mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Atrakcyjność? Bycie przystojnym? Nie, akceptacja! By SunLight

Portret użytkownika SunLight

Edit: Cholera, ale wypociny z tego wyszły. Ale jestem z tego bloga chyba najbardziej dumny, według mnie warto przeczytać.

Pewien użytkownik napisał do mnie z problemem brzmiącym mniej więcej tak - „Kiedyś byłem przystojny, teraz już nie jestem”. Zastanawiające – nieprawdaż? I tak sobie myślę, skrobnę jakiegoś bloga na ten temat – sucha teoria + trochę przemyśleń na jej temat.

Niektórzy mylą dwie bardzo ważne kwestie – bycie przystojnym i atrakcyjność. Dla nas, podrywajorgowców jest to czysta oczywistość – ale tak k’woli przypomnienia…

Bycie przystojnym – to pojęcie dotyczy tylko i wyłącznie ciała – budowy, masy, koloru skóry, wyglądu nosa, uszu, kształtu twarzy i tak dalej.

Atrakcyjność to pojęcie o wiele bardziej rozbudowane – możemy wyróżnić atrakcyjność fizyczną (do której należy pojęcie „bycia przystojnym”), oraz atrakcyjność psychiczną.

Do atrakcyjności fizycznej możemy zaliczyć w zasadzie trzy najważniejsze kwestie – wygląd, zapach i dorzućmy sobie barwę głosu.
Atrakcyjność psychiczna – to nasze zachowania, sposób wyrażania emocji i dla uproszczenia dajmy sobie jeszcze reakcję na sytuacje „podbramkowe”.

Dlaczego tak bardzo teoretycznie? Musimy sobie najpierw określić kierunek, w który będziemy patrzyli w tych naszych rozważaniach – wychodzę z założenia, że blog to tylko iskierka, która ma rozpalić w użytkownikach chęć dyskusji, wyciągania sensownych wniosków i co za tym idzie dążenie do rozwoju.

Wyjdźmy jeszcze na chwilę poza obszar tematu. Każdy z nas zastanawia się, czy to pierwsze wrażenie jest ważne, czy nie. Gdybyśmy generalizowali i ograniczyli sobie czas „pierwszego wrażenia” do kilku pierwszych sekund to możemy stwierdzić, że największą, jeżeli nie jedyną rolę odgrywa atrakcyjność fizyczna, a konkretnie to nasze „bycie przystojnym”. W społeczeństwie tak już się przyjęło – są pewne wzorce, i u kobiet, i u mężczyzn, których po prostu zmienić się nie da. Każdy ma swój ideał, z tym przecież nie będziemy walczyć. Badania pokazują jednoznacznie – pierwsze wrażenie ma znaczenie i odgrywa dość dużą rolę w rozwoju relacji. Ja się z tym nie do końca zgadzam – wiem, badania to badania, ale ja polegam na tym, co się dzieje wokół mnie, a nie w laboratoriach.

Tak się w życiu stało, że trafiłem na dziewczynę, z którą dane jest mi już być dwa lata. I przeżyć już takie dramaty, że „ho ho”. W moim przypadku pierwsze wrażenie nie miało żadnego znaczenia. A nie… jednak pewien odcisk na mózgu mojej kobiety został. Ponoć przy pierwszym spotkaniu byłem ubrany totalnie nie w jej stylu. Pewny siebie tak, bardzo, że aż za bardzo, mimo że w głębi duszy nigdy nie uważałem się za „ciacho”, jak to laseczki zwykły określać. Zupełnie nie tak, jak sobie wyobrażała. Czyli dupa blada, pierwsze wrażenie spalone, jestem w dupie. No ale tak się złożyło, że jakoś ją zdobyłem… Ale wiecie co? Jest coś z pierwszego spotkania, co zostało. Jej mózg zanotował zapach tak niespotykany, że do dziś miękną jej kolana, gdy go czuje. Śmiejcie się albo i nie – mogę się psikać Armanim Black Code, mogę się nawet tym wychwalanym pod niebiosa One Milionem psikać – nic nie wpływa na nią tak, jak moja stara, dobra, Puma jakaś tam. Śmiech na Sali normalnie. Ale jednak – mamy pierwszy wniosek – coś z pierwszego wrażenia ZAWSZE zostanie. Badania tak pokazują, mój przypadek tak pokazał… Czy powinienem chylić czoła przed naukowcami? Nigdy. Nienawidzę suchej teorii.
Wzorzec społeczny (a może lepiej będzie brzmiało – kobiecy) określa nam mężczyznę „idealnego” pod względem atrakcyjności tak:

1.Wysoki, dobrze zbudowany.
2.O męskim, intensywnym, lekko słodkim zapachu.
3.O niskim głosie.

Jak mi nie wierzycie – w ramach budowania pewności siebie przeprowadźcie na ulicy, wśród kobiet ankietę – pytając o idealny wygląd, zapach i głos. Jeżeli się mylę – zwrócę honor. Ale przecież ja nigdy się nie mylę…

To teraz postawmy sobie całkowite przeciwieństwo ideału – niski grubasek, pachnący tanimi perfumami walącymi alkoholem na kilometr, o przeciętnym głosie. Taki po prostu zwykły. Myślicie, że taki nie będzie miał żony, dzieci, milionów lasek i innych rzeczy? Przy odpowiednim nastawieniu będzie miał. Przytoczę tutaj coś, co napisałem koledze, który właśnie napisał do mnie z problemem.

„Sztuką nie jest dostrzegać swoje zalety. Sztuką jest spojrzeć na swoje wady tak, żeby zaczęły być zaletami”

To akceptacja naszych wad jest początkiem do tego, żeby ktoś zaakceptował nasze wady. To właśnie jest cała esencja uwodzenia – nauczyć drugą osobę – kobietę – siebie. Co to w ogóle za sformułowanie – „nauczyć kogoś siebie”? To znaczy pokazać mu, że nasz wygląd może być atrakcyjny, jeżeli tylko odpowiednio się na niego spojrzy. Pierdolenie co? Też tak kiedyś myślałem. Uwierzcie mi, widziałem dziewczyny, naprawdę ładne dziewczyny, które kręcą frajerzy. Takie typowe ciamajdy, nie żadne ciacha, tylko takie grubaski z przykładu. Wiecie, co grubasek może zrobić z taką fajną dupeczką, gdy pokaże jej, jak na siebie patrzeć? Oj… wiecie, chyba że jesteście na tej stronie tylko nastawieni na fapowanie i wmawianie sobie sztucznych prawd, a nie na naukę życia.

Teraz trochę o atrakcyjności psychicznej. O zachowaniach traktuje dziedzina psychologii zwana behawioryzmem. Książek na temat zachowań i reakcji ludzi na różne sytuacje jest multum. Przekaże Wam swój własny pogląd na zachowania ludzi.

Akcja budzi reakcję, fizyka nam tak podpowiada. I to jest oczywista oczywistość. Czy ludzie potrafią reagować tak, żeby przypodobać się innej osobie? Oczywiście, że tak – robią to na każdym kroku. Nie wierzę, że będąc powiedzmy w podstawówce, nie przydarzyło Wam się ulegnąć naporowi społecznemu. Nigdy nie było tak – „uderz go”, „schowaj mu plecak do toalety dziewczyn”, „pokaż jej fakensa”? I my wtedy, fajne dzieciaczki, robimy to. Bo kilka osób uważa, że to słuszne. Jak to się odnosi do naszego uwodzenia? Mężczyźni robią wiele rzeczy, żeby przypodobać się kobietom. Przynajmniej 50% moich znajomych, poznając fajną kobietę, zaczyna chodzić na siłownię. Drugie 50% po bliższym poznaniu zmienia swoje zachowanie o 180 stopni i zaczyna być klonem swojego celu. Wiecie, naczytali się o bliźniaczych neuronach i tych sprawach, to takie PUA.

A to nie o to tutaj chodzi – tutaj znów trzeba nauczyć kobietę akceptować siebie – swoje zachowania. Nie będę się rozprawiał o tym, czy dłubanie w nosie przy dziewczynie jest słuszne, nie na tym poziomie chyba się znajdujemy, co panowie? Chcemy być jak najwyżej, chcemy unosić się pięć metrów nad ziemią. A czasem wystarczy po niej tylko twardo stąpać.

Kobiety kochają mężczyzn wrażliwych. Na wielu stronach znajdziemy takie stwierdzenia. Czy ja się z tym zgadzam? To dość sporna kwestia. Jedni uważają, że wylewność w emocjach jest zła, inni, że wręcz wskazana. Jeżeli się czegoś nie jest w stu procentach pewnym, to wybiera się coś pomiędzy. Tak więc panowie – nie ograniczajmy się, ale też nie przesadzajmy. Nie każdy pseudoromantyczny film ma wywoływać w nas wybuchy płaczu, jeśli wiecie o czym mówię Wink.

Cholera, tyle osób o tym zapomina. A reakcje na sytuacje stresowe warunkują w zasadzie NASZ sposób bycia. Nasze MĘSTWO. To, czy potrafisz odpowiednio zareagować – dajmy na to – obronić dziewczynę, zawieźć jej mamę do szpitala czy chociażby czasem po prostu odpuścić pokazuje, ile tak naprawdę jesteś dla kobiety wart. Ten punkt mógłby się zawierać w pojęciu „zachowanie”, ale wolałem go wyodrębnić tak, by każdy wiedział, co konkretnie mam na myśli. To, co jest bardzo ważne.

Teraz kilka słów na zakończenie. Takich prosto z serca. Ile ludzi na forum – tyle problemów razy sto. Każdy z nas jest inny, każdy ma wady i zalety. W życiu nie powinniśmy próbować za wszelką cenę ukrywać naszych wad, powinniśmy uczyć się je akceptować i traktować na równi z zaletami. Tam, gdzie zaczyna się akceptacja, tam zaczyna się nasza atrakcyjność. I ta fizyczna, i ta psychiczna. Możecie mi wierzyć albo i nie, to nie jest czyste teoretyzowanie czy generalizowanie. Tak już po prostu w życiu jest. Bycie sobą, posiadanie konkretnych zasad i totalna, permanentna akceptacja tego to według mnie 90% sukcesu w uwodzeniu. Reszta to Wasze umiejętności i czynniki losowe, jak w każdej dziedzinie zresztą.

Jak ktoś po tym blogu ma jeszcze jakieś wątpliwości co do swojej wartości, atrakcyjności, czy tym podobne, zapraszam – pod blogiem, wstydliwi na PM. Udowodnię i Tobie, że jesteś na świecie najważniejszy.

Pozdrawiam,
SunLight.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Creedence

Dobra SunLight nie mam pytań,

Dobra SunLight nie mam pytań, blog bardzo mi się podoba. Jeszcze pewne rzeczy mi uświadomił. Ja osobiście czuję się lepiej, na pewno pomaga takim świeżakom jak ja. Z tymi grubaskami również dobry przykład znam jednego którego nie posądził bym nigdy o to, że będzie miał piękna kobietę jest niski gruby i ma pryszcze mimo to ma dziewczynę której nie jeden by pozazdrościł jaki z tego wniosek? To jednak ja jestem cipa. Jego przekonania i charakter jest silny cholernie.

Edit/ z tym kolegą dopiero teraz to sobie uświadomiłem, że jednak takiego znam, to nie historie wymyślone.

Portret użytkownika Konstanty

Ulubione i główna.

Ulubione i główna. Smile

Ogólnie to sporo na ten temat

Ogólnie to sporo na ten temat Gracjan sporo napisał już wcześniej ale chciałbym napisać swoje zdanie odnosząc się do twojego bloga.

Na razie bez wtrącania w to podrywu tylko ogólnie o człowieku.

Jeżeli komuś przeszkadza fryzura, brzuszek, bycie chudzielcem to wszystko może być zmienione i jeżeli ktoś na to narzeka i nie robi nic to jest zwykłym leniem i mu po prostu wygodnie jest narzekać, jeszcze raz, to jest strefa komfortu którą tak bardzo ludzie lubią.
Natomiast to na co nie mamy dużego wpływu jak np. nasz wygląd powinniśmy zwyczajnie ZAAKCEPTOWAĆ.

Zaakceptować to jakim się jest. Zaakceptować to, że nie zmieni się kształtu swojego nosa. Ani długości swoich palców! Całe życie zamierzasz się użalać nad sobą jeden z drugim? A może spojrzysz w lustro i w końcu wypowiesz te słowa; ja po prostu taki jestem. Ten gość w lustrze to reprezentant mojego ja, moich myśli i moich czynów. I to nimi powinienem pokazać sobie i innym że mogę być dobry we wszystkim w czym chcę.

Pozowanie do zdjęć, zrobienie ich idealnie. Wszystko musi być idealne. O nie na tym zdjęciu wyszedłem zgarbiony a przecież chcę wyglądać świetnie! Musi być perfekcyjnie! - Dlaczego ludzie tak bardzo lubią oglądać siebie w oczach innych ludzi?! Przecież my często patrzymy na zdjęcia znajomych i możemy usłyszeć, jak oni mówią że na tym zdjęciu wyglądają jak debil bla bla bla a przecież dla nas na każdym zdjęciu to ta sama osoba... i dokładnie tak jest z nami gdy na nas patrzą. To niesamowite ile człowiekowi da się wpoić i ile sam potrafi sobie wpoić. Jak bardzo sam siebie człowiek potrafi skrzywdzić jakimiś dziwnymi teoriami lub słuchając innych teorii. N

Portret użytkownika Creedence

Oczywiście łatwo powiedzieć

Oczywiście łatwo powiedzieć "ja po prostu taki jestem", ale trudniej to zrealizować, jeśli karmiłeś się przez dość długi okres wyobrażeniami na swój temat(sabotaż) tym trudniej jest właśnie zaakceptować siebie.

To nie jest coś co się stanie

To nie jest coś co się stanie nagle. Moim zdaniem nie pomoże z tym ani czytanie, ani powtarzanie przed lustrem "jestem jaki jestem", ani słuchanie innych "wcale nie jesteś brzydki"... Trzeba samemu to zrozumieć, postanowić że chce się siebie zaakceptować. To może zająć dużo czasu sam powiem tobie, że do końca siebie nie zaakceptowałem i wciąż nad tym pracuję. Nadal czasem przeszkadza mi moja szczupłość i niski wzrost ale wiesz co? Coraz mniej o tym sobie "przypominam" bo zaczynam zajmować się ważniejszymi sprawami.

"Kobiety kochają mężczyzn

"Kobiety kochają mężczyzn wrażliwych."

NIE. Kobiety kochają mężczyzn empatycznych, a to różnica Wink)

Miałam do czynienia z mężczyznami wrażliwymi, i żalili się na takie pierdoły, że ręce opadają. Nie, to nie na moje nerwy Tongue

Reszta bardzo ok. Pierwsze wrażenie bywa mylne, więc nie warto się nim tak mocno kierować. Ja z reguły zapamiętuję czyjś zapach i uśmiech.

Portret użytkownika SunLight

Jak zauważyłaś, sceptycznie

Jak zauważyłaś, sceptycznie podszedłem do tego stwierdzenia.

Twoje empatyczne "bardzo ok" jest dla mnie ważne, dziękuję Wink

Portret użytkownika Markinson

Podoba mi się blog. Na pewno

Podoba mi się blog. Na pewno pomoże tym "nowym". Czytałem kiedyś że atrakcyjność to nie jest to jak się urodziliśmy, tylko nasza mowa niewerbalna, jak i werbalna. Razem tworzą na wizerunek.

Portret użytkownika Vimes

Od siebie dodam że przemianę

Od siebie dodam że przemianę z nieatrakcyjnego gościa można odwlekać dość długo... ale wystarczy kilka racjonalnych zmian, przede wszystkim w zachowaniu i podejściu do tematu atrakcyjności. Sam zauważyłem, że kilka miesięcy wystarczy żeby odbudować swój wizerunek w oczach otaczających Cię kobiet nawet w kilka miesięcy. U mnie było to przede wszystkim kilka poprawek w wyglądzie i wielka batalia ze złymi nawykami jakie narosły mi przez 22 lata życia. Teraz jestem naprawdę zadowolony z obecnej sytuacji i zbieram profity. Tyle o mnie.

Czytając wpis, początkowo myślałem po kiego czorta tyle teorii napchał, ale potem zdanie:
"Dlaczego tak bardzo teoretycznie? Musimy sobie najpierw określić kierunek, w który będziemy patrzyli w tych naszych rozważaniach – wychodzę z założenia, że blog to tylko iskierka, która ma rozpalić w użytkownikach chęć dyskusji, wyciągania sensownych wniosków i co za tym idzie dążenie do rozwoju"

...i wszystko jasne.

Wpis zgłosiłem na główną.

Portret użytkownika Ulrich II

Ja uważam że przystojni

Ja uważam że przystojni faceci mają po prostu łatwiej, oczywiście mniej przystojni również mogą dopracować swój wizerunek i mieć powodzenie, ale niestety wymaga to więcej pracy, nie ma co tworzyć bajki że brzydal się wyprostuje założy marynarkę i zaraz stado kobiet go obsiądzie Smile

Mój znajomy jest podobny do tego kolesia ze Zmierzchu i praktycznie czy założy obsraną koszulkę czy sie nie uczesze, nie ma to znaczenia 90% kobit w różnym wieku szaleje, co żenujące nawet ryczące czterdziestki dostają kociokwiku i czerwone spocone bujają przed nim nie pierwszej świeżości biustem Laughing out loud
Oczywiście wiadomo, że wygląd to początek i jeszcze trzeba wykazać sie elokwencją w późniejszym etapie, ale spójrzmy prawdzie w oczy piękni ludzie mają łatwiej, nawet były kiedyś takie badania robione.

Dokładnie, Panie Ulrich.

Dokładnie, Panie Ulrich.

I co niby tu takiego

I co niby tu takiego zajebistego i wartościowego , że wylądowało to na głównej ?

W sumie - nic.

W sumie - nic.

Portret użytkownika Kwiatek1993

Fajny blog zgadzam się ze

Fajny blog Smile zgadzam się ze wszystkim, ale jeśli chodzi o akceptowanie wad to dodałbym, żebyśmy zamieniali te wady na zalety (chodzi głównie o charakter) Smile Człowiek powinien się rozwijać, być lepszym z dnia na dzień, eliminować swoje złe strony Smile

Portret użytkownika Van_

Niech zgadne, Puma White

Niech zgadne, Puma White Laughing out loud Moje na to leciały, niemal 100% skuteczność Smile) A, ponadto, fajny blog Wink

A gdzie tam Nie żadna

A gdzie tam Smile Nie żadna akceptacja, a prawdziwy dystans do siebie, do swojego ciała, do swoich myśli, emocji i zachowania. Wystarczy zrozumieć, że to wszystko to nie jest "ja". To wszystko jest "jakieś". I ok, niech sobie jest. Ale "ja" nie jest "jakieś". Wszystko co można o "ja" powiedzieć, to to, że jest. Tak że nie chodzi o to, żeby sobie powtarzać, że coś jest fajne albo że coś nie jest niefajne. Zostawmy to w spokoju jak jest i nie identyfikujmy się z bzdurami.

Portret użytkownika Mendoza

Wystarczy zrozumieć, że to

Wystarczy zrozumieć, że to wszystko to nie jest "ja". To wszystko jest "jakieś".

Ale "ja" nie jest "jakieś".

Ależ spójność.

A ja sądzę, że trzeba przekazywać, werbalnie i niewerbalnie, co się podoba a co nie. Bo jak inaczej wyrazić Swoją osobowość?

Portret użytkownika Mendoza

Bez akceptacji siebie szuka

Bez akceptacji siebie szuka się jej na zewnątrz - czyli przypodobanie się innym miast sobie - czyli staranie się dla kogoś nie dla siebie - życie pod dyktando innych.

виагра лекарство

adulttorrent.org

http://adulttorrent.org