mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

"TOO MUCH LOVE WILL KILL YOU" - i obróci Twoje życie w kłamstwo.

Portret użytkownika salub

Dobry wieczór,

Wracam tutaj po nieco niechlubnym zachowaniu, jakim było dodanie bloga a następnie jego usunięcie. Czułem się wewnętrznie jako kawał drania, który pewnych rzeczy nie powinien wywlekać na światło dzienne.

"Too much love will kill you"

Zapewne wielu z Was słyszało tę piosenkę, legendarnej grupy Queen. Przesłanie, tytuł - niewiarygodne.

Dlaczego zbyt wiele miłości może Ciebie zabić?

Z prostych powodów. Gdy oddasz za dużo serca swojej kobiecie - zdawałoby się, że wymarzonej. Gdy poluzujesz całkowicie swoje bariery, obawy, gdy czując się zajebiście przy tej osobie zapomnisz o wielu rzeczach i będziesz chciał z nią chwytać każdy kolejny dzień, bo wiesz, że to już ta jedyna.
Najpięniejsza - najcudowniejsza - najseksowniejsza - najmądrzejsza - najukochańsza - najlepsza

Gdy żyjesz w siódmym niebie i jesteś zajebiście szczęśliwy.
...
...
...
I nagle się budzisz. Czujesz pierdolnięcie. Rozstajecie się bez tak naprawdę konkretnego powodu. Czujesz, że jest Ci jej brak i próbujesz naprawić te relacje, poderwać na nowo swoją wybrankę, ale ona już jednak nie chce na nowo czegoś rozpoczynać. Nie skrzywdziłeś jej. Nie zdradziłeś. Nie zaniedbałeś. I wiele innych takich rzeczy... I po pewnym czasie dochodzisz do wniosku, że tak naprawdę nie zawiniłeś. Jednak rozeszliście się. Wspólna decyzja pod wpływem szalonych emocji, jednak po paru dniach się budzisz, że jednak trzeba walczyć o to co kochasz i jest dla Ciebie cenne. Jednak jest za późno.

Jest ciężko. Jesteś tylko człowiekiem - nie robotem, nie maszyną do zabijania czy nałogowego podrywania kobiet, które często traktuje się jako kawałek dupy i nic więcej (choć często takie traktowanie im się należy).

Chcesz rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. I jakoś Ci to wychodzi, ale co chwilę coś się drapie, pociąga do tyłu. Bo ja widzisz. Patrzysz na nią, oglądasz jej zdjęcia. Myślisz o niej i o tym, co teraz robi. Ale nie dzwonisz, nie piszesz. Wytrzymujesz to. I jak sobie już myślisz, że wszystko idzie w dobrym kierunku, to znowu czujesz krok w tył, gdy widzisz jak jeszcze niedawno najważniejsza (heh) osoba w Twoim życiu zmienia się o 360 stopni. Gdy zachowuje się jak pustak, gdy wpada w złe towarzystwo,a Ty nie możesz jej pomóc, nawet jeśli byś chciał. Widzisz ją na codzień, bo nie ma innego wyjścia - a to studia, wspólna grupa, jakieś spotkania w innym gronie. I słyszysz jak gada ze swoją wyimaginowaną i sztucznie wytworzoną psiapsiółą o swoim nowym chłopcu. I czujesz cios - bo nie tak to miało być.

Ty miałeś byś z nią szczęśliwy, aż po wieki, heh! A tu nagle przyjmujesz ciosy, gdy ona jest Ci obca, a musisz znosić jej obecność i okropne zachowanie.

Nie bierz dupy ze swej grupy

Nigdy nie byłem zwolennikiem rzucania pustymi schematami, bez poparcia tego jakimkolwiek doświadczeniem. Wolałem raczej te schematy przeobrażać, udowadniać, że nic nie jest tylko czarno-białe i takie proste. Jednak w powiedzeniu, które przytoczyłem - jest wiele prawdy. I wiele cierpienia możesz z tego powodu odnieść.

póki nie zdecydujesz się jak masz żyć...

Bądź twardy. Zaciśnij zęby i przetrzymaj to wszystko. Bądź silniejszy i ponad nimi wszystkimi, którzy chcą udowodnić światu, że są szaloni, zajebiści, najlepsi... i "najbardziej słitaśni".

Nic nie boli bardziej, niż brak szacunku...

Ale ten szacunek musisz odnaleźć najpierw w sobie, jeśli go zgubiłeś. Jeśli szanujesz sam siebie, to inni będą Ciebie szanowali, ale nie zawsze! Nie zawsze ma to potwierdzenie. Szacunek można rozbijać na wiele mniejszych podpunktów, w zależności od danej sytuacji.

Ze szczerością całego serca mogę powiedzieć, że kochałem swoją byłą kobietą. Jednak to uczucie przeobraża się w całkiem coś innego - mam nadzieję, że nie będzie to potwierdzeniem "od miłości do nienawiści jeden krok". Bo ja bardzo nie lubię nienawidzić. Lubię lubić. Wręcz uwielbiam. Jednak na wszystko potrzeba czasu.

Coś się kończy, coś zaczyna.

Po związku, w którym dałeś full siebie, przychodzą cieżkie chwile. Jednak jeśli wytrwasz, to prawdziwe plony na pewno Ciebie zadowolą.

Jakby nie było - to nie był mój pierwszy, ani ostatni związek. Prawdziwego kopa w dupę, który mi niezwykle pomógł odnaleźć się w życiu i znaleźć tu gdzie teraz jestem, dostałem niecałe 4 lata temu. Wtedy zrozumiałem podejście do kobiet, techniki, zachowania i wiadomo o co chodzi. Dzięki temu, dzięki doświadczeniu i wypracowaniu sobie charakteru, znoszę z mniejszym trudem rozstanie z kobietą, z którą chciałem związać przyszłość - a był to pierwszy tak poważny, dojrzały i ciekawy związek.

W ostatnim blogu być może widać było zbyt dużo żalu do mojej byłej kobiety. To był błąd. Zbyt wiele emocji.
Życie jest zbyt piękne, aby czuć do kogoś negatywne rzeczy. Trzeba żyć dalej i odbudować swoją najlepszą wersję, która na pewno trochę ucierpiała.

Nadal kocham kobiety. Zawsze kochałem.

Nie jestem typem człowieka, któremu coś nie wyjdzie i na tej całej płaszczyźnie całkowicie się zniechęca. W tym przypadku nie szanuje kobiet, rani je i chce się odegrać na byłej kosztem niewinnych dziewcząt. Nie o to w tym chodzi. Smile

Mam nadzieję, że każdy z Was to zrozumie.

Jedno niepowodzenie nie przekreśla Twoje życia. Tylko je wzmacnia.

Dlatego też doskonalmy się, uczmy na błędach, wyciągajmy wnioski i doświadczajmy coraz to nowszych doznań - bo i tak, życie jest piękne, ale trudne Smile

I niech nie obróci się w kłamstwo - tylko w zgodzie z samym sobą idźmy do przodu i nie rezygnujmy ze swoich dokonań , zasad, w wyniku jakiegoś niepowodzenia.

Trzymajcie się!

Odpowiedzi

Portret użytkownika Smuel

Początek blogu... tak jakby

Początek blogu...
tak jakby napisany specjalnie dla mnie.
Dziękuję.

Idealnie trafiłeś w sytuację, która ostatnio nadszarpnęła moją duszę.
Miło słyszeć, że ktoś ma identyczne przemyślenia.

Too much love will kill you.
Ostatnio nabrało dla mnie nowego znaczenia.

Z treści rozumiem, że też olałeś "nie bierz dupy..."??
I też sobie ponownie uświadomiłeś wagę tego banału?

Pozdrawiam.

Portret użytkownika Horseq

"Bądź twardy. Zaciśnij zęby i

"Bądź twardy. Zaciśnij zęby i przetrzymaj to wszystko. Bądź silniejszy i ponad nimi wszystkimi, którzy chcą udowodnić światu, że są szaloni, zajebiści, najlepsi... i "najbardziej słitaśni". " - Ok,ok ale dlaczego negujesz zajebistość, szaleństwo, bycie najlepszym(oczywiście w kontekście dążenia do celu) Miałem dłuższy wpis, ale się skasował... więc opiszę to co najważniejsze Smile Więc według mnie masz masę niepotrzebnych przekonań, między innymi tworzysz OCZEKIWANIA względem innych, a stawiając takie oczekiwania, czujesz się chujowo gdy się nie spełniają (Inna kwestia z celami) a to ze względu, że Twoje samopoczucie uzależnione jest od czynnika zewnętrznego (kobieta) Kolejna rzecz przy kobiecie, piszesz, że to był najbardziej dojrzały związek (wg. mnie to kolejna iluzja, wyidealizowana postać) Wydaję mi się, że porzuciłeś samorozwój(może dlatego, że poczułeś, że już wszystko osiągnąłeś - nie wiem) Skupiając się na PUA, a PUA samo w sobie się nie rozwija, posiada masę przestarzałych i nie efektywnych narzędzi oraz masę pojebanych złudzeń, iluzji i schematów. Myślę, że powinieneś zrozumieć pewne kwestię, które dzieją się w rzeczywistości, bo żyjesz w iluzjach, co daje nam Twój blog? Jest przepełniony iluzjami, również nie zgodzę się, że za dużo miłości zabija, kochając bezwarunkowo, bez żadnych oczekiwań (po prostu akceptując te różnice i czerpanie z nich profitów) Widzisz Ty dając energię - odbierałeś ją sobie, zamiast dając ładować sobie akumulatory (wg. mnie to bardzo siłowe, sztuczne i niespójne zagrania, moge nawet stwierdzić, że pochodzi od PUA, a nie od Ciebie) Blog posiada iluzje i kolejne próbuje narzucać. Powinieneś coś z tym zrobić.

Taki feedback ode mnie Smile

Pozdrawiam

noooo Wreszcie ktoś ładnie

noooo Smile Wreszcie ktoś ładnie pisze o oczekiwaniach i bezwarunkowej miłości Smile Piona, Horseq, myślę na te tematy podobnie. To w kurwę trudne do wypracowania, taka miłość, nawet do ZROZUMIENIA trudne, ale ponoć się da. Ja przynajmniej rozumiem, jak z praktyką będzie - zobaczę, jak znowu pokocham Wink

Portret użytkownika salub

Nigdy nie skupiałem się na

Nigdy nie skupiałem się na pua - samorozwój ok. Lubię się rozwijać. Nie mam problemu odróżniania rzeczywistości od iluzji. Każdy człowiek ma jakieś iluzje. Ja jestem po najbardziej dojrzałym związku jaki miałem - to jest iluzja?
To była rzeczywistość, prawda - mam przecież porównanie swoich poprzednich doświadczeń.

Ode mnie w tym związku wychodziło wszystko - nie pua, które jest szerzone na tej stronie. Iluzje, które wytykasz nie do końca są trafne, choć zgodzę się, że być może oczekiwałem od kogoś czegoś, czego nie mogłem dostać.

A czy zbyt dużo miłości zabija? Myślę, że tak. Miałem do tej pory 2 długie związki, w których dwa razy kochałem. Z tymże jeden z nich nie był tak dojrzały jak ten ostatni. W końcu człowiek dorośleje, inaczej rozumie świat. I w tym ostatnim związku kochałem bardzo mocno, najszczerzej jak potrafię - i teraz uważam, że długo czegoś takiego do kogoś nie poczuję, bo po prostu powstała pewna bariera. W innych związkach nie było tego czegoś.

Mam nadzieję, że to co napisałeś masz poparte swoim doświadczeniem w związkach.

Pozdrawiam, dzięki za feedback

Portret użytkownika Horseq

"(...)i teraz uważam, że

"(...)i teraz uważam, że długo czegoś takiego do kogoś nie poczuję, bo po prostu powstała pewna bariera. W innych związkach nie było tego czegoś. "

Bariera jaka "powstała" to nic innego jak iluzja, ZAKŁADASZ, że długo czegoś takiego nie będzie(przyszłość) ponieważ w poprzednich związkach(przeszłość) czegoś takiego nie było.
Tworzysz ogólne ZAŁOŻENIE, że miłość jest, może słabnąć... ale już urosnąć nie może!? A skąd wiesz, że następny związek nie będzie dojrzalszy niż poprzednie? (moje założenie) Będzie... skoro TY się rozwijasz.

Widzisz nawet będąc w 1000 związków chujowych(niedojrzałych)
Nie możesz zakładać, że 1001 będzie tak również. Nawet będąc w 1000 związków dojrzałych, nie możesz założyć, że 1001 nie będzie jeszcze bardziej dojrzały.

Wierzę, że wniosłeś do tego związku sporo dojrzałości, ale czy Twoja kobieta wniosła to samo? Osobiście uważam, że nie była dojrzała, ponieważ nie uwzględniła takich czynników jak: miłość bezwarunkowa, akceptacja Ciebie takim jakim jesteś. Fakt mogła nie stwarzać oczekiwań względem Ciebie, ale również NIE DOCENIŁA twego zaangażowania w nim, wybrała innego, ale to NIGDY nie będzie świadczyć o Tobie, to świadczy wyłącznie o niej, o jej dojrzałości i ww. akceptacji. Salub to nie był związek dojrzały... bo wg mnie związek dojrzały, mimo różniących się osobowości - potrafi akceptować, ponieważ nad logiką jest coś więcej...jest miłość, miłość kocha, nie "rozumuje" w kategoriach: kogo? co? za co?

Sam fakt rozpadu związku jest dla mnie nie do końca zrozumiały, ale zrozumienie jest tu jedynie potrzebne do wyciągnięcia wniosków i działania dalej Smile

Pozdrawiam

Portret użytkownika salub

Horseq - wszystkie świetnie i

Horseq - wszystkie świetnie i pięknie!

Ale ja w żadnym wypadku nie twierdzę i nie napisałem, że mój kolejny związek nie będzie dojrzalszy. Gdzie Ty to wyczytałeś?

Uważam, że na podstawie wszystkich moich związków - podkreślę - TYCH, KTÓRE PRZEŻYŁEM - ten ostatni był najbardziej dojrzały, najwięcej dałem właśnie tej ostatniej kobiecie, z którą byłem, o czym świadczyć by mogło wiele czynników.

Ale powtórzę jeszcze raz - Nie zakładam i nigdy nie zakładałem, że kolejny związek nie będzie "lepszy" w szerokim znaczeniu tego słowa"

Musiałeś coś źle zrozumieć.

A reszta odpowiedzi trafna, ale zostawmy już temat dojrzałości mojej byłej czy nie - choć wiele prawdy napisałeś.

wiec według twojej definicji,

wiec według twojej definicji, związek dojrzały dla mnie nie istnieje.

Salub, obrót o 360 stopni to

Salub, obrót o 360 stopni to ciągle ten sam kierunek. Jak już się zmieniła to np. o 180 stopni. Czepiam się detali, ale przynajmniej będziesz pamiętał na przyszłość. To żaden atak - dla ścisłości.

'Nic nie trwa wiecznie. Niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie.'

Pisząc blogi o niej, oglądając jej zdjęcia - inwestujesz w nią emocje, tym samym utrudniasz sobie zapomnienie o niej, ale to wiesz.

Wartość merytoryczna na plus. Trzymaj się i podążaj dalej swoją ścieżką. Powodzenia.

Jedna sprawa, mówisz, że jest

Jedna sprawa, mówisz, że jest ból po stracie kobiety z którą długo żyliśmy.Dajesz z siebie wszystko, dla Ciebie to był świetny związek i nie pojmujesz dlaczego się zakończył.Rozumiem to,a co jeżeli typ zaniedbywał swoją kobietę, bardzo toksyczny związek, frajerzył się, zazdrość,i masa innych negatywnych emocji.Też może mieć takie uczucia po przebudzeniu, że czuje jej brak?Chce naprawić tą relacje, ale przecież to on spierdolił sprawę. Po paru dniach chce walczyć o nią, ale sam zgotował sobie taki los. Strasznie mocno siedzą w Tobie emocje, po swojej ukochanej.

Portret użytkownika Chinasky

Jak twój poprzedni blog nie

Jak twój poprzedni blog nie przypadł mi do gustu, tak ten mi się podoba. Dojrzale podeszłeś do tematu i to jest bardzo krzepiące. Miłość do tamtej kobiety z czasem przemienia się. Najpierw w żal, potem w miłe wspomnienia i lekki uśmiech na twarzy. Grunt to nie popadać w skrajności. Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego, a spokoju najbardziej.

Pozdrawiam

Wiekszość dziewczyn czuje sie

Wiekszość dziewczyn czuje sie komfortowo gdy poznaje faceta w:
-szkole/uczelni
-przez grpe bliskich i dalekich znajomych
- rodzine

Tak robią przeważnie te atrakcyjne dziewczyny (w tym przypadku znaczy te, które nie szukają pierwszej lepszej okazji i mają wysokie mniemanie o sobie), na ulicy nie ma szans wychaczyć taką.
W szkole, przez bliskich znajomych lub rodzine - i tak sie ma z nią potem kontakt, dlatego one podczas związku czują się komfortowo. Nie pada słowo "na ulicy" lub "w klubie" przy pytaniu gdzie go poznałaś.
Wiec moim zdaniem gdy wykreślimy miejsca gdzie możemy poznać atrakcyjną dziewczynę i po rozstaniu będziemy musieli się z nią widywać, to nasze szanse na poznanie atrakcyjnej dziewczyny drastycznie spadają.

Portret użytkownika Tadas

"Tak robią przeważnie te

"Tak robią przeważnie te atrakcyjne dziewczyny (w tym przypadku znaczy te, które nie szukają pierwszej lepszej okazji i mają wysokie mniemanie o sobie), na ulicy nie ma szans wychaczyć taką."

Oczywiście, że jest szansa tylko trzeba naprawdę chcieć.

Wysuwasz ten wniosek na

Wysuwasz ten wniosek na podstawie teorii czy praktyki?

Portret użytkownika Tadas

Na podstawie praktyki. Swoją

Na podstawie praktyki. Swoją ex poznałem tak, że chciałem wejść do sklepu, ale miałem psa. A że ona siedziała nieopodal na ławce to ją poprosiłem by mi go przypilnowała na 5 min. Potem tam chwila gadki szmatki, okazało się że obydwoje wybieramy się na Woodstock. Wymieniliśmy się nr, później spotkaliśmy się na festiwalu. I tak się potoczyło. Druga sprawa, że byłem w Kanadzie w wakacje i tam są ludzie tak życzliwi że sami do ciebie zagadują na ulicach. I widząc to, stwierdziłem że to jest zajebiste i nie mam teraz problemu by podejść do jakiejś kosy i zagadać. Wiadomo, w 90% dostaje zlewę, ale kogo to obchodzi? Bo na pewno nie mnie Wink

Większość dziewczyn, które

Większość dziewczyn, które reagują na nasz "podryw" to dziewczyny, które szukają chłopaka a my wtedy pojawiamy sie lub te które mają niskie mniemanie o sobie.

Jesli twoja ex nie podpada pod to co wyzej napisałem to gratuluje.

Portret użytkownika Tadas

Fakt, ona ma niską samoocenę.

Fakt, ona ma niską samoocenę. Często gadała teksty, po których mi było jej szkoda. Np. jak do niej zadzwoniłem po Woodstocku, to ona mi powiedziała coś w stylu "O kurczę, nie sądziłam że będziesz chciał się ze mną jeszcze spotkać" albo np. "Dlaczego taki fajny chłopak jak ty chce się ze mną spotykać?". Porażka Stare Ale chyba wiem z czego to się wzieło, a mianowicie z tego że ona jest 2 lata młodsza (ma 22 lata) i ja byłem jej pierwszym partnerem łóżkowym Stare Tak, dobrze przeczytaliście, w wieku 22 lat była dziewicą. Nie zapomnę naszej gadki przed naszym pierwszym pójściem do łóżka. Wiesz, jakieś tam kizi mizi a ona do mnie:

Xxx: Muszę ci coś powiedzieć
Tadas: Słucham?
Xxx: No bo jest taka sprawa.
Tadas: No wal!
Xxx: Yyyy bo ja jestem dziewicą
Tadas: (przyznam że się nie ładnie zachowałem bo wybuchłem śmiechem, ale to dlatego że myślałem że mnie wkręca) A ja jestem prawiczkiem.
Xxx: Ale ja poważnie mówię...
Tadas: To nie możliwe, za długo żyję na tym świecie.
Xxx: Przykro mi, że mi nie wierzysz.
Tadas: (z lekkim przerażeniem)Ale jak to? Gdzie ty się dziewczyno uchowałaś Stare
Xxx: Czekam na kogoś wyjątkowego (po czym zaczęła mnie całować)
Tadas: Jesteś pewna że chcesz to ze mną zrobić? Nigdy nie miałem do czynienia z dziewicą.
Xxx: Za dużo gadasz, a za mało robisz.

I faktycznie, polało się z niej tyle krwi ile widziałem oglądając operacje w "Ostrym dyżurze". I ogólnie nie ogarnuiała nic w te klocki. Wiadomo, miała 22 lata i dziewica to sobie pewnie myślała "kurwa coś ze mną nie tak, to nie jest normalne/ nikomu się nie podobam". Co ciekawe jest to ładna dziewczyna ( nie mówię, że jakaś dyskotekowa kosa, ale była urodziwa taka 7/10 ).

"to ona mi powiedziała coś w

"to ona mi powiedziała coś w stylu "O kurczę, nie sądziłam że będziesz chciał się ze mną jeszcze spotkać" albo np. "Dlaczego taki fajny chłopak jak ty chce się ze mną spotykać?""

Może jestem przewrażliwiony doświadczeniem na tym punkcie, ale jak dla mnie to była czysta MANIPULACJA z jej strony! Moim zdaniem wcale nie miała niskiego poczucia swojej wartości (to cholernie rzadkie u kobiet, zwłaszcza tych co faktycznie nie wiele sobą reprezentują), a zwyczajnie Cię sprawdzała, jak zareagujesz. Liczyła pewnie, że zaczniesz tłumaczyć jak to ona jest dla Ciebie ważna, żeby nie czuła się gorsza, bo jest wspaniałą, piękną kobietą itd itd itd

A właściwie to Ty jak zareagowałeś na te jest "wątpliwości" i pytania, które przytoczyłeś? Wink

ps. sprawy dziewictwa nie neguję. Nie znam się na tym, to nie zabieram głosu, choć też mi pod manipulację podchodzi...

Portret użytkownika DawidWujek

No nie za bardzo.. Jeśli

No nie za bardzo.. Jeśli chodzi o teorię i praktykę to w tym wypadku nie ma różnicy.. W każdym miejscu, w którym możesz rozmawiać swobodnie (swobodnie tzn. w miejscu, w którym da się usłyszeć to co mówi druga osoba) z kobieta jest idealnym miejscem do uwodzenia. Fakt że na ulicy trudność może być większa no ale jednak się udaje.. A jeśli chodzi o komfort.. Jeśli się już podchodzi do dziewczyny i zaczyna się rozmowę to trzeba dążyć do tego żeby ona się czują komfortowo. Musi czuć naturalność od swojego rozmówcy. Nawet naturalność z nutą rutyny działa bardzo dobrze. Jeśli wytworzysz w dziewczynie odpowiednie emocje podczas pierwszego spotkania to automatycznie wyzwolą się one kiedy będzie miała odpowiadać na pytanie:,, gdzie go poznałaś?" i wtedy nie ma znaczenia gdzie..

Portret użytkownika Tadas

"Nie bierz dupy ze swej

"Nie bierz dupy ze swej grupy"

Podpisuję się dwiema rencyma Laughing out loud (poparte doświadczeniem)

Tak z ciekawości byłeś gdzieś

Tak z ciekawości byłeś gdzieś na imprezie po rozstaniu poznałeś jakąś nową dupę?? Dobrze się zabawiłeś?? Wydaje mi się że To co piszesz na stronie jest takie wygaszone, pozbawione wszystkich emocji, które W tej chwili w Tobie są i nie dziwie się, wiadomo klasa na stronie musi być utrzymana i po za tym po co wyrzucać z Siebie te emocję w internet. Czy ten obraz waszego związku nie był faktycznie inny niż nam go przestawiasz?? Wydaje mi się że masz i miałeś pewne wyobrażenie "to jest nasz idealny związek" Idealne rzeczy są nudne tak naprawdę nic nie można w nich udoskonalić.

Portret użytkownika salub

Byłem, poznałem.

Byłem, poznałem.

To super. To nadal kochaj tą

To super. To nadal kochaj tą swoją była ale z tymi nowymi lub nową co ją poznałeś przejdź się na spacer do clubu czy gdzie tam lubisz. Wink

ocho, to krótka zjebka

ocho, to krótka zjebka Wink

"widzisz jak jeszcze niedawno najważniejsza (heh) osoba w Twoim życiu zmienia się o 360 stopni. Gdy zachowuje się jak pustak, gdy wpada w złe towarzystwo,a Ty nie możesz jej pomóc, nawet jeśli byś chciał. Widzisz ją na codzień, bo nie ma innego wyjścia - a to studia, wspólna grupa, jakieś spotkania w innym gronie. I słyszysz jak gada ze swoją wyimaginowaną i sztucznie wytworzoną psiapsiółą o swoim nowym chłopcu. I czujesz cios - bo nie tak to miało być."

zastanawiam się, czy obiektywnie rzecz biorąc TY masz prawo do oceny jej wyborów i jej życia. Bierzesz pod uwagę to, że to JEJ życie? JEJ towarzystwo? Dlaczego tak piszesz o jej przyjaciółce? I w końcu dlaczego niby NIE TAK MIAŁO BYĆ? Pomyśl. Bo może się okazać, że tylko Twoim zdaniem nie miało tak być Smile Zwyczajnie się wasze potrzeby rozminęły - wymyśliłeś jej rolę w swoim życiu, a ona tej roli nie przyjęła, to wszystko. Póki co wybrała inną drogę, a Ciebie spotkała chujowa niespodzianka. Bywa i tak, to nie znaczy zaraz, że ktoś coś zjebał. Zafascynował ją ktoś inny i poleciała. Czasami są takie przypadki, że trzeba naprawdę wieeelkiej dojrzałości, żeby świadomie zrezygnować z rodzącego się zauroczenia i świadomie wybrać związek, w którym już nie ma takich motylków, jak kiedyś. Młoda kobieta jest po dwakroć emocjonalna i akurat Twoja tym emocjom uległa.

Wiem, że nic super mądrego nie napisałem, że to dość nagle Cię spotkało i nieźle boli, ale jeżeli kochasz - życz szczęścia i nie hejtuj, nie grzeb w tym, bo niezależnie od tego, w jakim tonie myślisz - myślisz i kotwiczysz. Uważasz, że robi źle - daj jej się sparzyć, widocznie to jej teraz potrzebne / taki jej los pisany.

A cała reszta bloga - mądrze i do przodu Smile

Portret użytkownika salub

Jasna sprawa, że to jej

Jasna sprawa, że to jej życie, jej sprawy, jej towarzystwo i wiele innych rzeczy. Ale nic nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. To nie jest tylko skrucha po rozstaniu z mojej strony. Wiele osób jej bliskich widzi jej zmianę, na gorszą - uwierz mi - i martwią się o nią.

Czy mam prawo ją oceniać? Dlaczego by nie. Prawo do oceny ma każdy. Ale po prostu nie ingeruje w jej życie. Tylko oceniam. A to co ona zrobi , to jej sprawa.

Gdy patrzę na chłodno, to oczywiście , że życzę jej szczęścia, bo dlaczego miałoby by być inaczej. Nikomu nic źle nie życzę. Po prostu pewne sprawy nie są tak proste, czarnobiałe i łatwe do przeczytania, aniżeli mogłoby się wydawać.

Smile

z całym szacunkiem Salub ale

z całym szacunkiem Salub ale myśle że ludzie nie powinni się oceniać.To nie szkoła i nie stopnie.Każdy robi w życiu to co uważa dla siebie za najlepsze w danym momencie i uważa że to jest dla niego dobre.Ta osoba zbiera w ten sposób też jakoś doświadczenie.Ani Ty,ani jej otoczenie nie powinni jej oceniać bo może sprawia jej to szczęście (być może pozorne ale jednak szczęście).Jak się sparzy to wyciągnie wnioski.To już sprawa każdego indywidualnie.Taka natura ludzka żeby oceniać innych ale Ty oceniasz według Twoich norm a według kogoś innego wszystko będzie ok.

Blog bardzo mi się podoba i fajnie było go przeczytać Smile
Dzięki za niego i Trzymanko Smile

Dzięki Salub za ten wpis

Dzięki Salub za ten wpis Smile Dzieki tobie teraz potrafie sobie wytknąć najważniejszy błąd, który trzyma mnie przed lepszą przyszłością - odwracanie sie za siebie. Widze tez siebie w tych motywach z porzuceniem, patrzeniem na zdjecia itp. I napisałeś to tak, jakbym ja mógł o sobie to napisać. Mam nadzieje ze wkrótce zrozumiem idee akceptowania przeszłości i tego ze juz z nia nie bede

Amen

Portret użytkownika Sneakers

Wydaje mi się, że zbyt

Wydaje mi się, że zbyt poluzowałeś niektóre rzeczy, a może zbytnia pewność siebie też to zabiło..

Piszesz o pozapominaniu paru rzeczy - tutaj jest pies pogrzebany...

co do reszty? robie tak samo jak Ty.. i z perspektywy czasu napiszę Ci czy dojdzie u mnie do rozstania czy nie Smile

ps. mówię jej, że jest najlepsza co śmieszne Laughing out loud

Portret użytkownika Jaskier

Bo człowiek- czy to mężczyzna

Bo człowiek- czy to mężczyzna czy kobieta, zawsze zastanawia się dlaczego nie wyszło, a było tak pięknie. Ludzie różnie się bronią przed "zniszczeniem" wewnętrznym po rozstaniu. Kiedy tak cholernie boli, to nikt nie myśli logicznie, bo to trochę tak jakby się komuś obcięło rękę i tłumaczyło się, że to konieczne bylo by przeżył. Boli i będzie boleć, moja rada jest prosta, zapomnij! Ale o tym już się często mówiło, czas najlepiej leczy rany. Tylko nie wmawiaj sobie, że miłość nie istnieje, bo skoro sam tak kochałeś to takich osób jak Ty jest o wiele więcej.

Portret użytkownika Prefekt

Dlaczego zasada "nie bierz

Dlaczego zasada "nie bierz dupy ze swej grupy" tak bardzo do Ciebie przemawia? Pytanie w sumie ogólnie kieruje do użytkowników.

Portret użytkownika Tadas

To proste: 1. Dajmy na to

To proste:

1. Dajmy na to jest to grupa na studiach. Widujecie się codziennie, non stop jesteście skazani na przebywanie w swoim towarzystwie. A gdzie czas by zatęsknić? Takie coś się szybko nudzi.

2. Inna sytuacja: Jesteś 2 lata w związku z dziewczyną z którą pracujesz (poznaliście się w pracy). No i jak to w życiu bywa- rozstaniecie się. I wtedy nie ma opcji by o niej zapomnieć, wymazać ją z pamięci bo przecież codziennie się będziecie widywać w pracy.

To dlatego nie bierze się dupy ze swojej grupy, chyba że jest się kurewsko silnym psychicznie. Chuj wafel z takim czymś.

усиление потенции у мужчин препараты

виагра состав препарата

link adulttorrent.org