mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak żyć?

14 posts / 0 new
Ostatni
Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15
Jak żyć?

Witam. Z powodu awarii forum, pozwolę sobie jeszcze raz napisać ten wątek. Może ktoś poświęci swój czas ponownie na przeczytanie i odpowiedź...

Długo się zamierzałem do napisania tego postu, ale myślę, że już nadszedł czas.

Część z Was czytała pewnie moje wątki, kto nie wie - mam 28 lat. Pracuję, mam samochód, ubrania. Wystarcza mi złotówek do przeżycia miesiąca.

Odczuwam w życiu niezadowolenie i nie sądzę abym był szczęśliwym. W pracy jest jeszcze w porządku, skupiam się na tym, co robię, po pracy spotkam się ze znajomymi, podjadę na zakupy, jakoś czas leci. Wieczorami natomiast jest mi po prostu, najzwyczajniej w świecie smutno. Umysł świruje, wraca do wspomnień, kiedy miałem kobiety, zawsze było do kogo się przytulić, z kim porozmawiać i uprawiać seks. Nie potrafię się tego cholerstwa pozbyć - zawsze lekarstwem na nieudane związki były kolejny kobiety, jednak ostatnio czuję jakiś impas.

Jedna z nich zapadła mi w pamięci i chyba na zawsze w niej zostanie - głównie przez seks.

Na studiach udawało mi się jak cholera (czy udawało? nie wiem, dobre pytanie) obracać w towarzystwie kobiet. Niekoniecznie z nimi spałem, po prostu chciały mnie poznać, może za sprawą dobrego humoru, może wyglądu (byłem szczupły)... to były czasy. Teraz mi tego brakuje, ale trzeba żyć dalej. I właśnie w obecnym życiu nie umiem, nie potrafię się przełamać do zapoznawania płci przeciwnej. Nigdy nie zagadałem na dyskotece, na ulicy czy w galerii to już łohoho, no way. Ciągły stres, ciągła niska samoocena, bo gdzie ktoś z takim wyglądem mógłby z jakąś porozmawiać. Zazdrościłem kolegom, kiedy dziewczyny same ich zaczepiały, pisały na Fejsbuku, czy innych portalach. Do mnie nigdy nie napisała żadna - stąd pewnie obniżona samoocena. Wiem, że nie powinienem jej uzależniać od tego, ale tak już mam.

Poznałem niedawno sympatyczną i seksowną panią, spotkaliśmy się kilka razy, były namiętności, łóżko, jednak nie spełniła moich oczekiwań i podziękowałem za znajomość. I wiecie co? Kilka dni później zacząłem za tym tęsknić... za wiadomościami, rozmowami, spotkaniami. Mimo iż podświadomie wiem, że pani nie miała nic poza urodą do zaoferowania, umysł znów wariuje.

Jestem świadom na swoim przykładzie nawet, do czego są zdolne kobiety, jak potrafią nami zawładnąć i manipulować gdy jesteśmy za słabi - mieszkałem z jedną 2 lata. Mimo to, znów podświadomie/świadomie (nie wiem, co właściwe) chciałbym spotykać się z kobietami, przespacerować się za rękę po mieście czy wypić wino do filmu i uprawiać namiętny seks.

Mam wiek jaki mam, zdaję sobie sprawę, że jestem niezbyt stary, 99% moich rówieśników tylko jedna kobiet, żona, dziecko itp. (o zgrozo - chroń!), stąd też wyjścia ze znajomymi są mocno przez ich partnerki ograniczane. Praktycznie nie mam możliwości wyjścia sam na sam z dobrym kumplem, bo on chce spędzić czas z żoną/kobietą. No k...a, rozumiem! Ale codziennie, po kilka godzin, non stop i nie jest w stanie oderwać się na kilka godzin na piątek/sobotę? Chore. No, ale cóż, ich wybór.

Najlepsze są docinki niektórych, że nie potrafię sobie znaleźć kobiety na stałe. Pytam: w jakim celu? Bo ruchać coś trzeba. Trochę to płytkie, ale mówią to Ci, którzy widzieli jedną szparę i w wieku 24 lat siedzą z dzieckiem na dupie w domu.

Dręczy mnie samotność, pomimo możliwości. Dręczy mnie brak kobiety, pomimo milionów na ulicy. Dręczy mnie przeszłość, pomimo życia dalej.

Jak nabyć pewności siebie? Jak się zacząć obracać w towarzystwie kobiet (niekoniecznie tych z górnej półki, aż tyle siana nie mam)? Jak czuć tu i teraz, przestać myśleć o tym, co było? W jaki sposób odczuwać przyjemność w relacjach z kobietami (o ile takie jeszcze będą) i na litość, nie zakochać się od pierwszego włożenia? I wreszcie - jak wyrzucić z głowy myśli, że już nigdy nie zapoznam żadnej?

Dziękuję za cierpliwość. Mam nadzieję i wiarę, że ktoś doczytał do końca i postara się pomóc.

Don't try.

myr
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Ruda-Śląska

Dołączył: 2017-12-16
Punkty pomocy: 26

Zacznij chodzić na siłownię/coś trenować. To bardzo szybko zmienia samoocenę a co za tym idzie samopoczucie i pewność siebie. Emanujesz negatywną energią i jest to odczuwalne, więc zacznij robić coś co zmieni twoje nastawienie i tu najlepszym rozwiązaniem będą treningi jakiegoś sportu. Zwróć uwagę na swój ubiór, fryzurę itp. mi dziewczyny po odpowiednim obcięciu się mówią że wyglądam dużo bardziej męsko. Pamiętaj, to krótki proces nie będzie. Musisz ruszyć dupę i być cierpliwym a efekty same przyjdą. I nie trenuj dla innych tylko dla siebie, popatrz w lustro i zrób sobie rachunek sumienia podejmując męską decyzję. Trenuję kalistenikę od roku więc mi pomogło to i Tobie również powinno. Dopiero po tej zmianie psychicznej możesz zacząć działać

Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15

Głównie masz na myśli, iż sport jest lekarstwem w tym przypadku? Czy bardziej chodzi o pewność siebie/samoocenę nabieraną wraz z polepszeniem sylwetki?

Don't try.

myr
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Ruda-Śląska

Dołączył: 2017-12-16
Punkty pomocy: 26

Uprawianie sportu kształtuje charakter. W moim przypadku tak było, masz bardzo złe nastawienie do samego siebie. Myślisz że dziewczyny tego nie odczuwają? Zmiana sylwetki to tylko dodatek, prawdziwa zmiana następuje w psychice. Wink

nowicjusz39
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Hrubieszów

Dołączył: 2018-07-29
Punkty pomocy: 14

"Zazdrościłem kolegom, kiedy dziewczyny same ich zaczepiały, pisały na Fejsbuku, czy innych portalach. Do mnie nigdy nie napisała żadna - stąd pewnie obniżona samoocena. " Daj spokój Szymek , do mnie też nigdy żadna nie napisała sama . To nasza powinność. Wcale nie mam przez to zanizonej samooceny . Znajdź jakąś pasję i wykonuj to z pasją, nie m7szisz mieć haremu. Twoje szczęście nie jest uzależnione od kobiet.

Nowyy

Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15

No właśnie tak całe życie się czuję... jak była kobieta, jakoś mi było szczęśliwiej! Ot, cały chyba szkopuł w tym tkwi.

Co do sportu, myr, nigdy nie byłem pasjonatem. Od czasu do czasu pobiegam, taka sytuacja.

Generalnie, chyba uzależniłem swoje szczęście od drugiej osoby, w tym wypadku płci przeciwnej. Problem tylko, jak się tego wyzbyć? Czy sport/siłownia to rozwiązanie?

Don't try.

Dominikkow
Portret użytkownika Dominikkow
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 21
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 625

Nie chcę się doszukiwał na siłę, ale chyba jesteś DDD/DDA.

_____________________________________________________________

Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.

Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15

Nasuwa mi się pytanie, dlaczego tak myślisz, ale nie. Nie jestem Smile. Nie mam oporów by się do tego przyznać, gdyby tak.

Don't try.

Dominikkow
Portret użytkownika Dominikkow
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 21
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 625

Ponieważ poszukujesz miłości i poczucia bezpieczeństwa z tym związanego. Wink

_____________________________________________________________

Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.

Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15

Niekoniecznie bezpieczeństwa, niekoniecznie miłości.
Dobrze się czuję w kobiecym gronie. Jedyne co mnie męczy to ich brak.

Obecnie siedzę w klubie. Wg mnie takie 8/10 jestem. Żadna. Żadna się mną nie zainteresuje. Żadna nie podejdzie. To jest frustrujące.

Don't try.

Dominikkow
Portret użytkownika Dominikkow
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 21
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 625

WOW. Ale masz spaczone myślenie. Do mnie też żadna nigdy nie podeszła... Do mojego kumpla 8,5/10 też NIE! W klubie jesteś jednym z wielu kolesi! Musisz się czymś wyróżnić. Myślisz, że nie ma typów nawet 10/10? Facet może nadrobić gadką, obyciem, poczuciem humoru, social proof (towarzystwem), podejściem do życia itp.

_____________________________________________________________

Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.

Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15

Czasami nie może, a musi.
Tak właśnie miałem na studiach, multum znajomych, w każdym pubie znany. No, ale że wdałem się w LTR, to połowa studiów przeszła bokiem Wink.

Don't try.

Kron
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 26
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2018-11-03
Punkty pomocy: 10

Powiem Ci tak... Mam podobnie. Z tym, że u mnie jest inny problem. Zbieram się do rozstania z dziewczyna od 2 lat... ale ciągle mam w głowie to, że w obecnym mieście nie mam nikogo znajomego. Z drugiej strony co z tego, że mam się do kogo przytulić, porozmawiać jak nic do niej nie czuje. Z drugiej strony jak bym chciał wyjść gdześ w sobotę to nie wyjdę, bo teoretycznie mam dziewczynę. Też przytyłem do 105 kg. Chwilowo się ogarnąłem zacząłem chodzić na siłownie i ważę 95. Może zacznij od tego ? A reszta z czasem ?

Szymeon
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2018-06-07
Punkty pomocy: 15

"Powiem Ci tak... Mam podobnie."

No trochę nie do końca, albo na podstawie krótkiego Twojego postu nie widzę podobieństwa Wink.

Generalnie cóż, łatwiej by mi się żyło, gdyby wiedział, że idąc w miasto czy w kluby mam szansę wrócić z jakąś panią do domu. Jednak, nigdy tak nie działałem, nie potrafię się przełamać, czy w ogóle nie potrafię do tego doprowadzić.
Stąd też w głowie problemy z samooceną, samoakceptacją, itp.

Don't try.