mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dziewczyna mnie tylko ocenia oraz krytykuje.

54 posts / 0 new
Ostatni
Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6
Dziewczyna mnie tylko ocenia oraz krytykuje.

Witam,

Cała sytuacja zaczęła się na początku roku, kiedy to ze strony mojej Kobiety słyszałem niekończącą się ilość krytyki nawet w dni, które się nie widzieliśmy specjalnie do mnie dzwoniła by mi wszystko dokładnie powiedzieć… Aż do momentu kiedy we mnie pękło zmieniłem się (tylko w związku) nie potrafiłem być sobą i chciałem skończyć związek ale obiecywała... Efekt tego jest taki, że dziś jest mi wszystko obojętne (Ona nie jest mi obojętna- chcę z nią być). Jestem nieczuły i nastawiony obronnie do Niej bo nie potrafię przy Niej być sobą.
Co na to wpłynęło. Wieczna krytyka mojej osoby. Mniej lub bardziej uargumentowana oraz zupełny brak dobrych rzeczy. Wszystko co robiłem było złe nawet to, że starałem się jej pomóc w gotowaniu Ona i tak na następnym spotkaniu powiedziała mi 8 rzeczy, które zrobiłem źle choć dla mnie spotkanie było przyjemne i myślałem, że dobre. Co jeszcze do krytyki to to, że np. nie gram w gry ale Brat chciał bym zagrał z nim w grę. Zagrałem około godziny powiedziałem o tym swojej. Mojego brata oceniła jako „nołlajfa”, a mnie jako nieodpowiedzialnego, zachowującego się jak licealista chłopaka, który zamiast żony wybrałby grę. Że przyszłość z osobą, która gra jest niemożliwa bo zamiast rodziny wybierze granie. Wszystkie pieniądze będzie wydawał na komputer bo do gier musi być najnowszy itd. A to wszystko z powodu 1 godziny grania… To tylko przykład pokazujący, że taka rzecz u niej w głowie urasta do rangi problemu życiowego na który trzeba przegadać 4 godziny. Oczywiście tak naprawdę jest to krytyka mnie przez co ja się zamykam i nie próbuję się tłumaczyć (bo co tu tłumaczyć?) i powstaje nowy temat i problem (w jej głowie) bo jest mi wszystko obojętne co ona do mnie mówi, że mi nie zależy. Bo ona prowadzi monolog…

Jest jeszcze coś takiego jak ocena mnie (posiadam u niej listę plusów i minusów, nie muszę chyba dodawać, że pod plusami lista jest pusta). Przykład: ona się pyta czy może mnie o coś prosić, ja mówię, że tak tylko nie o to, żebym coś zrobił dziś wieczorem bo idę z kumplem na piwo. Więc ona mnie prosi, a ja to robię z chęcią. Na drugi dzień oczywiście się dowiaduję, że jest problem i kolejne kilka godzin rozmowy. Na której się dowiaduję, że KAŻDE moje zachowanie, KAŻDE słowo, KAŻDE coś jest dokładnie analizowane i dopisywane na listę… minusów.

Jest też jedna kwestia. Ja chcę iść do kina. Ona nie ma ochoty. Ja chcę pojechać nad jezioro- "nie dziś". Ja chcę, a ona nie... Bo ona jest inna i powinienem szanować jej zdanie...

Więc bądź tu człowieku sobą. Podsumowując wypisałem tylko dwie rzeczy aby pokazać wszędzie widzi problem nawet w czymś czego nawet nie zauważyłem ale jej mózg rejestruje WSZYSTKO. Jestem krytykowany. Krytykowana jest to, że jestem rodzinny, że zapisałem się na siłownie, że mam takich a nie innych znajomych, że moja kumpela wygląda jak… Ogólnie jest mi z nią dobrze i chcę być z nią posiada bardzo fajne cechy osobowości ale brak docenienia a właściwie wyłączna krytyka mojej osoby oraz wieczne problemy, które się codziennie pojawiają jest lekko mówiąc nie do zniesienia.
Chciałbym znać Wasze zdanie co o tym myślicie.

gen (niezweryfikowany)

powiedz jej - ale ci dupa urosła, weź się za siebie... niech się też powqrwia...

Carlopactwo (niezweryfikowany)

"Chciałbym znać Wasze zdanie co o tym myślicie."

Ja czytając Twój post miałem przed oczami tego gościa w brylach z pierwszej części "Kac Vegas", który miał tę pannę co się z barmanem czy kim tam puściła, a jego cały czas jechała jak burą sukę. W końcu pojechał do Vegas i mu się odmieniło.

Nie, w tym poście nie będzie żadnej rady, bo nie da się takowej tutaj cholipcia zawrzeć.

Nie ta to inna będzie Cię jechać na każdym kroku, bo się dajesz jak młody jeleń...

Edit...
Kurde Gen, chciałem być pierwszy... chlip...

vagabond
Portret użytkownika vagabond
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-02-26
Punkty pomocy: 89

a masz Ty swoje życie, swoje zdanie i swoje zabawki? bo na razie to ona ma Ciebie

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Właśnie o to chodzi, że nie daję jechać po sobie. I stąd te problemy. I najczęściej to się kończy tak, że ona smutna, ja zajmuję się sobą i za kilka godzin ona się odzywa bo to to i to, a na drugi dzień lub za kilka dni powtórka z rozrywki...

Carlopactwo (niezweryfikowany)

No a jak wygląda to Twoje stawianie się?

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

To zależy co robi, jak przestaje mnie słuchać i wykazywać postawę "wiem swoje" to jej mówię po prostu, że jeżeli nie będzie komunikacji i zrozumienia to uważam, że nie ma sensu rozmawiać i wtedy stara się rozmawiać jak człowiek, jak nie to "wychodzę od niej i idę do siebie". Bardzo często jest też tak, że rozmowa jest normalna i w moim odczuciu owocna ale potem mówi mi, że ta rozmowa to kompletna klapa i już nie podejmuje rozmowy.

e-book
Portret użytkownika e-book
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Boston Massachusetts

Dołączył: 2012-03-31
Punkty pomocy: 19

Koleś, ale dałeś sobie wejść na głowę. Może jeszcze będzie Ci wybierać szampon do włosów lub które masz dziś majtki założyć.
Multum przypadków pomagała jedna rada: przeczytaj lewą stronę i daj chłodnik.
Chłodnik, chłodnik i sama przyjdzie.... Jeżeli nie to nie była warta, naprawdę! Chcesz dalej żyć i być ciągle krytykowanym? Ona zachowuje się chyba gorzej od starych...
PS: zapomniałem jak po chłodniku przyjdzie i spyta co jest? czemu się nie odzywasz? Musisz powiedzieć jej o co chodzi, czemu zrobiłeś się nie czuły. Stary szczerość to podstawa!

Wypowiedzi krótkie i zwięzłe.

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Powiedziałem wszystko ale ona swoje. Nie wybiera szamponu po prostu krytykuje, że używam taki bez żadnej alternatywy - nic nie proponuje tylko krytykuje.

Nie dałem sobie wejść na głowę co ona przypisuje mojej obojętności.

e-book
to wszystko są półśrodki pomagające na chwilę. Jak w normalnym związku normalnie jest dobrze i fajnie się gada to u mnie normalnie ona stwarza problemy. Przeczytałem wiele rzeczy. Nie piszę tutaj dlatego, że sobie nie radzę i jestem taki słaby. Tylko dlatego, że stosując te rzecz to zawsze pomaga tylko na jakiś czas. Po którym ona wygarnia wszystko.

gen (niezweryfikowany)

"ardzo często jest też tak, że rozmowa jest normalna i w moim odczuciu owocna ale potem mówi mi, że ta rozmowa to kompletna klapa i już nie podejmuje rozmowy."

bo tak się kończy poważna rozmowa na argumenty z kobietami: chuja jest to warte, to nie faceci, u panienek inaczej to działa... Szczerość w takich rozmowach?, przecież one to traktują jako instruktaż jak efektywniej dojebać - w razie potrzeby rzecz jasna, albo z nudów...

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Jak zaczyna rozmawiać po swojemu, gdzie ja kompletnie nie czuje ani nie rozumiem takiej rozmowy i mówię, że musimy zmienić styl rozmowy, a ona się nie zgadza to mówię, że to nie będę z Tobą rozmawiał w tym momencie. "Dowiaduję się", że jestem niewrażliwy i obojętny...

Ale co to za laski, które chcą dojebać swojemu facetowi??

gen (niezweryfikowany)

to nie dyskutuj tylko przytakuj - pewnie, masz rację, tylko 8 błędów, tak, pewnie że gra ważniejsza itd... i rób swoje...

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

hehe

Odpowiedź na takie zachowanie jest taka:

"Ja prowadzę monolog, a tu nic nie mówisz, to znów ja muszę się wysilać i myśleć nad tym co mówić. Nie wspomnę o tym, że to ja podejmuję kolejny raz trudny temat. W ogóle nadajemy na różnych falach. Ja nie wiem co ty robisz. Myślisz swoje i robisz swoje, a ja zostaje z niczym. Uzewnętrzniam się tylko" itd.

gen (niezweryfikowany)

wtedy zawsze mówię - ale pierdolisz bzdury... i nic więcej...

jimi
Portret użytkownika jimi
Nieobecny

Dołączył: 2010-10-29
Punkty pomocy: 234

Aha to poza moja byłą jest jeszcze Twoja obecna nieźle zawirowana hehe, szybko ją sprowadz do partetu a potem do pionu czy. ustaw ją..., bo będzie z tego wielka stypa a na dodatek ucierpi na tym twoja psycha.

Moim zdaniem nie ma sensu chłodzić, tylko trzeba ją pod ścianę i albo się odpierdoli albo kończymy imprezę.

To ja jestem SPRITE

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

@jimi

Skutkuje to zawsze ale na chwilę. Ostatnio przybrała inną formę. Zapisuje sobie na kartce to co mówię, żeby oan robiła i się zachowywała oczywistym jest, że część rzeczy, które nie mówię ona "słyszy" między wierszami ale koniec końców mnie jest z tym dobrze ale jej chujowo.

jimi
Portret użytkownika jimi
Nieobecny

Dołączył: 2010-10-29
Punkty pomocy: 234

Nie ma na chwile, bo taka chwila bedzie trwala w nieskonczoność, mowisz jej ze masz dosc, sam twierdzisz ze nie dajesz rady to po co sie meczyc, jak ci zalezy to daj jej szanse zeby sie prostowala a jak nie to zaloz helm bo bedzie napierdalac z grubej rury.

To ja jestem SPRITE

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

"(...)bo bedzie napierdalac z grubej rury." Już kilka razy tego doświadczyłem ale nie przy temacie kończenia związku.

Jak ona mówi o końcu to wyprostowana i pewna siebie. jak ja coś wspomnę to oczy kota proszącego, smutna, potulna i milutka.

Barmano
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2011-07-29
Punkty pomocy: 82

I tak to mój drogi kolego wygląda kamuflowana manipulacja.
Nie wiem jakie masz oczekiwania co do związku ale bycie z osobą, która mimo swoich wielu zalet jest sprawcą Twojej nieustającej frustracji to droga na zatracenie.
Na początku jest wkurwienie potem frustracja potem znieczulica a potem już reanimacja trupa. Oczywiście jeśli w porę nie przetnie się tego łańcucha.
Zastanów się czy chcesz mieć zarządcę swojego życia z batem w ręku, który będzie Cię chłostał za każdym razem gdy zrobisz coś co wg niej jest odstępstwem od normy?
Postaw sprawy jasno czego oczekujesz od związku i egzekwuj to skupiając się W Y Ł Ą C Z N I E na czynach. Jedyne słuszne kryterium.
Musisz być gotów zagrać va banque.

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Ogólnie tak się czuję tzn. jestem na etapie znieczulicy. Aby do końca nie umarły we mnie resztki tego co dobre muszę coś zrobić. Coś większego.

Zgred
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-05
Punkty pomocy: 20

Cześć
Związek jest TOKSYCZNY do granic możliwości, a Ty drogi kolego jesteś od niej UZALEŻNIONY!!!

W obraź sobie sytuacje gdzie masz kumpla, któremu nic nie pasuje, zachowuje się dokładnie tak jak twoja laska i odpowiedz sobie na pytanie czy chciał byś kontynuować taką znajomość... Czy np pracował byś u takiego pracodawcy...

Kto dal Jej prawo do tego by Cie oceniała (TY sam)...?, krytykowała i poniżała, w ogóle moim zdaniem nikt niema prawa oceniać mnie i mojego życia a tym bardziej krytykować, bo nikt nie chodzi w moich butach i nie żyje moim życiem.

W odniesieniu do własnych doświadczeń, byłem z kobietą która zachowywała się podobnie. Krytykowała mnie, umniejszała mojej wartości po to by samemu pokazać jaka to jest cudowna a ja w to ślepo wierzyłem. Jak wykazywałem się zdolnościami czy umiejętnościami np. obsługi komputera czy gotowania to zawsze padał z jej strony tekst z oburzeniem i pretensjami: że ja zawsze się muszę na tym znać, albo czemu ja taki jestem. Krytykowała moja rodzinę znajomych, nikt jej się nie podobał z mojego otoczenia, bo nikt Jej nie wielbił i nie wychwalał tak jak ja. Jednym słowem wychowałem sobie księżniczkę, postawiłem na piedestale. To trzeba było w około niej skakać i tańczyć tak jak mi zagra i zagwiżdże Wink
Przez to co się działo przestałem wierzyć w siebie, mówić co myślę i czuję zatraciłem swoją tożsamość- Unikatowego i niepowtarzalnego siebie. Przestałem wierzyć w to, że znajdę, że w ogolę potrafię i zasługuje na kogoś lepszego, bazowała jeszcze na moim poczuciu winy, wiedziała jak go we mnie szybko wywołać.
Dlaczego to wszystko- bo mi się bardzo podobała, poleciałem na jej Ciało, seks i parę miłych cech, zachowań które przejawiała na początku, ale prawdziwą ja poznałem później.

"Jest jeszcze coś takiego jak ocena mnie (posiadam u niej listę plusów i minusów, nie muszę chyba dodawać, że pod plusami lista jest pusta)." Co to ma być... co ona sobie myśli, a może pora żeby Jej taka listę zrobić- idea szuka, a sama nim jest?, jak chce kogoś zmieniać niech od siebie zacznie...

"Jest też jedna kwestia. Ja chcę iść do kina. Ona nie ma ochoty. Ja chcę pojechać nad jezioro- "nie dziś". Ja chcę, a ona nie... Bo ona jest inna i powinienem szanować jej zdanie..." a co z twoim zdaniem, czy ona go szuje.

Podstawy w związku( szczerość, otwartość zaufanie i szacunek) działają w obydwie strony tak samo, bez tego niema miłości.
Z tego co widzę panna jest niezłą manipulantka, która mówić co jest dobre a co złe- Ty sam masz to wiedzieć- narzuca ci swój system wartości(bez wartości) pozbawia Cie możliwości decydowania za siebie, ubezwłasnowolnia Cię a to nie jest miłość tylko UZALEŻNIENIE

Myślę, że panna ma problemy ze sobą i to poważne (Nie próbuj Jej pomóc,nie bądź naiwny, że zdołasz), niskie poczucie własnej wartości podnosi sobie dzięki wgniataniu cie w ziemie, sprowadzaniu do pozycji służącego, a to tylko czubek góry lodowej,
albo jest świadoma tego co robi i po co a to jest wyrachowanie i do tego bardzo nie ludzkie.

Moi związek się rozpad i to Ona kopnęła mnie w tyłek (DZIĘKUJE ci M) A co Ty z tym zrobisz to ...
Z perspektywy czasu wiem, że to był chory związek i nie do uratowania, Ciężko było mi się od niej odciąć, ale wiem że warto. Dlatego jeśli poweźmie decyzje o rozstaniu to nie odwracaj się za siebie i nie poddawaj, NIGDY DO NIEJ NIE WRACAJ. ZAJMIJ SIĘ SOBĄ

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Twój post to wypisz wymaluj opis mojego związku.

jimi
Portret użytkownika jimi
Nieobecny

Dołączył: 2010-10-29
Punkty pomocy: 234

Moglbym dawac Ci punkty w nieskonczonosc za ta precyzyjna wiadomosc

To ja jestem SPRITE

Black46
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Gdańsk

Dołączył: 2012-02-27
Punkty pomocy: 84

Ja bym ją szybko sprowadził na ziemię. To że Ci na niej zależy, to jedno, a to co ona robi to drugie.
Ona ma jakiś obraz idealnego chłopaka, który jest głową rodziny, wszystkim kieruje, w momencie w którym ona nie musi się o nic martwić. Robi Ci kur** listę plusów i minusów jak jakaś "super niania" i wbija Ci do bani tak jak byś miał 5 lat, co masz robić.
Chłopie, miej jaja, po prostu śmiej się z tych jej wyliczeń list i "jej idealnego wzorca mężczyzny" i rób swoje. Nie pokazuj, że w ogóle coś takiego Ciebie rusza, a jak już, to rozmawiaj z nią o tym tylko na żywo, nie przez telefon. Niech widzi Twoją reakcję na to wszystko.
A jeżeli chcesz coś ugrać, to proszę Cię, zrób jej też taką listę i umieszczaj na niej rzeczy jak najbardziej śmieszne i banalne, dzwoń do niej tak często jak ona dzwoni do Ciebie, wytykaj jej każdy błąd i mów jej co ma robić.
Może wtedy zauważy, że nikt nie jest idealny i kocha się kogoś za to kim jest i za to ze jest po prostu sobą.
Powodzenia!!

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Z tym ideałem to samo mi powiedziała, że kiedyś przyzwyczaiłem ją do tego, że jestem inny niż teraz. Zgadza się byłem inny do momentu aż nie wytrzymałem ilości krytyki i się zmieniłem.

LeTombeur
Portret użytkownika LeTombeur
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-02-02
Punkty pomocy: 1270

Osobowość wybitnie ekspansywna, lubi rządzić i dyktować warunki, jak w sumie chyba duża grupa kobiet, ale bez przesady, są jakieś granice. Że dałeś sobie wejść na łeb, to widać i to nie do końca może w własnej woli, tylko po prostu masz do czynienia z taką panią, co to lubi mocno dominować i zawsze mieć rację. Ty jej słowo, a ona na to dziesięć. Daj jej palec, to opierdoli całą rękę. Gra się tak, jak nam przeciwnik pozwala, więc należałoby tu zastosować lekki pressing niekiedy i może się panna pogubi i powściągnie w tych swoich zapędach. Czasem, lub jak widać u Ciebie, często po prostu pewne rzeczy trzeba zwyczajnie olać, przytaknąć, pokazać obojętność- to ją pewnie nieco bardziej wkurwi, ale przynajmniej nie będziesz się wdawał w takie bezowocne i niekonstruktywne dyskusje, które do niczego nie prowadzą. Walnij czasem lustro, pokaż, że coś Ci się w niej nie podoba, stopniowo, zwiększaj intensywność i niech widzi, że na takiej samej zasadzie też możesz jej dopierdolić i przyczepić się o byle gówno, a nie jest to nic miłego. W ostateczności lekko poluzuj i zajmij się sobą, swoim życiem, spotykaj się ze znajomymi, niech panna widzi, żeś nie jest uwiązany przy niej i nie będziesz przy nodze pani stał, jak wierny pies i czekał na rozkazy.

Dobrze byłoby mieć jakieś zajęcie, coś na rozładowanie stresów, może jakaś siłownia, czy innego rodzaju sport, gdzie można wypocić trochę i rozładować energię i nadmiar nagromadzonych emocji i stresu. Zastanowiłbym się także na Twoim miejscu nad sensem ciągnięcia na siłę tego "związku", który jest obecnie chyba tylko areną walki dla pani, która musi mieć kim manipulować i ustawiać do pionu. Wyrosła z lalek, to bawi się teraz ludźmi, a to, delikatnie mówiąc, dosyć kurewskie z jej strony. Wygląda to tylko jak reanimowanie trupa, ewentualnie utrzymywanie przy życiu za pomocą respiratora, sztuczne przedłużanie egzystencji, która do niczego nie prowadzi, a trwa tylko z braku ciekawszych perspektyw na przyszłość. Jej może ten układ pasuje w obecnym kształcie, bo robi to, co lubi, spełnia się w swej dyktaturze. Pomyśl, czy masz ochotę na takie dalsze użeranie się z nią i walenie głową w mur, bo obecnie to tylko sam się wyniszczasz, a zakładam, że jak na tę chwilę, to przyjemności z tego związku masz tyle, co kot napłakał. Co to za związek, gdzie facet nie może poczuć się facetem, gdzie nic nie zależy od niego, bo jedyną, nieomylną jednostką decyzyjną jest panna? Przemyśl to, czy jest sens ciągnąć tę relację w dalszym ciągu w takim układzie, gdzie nic do panny nie dociera, ona wie wszystko najlepiej, a Ty prawdopodobnie gdzieś, jakiś czas temu po drodze w tym związku zagubiłeś swoje cenne cojones. Może lepiej będzie się z tego tonącego wraku ewakuować, żeby te cojones nie zanikły bezpowrotnie, bo póki czas, to jest jeszcze szansa, żeby zrobić z nich jeszcze w przyszłości użytek i uszczęśliwić jakąś inną niewiastę. Wink

P.S. W ogóle nie czaję takiej logiki. Po chuj być z kimś, kto nam nie odpowiada, tylko później go urabiać stopniowo na własną modłę tak, jak się jaśniepani podoba? A jak już efekt osiągnięty, to facet leci w odstawkę, bo "kiedyś był inny", a teraz zmienił się i pannie już się taka zmiana nie podoba.

"Don't trust the smile, trust the actions"

Olivierr
Portret użytkownika Olivierr
Nieobecny
mówię................. bardzo............. pooooooowoooooooliiiiiii
Wiek: Z dnia na dzień coraz starszy
Miejscowość: Ełk/Olsztyn/Polska... WARSZAWA!!!

Dołączył: 2012-04-05
Punkty pomocy: 170

Koleś czytając ten post przypomniał mi się jeden dowcip

Spożywałem dzisiaj śniadanie jak zawszę z moją żoną.Wszystko przebiegało normalnie do chwili.
Chciałem poprosić moją partnerkę o sól i zamiast :
-Kochanie, czy mogła byś mi podać sól ?
Przejęzyczyłem się mówąc :
-Ty stara k***o zmarnowałaś mi 25 lat życia.

Tak, ty za 25 lat będziesz bohaterem tego dowcipu.

I masz teraz wybór gdy ona do cb napiszę, zadzwoni lub do cb wpadnie od razu z miejsca rzucasz "Spi*rdalaj!!!" to pierwsza opcja.
Druga jest taka, że zmieniasz płeć tzn. usuwasz szczątki(jeśli ci jakieś zostały) tego co masz w bokserkach(figach? stringach? bikini?) i wyrabiasz nowy dowód osobisty z płcią "kobieta". A wiesz czemu? Bo baba jesteś. I do tego dajesz dupy na okrągło.

Zakochany, rozsądny mężczyzna może postępować jak człowiek szalony,
nie powinien jednak, a nawet nie może, zachowywać się jak idiota

M. de la Rochefoucauld

-------------------------------------------
Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.
Oskar Wilde
-------------------------------------------

Carlopactwo (niezweryfikowany)

Tyle, że dłuższe związki zawsze wchodzą na te jakże utarte tory kłótni, krytyki, nieporozumień i innych opisanych wyżej "patologii".

Chodzi o to, aby być silnym i umieć sobie z tym radzić: postawić na swoim, obrócić w żart czy po prostu przemilczeć, wyjść z domu, wrócić i porządnie przelecieć. Czasami się nie da, fakt - ale mi się wydaje, że autor wątku po prostu pęka i nie radzi sobie z tą laską, bo ona za bardzo mu się stawia.

Mój komentarz to oczywiście żaden wyrok absolutny, tak jak i zresztą żaden z wcześniejszych. Nikt z nas nie wie jak jest między nimi, a te kilka lakonicznych postów i tak prawie nic nam nie mówi.

Dlatego też drogi autorze wątku przeczytaj jeszcze raz wszystkie komentarze i zdecyduj co z tą nową wiedzą zrobisz dalej...

Aha, no i Bruno Właściwy pisał kiedyś o jaskiniach http://mobilklasik.info/blog/o_j...

Przeczytaj ten tekst.

No i nie bądź zbyt miły Zniesmaczony. Stań się czasem chamem, jebnij słuchawką w trakcie rozmowy, opierdol. Wszystkiego rozmową i tłumaczeniem nie załatwisz.

Zakłopotany
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-05-03
Punkty pomocy: 6

Powiem Ci, że dowcip super śmiałem się do momentu aż nie przeczytałem "Tak, ty za 25 lat będziesz bohaterem tego dowcipu.". Bo jeżeli czegoś nie zrobię to tak samo będę mógł powiedzieć...

Wolę pierwszą opcję.

Sekalek
Portret użytkownika Sekalek
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: 3-miasto

Dołączył: 2010-04-17
Punkty pomocy: 283

Powiem Ci, że w moim zwiazku też takie akcje się zdarzały i zdarzają. Też na początku się w to wtapiałem, wchodziłem całym sobą. Ale to jest droga tylko do wyniszczenia siebie. Teraz jak mi robi afery, to po prostu odrazu ma chłód z mojej strony. Zajmuje się sobą, pasją która daje mi radość i nie myślę o niej. Wtedy ona pisze, zazwyczaj z takim żalem jak mówisz, że mam ją gdzieś, bla bla bla. Nie ma co wdawać się z nią w dyskusje, bo to chuja warte. Nie wytłumaczysz jej, że to pierdoła kompletnie nie warta uwagi. Ja mówię jej, że odsuwam się od niej w momencie gdy robi takie afery, bo nie szkoda mi moich nerwów. Nie staram się jakoś specjalnie o zgode. Mam swoje życie, swoje pragnienia. Jeśli ona chce robić afery, to niech potem je naprawia. Po prostu naucz się to olewać i mieć swoje życie. Bo takich akcji nie unikniesz nigdy, a umiejętność patrzenia trzeźwo na sytuacje przyda się zawsze Wink

"panować nad sobą to najwyższa władza"

klosz (niezweryfikowany)

a ja uwazam, ze troche przesadzasz - w sensie demonizujesz i wyolbrzymiasz. Nie wyobrazam sobie kolesia (a wlasciwie ogolnie czlowieka), ktory nie potrafi zainterweniowac w tak skrajnych sytuacjach...

https://botoxclub.com.ua

https://botoxclub.com.ua

ботокс губ