek to nie jest jakiś przymus, obowiązek, kłamstwa, toksyczna relacja która męczy. Wielu osobom tak się wydaje bo właśnie się uczepią tej jednej osoby a potem się bujają w takim nie wiadomo czym. To nie jest Twoja wina absolutnie bo byłeś zakochany i niedojrzały ale z wiekiem i doświadczeniem otwieramy oczy i widzimy więcej. Moim zdaniem aby wejść w poważny, FAJNY związek trzeba z niejednego pieca spróbować, mieć swoje marzenia i realizować pasje oraz kształtować oczekiwania w stosunku do osoby z którą chce się stworzyć rodzinę. Ty tego wszystkiego nie doświadczyleś dlatego CIę to gniecie. Czy powinieneś to skończyć. Oczywiście. Na końcu życia najbardziej boli NIE SPRÓBOWANIE. Oczywiście, że bez niej będzie pewnie przez jakiś czas Ci źle bo się przyzwyczaiłeś a nowe dupy mogą nie pojawić się od tak i mogą robić jazdy. Na to też musisz być gotowy. Ale kisić się w czymś czego nie chcesz... Najgorsze.

SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0

W samo sedno, dzięki. Chciałbym moc napisać coś więcej ale skupie się na tym, żeby wziąć sobie Twoje słowa do serca.

Minuzone
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2010-09-04
Punkty pomocy: 10

Spójrz na to inaczej. Zostając z nią robisz jej krzywdę. Temat i tak wróci za rok, dwa... Piona!

Randall
Portret użytkownika Randall
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ..
Miejscowość: Łódzkie

Dołączył: 2014-05-27
Punkty pomocy: 148

Śmierdzi kolejnym koleżką, który zacznie kochać ją jak nigdy przedtem, gdy panna w końcu nie wytrzyma, znacznie mieć go w dupie i obciągać innemu. Jak cudownie się wtedy chłopaki nawracają...

__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.

ŁOGIER
Portret użytkownika ŁOGIER
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łonka

Dołączył: 2018-07-11
Punkty pomocy: 108

A jak wg ciebie powinien postąpić autor?

Bijesz do tego, że jej nie docenia, czy do tego że po prostu jest miękki?

jaroslaw1999
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-07-24
Punkty pomocy: 99

Autor ani nie jest prawdziwym facetem ani nie docenia laski. Ewidentne, ani jej nie wychował, ani nie pokochał. Teraz chciałby przydzięciolić inną a tu się okazuje ze jest w związku i ma problem. Boi się rozstać bo nie wie jak to jest walić gruchę jak żadna mu nie da

jaroslaw1999
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-07-24
Punkty pomocy: 99

To nie ona ma problem tylko Ty. Masz zrytą psychikę. Nikt normalny nie napisałby czegoś takiego. I czegoś tak długiego jak moja pała. Daj już jej spokój. Rozumiem ze jakby była gruba albo głupia. Ona z tego co piszesz jest normalna. To Ty za młodu chciałeś wsadzić to i się zakochała. A Ty miałeś ją w dupie i masz nadal. Próbujesz sobie tłumaczyć na siłę ze jest nerwowa i tak dalej, ale to jest akurat w tym wypadku tylko Twoja wina

ŁOGIER
Portret użytkownika ŁOGIER
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łonka

Dołączył: 2018-07-11
Punkty pomocy: 108

Wyobraź sobie rozbitka. Trafia on na wyspę- i ta wyspa mu odpowiada. Jest to pierwsza wyspa na jaką trafił, jest mu tam dobrze i tak spędza kolejne lata czerpiąc wszystko, co może.

W pewnym momencie zaczyna się zastanawiać, czy istnieją może wyspy, na których czułby się lepiej. Nie jest w stanie odpowiedzieć sam sobie na to pytanie, ponieważ na innych wyspach nigdy nie był.
Musi wybrać, albo ją zostawia i płynie w poszukiwaniu nowych, albo zostaje na niej i żyje do końca życia z niepewnością.

Ty ewidentnie jesteś tą drugą osobą. Autor natomiast ma rozterkę, czy płynąć dalej, ale nie ma pretensji do wyspy, bo wręcz przeciwnie- szanuje ją za to, co mu dała i czego nauczyła.
Po co obwiniasz kogoś o to, że chce mieć kontrolę nad własnym losem?

jaroslaw1999
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-07-24
Punkty pomocy: 99

Nie jestem ani pierwszą ani drugą. Jak by mi coś nie pasowało w związku to od razu chlodzilbym relację. Albo mi się coś podoba albo nie. Związek to nie wyspa.

SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0

Dzięki Łogier, również trafiłeś w sedno. Porównanie rzuca zupełnie inna perspektywę na mój problem, dzięki. Co do tego pajaca, odniosę się do jego uwag w oddzielnym komentarzu Wink

jaroslaw1999
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-07-24
Punkty pomocy: 99

Przyznawać się ch**e, który mnie zminusowal???? Smile

Abelart
Portret użytkownika Abelart
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-10-29
Punkty pomocy: 69

Masz plusa od mnie, jako pomoc doraźną.

Wygrywasz, albo się uczysz.

Żyj tu i teraz.

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-04-06
Punkty pomocy: 282

Nie liżcie się po fiutach

"Empty your mind. Be formless, shapeless - like water."

SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0

@Jarosław1999, kim Ty jesteś, pajacu, żeby oceniać mnie po jednym wpisie pisanym nocą? Nie moja wina, ze nigdy nie doświadczyłeś miłości w swoim życiu i chyba masz kompleks, chyba na punkcie swojej małej pałki.
Nie chodzi o to, że jestem tchórzem. Nie boje się konsekwencji ani utraty jej. Nie boli mnie ze znajdzie sobie kogoś innego, cieszyłbym się ze nie jest sama. Chodzi o udźwignięcie ciosu jaki jej zadam, bo dziewczyna ma już jakiś bagaż przeżyć a ja starałem się przez cały związek stworzyć dla niej lepszy dom, rodzine itd. I wciąż czuje się za nią odpowiedzialny, choć chciałby zażyć życia. Młodości. Nie chodzi o ruchanie innych cip, choć w głowie czuje potrzebę flirtowania niemal z każda, która wyda mi się atrakcyjna. I nie musicie mi tłumaczyć czemu tak jest, chodziło mi bardziej o to czy ktoś również ma doświadczenie w kończeniu długoletnich związków, czy da się to rozwiązać w jakiś najmniej krzywdzący ja sposób ale widzę ze jedynym rozwiązaniem jest rozmowa i konkretne, chłodne działanie.
Ps. Jaruś, jak dobrze ze jesteś takim wspaniałomyślnym PUA. Ja również zastosowałem chłodnik w związku który przestał dawać mi radość i wiesz co? Ona pokochała mnie kresce bardziej, zaczęła się starać jeszcze mocniej i robić wszystko czego bym sobie zażyczył.

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-04-06
Punkty pomocy: 282

Nie da się rozwiązać w sposób który nie będzie bolesny. Nawet jesli ktoś ma w głowie przekonanie, że wszystko jest ulotne i pogodził się z naturalnością przemijania, to zawsze zmiany tego typu bywają z jednej strony medalu trudne. Ale spokojnie, każdy jest człowiekiem, dojrzewa, dochodzi do różnych wniosków z czasem. Bo to właśnie doktor czas jest tu kluczowy. Minie pewien okres, coś dobrego się wydarzy, człowiek zaczyna patrzeć na przyszłość z lepszej perspektywy. W końcu każde z Was sobie poradzi, znajdzie kogoś, znajdzie coś co będzie go napędzać. Wszystko się zmienia. Kiedyś zakończyłem ponad czteroletni związek, nawet zostawiłem z nią naszego psiaka. I jest fantastycznie, każde sobie życie poukładało i czasem jak się mijamy to pogadamy z uśmiechem na ustach.

"Empty your mind. Be formless, shapeless - like water."

jaroslaw1999
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-07-24
Punkty pomocy: 99

cholera, jak to jest, że człowiek robi wpis na forum, a potem osobie która go oceniła pisze:"kim Ty jesteś, pajacu, żeby oceniać mnie po jednym wpisie pisanym nocą? " i kontynuuje bezpośrednio oceniając tą osobę...

SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0

Ty mi postawiłeś diagnozę, ja tylko posłużyłem się ironią. Nie wiem po co się udzielasz skoro Twoje wpisy nic nie wnoszą. Jak nadajesz się tylko do tarcia chrzanu to przestań szukać atencji.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12779

problem w tym, że weszliscie w dorosłość za szybko, a 5 lat to czas na wejscie na wyzszy etap. Nie byłoby problemu, gdybyś takie rozkminy miał po kilku miesiącach. Ba, pewnie nawet temat by nie powstał. Rozstałbyś się i tyle.
A teraz chciałbyś zjeść i mieć ciastko.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

raM
Portret użytkownika raM
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2011-09-05
Punkty pomocy: 395

Powiem Ci jak będzie.
Wchodząc w związek w wieku 18 lat zapewne oboje przeżyliście ze sobą pierwszy raz. Na początku była wielka miłość, która z czasem jak sam piszesz wygasła. W tym momencie Tobie na myśl o kusych sukienkach, głębokich dekoltach i szpilkach widzianych w klubie lub na ulicy krew napływa i do penisa i do mózgu że musisz coś z tym zrobić. Czujesz dzikie pożądanie, żeby w końcu się uwolnić z tego związku, który od 5 lat Cię trzyma, chcesz poszaleć.
I w końcu nadszedł ten dzień, zerwaliście, dziewczyna w rozsypce, Ciebie też to ruszyło, ale z tyłu głowy masz już wieczorną imprezę.
I nadeszła noc. Wychodzicie do klubu, czujesz się jak bóg imprezy, oczywiście odpowiednio podpity (bo w końcu jesteś wolny) ruszasz w parkiet wyrywać napalone dupeczki.
Jednak tu następuje szok. Laski nie skaczą Ci na kutasa, nie klękają przed Tobą i nie robią Ci loda z połykiem, tak jak to naoglądałeś się na filmach porno. Zaczynasz się zastanawiać o co tu chodzi. Zaczynasz za nimi biegać, prosić aby z Tobą zatańczyły. Imprezę kończysz sam. Schemat się powtarza. Laski są jakieś niedostępne, nie to co jak byłeś w związku, wtedy same się za Tobą odwracały. Zaczynasz rozmyślać, że w sumie tak źle w związku Ci nie było. Założysz z 3-4 tematy na forum dotyczące tego, jak ciężko jest podrywać dziewczyny w tych czasach. Zaczynasz o niej rozmyślać, przekonujesz się że źle zrobiłeś.

Tą wizualizacją chcę Ci uświadomić, że decyzją o końcu związku wpłyniesz zarówno na swoje jak i jej życie. Mam jednak nadzieję, że stosując wiedzę z forum tak nie skończysz. Przemyśl to dokładnie. Jeśli podejmiesz jakąś decyzję, bądź jej pewny na 100% i zaakceptuj jej pozytywne jak i negatywne skutki. Bądź facetem z jajami.

Widzisz życie singla w samych superlatywach, bo stoisz z tej drugiej strony, a wady ignorujesz. Zupełnie jak 95% facetów gdy widzi fajną laskę. Nie bądź taki. Niech to będzie decyzja przemyślana i w pełni świadoma, nie podejmowana pod wpływem emocji np. obawa przed tym że ją zranisz. Rany mają to do siebie, że się z czasem zagoją, a jeśli podejmiesz niewłaściwą decyzję, to możesz zjebać sobie większą część życia (np. za 5 lat gdy uświadomisz sobie, że jednak jej nie kochasz jak zacznie robić Ci jazdy).

Nawiasem mówiąc, ja uważam takie dłuższe związki jak Twój (tj. od czasów szkolnych) za pomyłki. Jak to Ci podrywaje wyżej wspomnieli, musisz spróbować kilku potraw, żeby wiedzieć jaka jest Twoją ulubioną. Pamiętaj także o tym, aby Twój wybór był spójny z tym co TY czujesz, nie patrz się na jej uczucia, ani na to co powiedzą znajomi czy rodzina. Bo robiąc coś przeciwko sobie, skrzywdzisz się sam.

SeniorSoda
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Kozak z wybrzeża

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 0

Nic dodać, nic ująć. Chyba tego potrzebowałem. Podświadomość mi to wszystko mówiła od dawna ale potrzebowałem przeczytać wasze słowa głośno aby dotarło do mnie, że czas wziąć się w garść.

Wiesz co, akurat mi to nie grozi. Nie chodzi o życie singla ale przede wszystkim o spokój i wolność. Mam tyle otwartych furtek, zainteresowanych „koleżanek” itd. A nawet jak je stracę to nie przejmę się tym. Nie mam problemu z kobietami. Nawet teraz w związku mnóstwo obcych podbija żeby wymienić się numerami, nim zdążę powiedzieć, ze jestem zajęty. Tak czy inaczej dam sobie radę, nawet jeżeli musiałbym się napracować bardziej niż teraz.

Panowie, bardzo wam dziękuje za każdy treściwy post.

kozak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Białystok

Dołączył: 2018-09-22
Punkty pomocy: 20

Proponuję najpierw wyruchać a po tym powiedzieć, że to koniec to będzie najbardziej eleganckie i z klasą zagranie.

A tak na poważnie, to zaproponuj spokojne spotkanie i powiedz co Tobie leży na wątrobie, podaj argumenty w sumie takie jakie nasuwają się po Twoim wywodzie, że to juz nie jest to samo z Twojej strony i masz silną potrzebę spotykania się z innymi. Czujesz ,że lada dzień możesz ją zdradzić, zatem wolisz rozejść się teraz bo ją szanujesz. /lub tez opcja którą sam zastosowałem a dokładnie zacząłem grac zazdrośnika, kontrolera, zgrywałem tez miękką faję aż sama odeszła- taka gierka trwała pól roku.