mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moje przemyślenia/historia

7 posts / 0 new
Ostatni
Raziel200d
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-09-11
Punkty pomocy: 2
Moje przemyślenia/historia

Cześć,

Kilkanaście lat temu, jako małolat często bywałem na forach. Niekoniecznie w tych tematach, ale lubiłem pisać i dzielić się z innymi spostrzeżeniami w obszarach które mnie interesują.

Nie spodziewałem się, że do tego wrócę, choćby z braku czasu. Jednak po latach długoletnich związków, wielu kochanek i przypadkowego seksu trafiłem na kobietę, która pokazała mi, że jednak gówno wiem o relacjach damsko-męskich, w kontaktach z którą wyszedłem na piździka i amatora. Kto bardziej ciekawy, ten wyszuka. Ale w tym temacie ja nie o tym.

Obecnie siedzę w swoim biurze, jest po 1 w nocy, a jestem tutaj bo nie chce wracać do domu, w którym jeszcze kilka dni temu była kobieta z którą spędziłem ostatnich kilka lat. Czytam bardziej chwytliwe w tytułach tematy i momentami jestem przerażony, widząc posty młodych chłopaków aż mam ochotę wykrzyczeć - "nie idź tą drogą".

Nie wiem czy będzie to post wpisujący się w charakter tego forum, ale myślę, że mimo wszystko może posłużyć jako narzędzie do całkiem ciekawej dyskusji. Być może nie jest to odpowiedni dział, jeśli tak, proszę o przesunięcie i przepraszam.

Uwodzenie, kobiety, seks - nie ma w tym nic złego, taka już nasza natura. Byleby nie doprowadzić do patologii, za jaką uważam swój przypadek. Wielu z Was, szczególnie tych młodszych widząc z boku moje życie pomyślałoby - bajka. Żeby wykluczyć element narcyzmu - bo pewnie niektórzy tak mogliby to odebrać - 99% z Was, znając moje stresy, problemy i zobowiązania nie zamieniłoby się ze mną miejscami, chociażbyś był na garnuszku rodziców. Wszak liczy się to, co widać z boku. Co widzą kobiety. Wychowany w "dobrym domu", jako małolat ze sztucznym poczuciem wyższości nigdy nie miałem problemu w kontaktach międzyludzkich, w tym też z kobietami. W grupach kolegów zawsze byłem "samcem alfa", dyrygującym resztą, cwaniakiem, pozerem i generalnie czarnym charakterem z tanich, amerykańskich komedii dla nastolatków. Puste panny lgnęły do mnie, te mądre oficjalnie traktowały jak idiotę, ale głupim chłopakiem nie byłem, więc przy bliższym poznaniu i ze zdobyciem tych bardziej lotnych dziewczyn nie miałem problemu. Imprezowy seks, kilka głębszych relacji, generalnie kolorowe życie rozpuszczonego małolata.

Bardziej znaczący okres zaczął się na początku studiów. Nowe otoczenie, po liceum mało kto mnie tam znał. Rok starsza dziewczyna, piękna, mądra, poukładana. Ideał. Uczelnia miała swoje forum. Wiedziałem pod jakim nickiem kryje się Ona. Nie odpowiadałem na Jej posty ani tym bardziej nie pisałem do Niej bezpośrednio, ale starałem się w swoich postach jak najbardziej Ją zainteresować. Pewnego zimowego wieczoru - bang - dostałem wiadomość (jeszcze na GG) i chociaż było to zwykłe przywitanie, już wiedziałem, że to Ona. Akcja "kameleon" - wpasowanie się w to, czego dana kobieta oczekuje. Ona oczekiwała normalnego, ułożonego i inteligentnego faceta i takiego mnie dostała. Dwa miesiące później byliśmy już parą. Byliśmy małolatami, ale kochaliśmy się wręcz chorobliwie. Przez 4 lata dla Niej i ludzi z Jej otoczenia nosiłem maskę miłego, fajnego chłopaka, dla "swoich" byłem sobą. Kilka moich spalonych akcji, podejrzeń z Jej strony i w końcu informacja o tym, że przespałem się z Jej koleżanką z roku - nie wytrzymała. Zostawiła mnie. Rozpaczałem strasznie. Dziś jest matką i żoną największego szczęściarza, jakim mogłem być ja, gdybym był inny. Minęło już kilka ładnych lat i lubię patrzeć na Ich wspólne zdjęcia, na których jest szczęśliwa, ale piętno tego, że to mogłyby być zdjęcia ze mną zostanie na zawsze.

W poprzednim założonym przeze mnie temacie pisałem o Ewelinie o której też wspomniałem tutaj, na początku. Kobiecie, która mnie zagięła i rozmontowała. Poznałem Ją właśnie dzięki dziewczynie o której właśnie skończyłem pisać. Była uczelnianą pięknością i moja dziewczyna ufając mi jeszcze bezgranicznie nie bała się zachwycać nad Jej urodą za każdym razem, gdy Ją mijaliśmy. Dlatego też postanowiłem na złość po rozstaniu Ją poderwać, ale do tego wrócę na końcu - a szczegóły w moim pierwszym temacie.

Niedługo potem poznałem kobietę, z którą właśnie się rozstałem. Nie ma tutaj faceta, który by się za Nią nie odwrócił. Trochę bardziej pod górkę niż poprzednio, ale w końcu ją zdobyłem. Wykształcona, inteligentna, piękna. Potocznie mówiąc - "mogłaby mieć każdego". Siedem lat, skończonego przed chwilą związku i TAKA dziewczyna zostaje z niczym. Jest w punkcie wyjścia w jakim była jako studentka, chociaż jest już dorosłą kobietą. Nie byliśmy nawet zaręczeni.

Prowadzę swój biznes, jeżdżę sportowym samochodem, noszę skrojone garnitury i zegarki na każdy dzień tygodnia (jeśli Cię to teraz zabolało, przypomnij sobie o czym pisałem na początku z tym, że 99% nie zamieniłoby się ze mną miejscami). Nie ma co ukrywać, kobiety bez większych perspektyw na to lecą. Wykorzystywałem to zawsze. Jako hedonista, egoista i seksoholik. Będąc cały czas w związkach sypiałem z przypadkowymi kobietami, miałem romanse z modelkami, cheerlederkami, asystentkami, dziewczynami i żonami swoich kolegów.

Przez ten cały czas była przy mnie jedna kobieta o której już wspomniałem i przez którą tutaj jestem - Ewelina. Moja przyjaciółka, dla której w końcu straciłem głowę. Na tyle, że zacząłem zachowywać się jak prawiczek bez obycia. Gdy w grę wchodzą emocje zapomniałem w jaki sposób doprowadzałem kobiety do płaczu i upadlania się prosząc o spotkanie ze mną. Teraz to ja się upodliłem i dało mi to do myślenia, pobudzając resztki empatii względem kobiet które przewinęły się w moim życiu.

Po co to napisałem? Pewnie podświadomie chciałem wylać z siebie to wszystko, anonimowo, bez konsekwencji. Mam niewiele ponad 30 lat, większość moich znajomych ma już rodziny, dzieci. Wstyd mi przed samym sobą spotykając ich na ulicy.

Dzieciaku, wszystko jest dla ludzi. Podrywaj, uwodź, bzykaj. Ale nie zatrać się za bardzo i pamiętaj, że nie jesteś pępkiem świata.

Tyle.

huna
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: bielsko-biała

Dołączył: 2017-09-14
Punkty pomocy: 218

Nie dramatyzowałabym tak, wylewasz żale przez kobiety których tak naprawdę nie kochałeś. Zdradzałeś swoją ex na lewo i prawo, mimo wielu lat w związku nie brałeś się do żeniaczki. A teraz płaczesz, że chciałbyś mieć rodzinę. Heloł? jakbyś chciał to byś już miał i chawire na 100m2 i dwoje dzieci i psa albo kota jak wolisz. A ta cała Ewelinka, puściła Cię kantem i rozpaczasz bo Cię potraktowała tak jak Ty potraktowałeś nie jedną. Jakby ona była kobietą Twojego zycia to byś też mógł mieć z kolei z nią 2 dzieci. Sami jesteśmy twórcami naszej rzeczysistości. Tobie było wygodnie mieć ex, sypiać z dupami, mieć Ewelinke i Ty sam i nikt inny to rozpierdzielił, to się samo nie stało, Twoje czyny to spowodowały. Trzeba wziąć odpowiedzialnośc za wszystko co się robi. Tak samo w biznesie aby sie dorobić trzeba mieć jaja ze stali i troche fartu tak w życiu osobistym. Moim zdaniem to nawet dobrze się stało, może przetrzeźwiejesz. Zastanowisz się CZEGO TY TAK NA PRAWDĘ CHCESZ. Nie kogo, tylko jak chcesz żeby Twoje życie dalsze wyglądało. Nie można mieć i bajlanda z wieloma laskami i życia rodzinnego opartego na miłości i szczęściu. Potraktuj to jako szanse na nowe, lepsze życie. Uporaj się z demonami przeszłości, przekreśl wszystko gruba kreską i buduj od nowa.

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-04-06
Punkty pomocy: 199

"Teraz to ja się upodliłem i dało mi to do myślenia, pobudzając resztki empatii względem kobiet które przewinęły się w moim życiu."

Ach, a ja Ci nawet trochę zazdroszczę. Bo to świetny, intensywny moment w życiu, w którym zaczynasz myśleć, zaczynasz czuć, inaczej niż przywykłeś. Nagle wszystko przybiera nowe barwy i zmienia się. To jest trudny okres, okres który np mi pozwolił na przewartościowanie i przemianę, ale taką wewnętrzną. I on trwa, długo. I przynosi zupełnie inny rodzaj satysfakcji. Ciekaw jestem gdzie z tym wszystkim będziesz za powiedzmy 2-3 lata. Swoje "nabroiłeś", teraz masz podwaliny do analizy i działania. Głowa do góry.
Clue zostało już zawarte w tym co dużymi literami zaznaczyła wyżej Huna. GL&HF

"Empty your mind. Be formless, shapeless - like water."

ŁOGIER
Portret użytkownika ŁOGIER
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łonka

Dołączył: 2018-07-11
Punkty pomocy: 95

Tutaj huna już wiele napisała. Ja dodam od siebie, że powinieneś spojrzeć z innej strony na całą sprawę.

To tak właśnie działa, że zawsze się idealizuje rzeczy, których w danej chwili nie mamy i których nie udało nam się zdobyć. Biedni tłumaczą, że mając pieniądze byliby szczęśliwi, bogaci że mając kogoś kto ich kocha, ci co nie zamoczyli mając na myśli seks z pięknymi kobietami a ci, co mają rodzinę chcieliby pikanterii.

Ludzki mózg to jest taki sabotażysta i większość ludzi w taką pułapkę daje się usidlić. Może to zabrzmi jak banał, ale właśnie na tym forum niejednokrotnie jest powtarzane
-"Jeżeli nie jesteś szczęśliwy sam ze sobą, to żadna kobieta tobie szczęścia tego nie da".

Myślę, że tak też jest w twoim przypadku, miałeś te kobiety, a jednak pozwalałeś im odejść przez wzgląd na to, że wypatrzyłeś sobie inne. Byłeś z panną przez 7 lat i w jednej chwili postanowiłeś ją zostawić dla bycia orbiterem- no jak to o tobie świadczy? Oczy ci się otworzyły, jak panna ciebie zlała i z myśliwego stałeś się zwierzyną. Najśmieszniejsze jest to, że gdybyś przyjął to na chłodno, urwał kontakt i działał zgodnie z wytycznymi, to prawdopodobnie i tę kobietę byś zdobył.
Pytanie tylko, czy to by cokolwiek w twoim życiu zmieniło? Moim zdaniem- nie. Wyciągnij lepiej wnioski z tego, co się stało i zdecyduj bez emocji w jakim kierunku ma to twoje życie podążać.

Kimasxi
Nieobecny
bi-curious woman
Płeć: kobieta
Wiek: 27
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-10-14
Punkty pomocy: 166

Meh. Gdybyś był alfa kozakiem, wymyśliłbyś sobie taką misję życiową, że twoja energia przyczyniałaby się do dobrobytu całego stada / grupy / społeczeństwa. Twoja misja byłaby najważniejsza, a to jacy ludzie dołączaliby się do twojej drużyny zawsze byłoby drugorzędne. A tymczasem jesteś zwykłą mrówką-robolem (nieważne jak bogatą), której jakaś inna mrówka odmówiła dawania dupy i cały świat Ci się od tego rozwala. Meh. Nie jesteś liderem. Jesteś zwykłą mrówką robotnicą, która tylko podąża za rozkazami - jak ma wyglądać moje życie, abym był szczęśliwy - i jak Ci się coś spierdoli to chodzisz jak taki świadek Jehowy i tłumaczysz ludziom, jak bardzo byłeś w błędzie (btw. robisz to bo masz dysonans poznawczy), żeby Ci przyklasnęli. Ale to nie jest TWOJA wizja, chłopcze. Chciałeś być beta-providerem dla jakiejś wyidealizowanej laski i nie wyszło, ojojoj, biczuj się. Nie, myślę że nikogo tu nie zachwycisz, bo to ani nie jest ambitne ani oryginalne. Zwykły ból dupy małego człowieka. Zrób coś dużegp skoro masz na to rzekomo fundusze i jaja.

"There is no glory in being well-adjusted in a maladjusted society" — RSD Tyler

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12743

Smile da daaa

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

raM
Portret użytkownika raM
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2011-09-05
Punkty pomocy: 246

huna i kimasxi wyczerpali(ły) temat.
Od siebie mogę dodać, że nie rozumiesz co to jest alfa. Gdybyś był prawdziwą alfą, nie pisałbyś tutaj płacz tematów, tylko przyjął porażkę na klatę i był zadowolony ze swoich wyborów. Dlaczego? Bo każdy nasz wybór kształtuje tą osobę, jaką jesteśmy. A to porażki uczą nas najwięcej.
Ciężkie momenty w życiu też są nam potrzebne - to one kształtują nasz charakter. Czy sobie z nimi sam poradzisz i pójdziesz dalej, czy będziesz nad tym rozpaczać i zakładać płacz-tematy to zależy tylko od Ciebie.