mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Gdy nie możesz wejść drzwiami, wejdź oknem.

Portret użytkownika franzllang

Znów jest jesień. Znów dni są krótsze, temperatura niższa niż latem. Znów mam nieco mniejszą ochotę wyjść z domu. Znów mniej chce mi się wstawać rano. Ale jest trochę inaczej niż kiedyś.

W uszach gra Air i przypomina mi końcowe momenty 11-sto godzinnego, nocnego lotu do Sao Paulo: oślepiający blask wschodu słońca ponad warstwą chmur, wydobywająca się z silników smuga kondensacyjna pozostawia ślad na niebie. Darmowe wino nieco otępia i wpędza w delikatny letarg, choć ciało woła coraz bardziej o wygodne łóżko. Łóżko. Za jakieś 12 kolejnych godzin śpię na materacu położonym na podłodze. Substytut łóżka, który nim pozostaje przez kolejne 3 tygodnie.

Byłem w mniejszej lub większej rozsypce. Trochę jak po wypadku, który miałem kilka lat wstecz.

Kochałem ten samochód. Wiele rzeczy zrobiłem w nim pierwszy raz, wiele rzeczy się nauczyłem. Dbałem o niego, czyściłem często i naprawiałem najlepszymi częściami. Inwestowałem pieniądze i czas. Ale wraku już nie miałem ochoty naprawiać. Pomimo, że było mi bardzo żal, to oddałem go w czyjeś ręce. Pomimo, że słyszałem głosy: tu wyklep, tam wymień, tam jeszcze pospawaj i wyciągnij. Patrzyłem na niego, na zmiażdżony przód po czołowym zderzeniu. Przypominam sobie pierwsze sekundy po uderzeniu, gdy nie mogłem oddychać. Przypominam sobie ślady na ciele po zaciśniętych pasach. Pamiętam szok. Pamiętam ludzi z drugiego auta.

Pamiętam też sekundy tuż przed zderzeniem. Zaciśnięte ręce na kierownicy, ciało wciśnięte w fotel i gotowość na wszystko. Umysł przywołuje głośne i przeciągnięta "kurwa". Pamiętam to wszystko, bo to była moja wina. Chwila nieuwagi połączona z brakiem doświadczenia i brawury.

Ale otrzymałem też wtedy niezwykły dar. Do dziś dziękuję Opatrzności za ten dar. Dar bycia nieobciążonym w młodym wieku brzemieniem noszenia odpowiedzialności za czyjeś złamane życie. Prócz niewielkich obrażeń, szoku i poważnie uszkodzonych samochodów nic poważniejszego się nikomu nie stało. Mimo, że na tej samej drodze, jedynie kilkaset metrów od mojego domu, życie straciło przedtem kilka osób, i nadal je traci.

Całości głębszego znaczenia dodaje świadomość, że następnego dnia w o podobnej porze, w podobnych warunkach i okolicznościach, ledwie kilkanaście kilometrów dalej, ginie Bronisław Geremek.

Nadal żyję, oddycham, doświadczam, uczę się i wyciągam wnioski.

Mija kilka lat od tamtych wydarzeń i znów staję u progu nowego rozdziału. Pływam wśród wysokich i niebezpiecznych fal oceanu, gorący piasek parzy w stopy. Fregaty szybują wysoko, a wszystko obserwuje z budynku radiolatarni sępnik czarny.

Czuję, jakby to wszystko było wczoraj. Jeszcze wczoraj szybowałem i widziałem z góry Rocinhę sąsiadującą z Vila Canosa, gdzie niemal każdy dom ma basen. Jeszcze wczoraj przez nieco ponad 2 godziny wspinałem się na Pão de Açúcar. Jeszcze wczoraj widziałem, jak mieszkańcy faveli spotykają się w jednym miejscu z mieszkańcami Urcii by grać i tańczyć sambę.

To wydarzyło się jak wczoraj, choć już niemal rok temu.

Przez cały miniony rok zrobiłem i dokonałem więcej, niż przez poprzednie lata. Pracowałem ciężko i systematycznie. Przewartościowałem, zrewidowałem i zmieniłem niektóre swoje poglądy.

Zrozumiałem, jak wiele błędów popełniłem. Że wiele spraw można było uniknąć, że czasem naprawdę nie warto się cofać i próbować naprawiać czegoś, co już nigdy nie będzie tak sprawne jak kiedyś. Że nie warto się bać podejmowania ryzyka. Szczególnie wtedy, gdy jest się przekonanym o swoich możliwościach. Że spełnianie marzeń i planów powinno być naszym celem nadrzędnym w procesie kształtowania własnego życia. Że nikt nie ma prawa bronić nam, by iść własną drogą. Że jedyną osobą, którą musimy do czegoś przekonywać, to my sami. Że warto uczyć się nie tylko na swoich błędach, ale i na błędach innych.

To jak jazda na rowerze, rolkach czy nartach. Każdy musi się kilka razy przewrócić, zedrzeć kolana, nawet połamać by w końcu wiedzieć, gdzie jest limit. By wiedzieć, jak złapać równowagę, ruszyć z miejsca, przejechać dowolną odległość i skutecznie się zatrzymać.

Nikt nie będzie Cię w stanie przeprowadzić przez życie. Naucz się wyciągać wnioski, naucz się być zdrowym egoistą, naucz się brać życie takim jakie jest. Naucz się samego siebie i zaakceptuj, bo nikt nie rodzi się doskonałym. Pracuj nad sobą, korzystaj z talentów jakie Ci dano i bądź świadom odpowiedzialności za posiadane zdolności.

Naucz się pomagać szczęściu, bo nie prawdą jest, że to szczęście pomaga nam. Ciężką i wytrwałą pracą dajesz sposobność, by los podsunął Ci rozwiązania i możliwości do wykorzystania. Nim to nastąpi, będziesz już wtedy gotowy na ich użycie. Zrozum, że każdy sukces powstaje w pocie czoła.

Łap okazje. Nie patrz na to, co inni o tym myślą. Naginaj zasady do własnych potrzeb. Dopóki nikt inny na tym nie cierpi, nikogo nie krzywdzisz, nie okradasz - wszystko jest w porządku. Nikt się otwarcie nie przyzna do tego, że czasem wykorzystał jedną czy dwie luki w zasadach na własny użytek. Nie daj sobie wmówić, gdzie jest Twoje miejsce, jaka jest Twoja rola, co możesz osiągnąć a co nie.

Nie bądź pamiętliwy, ale pamiętaj o przeszłości. Bądź pokorny. Gdy osiągasz kolejne etapy i pniesz się w górę, pamiętaj, że ktoś może potrzebować Twojej pomocy. Pamiętaj, że też kiedyś zmagałeś się z trudnościami i szukałeś oparcia, pomocy, rady. Pamiętaj, że nadal nie jesteś na szczycie i być może sam niedługo będziesz potrzebował wsparcia. Pamiętaj, że dany błąd można popełnić tylko raz, każdy kolejny to tak naprawdę świadomy zły wybór.

Naucz się mówić nie. Dobieraj ostrożnie znajomych. Poświęcaj czas tylko tym, co mają go również dla Ciebie. Miej odwagę odciąć się od tych, którzy ciągną Cię w dół i nie dają rozwijać skrzydeł. Nie miej wyrzutów sumienia o obrażone miny kolegów i koleżanki.

Kwestionuj to, co inni mówią. Nie ma prawd objawionych. Nie ma złotych przepisów na sukces. Nie ma drogi na skróty. Bądź krytyczny i zdystansowany do wszystkiego.

Los bywa przewrotny, niesprawiedliwy i złośliwy. Ale czerp garściami z porażek i potknięć. Znajdź w nich motywację do dalszego działania. Nie przejmuj się, że czegoś nie wiesz - szukaj odpowiedzi. Zadawaj pytania, eksperymentuj, wymyślaj własne schematy działania. Naucz się polegać na sobie. Trenuj własną intuicję, ufaj swoim wyborom.

To wszystko przyszło stopniowo. Leniwie rozpędzałem się niczym ciężki pociąg towarowy, nabierając rozpędu i jadąc po konkretnie wybranym torze. Po czym myśli zaczęły burzyć się w mojej głowie jak rwący potok. Coraz więcej mocy. Coraz więcej czasu poświęcałem tylko sobie i tylko rzeczom ważnym. W pracy spędzałem (i nadal spędzam) od 10 do 12 godzin. Mimo to, znalazł się czas na niemal co dzienną aktywność fizyczną. Były chwile, że miałem aż nadto energii. Wskazówka ciśnienia niebezpiecznie zaczęła zaglądać na pole znajdujące się poza skalą.

Na 2 tygodnie zostałem przykuty do łóżka. Organizm odmówił posłuszeństwa. Nie byłem w stanie zrobić niemal niczego, nie miałem prawie w ogóle siły. Pot lał się ze mnie, jakby w pokoju była sauna. Lekarze bezradnie rozkładali ręce, wyniki nie były jednoznaczne, kolejne badania wykluczały kolejne schorzenia i choroby.

Na chwilę zwolniłem. Wróciłem do siebie i nie ma śladu po tamtych dwóch tygodniach. Nadal nie wiem co to było, nadal nie mam żadnej odpowiedzi.

Analizuję przez kilka dni to, co się wydarzyło od zeszłej jesieni. Czas minął niezwykle szybko, niemal jak przez palce. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, minął rok.

I nagle ze zdumieniem stwierdzam, że już mnie to nie obchodzi. Liczy się już teraz tylko to, co przede mną. Przecież jeszcze jest tyle do zrobienia. Przecież jeszcze jestem młody. Przecież nie mam (niemal) żadnych zobowiązań. Przecież droga na szczyt jeszcze długa i kręta.

It's all in motion
No stoppin' now
I've got nothin' to lose
And only one way up

Odpowiedzi

Portret użytkownika Elba

Świetnie napisane. Chylę

Świetnie napisane.
Chylę czoła.
Super.
Naprawdę jestem pod wrażeniem.

"Miej odwagę odciąć się od tych, którzy ciągną Cię w dół i nie dają rozwijać skrzydeł." - Genialne.

Nieźle napisane Kilka razy

Nieźle napisane Smile
Kilka razy zatrzymywałem się podczas czytania i myślałem o analogicznych sytuacjach w moim życiu.
Aa podobno dobry blog to właśnie taki który zmusza do myślenia Laughing out loud

Jak dla mnie

Jak dla mnie świetne.

"Pamiętaj, że dany błąd można popełnić tylko raz, każdy kolejny to tak naprawdę świadomy zły wybór." - musiałem się zatrzymać i przemyśleć kilka sytuacji z życia po tym zdaniu.

świetne ja obecnie się

świetne

ja obecnie się zatrzymałem
nie wiem dokąd zmierzam
nie wiem dokąd dąrzę

wiem że cierpie

Portret użytkownika rosemayer

Pamiętam jak dużo pracowałem

Pamiętam jak dużo pracowałem po otwarciu pizzerii, trwało to niespełna rok z krótkimi chwilami odpoczynku który był pozorny, bo jest dużo rzeczy o które wtedy przesadnie się martwiłem. Miesiąc temu z lokalu zabrala mnie karetka po silnym kłóciu w klatce piersiowej. kilka godzin i wszystko przeszło. Czas wolny i spokojna czysta głową bez zmartwienia się jest to tak ważne...

В интеренете нашел интересный интернет-сайт , он рассказывает про купить аттестат 9 классов http://a-diplomus.com/srednee/attestat-9-klassov/
http://pharmacy24.com.ua

pills24.com.ua