mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kobieta nie wie czego chce

27 posts / 0 new
Ostatni
noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216
Kobieta nie wie czego chce

Witam wszystkich.

Mam dość duży problem i zwracam się do was o pomoc, kompletnie się pogubiłem w związku i już mi mózg sie przegrzewa od myślenia. Jak rzadko kiedy, tak tu nie wiem kompletnie co począć.

Bez zbędnych ceregieli wyjaśnię w czym rzecz i opowiem w dużym skrócie o tym związku. Będzie to dość długa lektura i mimo, że łeb wysiada to postaram się wszystko wytłumaczyć.

Nasz związek trwa już ponad 2 lata. Pierwszy rok był wspaniały, jak z bajki. Oboje bardzo uczuciowi i wrażliwi. Byliśmy jak papużki nierozłączki, bardzo podobni do siebie, nie było mowy o żadnych gierkach czy manipulacjach. Razem zarówno się bawiliśmy jak i płakaliśmy. Do związku, co bardzo mi się podobało zresztą, podchodziliśmy bardzo trzeźwo, żadnych tekstów z dupy typu "na zawsze" "na cale życie" itp.
Początek drugiego roku i wszystko zaczęło się powoli walić. Przez moją sytuacje w rodzinie trochę się zmieniłem, stałem się zimny, oschły i obojętny co przełożyło się na nasz związek (dla przykładu przez kolejną awanture u mnie całkiem zapomniałem o naszej 1 rocznicy, dopiero ona mi przypomniała.) Tak bardzo nie mogła się doczekać tego dnia, a ja dałem dupy bez wazeliny po całości i czułem, że zawiodłem ją. Przez moją zmianę cały czas czuła sie obojętna dla mnie, chciała żebym czasem jej pokazał, że mi wciąż zależy. A ja co? Nic! Jeszcze się z nią wtedy kłóciłem, że przesadza i próbuje ze mnie pantofla zrobić żebym za nią biegał jak pies. Starała się coś zrobić, przez dosłownie miesiąc płakała dzień w dzień z bezsilności, ile łez wylała to nie jestem w stanie powiedzieć. Stwierdziłem wtedy nie przejmując się tym, że jestem jaki jestem i się nie zmienie uważając, że po prostu ona przesadza i testuje mnie gierką bym się zmienił dla niej bo ona tak chce. Po ok 3 miesiącach zdałem sobie dopiero sprawę co ja zrobiłem ale już było za późno. Role się odwróciły. Przestała cieszyć się z naszych spotkań, z rzeczy, które tak u mnie ceniła i które ją cieszyły. Zaczęły się częste kłótnie o byle pierdoły. A ostatnimi czasy to już w ogóle nie potrafimy dojść do porozumienia. (Często ja prowokowałem kłótnie przez zazdrosc, teraz już wiem jakie to musiało być męczące dla niej) Opisałem to wszystko jako podwaliny tego co dzieje się od kilku dni i w czym mam problem.

Ok 2 tyg temu byliśmy pokłóceni i ona wyszła z inicjatywą, żeby się spotkać i wyjaśnić bo nie chce już się kłócić. Zgodziłem się, porozmawialiśmy na spokojnie. Doszliśmy do wniosku, że musimy szczerze porozmawiać co nas gryzie, postarać się i naprawić to wszystko między nami. Jako, że było późno musieliśmy przełożyć szczerą rozmowę i proces "naprawiania" na inny dzień. OK! Lecimy dalej, 1 dzień nic nie wspomina więc myślę sobie "czeka na mnie" ok to co mi szkodzi. 2 dnia mówię porozmawiajmy (był wieczór) na co ona "nie bo pozno i zmeczona jest" rzeczywiście było koło północy - ok, mogła być rzeczywiście. Pytam 3 dnia kiedy w końcu pogadamy na co dostałem olewczą odpowiedź w stylu "no niedługo może" heh no ok. Pytam kolejnego dnia znowu! na co ona mi, że przecież już porozmawialiśmy to o co mi chodzi. Doszedł jeszcze jakiś temat, pokłóciliśmy się znowu, ok. 4dni nie spotykaliśmy się, tylko sms czasem, aż w końcu 4 dnia wybuchła kłótnia przez sms, godzina 2 w nocy ja telefon w łape dzwonie i mówię, żeby zeszła musimy pogadać.

Pojechaliśmy na parking i zaczęło się. Wykrzyczała mi wszystko. Głównie boli ją moja zazdrość (prawda,to było jak kubeł zimnej wody. Wiedziałem, że mam z tym trochę problem ale jakoś nigdy na to uwagi nie zwracałem.. do teraz jak mi to powiedziała) Wygarnęła mi, że czuje się przy mnie jak rzecz do której nic nie czuje tylko chcę ją mieć na własność, że staram się ją jak zwierze wytresować i jeszcze parę podobnych przykładów. Przyznam że zamurowało mnie trochę bo nawet by mi to do łba by nie przyszło, nieświadomie to robię? Coś w tym musi być skoro tak się czuje, dobrze mówię? Jak się uspokoiła powiedziała, że nie widzi dla nas przyszłości jeśli tak ma być dalej i zaczęła wymieniać jakieś debilne argumenty np. różnimy się, ja ci się nie podobam jaka jestem albo, że ja nawet z nia nie planuje przyszłości, a ona ze mną tak. Doszło do tematu, że nawet nie zaczęliśmy tej naszej wcześniej wspomnianej "naprawy" na co ona, że jak nie, rozmawialiśmy ona się stara dla mnie, zmieniła się trochę dla nas, a ja nic a nic. Spytałem ją konkretnie czy chce być ze mną tak czy nie, zaczęła, że wciąż jej na mnie zależy, wciąż mnie kocha i chciałaby być ze mną ale nie chce się już kłócić - ma dość i nie widzi nas dalej razem jeśli ma być tak jak teraz bo wie i jest pewna, że ja się nie zmienię bo myślę tylko o sobie. Nagle mnie pyta to co jesteśmy razem czy nie? Na co ja "ty widzę podjęłaś już decyzję szanuję ją" i ręka na kluczyk i już chce odpalać auto i mówię, że ją odwiozę, a ta mnie łapie za rękę i mówi żebym zaczekał i tak kilka razy. Powiedziała żebym ja się zastanowił jak to sobie wyobrażam czy wg. mnie uda się to jeszcze naprawić i jak, ona tez to zrobi i jutro po południu porozmawiamy.

Teraz najlepsze. Spotykamy się po południu, mieliśmy pójść się przejść ale, że zimno to poszliśmy do niej na klatkę posiedzieć. Siadamy, cisza.. spojrzałem na nią, ona na mnie, patrze jej w oczy (źrenice jej się mocno powiększyły) i mówię masz duże oczy czy coś takiego, nie skończyłem mówić, a ona zaczęła mnie całować i od razu mocno mnie przytuliła. Nie spodziewałem się i szczerze mówiąc to się popłakałem, (tak mówcie, że cipek ze mnie Laughing out loud ) nie wiem czemu ale nawet nie szło tego opanować, nie oszukujmy się bardzo mi na niej zależy i już nie wytrzymałem. Spytałem czemu to zrobiła, powiedziała, że nie planowała tego ale chciała to zrobić, że chce jeszcze spróbować i walczyć o związek. Pogadaliśmy przez chwile jeszcze o pierdołach i musiałem iść już, umówiliśmy się, że wieczorem jeszcze się zobaczymy. Cały czas się do mnie przytulała i całowała.

Po ok. 2h dostaję sms czy przyjdę do niej bo jednak musi pogadać ze mną. Po godzinie przychodzę i pytam od razu o co chodzi. Denerwowała się strasznie aż w miejscu usiedzieć nie mogła i po jakichś 2minutach wydusiła z siebie, że ona nie wie czy chce, że jak mnie przytulała to nie czuła tego co kiedyś, że chce ze mną być ale czuje coś jeszcze przeciwnego nie wie co to i nie umie wytłumaczyć ale ma przez to wątpliwości. Wkurwiłem się ale opanowałem się i powiedziałem tylko, żeby nie robiła sobie ze mnie zabawki i ide a ona jak się zastanowi czego ona chce to niech się odezwie. Zaczęła od razu się tłumaczyć, że nie robi sobie ze mnie zabawki tylko nie wie co ma robić. Poszedłem nie patrząc się za siebie. Po 15min wróciłem do domu i dostaje sms od razu, że nie jestem dla niej zabawką, nie chce mnie oszukiwać, a ostatnio ma tyle problemów i wątpliwości ze już sama nie wie czego chce i dlatego mi to mówi. Na końcu napisała przepraszam.

Nie odpisywałem nic po jakiejś godzinie znowu napisała, że ma nadzieje, że jestem w domu i nie chodzę tak sam po dworze. (lubię się przejść w nocy jak mi coś na sercu leży) Też nic nie odpisywałem. Po kolejnej godzinie znowu napisała i prosiła żeby napisał chociaż tak czy nie. Domniemam, że się martwiła bardzo, a że tyranem bez uczuć nie jestem to napisałem żeby się nie martwiła.

Jeszcze chce nadmienić o co chodzi z tymi problemami. Otóż w tym roku ma maturę i musi wybrać studia, celuje wysoko, a mianowicie medycyna i to jeszcze za granicą. Mnóstwo papierków, dużo nauki ma, testy za granicą czekają i widzę po prostu, że z dnia na dzień co raz bardziej ją to przerasta ponadto nie jest pewna czy w ogóle chce iść na ten kierunek. Rodzice niezbyt ją wspierają i zawsze we mnie miała wsparcie ale właśnie wsparcie we mnie... Jak już mówiłem myślała (jeszcze jak było wszystko ok) wspólnie wyjechać, razem studiować, a ja na pewno nie pomogłem jej gasząc jej zapał, mówiąc, że ja nie jadę tam z nią. Sądzę, że się w jakimś stopniu załamała. Ponadto widzę analogię z tym jak jej to powiedziałem i z jej ochłodzeniem wobec mnie. Zabolało ją to, dawała mi to poznać kilka razy w kłótniach gdy cały swój żal i gorycz wylewała na mnie.

Co o tym wszystkim myślicie? Potrzebuję obiektywnej opinii bo ja już nie potrafię w tej chwili jakoś racjonalnie z tego wybrnąć. Analizując to wszystko widzę swoje błędy, których w tamtej chwili za chvja nie widziałem, a wręcz myślałem, że to ja mam racje i ją obwiniałem.

Zależy mi wciąż na niej i chcę, żeby to dalej trwało bo jestem pewny, że jeszcze możemy być szczęśliwi. Uważam, że po prostu się zagubiła w tym wszystkim i ja mam między innymi w tym udział i winę bo nie byłem i nie jestem dla niej oparciem w tych trudnych dla niej chwilach. Nie mam najmniejszego pomysłu jak to dalej poprowadzić.

Dziękuję za samo przeczytanie tego i poświęcony czas.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 394

Otóż w tym roku ma maturę i musi wybrać studia, celuje wysoko, a mianowicie medycyna i to jeszcze za granicą.
Jak już mówiłem myślała (jeszcze jak było wszystko ok) wspólnie wyjechać, razem studiować, a ja na pewno nie pomogłem jej gasząc jej zapał, mówiąc, że ja nie jadę tam z nią.

Szkolna miłość kończy się, gdy rozchodzą się drogi życiowe.

Konflikt rozumu i uczuć. Uczuciowo jest z tobą związana. Rozum jej mówi, że jak wyjedzie, to się skończy. Logiczne jest rozstanie, ale musi to przepracować emocjonalnie. Od tej strony musi wzbudzić w sobie złe emocje do ciebie.

Łatwiej by jej było, gdybyś to ty zerwał. Odpowiedzialność byłaby twoja.

Może zadbaj o dobre wspomnienia. Wspieraj ją szczerze, zachęcaj by zrealizowała swoje życiowe marzenia.

Czy ktoś jeszcze ma skojarzenia z "Cudownymi latami"?

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

Slay
Nieobecny
Wiek: dzieciak :)
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2013-05-25
Punkty pomocy: 125

Zależy jej, ale nie wie czego chce.. gdzieś to słyszałem już parę razy w oczy. Masz przejebane tak w skrócie. Możesz:

a) zdystansować się i wziąć ją na emocje (działa na krótką metę, na dłuższy dystans wątpliwe)
b) prosić żeby było jak dawniej i zostać odstawionym w momencie (najprawdopodobniejsze)

Wypróbowałem oba, z czasem zobojętniejesz.

Tantos12 (niezweryfikowany)

Stary jesteś dla mnie zagadką. Z jednej strony Cipa z Ciebie nie możliwa a z drugiej coś tam dobrze robisz. Jesteś nie spójny z Tym co chcesz osiągnąć a z tym co robisz. Ja myślę że laska potrzebuje mocnego kopa żeby jej się ułożyło. Ja bym z nią zerwał i powiedział że mi zależy na niej ale brak stabilizacji u niej mnie niszczy i wypala i że ja nie mogę w takim czymś żyć. Jak jej zależy to zrobi wszystko żeby być z Tobą a jeżeli nie to kurwa nie masz czego żałować a wręcz przeciwnie że tak szybko się ogarnąłeś. Nie mów że ciężko itp bo wiadomo ale to dla Twojego dobra.

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1184

Problemem nigdy nie jest to, że kobieta nie wie czego chce bo to akurat jest wpisane w ich naturę. Ważne, żebyś Ty wiedział czego chcesz. Albo przekonasz ją do konkretnej wizji związku albo nie. Zadałeś sobie pytanie jak Ty widzisz waszą przyszłość ? Odpowiedziałeś sobie na te pytanie ?

box
Portret użytkownika box
Nieobecny
chwalipięta od Algidy
Wiek: 23
Miejscowość: Zakopane

Dołączył: 2011-10-04
Punkty pomocy: 175

Jak dla mnie to rok o dupe rozbic... i sluchaj dalej postow wyzej pana tantos hah z jednej strony cipa z drugiej cos tam sdobrze robisz co robiles dobrze raniles dziewczyne nie miala w tobie oparcia? To jest dobrze??? Panowie pua uczy nas jak zainteresowac ale budujac madry zwiazek ktory ma przetrwac lata nie mozecie stosowac gierek p&p i calego tego gowna bo to bedzie caly czas gra chcesz byc z kobieta dlugo caly czas analizujac szukajac momentu w ktorym bedziesz udawal kogos kim nie jestes?? Zdrowy madry zwiazek ma byc oparty na szczerych zasadach mowisz kocham co to kurwa za slowo ktore nie oznacza nic.. bo kochac to wspierac pomagac dazyc do lepszego jutra... pomyslcie nad zyciem.. pozdro

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Dzięki, wasze posty trochę mnie zmotywowały.

@Wiarus, odpowiedziałem sobie dziś na to jakże ważne pytanie i już wiem czego chce.

@box, Twoim zdaniem co powinienem w tej sytuacji zrobić? Wiem, że ją raniłem wielokrotnie i zwykłe przepraszam nic tu nie da skoro już to zaszło tak daleko.

Biję się teraz z myślami, zrobić jak radzi Tantos czy też Wiarus i Łysiejący~?
Powiedzieć jak bardzo mnie niszczy ta sytuacja i wypala, że póki ona nie wie czego chcę to nie chcę być w tym związku. Będzie wiedziała co czuje i albo zawalczy albo nie.
Czy też postarać się porozmawiać, przedstawić swoją wizję naszej przyszłości, pokazać, że zdałem sobie sprawę w czym zawiniłem i postarać się to naprawić - wspierać ją, zachęcać i pomagać.

Oczywiście ta druga opcja byłaby mniej bolesna zarówno dla mnie jak i dla niej.

Przypomnę, że powiedziałem żeby się zastanowiła czego chce i się odezwała jak będzie wiedziała. Teraz staram się unikać kontaktu i pozostaje mi czekać niech to sobie przemyśli albo zacząć działać.

karol8990
Portret użytkownika karol8990
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-09-22
Punkty pomocy: 188

Kobiety nie myślą logicznie tylko emocjami.. Jak jej powiesz słuchaj ja to widze tak i tak to ona nagle nie zmieni swojego nastawienia do Ciebie.. Trochę późno reagujesz
bo mogłeś już wcześniej się połapać i to naprawić bez problemu.Jak ma się zastanostawić to nie pisz czekaj na jej ruch Smile Tymczasem zajmij się sobą idź na siłownię wyjdź ze znajomymi gdzieś Smile

Każda kobieta to zagadka którą trzeba rozwiązać

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Stary Moderator
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4715

Zamiast się skupiać na tych jej "niewiedzach" odpowiedz sobie na pytanie, czego Ty chcesz i działaj na podstawie tego, czego chcesz.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:

Priapos
Portret użytkownika Priapos
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-01-07
Punkty pomocy: 129

dokładnie

opisałeś całą sytuacje a nie nie nadmieniłeś czego od niej chcesz
ja nie widzę sensu w tej relacji z twojej strony, czego ty od niej chcesz?

rr24
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-19
Punkty pomocy: 42

Z jednej strony ja rozumiem, bo nie byles wobec niej fair, a z drugiej strony to zastanow sie czy warto byc z osoba ktora nie jest pewna swoich uczuc wzgledem twojej osoby? Oczywiscie mozesz jej przedstawic wizje tego, jak ty widzisz ten zwiazek, sprobowac odbudowac to co zepsules swoim zachowaniem przez pewien czas, byc taki jak wtedy kiedy sie zakochala, ale jesli ona nie jest pewna swoich uczuc, to dziewczyna ci zrobi kisiel z mozgu zmieniajac decyzje srednio 2 razy w tygodniu, wiec porozmawiaj z nia, powiedz jej jak ty to widzisz, powiedz, zeby przemyslala to sobie i okreslila sie, jedyne sluszne kroki jakie mozesz podjac moim zdaniem.

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Właśnie w tym jest problem, ja wiem czego chcę ona za to nie. Moją decyzje zna, a ja jakby teraz czekam na jej. Przecież jej nie zmuszę żeby była ze mną na siłe a i prosić i na litość też wielka głupota. Znowu w rozmowach cały czas odnoszę wrażenie, że wszystko co mówie jest już o krok od "proszenia się", ja starałem się żeby jakoś uświadomić jej, że jest jeszcze światełko w tunelu i jeśli oboje tego chcemy to nam się uda ale ona wszystko negowała. Powiedziałem przykładowo coś w stylu "skoro mówisz że tobie wciąż na mnie zależy, kochasz mnie i chcesz ze mna być, ja tak samo i mamy ten sam cel czyli postaranie się i naprawienie naszego związku to dlaczego by nie spróbować" I wtedy się zaczęło właśnie, że różnimy się, zna mnie i ja się nie zmienię, nie widzi dla nas wspólnej przyszłości i najlepsze minuta po tym jak stwierdziła, że chce ze mną być mówi "ja nie wiem czy chce z tobą być" MASAKRA. Tylko kobiety tak potrafią co minute zdanie zmieniać i bądź tu mądry. Jestem w ciemnej dupie bo to taka pierwsza sytuacja w moim życiu.

Ciągle się waham między tym czy czekać aż się zastanowi tak jak napisał kolega karol czy zacząć działać tak jak koledzy wyżej napisali. Wiadomo jak działać to czas może działać na moja niekorzyść więc lepiej teraz niż za tydzień.

Wpadło mi jeszcze do głowy takie pytanie, jak myślicie czy w jej oczach teraz, jak tak czekam nie wyglądam jak piesek czekający na decyzję swojej łaskawej pani? Niedługo bo jeszcze nawet cała doba nie minęła ale jednak czekam, decyzję moją zna więc wie, że jak powie tak to wracamy do siebie, nie to koniec więc jakby wszystko w jej rękach.

karol8990
Portret użytkownika karol8990
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-09-22
Punkty pomocy: 188

Uwierz mi że w takiej sytuacji urwanie kontaktu jest 100 razy lepsze niż głupie pierdolenie i uświadamianie jej jak to będzie blabla wiem co mówię bo byłem w takiej samej sytuacji. Powiedziałeś jej czego oczekujesz i jak jej to nie pasuje to cześć i tyle. Zajmij się teraz sobą i nie pisz do niej jak będzie chciała sama się odezwie.

Każda kobieta to zagadka którą trzeba rozwiązać

Criss
Portret użytkownika Criss
Nieobecny
Wiek: iles tam
Miejscowość: Cypr

Dołączył: 2011-11-24
Punkty pomocy: 393

Jesli na prawde chcesz utrzymac ten zwiazek to przestan moze byc zimnym skurwielstwem, przesiedz u niej dluzej, zapros gdzies, moze wycieczka? Jesli faktycznie ma sie martwic o przyszlosc to moze upewnij ja w tym ze pojedziesz z nia(bo jaki bylby sens tego zwiazku w innym przypadku?) Ja nie wiem jak to tam wy macie, wiem jedynie ze nigdy w zyciu nie stosowalem gierek ani w podrywie ani w zwiazkach ktore moze nie trwaly za dlugo ale to tylko ze wzgledu na to ze nie bylem gotow sie poswiecac i robic zludnych nadzieji. Mysl pozytywnie, pokaz jej w koncu ze jestes pozytywny i zakoncz w koncu te cale pelne napiecia sytuacje, daj jej sie odprezyc i bedzie dobrze, sam mowiles ze trzeba jej oparcia wiec jej kurwa daj to oparcie bo jak narazie zachowujesz sie jak choragiewka, raz twierdzisz ze chcesz do niej wrocic a potem zgrywasz twardego chlopa i pierdolisz wszystko co w danym dniu osiagnales, duma w kieszen i idz na zywiol amen..

Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus

rr24
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-19
Punkty pomocy: 42

Podzielam zdanie Karola, umawiasz sie na spotkanie, mowisz, ze albo to naprawiamy albo znikasz z jej zycia raz na zawsze, jesli bedzie chciala to odbudowac, to staracie sie o to oboje, zacznie glupio sie wykrecac, mowic, ze nie wie to wstajesz, odchodzisz i znikasz z jej zycia, chyba ze wolisz czekac pol zycia az ksiezniczka decyzje podejmie? I miec kisiel w mozgu? Postaw sprawe jasno, ona ma podjac decyzje, a nawet jesli nie bedzie chciala tego odbudowac to predzej czy pozniej wyrzuty sumienia zjedza ja, a nie ciebie, ty bedziesz zyl w przekonaniu, ze zrobiles wiele, zeby odbudowac to, a decyzje podjela ona i bedzie latwiej ci rozpoczac nowe zycie z czysta karta Smile

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 130

Przerabiałem dokładnie to samo parę miesięcy temu, jakbyś się nie zachował, to laska pojedzie Ci po rajtach i jedyną słuszną radą w tej sytuacji jest właśnie to co koledzy wyżej napisali. Co Ty chcesz. Jeżeli nie chcesz tkwić w czymś takim to po prostu zrywasz (wiem, że to absurdalne, bo przecież ją kochasz), ale namowami, tłumaczeniem nic nie zdziałasz. Jedyne wyjście to zapodać jej emocjonalną bombę termojądrową.

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Z waszych doświadczeń, serio kobiety tak rusza odejście faceta kiedy ona się tego nie spodziewa i dostaje wtedy jak to ująłeś "emocjonalną bombę termojądrową"?(swoją droga fajna nazwa Laughing out loud )

W sumie to na to wychodzi, że tak bo jak w tym aucie ona mnie zapytała "to co jesteśmy razem czy nie" i ja odpowiedziałem spokojnym głosem bez żadnego żalu "ty już widzę zdecydowałaś, szanuję to i rozumiem" po czym już łapa na kluczyk i odpalać chce to mnie złapała za tą rękę krzyknęła zaczekaj i zaczęła "i co tylko tyle?! tak po prostu?! nic Cię to nie obchodzi nawet po 2 latach?! Ja jeszcze wcale nie podjęłam decyzji" i znowu, że ona chce ze mną być itp itd etc xD A jej mina.. jakby zawał miała dostać zaraz.

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1184

"jak zapytała i ja odpowiedziałem spokojnym głosem "ty już widzę zdecydowałaś, szanuję to i rozumiem"xD A jej mina.. jakby zawał miała dostać zaraz."

Niestety, ale jesteś niskich lotów szantażystą emocjonalnym. Jak baba się pyta mężczyzny o to jaką podjął decyzję (czytaj - jaki masz plan dla nas obojga - bo to tak właśnie czytać należy), a "mężczyzna" zamiast udzielić konkretnej odpowiedzi strzela focha typu "ah, oh, foch - ty już zdaję się zadecydowałaś - ah, oh, foch" i odpala silnik tak jakby miał wyjebane, ale zakłada temat na forum bo tak na prawdę nie ma wyjebane i nie wie co zrobić to żal dupę ściska jak się to czyta. ZASTANÓW SIĘ SAM NAD SOBĄ bo chuja, a nie, że znasz odpowiedź. Nie masz zielonego pojęcia jakiej odpowiedzi jej udzielić bo nie masz pomysłu na ten związek i wolisz zajebać szczeniackiego focha. TO JEST TWOJA ODPOWIEDŹ.

Trzeba mieć jaja by być szczerym sam ze sobą i mówić kobiecie to co na prawdę się myśli. Zgrywać twardziela to każdy mięczak potrafi. Aktorzenie, manipulacje, walenie w chuja, zgrywanie się - jeżeli nie wyjdzie jutro to za tydzień. Maska prędzej czy później opadnie i dlatego tak ważne jest zachowanie faceta i tak ważne jest ważenie słów.

Ja się panience w ogóle nie dziwę, że nie wie co ma zrobić bo Ty sam tego nie wiesz. Król okazał się nagi. Związek z kobietą to nie jest gra w pokera i tutaj blef nie przejdzie bo baba prędzej czy później powie "sprawdzam". Dupa zbita, kolego.

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Nie zgodzę się z Tobą. Wiem przeoczyłem pewien fakt, nie wspomniałem o tym i dlatego mogło Cię to wprowadzić w błąd. Bo bez tej części niżej to rzeczywiście tak wygląda jakbym nie potrafił jej na to odpowiedzieć i uciekał od tego zgrywając przy tym jakiegoś maczo, a tak nie jest.

Pytała o to kilka razy, pytanie zrozumiałem "jak widzisz w przyszłości nasz związek" od odpowiedzi nie uciekałem, od razu powiedziałem jej otwarcie i szczerze czego ja oczekuje i jak chcę do tego dojść, a żeby to zrobić musimy razem tego chcieć i pracować nad tym. Jednak ku mojemu zdziwieniu w ogóle mnie nie słuchała i rzucała ogólnikami, że ja się nie zmienię, ona nie chce tak dłużej i wgl to ona mi się już nie podoba (miała na myśli swój charakter), a ja jej wciąż tak ale to nie ma sensu itp. Po chwili jak skończyła znów zapytała mnie o to samo. Odpowiedziałem raz jeszcze. Nie pomogło, ona wciąż swoje i nie słucha nawet. Myślę, kurwa czy ja mam mówić do siebie? Skoro już zdecydowała i nawet nie chce posłuchać mnie - ok. Wiem zagrałem jej na emocjach ale w tamtej chwili tylko w tym widziałem jakieś wyjście o dziwo zaczęła słuchać i było nawet widać, że myśli nad tym. Dalej już było wszystko tak jak opisałem. Powiedziała żebyśmy pomyśleli nad tym, jak to dokładnie sobie wyobrażamy i czy uda się to jeszcze naprawić.

rr24
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-19
Punkty pomocy: 42

Widzisz, bo możliwe jest, że ona z tobą pogrywa, żeby zobaczyć czy ci zależy, chce żebyś za nią latał i merdał ogonkiem jak scooby doo, a tak naprawdę w środku boi się twojego odejścia i jeśli nie postawisz sprawy jasno jak pisałem wyżej, to możesz już przyzwyczaić się do kolejnych gierek i, że przyklei ci etykietkę 'piesek'. Miej facet jaja i postaw kawę na ławę, albo wóz albo przewóz.

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Masz całkowitą rację. Postawić sprawę jasno i będę przynajmniej wiedział na czym stoję. Nie ma sensu czekać aż się łaskawie odezwie po swoim zastanowieniu.

Jeszcze małe pytanko do Ciebie kolego, jak sądzisz dać jej szansę i zapytać ją czy zostajemy razem i naprawiamy to i jeśli będzie kręcić to powiedzieć, że odchodzę. Czy może od razu na wejściu z grubej rury coś w stylu zacytuje uż. Tantos " Ja bym z nią zerwał i powiedział że mi zależy na niej ale brak stabilizacji u niej mnie niszczy i wypala i że ja nie mogę w takim czymś żyć" Nie pytając nawet o jej decyzję?

Jeszcze się głowie wypowiedzią kolegi Criss, który patrzy na to wszystko z innej perspektywy, że ona może po prostu po tym wszystkim z mojej strony chce poczuć się ważna, żebym się postarał i "zatroszczył" się o nią jak na początku naszej znajomości. Co o tym myślicie?

Swoją drogą opowiem ciekawą sytuację z ostatnich kilku godzin, w której jak sądze widać, że szuka kontaktu byle jakim sposobem. Wyszedłem ze znajomymi i wpadliśmy do innego kumpla, wyciągam telefon patrze - ona. Odbieram ( w tle oczywiście śmiechy hihy jak to w gronie znajomych) Ona głosem jakby płakała niedawno "Hej, jesteś w domu?" na co ja "nie u kolegi" ona "a kiedy będziesz w domu?" ja odparłem "wieczorem" i pytam "a co?" ona "uhm.. nie nic" powiedziałem "ok" jeszcze powiedziała "pa" ale się rozłączyłem od razu.

rr24
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-19
Punkty pomocy: 42

Powiedz, że zależy ci na niej, chcesz odbudować wszystko, ale do tego potrzebne są dwie strony, powiedz, że chcesz w związku osoby która wie czego chce od życia i powiedz, ze albo odbudujecie to razem, albo znikasz raz na zawsze z jej życia, jeśli powie, ze chce to odbudować, to postarajcie się to odbudować, jak zacznie kręcić, to odchodzisz po prostu. Możesz posłuchać oczywiście kolegi, ale jest ryzyko, że dziewczyna zrobi ci taką sieczkę z mógzu, że nie będziesz wiedział co się dzieje, a jeśli nie wie czego chce, to czas tu nic nie pomoże, a może jedynie zaszkodzić, a suma summarum nic z tego nie będzie jeśli jasno się nie określi. Niech pierw się określi,a jeśli będzie chciała z tobą być to nie powtarzaj błędów z przeszłości i pokaż jej, że jest ważna dla ciebie, nie opuszczaj gardy po prostu Smile

Underground
Portret użytkownika Underground
Nieobecny
Wiek: słuszny i zobowiązujący
Miejscowość: Pd

Dołączył: 2012-05-30
Punkty pomocy: 621

Patrzę na tytuł: "Kobieta nie wie, czego chce". Pierwsze, co myślę, to: "Odejdź, bo jeśli ktoś nie wie teraz, to nigdy nie będzie wiedzieć, a sytuacja Cię zniszczy".

Ale potem czytam Twój post. I historia zaczyna przypominać moje doświadczenie. Więc się wypowiem, mimo że za podobne treści dostaje się tutaj bana Wink

Po pierwsze, dziewczyna jest mądra i wartościowa, jesteście razem długo, a Tobie na niej zależy. To widać po tym, co i jak piszesz.
Pierwsze i ostatnie pytanie, które należy sobie zadać, będąc w Twojej sytuacji (kiedy ktoś mówi, że nie wie, czego chce) brzmi:
"Czy to jest osoba, dla której warto się starać?".
Czyli, w domyśle: "Czy wcześniej była dla mnie dobra? Czy okazywała miłość? Czy o mnie dbała? Czy robiła wiele, żeby się nam udało? Czy jest mądra? Czy patrzymy podobnie na świat? Czy chcę tak żyć?"
Mnie dwa razy w życiu zdarzyło się odpowiedzieć na te pytania twierdząco.

Po drugie, Twoja dziewczyna jest totalnie pogubiona. Kiedy czytam, że zdaje w tym roku maturę i wybiera się na studia, wiem jedno: masz rację, ją to w tym momencie przerosło. Rzeczywiście, frustrację przelewa na Ciebie. Podobnie z wahaniem odnośnie związku: to, co ona teraz wyprawia i gada, to nic innego, jak sublimacja, czyli skanalizowanie niepewności, wewnętrznego chaosu i paniki na czymś, co nie dotyczy szkoły i studiów = jej rzeczywistych problemów.
Innymi słowy: świrując w relacji z Tobą, zużywa energię, którą ma w nadmiarze. Bo przecież nie może krzyczeć i płakać, kiedy siada nad książkami lub wypełnia dokumenty na studia. Tam musi trzymać gardę i robić, co należy. Na Tobie może się wyżyć. Dlaczego? Bo tak jest łatwiej, bo jest młodziutka i nie ma doświadczeń, bo najzwyczajniej nie radzi sobie ze stresem. I tu dochodzimy do konkluzji.

Po trzecie, za dużo ludzi namawia Cię tutaj do rozmowy, przekonywania, tłumaczenia, ostentacyjnego stawiania warunków i zrywania / zostawania. Po prostu: za dużo gadacie. Nie ma nic wspanialszego od szczerej, otwartej rozmowy o tym, czego chcemy, co nas boli, jakie mamy plany, co czujemy i myślimy. Ale! Rozmawiać trzeba umieć.
Wybieranie sobie tak gorącego (w jej życiu) okresu na prowadzenie rozmów ostatecznych w stylu: "być albo nie być", nie jest mądre.
To tak, jakbyś rozmawiał z pijanym. Z osobą pod wpływem narkotyków. Z kimś, kto nie spał od dwóch dni:
nie złapiesz racjonalnego kontaktu. Usłyszysz wszystko: emocje, oskarżenia, wyznania... zmieniające się co parę chwil. Ale nie usłyszysz prawdy, bo Twoja dziewczyna ma teraz jeden z najtrudniejszych okresów swojego życia i stres spowodował, że zwariowała. Zasłonił jej oczy.
I tu dochodzimy do kolejnej konkluzji.

Po czwarte, kiedy jedna osoba jest w stresie i to się przekłada na związek, najlepsze, co może zrobić druga, to zachować spokój. Tak, to wykańcza, ale jest skuteczne.
Propozycje:
- możesz proponować jej różne formy relaksu. Sport, wycieczkę, masaż;
- możesz trochę odpuścić i nie zasypywać jej smsami, telefonami i wizytami o drugiej w nocy. Pytania zasadnicze możesz sobie darować.
To strasznie trudne, ale takie nawarstwianie emocji należy czasem uciąć i zająć się normalnym, wspólnym życiem. Twoja dziewczyna będzie się nadal wyżywać, wariować, zrywać i wracać, chcieć przerwy i żądać bliskości, whatever. Jeśli mimo to uda Ci się być twardym jak skała ("chcę z Tobą być, jesteś zmęczona, to trudny okres, ale minie i wszystko będzie dobrze"), to po prostu wygrasz fajny związek.

Po piąte, żeby przeczekać ten trudny okres, musisz dysponowac kilkoma rzeczami:
- własnymi przyjaciółmi,
- sportem, w którym wyładujesz frustrację,
- zespołem własnych zainteresowań i zajęć, dzięki którym nie będziesz miał czasu i okazji wydzwaniać i wypisywać zbędne wiadomości do swojej dziewczyny.

Podsumowując:
Warto wytrzymać (kochała i kocha Cię nadal?) czy nie (miała, ma i prawdopodobnie zawsze będzie Cię mieć w dupie)?
Wiesz ile jesteś wart i masz mentalność zwycięzcy? Czy się poddajesz?
Dasz radę przymykać oko na świrowanie dziewczyny i wspierać ją w drodze na studia? Czy nie uniesiesz sytuacji?

Tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Ja tylko wiem, że da się wyjść z takiej sytuacji. Jak również wiem, że da się z niej również nie wyjść. Za każdym razem decyzja i efekt końcowy zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od Ciebie.

rr24
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-19
Punkty pomocy: 42

Tylko powiedz co mu da piękna i szczera rozmowa jeśli dziewczyna nie wie czego chce? Jeśli chcą odbudować związek, to muszą chcieć tego oboje. To nie może być jednostronna decyzja, decyzję musza podjąć obie strony. Co z tego, ze on będzie się starał, jeśli dziewczyna nie da nic od siebie? Wyniszczy to go tylko psychicznie, bo on będzie dawał od siebie 100%, a dziewczyna nie będzie wiedziała czego chce i nie włoży nic w ten związek, a jeśli nie wie czego chce teraz, to nie dowie się tego za tydzień czy miesiąc, bo człowiek powinien mieć jasno określone cele w życiu których się trzyma i powinien potrafić się określić czego tak naprawdę chce, bo jeśli mówi, że nie wie, to raczej nic dobrego to nie wróży.

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Już wszystko wiadome. Wymyśliłem pewien kompromis, jako, że gadać z nią nie szło napisałem list, zawarłem w nim trochę wspomnień, moich przemyśleń, rozpisałem się trochę o tym jak ją zawodziłem, że pracuję nad sobą, przedstawiłem jej wyczerpująco swoją wizję związku, czego od niej chce, napisałem, że czuję że wyładowuje na mnie swoją frustracje itd.
Planowałem dać jej go za kilka dni jednak napisała, czy możemy się spotkać dziś więc na szybko go skończyłem. Spotkaliśmy się o północy, podjechałem pod jej dom ona zeszła i siedzieliśmy w aucie. Dałem jej od razu ten list, spytałem czy chce go czytać przy mnie czy w samotności, spytała mnie jak ja wole, powiedziałem żeby teraz go czytała.

W czasie czytania płakała, a po skończeniu 5minut się nie odzywała po czym szeptem powiedziała, że tym listem zrobiłem jej całkowity mętlik w głowie i powiedziała "dlaczego nie zauważyłeś tego troszkę wcześniej i nie dałeś mi wcześniej takiego listu, wtedy by było o wiele łatwiej" Powiedziała, że chciała się spotkać bo myślała dużo i podjęła decyzję, że ona już nie chce, a tu z tym listem jej wszystko odwróciłem do góry nogami. Zaczęła rozmyślać i się zastanawiać - 20minut w ciszy, ja tylko w międzyczasie powiedziałem, że chcę być z kobietą, która wie co do mnie czuje i będzie to stabilne uczucie, wszelkie takie niepewności i wahania mnie niszczą i wypalają i nie chcę być w takim czymś.

Po swoim zastanowieniu powiedziała, że ona mnie kocha ale jednak jakby nie lubi przez to wszystko jaki byłem, że już oddaliła się ode mnie za bardzo i nie wie czy da rade wrócić do tego poziomu jaki był i czy ona chce w ogóle spróbować to zrobić. Mówiła, że oddalała się jakoś już od dłuższego czasu ode mnie samoistnie w ogóle o tym nie wiedząc i gdybym wcześniej coś zasygnalizował w stylu tego listu albo nawet w jednym punkcie, że nad sobą pracuję to by nie było jeszcze za późno. Powiedziałem, że jeśli naprawdę mnie kocha to powinna spróbować ale ona na to, że juz za bardzo się oddaliła i ciągle by miała obawy, że nawet po kilku latach wciąż będzie obawiała się, że znowu stanę się taki jak byłem. Powiedziała, czuje teraz, że nie jesteśmy dla siebie, że może w przyszłości jak trochę się ustabilizujemy chce spróbować. Powiedziałem, że rozumiem więc kończymy, ona nieśmiałe "tak chyba" i już. Powiedziałem, że ok, to będę jechał.Ale zaczęła, że naprawdę chciałaby spróbować jeszcze później bo nie przestanie mnie kochać i zawsze będzie do mnie coś czuła, że to tak po prostu nie minie ale teraz nie chce. Powiedziałem, od razu że nie będę jej żadnym przyjacielem ani kolegą bo dalej do niej czuję coś wspaniałego i nie mógłbym tak. Powiedziała, że wie ale, że nie chce tak wszystkiego po prostu skasować, spytała czy może do mnie czasem się odezwać, złożyć życzenia na np urodziny. Ja nic, cisza. Powiedziała, że nie chce po prostu żebym o niej zapomniał, skasował numer i jakby jej nie było bo ona o mnie nigdy nie zapomni.

Spytała czy ide jutro na te urodziny (nasi wspólni znajomi mają) Powiedziałem, że tak na co wciąż zapłakana ale uśmiechnęła się "to jutro się widzimy!" zaczęła mi proponować, że jej tato po nią przyjedzie i też mogę z nia jechać, stwierdziłem ze nie, mam podwózkę. Mówię, że jechać już chce i ona wysiadając z auta, do mnie że będzie myśleć o mnie cały czas (wtf?) Na wychodne powiedziałem dziękuję za wspaniałe chwile na co odparła "to ja dziękuje", "pa", "pa" i tyle.

po 20minutach dostałem sms od niej ze chce mi jeszcze powiedzieć bym nie przestawał robić tego co zacząłem (zmiany) żebym zrobił je dla siebie i myślał o przyszłości. O tym czego chce od życia i żebym robił to teraz dla siebie a ona mnie i tak będzie dopingować. po cichu.

Już chyba po wszystkim prawda? Winę widzę ona czuje po swojej stronie (będzie miała ostre wyrzuty sumienia) i próbuje być miła i mnie wspierać. Odpisywać na jej smsy? bo czuję ze ten nie będzie ostatni.

Powiem tylko, że jakoś nie przejąłem się tym zbytnio bo przez te kilka dni tego całego teatrzyku jakoś już ta myśl do mnie dotarła, że może to nie wypalić. Wręcz przeciwnie jakiś taki lżejszy się czuje, jakby 1 problem mniej Laughing out loud

Walkie101
Portret użytkownika Walkie101
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1001

Mi też było lekko na początku, aż nie zobaczyłem byłej z nowym frajerem Tongue Wtedy to jak obuchem w tył głowy i tydzień z życia wyjęty. Ale widzę u Ciebie pełna kultura rozstania, więc mam nadzieję że wszystko będzie dobrze Smile

noover
Portret użytkownika noover
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-10-02
Punkty pomocy: 216

Ciężko było taką kulture rozstania uzyskać, tak wiele słów mi się cisnęło na usta, żalu, emocje, bolało mnie bardzo, że ona niby mnie kocha, a nawet nie chce się postarać tego naprawić. Ale nauczony, że to tylko pogorszy sprawę jeśli zacznę ją namawiać, przekonywać, wychodziłem z założenia, że "ok rozumiem" wystarczy. Być może ona potrzebuje czasu żeby ustabilizować się emocjonalnie i wyprowadzić się wewnętrznie i życiowo na prostą i wtedy poczuje co straciła. Będzie chciała spróbować wrócić jednak nie wiem czy ja będę już tego chciał. Dałem od siebie wiele by to naprawić, ona tego nie odwzajemniła, trudno tak bywa.

Был найден мной популярный интернет-сайт , он рассказывает про Продать отруби в Запорожской области https://agroxy.com/prodat/otrubi-470/zaporozhskaya-obl
https://yarema.ua

bestseller.reviews