mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Daj sobie rok.

Portret użytkownika zivetar

(Blog pamiątkowy)

Minął rok. Uznałem, że to dobry moment by opowiedzieć Wam moją historię.

Kiedy ją poznałem miałem ledwo skończone 19 lat, ona zaledwie 16. Byłem "zwykłym" nastolatkiem ze sporym poczuciem humoru, lubianym przez towarzystwo, z całkiem fajnym powodzeniem u kobiet, które wykorzystywałem w małym stopniu. Zbyt małym.

Ona była 16-letnią dziewczynką z zadatkami na świetną kobietę. Była cicha, skromna, ale i inteligentna i radosna. Poznaliśmy się w szkole, ja byłem w ostatniej klasie technikum a ona dopiero co zaczęła liceum. Wpadliśmy sobie w oko, a w pierwszą interakcję weszliśmy na imprezie w miejscowym klubie. Przedstawiła nas wtedy sobie jej koleżanka. Byłem wówczas po niezłym piwnym biforku, więc co chwilę biegałem z pęcherzem do kibla. Podczas jednego z tych fizjologicznych wymknięć z parkietu zaczepiła mnie owa koleżanka i nas bezpośrednio poznała. Po chwili rozmowy poszliśmy tańczyć.

Od tej chwili byliśmy nierozłączni. Karmiliśmy kaczki w parku, chodziliśmy na kolację do fajnych miejsc. Zakochaliśmy się w sobie bardzo szybko. Miesiąc po poznaniu byliśmy już razem, spędziliśmy wspólnie sylwestra. Jak dziś pamiętam, że pierwszy raz całowaliśmy się w grudniowy wieczór na mrozie, było -16'C. Zajawka. Niedługo później wkroczyliśmy poziom wyżej, po kilku miesiącach znajomości pierwszy raz ze sobą spaliśmy. Wszystko szło we właściwym kierunku.

Po pół roku znajomości, mając ledwie 19 lat wziąłem samochód ojca i pojechaliśmy 400 km nad morze na pierwsze wspólne wakacje, na tydzień. Po dziś dzień dziwię się temu jak moi i jej rodzice na to pozwolili takim gówniarzom. Wcześniej jeździłem autem najdalej 20 km od domu. Może dlatego, że od początku zrobiłem bardzo dobre wrażenie na jej rodzicach, ona na moich w sumie też. Pewnie nie przypuszczali nawet ile potrwa ten związek.

Świetnie czuliśmy się w swoim towarzystwie. Robiliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy i doskonale się dogadywaliśmy. Pasowaliśmy wtedy do siebie idealnie - nie boję się tego powiedzieć. Była subtelną dziewczyną, wierną i lojalną, a po zgaszeniu światła bardzo gorącą i czułą.

Kolejne wakacje były jeszcze lepsze. Udało nam się polecieć do ciepłych krajów, bardzo daleko od domu. Pierwsza egzotyczna wyprawa, a miałem wtedy lat 21, a ona 19. I znowu było świetnie. Utkwił mi w głowie obraz, gdy siedzieliśmy na plaży pijąc z gwinta lokalne czerwone wino i paląc miejscowe świetne papierosy, patrzeliśmy w ciszy na zachód słońca. Było coś niesamowitego wtedy między nami. Nigdy się nie kłóciliśmy. Zawsze mieliśmy podobne zdanie, szybko znajdowaliśmy kompromisy.

Słowem wtrącenia. Nigdy między nas nie pakował się na poważnie nikt trzeci. Odtrąciłem od siebie wszystkie inne kobiety, a ona mężczyzn. Byliśmy dla siebie wszystkim, wiecie jak to działa. Pewnie to był błąd, bo straciłem wtedy całkowicie obycie z nimi. Nie było to wówczas dla mnie ważne, nie zakładałem by jeszcze miało mi się to kiedyś przydać.

Iście bajkowy stan trwał 3,5 roku. To był naprawdę świetny stan i znakomicie go wspominam. Tego okresu nigdy nie będę przeklinał, bo to fajne wspomnienia na lata. Jednak po owych 42 miesiącach zaczęły dziać się dziwne rzeczy.

Skończyła szkołę, zdała maturę. Ja już wtedy zaocznie studiowałem od 2 czy 3 lat. Wybrała tę samą uczelnię co ja, ale o tym później. Najpierw znalazła pracę. Pracę słabo płatną, ale dla naszego związku bezpieczną. Po kilku miesiącach pracy za 5 zł/h stwierdziła, że musi znaleźć lepszą. Do tego momentu wszystko jeszcze było jak trzeba, mieliśmy wspólne plany i marzenia. Miało być fajnie. Miało...

Znalazła nową pracę. Nie będę dokładnie określał na czym ona polegała, ale była bardzo dobrze płatna, ponad 20 zł/h. Miała w niej bardzo duży kontakt z nowymi ludźmi, sprzedaż bezpośrednia, przy czym w znacznej większości z facetami. Zaczęła się zmieniać. Ostry makijaż, wyzywające ubrania. Przestała być cichą i wrażliwą dziewczynką, w której się zakochałem. Wyparowała. W nowej pracy na porządku dziennym były szkolenia na drugim końcu Polski, gdzie litrami lała się wóda a wspólna 'zabawa' przyjmowała różne formy.

Okazało się, że jest bardzo podatna na sugestie innych. W pracy poznała dziewczynę, która stała się jej najlepszą przyjaciółką. To dziewczyna często zmieniająca partnerów, najlepiej na takich z odpowiednim portfelem. Miała na nią olbrzymi wpływ, chociaż moja była oczywiście nie dopuszczała tego do wiadomości.

Zmieniła się niemożliwie, już nie robiła na mnie takiego wrażenia jak dawniej. Zaczęła szaleć, zmieniła się w nieczułą sukę, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Żadne próby rozmowy nie dawały efektu. Nawet nie unosiłem się zazdrością, po prostu tłumaczyłem. Sami wiecie jak działa tłumaczenie kobiecie. Ja jeszcze wtedy nie wiedziałem. Rozkład tego związku zaczął szybko postępować. Wszystko zaczęło gnić.

Jak już wspominałem - studiowaliśmy zaocznie na tej samej uczelni. Być może zbyt mało aktywnie spędzaliśmy czas wieczorny w wielkim mieście. Perspektywa mi to pokazała. Mądry Polak po szkodzie, a tym bardziej po pierwszym poważnym związku. Na uczelni coraz rzadziej się spotykaliśmy, tylko w sobotę wieczorem. Piliśmy wino, oglądaliśmy filmy - jak później mi zarzuciła, to było dla niej zbyt mało.

Jej przełożonym w pracy był pewien sympatyczny chłopak. Żeby było śmieszniej - miał dziewczynę i we czwórkę chodziliśmy na pizzę czy imprezowaliśmy. Był na serio ostatnią osobą, którą bym podejrzewał. Poza pracą w tej firmie już wtedy rozkręcał własny biznes, był więc ten portfel uwielbiany i zapewne "polecany" przez jej przyjaciółkę.

Na nieco ponad miesiąc przed czwartą rocznicą owy chłopak zorganizował wypad w góry dla ludzi z tejże firmy. Miałem propozycję jechać tam z nią, jednak miałem nawał w swojej pracy i nie mogłem. A może i trochę nie chciałem? Tak, chciałem też trochę od tego wszystkiego odpocząć. Kłóciliśmy już się wtedy, milknęliśmy w słuchawce. Ogień gasł.

Po powrocie z tygodniowego wypadu w góry poprosiła o spotkanie. 13 listopada 2013 roku. Z kamienną twarzą oznajmiła, że to koniec, że odchodzi. Mimo, iż byłem świadom że to umarło - chciałem to ratować, zmiękłem, jak ten głupi szczeniak. Na szczęście tylko na chwilę. Ona nie chciała. Odcięła się definitywnie. Jeszcze przez około 2 tygodnie czasami zapytała co u mnie. Lekki sentyment, który szybko jej przeszedł.

Niecały miesiąc później, na 3 (?) dni przed niedoszłą czwartą rocznicą ogłosili fejsbukowym kanałem przed całym światem, że są razem. Dostałem mokrą ścierą w twarz, bo o niczym nie wiedziałem. Wtedy tak wiele puzzli zaczęło się układać w mojej głowie. Wszystko stało się jasne, a ja uświadomiłem sobie jak byłem ślepy.

Dalsze jej zagrywki były bardzo żenujące. Nowy chłopaczek przywoził ją na uczelnię (100 km), czekał aż skończy zajęcia i zabierał. Na moich oczach, na moim terenie, przed moimi znajomymi prowadzała się z nim bardzo ostentacyjnie. W świecie, w który ją wprowadziłem. To było tak słabe, że obrzydziła mi się sama w oczach. Odebrałem to ze szczerym uśmiechem, nie wiem czy właśnie tego chciała. Miałem i mam nadal dobry kontakt z jej znajomymi z uczelni. Ona przestała z nimi wychodzić na papieroska, ja wręcz przeciwnie, do dziś chętnie z nimi pogadam. Spoko ludzie.

Widziałem ją wtedy jeszcze kilka razy, może z raz w miesiącu. Kontaktu nie mieliśmy już żadnego, a gdy się mijaliśmy spuszczała głowę w dół. Brak honoru? Nieistotne. W lutym czy marcu widziałem ją wtedy ostatni raz. Więcej nie widziałem jej ani na uczelni, ani w naszych rodzinnych stronach. Podobno wyprowadziła się do miasta, w którym mieszka jej przyjaciółka. Czy do niej? Nie wiem. Przestałem obserwować na fejsie, absolutnie przestało mnie interesować co u niej. Szczerze. Odciąłem się.

I wtedy moje życie się zmieniło. Również dzięki Podrywajowi.

Natrafiłem na odpowiednią wiedzę jak radzić sobie po rozstaniu. Jak powszechnie wiadomo - to strasznie sztuczne na początku. Świadomie postanowiłem definitywnie zamknąć ten rozdział, bez minimalnej nawet możliwości powrotu.

Rok, który dziś mija był przełomowym w moim życiu. Zacząłem oddychać pełną piersią. I to nie na pokaz, bo i tak nie mogła tego widzieć. Zacząłem robić z prawdziwą przyjemnością wszystko, czego nie mogłem wcześniej. Z ręką na sercu. Dla siebie.

Wziąłem się za siebie, za moje życie i zbieram tego efekty. Otworzyłem się na nowe znajomości, to było pierwszym efektem zmiany. Poznałem nowych kumpli, na których zawsze mogę liczyć. Trafiłem na ludzi, którzy mi pomogą, a ja im. Jednocześnie odciąłem się od fałszywego towarzystwa, które otaczało mnie wcześniej. Usunąłem wszelkie toksyczne znajomości, w których tkwiłem. Pożegnałem ludzi, którzy mnie nie szanowali. Postawiłem na tych, którzy mają do mnie zdrowy respekt. Którzy są lojalni, szczerzy i inteligentni. Takich ludzi lubię.

Zadbałem o swoje ciało. Owszem, przybrałem, ale zdrowym mięskiem. Nie jestem stałym bywalcem siłowni, nie będę ściemniał. No ale wreszcie ją odwiedziłem. Zacząłem biegać, wróciłem do gry w piłkę ręczną, futsal. Ruszyłem z miejsca. Zainteresowałem się kalisteniką. Robienie pompek i podciąganie na drążku sprawia mi wiele frajdy. Nie daje to wielkich mięśniowych efektów, ale poprawiłem wytrzymałość chudziutkich rączek. Jestem postawniejszy i silniejszy. Nie czuję potrzeby spompania się, wystarcza mi, że zdrowo i atrakcyjnie czuję się we własnym ciele.

Odświeżyłem garderobę. Wizualnie zawsze starałem się trzymać poziom, ale postarałem się iść jeszcze dalej. Odwiedziłem fryzjera i drogerię. To wszystko na pewno jeszcze bardziej podwyższyło moją samoocenę, spodobałem się sobie. Im też się podobam, kobietom. Mam siebie za ciacho i często to na swój temat słyszę. To w pewnym stopniu także potrafi zbudować.

Postanowiłem wrócić do samorozwoju. Odkurzyłem podręczniki od hiszpańskiego, zacząłem go praktykować jeszcze bardziej na serwisie Interpals. Poznałem tam ludzi, których chciałbym odwiedzić. Zawsze mnie ciągnęło do Ameryki Łacińskiej, teraz sprecyzowałem to do Urugwaju, który poznaję od strony teoretycznej. Jestem tym krajem zafascynowany. Praktyka czeka na wykonanie, mam opracowaną podróż do Montevideo via Madryt. Podszkoliłem także angielski, zrobiłem sobie certyfikat B2. Żaden to wielki poziom, ale i tak jestem z tego dumny. Swobodnie rozmawiam w tym języku.

Podczas tego roku przemian odwiedziłem kilka krajów w różnych zakątkach Europy. Wszystkie ze świetnymi ludźmi, a kolejnych tam zapoznałem. Byłem w Skandynawii, nad Morzem Czarnym i Śródziemnym. Bawiłem się z Dunkami, Norweżkami, Rosjankami, Słowaczkami, Macedonkami i innymi dziewczynami. Liznąłem świata, jakkolwiek to brzmi. Podróżowanie mi się bardzo spodobało. Miałem jeszcze plan w tym roku zobaczyć ocean, wymyśliłem sobie klify w Faro w Portugalii. Póki co muszę odwlec to w czasie, w tym roku nie wyrobię finansowo. Na podróże wydałem w ciągu tych 12 miesięcy jakieś 7-8 tyś. złotych. No właśnie, pieniądze...

Po skończeniu technikum zacząłem pracować w firmie ojca. Bardzo lubię tę branżę, lecz sama moja praca nie była rozwojowa. Oczywiście w perspektywie miałem/mam przejęcie firmy po ojcu, ale ile lat musiałbym na to czekać. Zmobilizowałem się. Wykorzystując znajomość funkcjonowania branży i zdobyte kontakty - założyłem własną firmę. Jasne, dopiero się rozkręcam, ale już czuje to podniecenie przedsiębiorczością. Widzę, jak poważnie traktują mnie kontrahenci. To cholernie buduje pewność siebie. W ogóle wewnętrznie urosłem po tym ruchu i już czuję, że był bardzo dobry. Mam olbrzymie cele z tym związane na przyszły rok. Wszystko co zaplanowałem mam spisane i opracowane. Kosztorysy i biznesplany choć obcinam je z ostrożności o połowę - i tak wyglądają dobrze. Czuję, że trafiłem na żyzną glebę.

I na koniec to, co stało się tylko dodatkiem. Obiecanym przez Podrywaja dodatkiem - kobiety. Wszystkie działania które w tym roku podjąłem niesamowicie mnie zbudowały. Oczywiście, nie znaczy to, że zaczęły mi panny spadać z nieba. Jednak gdy tylko wyszedłem w ich kierunku - zaczęły przystawać przy mojej osobie. Zyskałem odwagę by je na nowo poznawać, flirtować. Poznałem ich wiele. Dostałem mnóstwo zlewek, byłem na wielu randkach. Udanych i nie udanych - nieważne. Poznawałem totalnie najróżniejsze kobiety. Jeszcze chyba nie czas na stabilizację dla mnie, więc jeszcze trochę ich się przez moje... palce - przewinie. Jest coraz lepiej, ale chcę się jeszcze rozwijać. Dlatego póki co zostaję na Podrywaju.

Otworzyłem się. Zyskałem nowe znajomości, zorganizowałem fajne imprezy. Wypiłem litry gorzały z licealistkami i facetami pod krawatem. Spałem pod gołym niebem, uciekałem przed Bułgarami (wyszedłem z imprezy i z kumplem weszliśmy na ich podwórko się odlać) i kąpałem się w gorącym Morzu Czarnym o 4 nad ranem ze śliczną mulatką. Poczułem powiew życia, którego nie poczułbym, gdyby ten związek nie upadł. Tkwiłbym w marazmie.

I ja sam, co stało się ze mną? Rozwinąłem się intelektualnie. Przeczytałem wreszcie mnóstwo wartościowych książek. Paradoksalnie te o samorozwoju i spokoju duchowym najbardziej mi się przypodobały. Fikcja mnie nie kręci. Coś od Osho zawsze mam przy łóżku. Wreszcie mam czas by spokojnie usiąść i przeczytać coś mądrego.

Zmieniłem się i wszyscy, dosłownie wszyscy mówią, że na lepsze. Jestem niemal zawsze uśmiechnięty, nie miewam żadnych stanów "dołowania". Mam w sobie olbrzymią moc, czuję to w sobie. Jak ktoś przejdzie utarczkę z ZUSem i US to nic go nie łamie Smile Jestem pewnym siebie gościem, który czerpie z życia. Nie na pokaz. Wreszcie czuję, że z niego korzystam! Szczerze - świetnie mi teraz ze samym sobą.

Nie jestem w stanie opisać całej mojej przemiany, przebiegła ona na bardzo wielu polach. Nie było łatwo, ale cały ten trud dał nieoczekiwane dla mnie efekty. Ten rok ma dla mnie wielokrotnie większą wartość, niż każdy inny przeżyty wcześniej. Nawet taki bajkowo słodki, u boku kobiety, który opisałem wyżej. To wszystko stało się dla mnie tak zupełnie inne. Jestem lepszym człowiekiem. Lepszym dla siebie, lepszym dla rodziny, lepszym dla ludzi którzy mnie otaczają.

Minął rok, który zmienił tak wiele. A to wciąż nie koniec.

(Przeczytałem to wszystko na spokojnie raz jeszcze i czuję w sobie coś niesamowitego. Coś na kształt rozczulenia, bo niejako wróciło tyle wspomnień. Chyba sam nie potrafię w to uwierzyć. Wy nie musicie. Daję Wam jednak słowo, że każde zdanie w powyższym tekście jest prawdziwe).

Dzięki za wszystko.

Odpowiedzi

Portret użytkownika California

Fajnie czyta się takie

Fajnie czyta się takie historie. Smile

chyba stales sie moim idolem

chyba stales sie moim idolem Wink Nie znam Cie, a czuje ze jestem z Ciebie dumny. Wielki szacunek =)

Portret użytkownika M4rass

U mnie też minął prawie rok,

U mnie też minął prawie rok, zanim naprawdę, bez całej tej sztucznej obwódki zacząłem oddychać pełną piersią. Jak się chce to można! Czas, cierpliwość i ciężka praca. Smile Jedziesz dalej! Pzdr Smile

O kurwa, niesamowite rozumiem

O kurwa, niesamowite rozumiem że ze swoją byłą w ogóle nie trzymasz kontaku? Założe się że jakby się o tym wszystkim dowiedziała to od razu chciałaby wrócić do ciebie (wtedy na twoim miejscu bym ją porządnie wykorzystał a następnie zostawił Wink)

Portret użytkownika zivetar

Nie mamy żadnego kontaktu. Co

Nie mamy żadnego kontaktu. Co ona by chciała, to nie ma dla mnie nawet minimalnego znaczenia.

Portret użytkownika Elba

"Po pół roku znajomości,

"Po pół roku znajomości, mając ledwie 19 lat wziąłem samochód ojca i pojechaliśmy 400 km nad morze na pierwsze wspólne wakacje, na tydzień. Po dziś dzień dziwię się temu jak moi i jej rodzice na to pozwolili takim gówniarzom. Wcześniej jeździłem autem najdalej 20 km od domu. Może dlatego, że od początku zrobiłem bardzo dobre wrażenie na jej rodzicach, ona na moich w sumie też. Pewnie nie przypuszczali nawet ile potrwa ten związek."

Rzeczywiście, dla mnie abstrakcja - puszczać córkę szesnastoletnią na taką eskapadę. Nie ma opcji - jej rodzice, albo mają siano w głowie, albo ją mieli w tyłku. Tak czy owak - porażka.

"Zmieniła się niemożliwie, już nie robiła na mnie takiego wrażenia jak dawniej. "

Mylisz się, robiła i to ogromne, to raczej Ty przestałeś na niej robić wrażenie. Rzeczywiście jest to problem, gdy kobieta zaczyna zarabiać coraz lepiej, niektórzy panowie czują, że tracą pewnego rodzaju kontrolę, budzi to w nich frustrację.

"Być może zbyt mało aktywnie spędzaliśmy czas wieczorny w wielkim mieście. Perspektywa mi to pokazała. Mądry Polak po szkodzie, a tym bardziej po pierwszym poważnym związku. Na uczelni coraz rzadziej się spotykaliśmy, tylko w sobotę wieczorem. Piliśmy wino, oglądaliśmy filmy - jak później mi zarzuciła, to było dla niej zbyt mało."

Meritum: osiadłeś na laurach, przestałeś się starać, i ona to wyczuła.

"Tak, chciałem też trochę od tego wszystkiego odpocząć. Kłóciliśmy już się wtedy, milknęliśmy w słuchawce. Ogień gasł.Z kamienną twarzą oznajmiła, że to koniec, że odchodzi. Mimo, iż byłem świadom że to umarło - chciałem to ratować, zmiękłem, jak ten głupi szczeniak. Na szczęście tylko na chwilę. Ona nie chciała. Odcięła się definitywnie. Jeszcze przez około 2 tygodnie czasami zapytała co u mnie. Lekki sentyment, który szybko jej przeszedł."

A jak miała zerwać? Zachowała się OK, poprosiła o rozmowę, powiedziała jakie jest jej stanowisko (uczciwie), była konsekwentna i tyle. Spotykanie się po rozstaniu - uważam za męczenie tyłka. Po co?
Skąd wiesz, że lekki sentyment?
Nie sądzę.
Przypuszczam, że było jej tak samo ciężko, o ile nie ciężej - ale co miała zrobić?
Nie wyszło Wam i ona pierwsza zdała sobie z tego sprawę.

A teraz jak pięknie sobie zaprzeczasz:

"Poczułem powiew życia, którego nie poczułbym, gdyby ten związek nie upadł. Tkwiłbym w marazmie."
"Ten rok ma dla mnie wielokrotnie większą wartość, niż każdy inny przeżyty wcześniej. Nawet taki bajkowo słodki, u boku kobiety, który opisałem wyżej. "

To marazm czy bajka?

Przykro mi, ale po przeczytaniu tego wszystkiego (BTW - bardzo przyjemnie się czytało), odnoszę wrażenie, że wszystkie Twoje działania były spóźnione - gdybyś dokonał tego wszystkiego (samorozwój) w TRAKCIE trwania Waszego związku, ten jeszcze ciągle by trwał.

Zwróć uwagę na to, co napisał fiut69 - mój poprzednik...
On też wyczuł intuicyjnie, ze to miało ZWIĄZEK z tym, że panna Cię zostawiła. Cała ta zmiana miała związek z dziewczyną, poczułeś się fatalnie zwłaszcza, że zostawiła Cię, a później związała z kimś, kogo w pewnym sensie zacząłeś naśladować - chociażby w aspekcie finansowym: zakładanie firmy, zaradność, przedsiębiorczość - nie widzisz analogii?

Nie obraź się, ale sam bardzo dużo schrzaniłeś, swoją postawą: jest dobrze, więc nie muszę się starać. Ona szła do przodu jak burza, a Ty jedyne co robiłeś to oceniałeś ją (tłumaczyłeś!? - co to ma być? byłeś jej mentorem? ) zamiast samemu też się rozwijać - WTEDY - a nie po rozstaniu.

"Zacząłem robić z prawdziwą przyjemnością wszystko, czego nie mogłem wcześniej. Z ręką na sercu. Dla siebie."

Czego nie mogłeś robić wcześniej?
Ona Ci zabroniła dbać o siebie?
O pracę, samorozwój fizyczny i wizualny (siłownia, ciuchy, kosmetyki etc...), rozwój intelektualny (książki etc...), zabroniła Ci tego?
Nie wierzę.

Piszę Ci to, nie po to, żeby Ci dokopać, tylko pewne kwestie uświadomić. Tkwiłam w podobnym związku, aczkolwiek istotnie się różniącym i mój eks niestety jak go zostawiłam, tak został na tym samym etapie(Ty chociaż po rozstaniu się obudziłeś - i to się liczy).

Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
Powodzenia.

Portret użytkownika angelo

A moża dlatego mało już dawał

A moża dlatego mało już dawał od siebie i się nie starał bo widział, że ze spokojnej radosnej dziewczyny zrobiła się wyrachowana suka i nic już do niej nie trafiało ...

Portret użytkownika Elba

Chwileczkę - przeczytaj

Chwileczkę - przeczytaj dokładnie - Autor sam napisał, że zdał sobie z tego sprawę, że zawalił.

I jeszcze jedno - wiesz co to jest wyrachowanie?
Napisz w którym miejscu ona była wyrachowana.
Pokaż mi choć jedno zdanie o tym świadczące.

Portret użytkownika Mugen

Droga Elbo a czy ty wciąż nie

Droga Elbo a czy ty wciąż nie obwiniasz się o zostawienie chłopaka?
Mimo iż miałaś do tego podstawy to dalej masz w głowie, że mogło się to potoczyć inaczej gdyby twój facet się zmienił.
Stanęłaś murem za byłą dziewczyną autora, tak utożsamiając się z nią, że aż emocje cię pochłonęły.

Masz rację, mógł zmienić się wcześniej, ale takie jest życie. Trzeba wiele stracić żeby zdobyć jeszcze więcej.
Bardzo dobry blog, pokazuję że życie samo się nie zmieni, a samemu trzeba o to zawalczyć i nawet jeśli bodźcem który ukierunkował na lepsze jest ból, to i tak warto go przeżyć.
Pozdro 600

Portret użytkownika Elba

Bynajmniej. Dobrze zrobiłam,

Bynajmniej.
Dobrze zrobiłam, szkoda tylko że tak późno Laughing out loud

Tyle lat zmarnowanych... (mówię o moim przypadku).

Nie mówiłam, że to co napisał Autor jest złe.
Wcale tak nie twierdzę.
Dobrze, że się obudził - niewielu tak robi.

Portret użytkownika mgk

Nie dość, że Elba ma racje to

Nie dość, że Elba ma racje to jeszcze jest dziewczyną i mówi wam, jak to wygląda.. Serio jesteście takimi debilami?

Zgadzam się z tą dziewczyną w 100%. Rzygać mi się chce tym podejściem facetów do związków, bo wyglądają one, jakby faceci po prostu nie wyszli z piaskownicy.

Muszę napisać dziś coś dłuższego na ten temat, bo to mnie w was naprawdę przeraża.

Portret użytkownika Elba

Dzięki. Miło mi.

Dzięki.
Miło mi.

Portret użytkownika zivetar

Właśnie takiej wypowiedzi się

Właśnie takiej wypowiedzi się po Tobie spodziewałem.

Portret użytkownika zivetar

I jeszcze jedno - wiesz co to

I jeszcze jedno - wiesz co to jest wyrachowanie?
Napisz w którym miejscu ona była wyrachowana.

Chociażby wtedy, kiedy nie miała odwagi przyznać mi się, że puszcza się za moimi plecami. O wszystkim dowiedziałem się już po rozstaniu.

2 tygodnie przed końcem przyłapałem ich, gdy odjeżdżali spod hotelu, każde swoim autem w inną stronę. Tłumaczyła się, że "szef" dawał jej tam materiały do pracy Wink Serio jeszcze wtedy wierzyłem, że mówi prawdę. Klapki z oczu opadają po jakimś czasie dopiero.

Portret użytkownika zivetar

Czułem, że pojawi się pod tym

Czułem, że pojawi się pod tym blogiem solidarność jajników w Twojej postaci Smile

Rzeczywiście, dla mnie abstrakcja - puszczać córkę szesnastoletnią na taką eskapadę. Nie ma opcji - jej rodzice, albo mają siano w głowie, albo ją mieli w tyłku. Tak czy owak - porażka.

Brakowało jej wtedy pół roku do pełnoletniości. Jej rodzice mi wtedy bardzo ufali. Nie mnie oceniać ich postawę, ale była dość odważna Smile

Mylisz się, robiła i to ogromne, to raczej Ty przestałeś na niej robić wrażenie. Rzeczywiście jest to problem, gdy kobieta zaczyna zarabiać coraz lepiej, niektórzy panowie czują, że tracą pewnego rodzaju kontrolę, budzi to w nich frustrację.

Haha! Strzał w płot. Wrażenie to robiła na mnie ta cicha i inteligentna dziewczyna, którą poznawałem, a nie to w co się zmieniła. Oczywiste, że przestałem robić na niej wrażenie - zaczęła obracać się wśród facetów, których ulubionym tematem były imprezki i wódeczka. Strzał w płot numer dwa - i tak zarabiałem więcej od niej, więc czym miałbym być sfrustrowany? Początkowo cieszyłem się, że ją dostała - to pozwoliłoby nam wtedy dostatnio żyć. Z resztą straciła tę pracę tydzień po naszym rozstaniu.

Meritum: osiadłeś na laurach, przestałeś się starać, i ona to wyczuła.

Starałem się przez 3.5 roku. Odpuściłem gdy zaczęła się zmieniać. Nie miałem ochoty starać się o kogoś, kto nie słucha tego co się do niej mówi. Weszła w otwarty konflikt ze swoimi rodzicami, wszystko jej nie pasowało, stała się agresywna wobec całego świata. Liczyło się tylko i wyłącznie nowe towarzystwo. Ona przestała się starać, więc ja też znacznie spuściłem z tonu.

A jak miała zerwać? Zachowała się OK, poprosiła o rozmowę, powiedziała jakie jest jej stanowisko (uczciwie), była konsekwentna i tyle. Spotykanie się po rozstaniu - uważam za męczenie tyłka. Po co?
Skąd wiesz, że lekki sentyment?
Nie sądzę.
Przypuszczam, że było jej tak samo ciężko, o ile nie ciężej - ale co miała zrobić?
Nie wyszło Wam i ona pierwsza zdała sobie z tego sprawę.

Nie lekki sentyment? A co? Darmowe minuty? Laughing out loud Czy pierwsza zdała sobie z tego sprawę to nie wiem. Zwyczajnie miała odwagę to zakończyć, ja jeszcze łudziłem się, że dawna ona wróci. Niepotrzebnie.

To marazm czy bajka?

Pisałem, czytaj uważniej. 3,5 roku bajka, pół roku marazm. Byłem zniszczony tym psychicznie, wtedy zatraciłem siebie. Nie jestem dumny z tego, że psychicznie zgnoiła mnie kobieta. Cóż, czasami trzeba taki poligon przejść. Wcześniejszy czas był bardzo udany.

odnoszę wrażenie, że wszystkie Twoje działania były spóźnione - gdybyś dokonał tego wszystkiego (samorozwój) w TRAKCIE trwania Waszego związku, ten jeszcze ciągle by trwał.

Ależ ja się rozwijałem przez te 3,5 roku. Uczyłem się języków, byłem aktywny sportowo, zwyciężałem w zawodach strzeleckich. Usnąłem gdy się oddaliliśmy od siebie. Zamiast odejść liczyłem na to, że będzie jeszcze taka jak wcześniej. Liczyłem, że się zachłysnęła dorosłością i się ocknie. Nigdy wcześniej taka nie była. Próbowałem nawet reanimować trupa, niepotrzebnie.

Na szczęście nie trwa, z tego jestem bardzo zadowolony.

Zwróć uwagę na to, co napisał fiut69 - mój poprzednik...
On też wyczuł intuicyjnie, ze to miało ZWIĄZEK z tym, że panna Cię zostawiła. Cała ta zmiana miała związek z dziewczyną, poczułeś się fatalnie zwłaszcza, że zostawiła Cię, a później związała z kimś, kogo w pewnym sensie zacząłeś naśladować - chociażby w aspekcie finansowym: zakładanie firmy, zaradność, przedsiębiorczość - nie widzisz analogii?

Fiutek pisał o czymś zupełnie innym. Zakończenie związku było jedynie intensywnym bodźcem do moich zmian na lepsze. Poczułem się fatalnie? Nie pisz, jeśli nie masz pojęcia. Po początkowym żalu poczułem jedynie ulgę.

Założyłem własną firmę by naśladować jej byłego? No wybacz, ale to już są kurwa brednie. Tak, faceci zakładają biznesy by podnosić swoje ego na tle naszych konkurentów. Świetne! A co do zaradności - zarabiam na siebie od 15-roku życia, sprzedawałem elektronikę na Allegro "udając" dorosłego. Byłem recenzentem sprzętu, a moje teksty miały dziesiątki tysięcy wyświetleń. Zawsze byłem przedsiębiorczy.

Nie obraź się, ale sam bardzo dużo schrzaniłeś, swoją postawą: jest dobrze, więc nie muszę się starać. Ona szła do przodu jak burza, a Ty jedyne co robiłeś to oceniałeś ją (tłumaczyłeś!? - co to ma być? byłeś jej mentorem? ) zamiast samemu też się rozwijać - WTEDY - a nie po rozstaniu.

Ja schrzaniłem?! Bo przestałem się starać o kogoś, kogo przestałem poznawać? Schrzaniłem nie zostawiając jej wcześniej, tyle. Tak, szła do przodu jak burza. Przepierdalała na głupoty po 4 tyś. miesięcznie, przefarbowała się na platynkę, a jej głównym zainteresowaniem stały się dziecinne tatuaże na plecach. Szła do przodu jak cholera. Zmieniła się w totalną ignorantkę a jej inteligencja zupełnie wyparowała. "Z kim przystajesz takim się stajesz".

Czego nie mogłeś robić wcześniej?
Ona Ci zabroniła dbać o siebie?
O pracę, samorozwój fizyczny i wizualny (siłownia, ciuchy, kosmetyki etc...), rozwój intelektualny (książki etc...), zabroniła Ci tego?
Nie wierzę.

Nie mogłem bzykać jej koleżanek chociażby.
Dbałem o siebie, ale nie w takim stopniu jak teraz. Nie czułem potrzeby, jak to zakochany gówniarz.

Mam nadzieję, że się nie gniewasz.

Aktywna jesteś tutaj ostatnio, wiedziałem że się udzielisz. O co miałbym się gniewać? Zdziwiłbym się, gdybyś nie stanęła po stronie uciemiężonej kobiety Smile

Portret użytkownika Elba

Ale spokojnie Matko jedyna,

Ale spokojnie Laughing out loud

Matko jedyna, aleś się zjeżył.
A ja i tak lubię Twoje wpisy (punkty pomocy Ci daję, a jakże, czemu nie), blogi etc...

"Zacząłem robić z prawdziwą przyjemnością wszystko, czego nie mogłem wcześniej. Z ręką na sercu. Dla siebie. (...)
Nie mogłem bzykać jej koleżanek chociażby.Dbałem o siebie, ale nie w takim stopniu jak teraz. Nie czułem potrzeby, jak to zakochany gówniarz."

Laughing out loud

Nie wiem jak Ciebie, ale mnie to rozbawiło. Bardzo.

Poziom inteligencji jest wrodzony. Raczej nie wyparuje, chyba że coś się podziało (uraz, wylew etc...).

Nie staję w obronie Twojej byłej dziewczyny, bardziej troszczę się o obecną (następną) - żebyś nie popełnił tych samych błędów. Patrz - jaka jestem fajna i doceń to Tongue

"Założyłem własną firmę by naśladować jej byłego? No wybacz, ale to już są kurwa brednie. Tak, faceci zakładają biznesy by podnosić swoje ego na tle naszych konkurentów.(byś się zdziwił Laughing out loud) Świetne! A co do zaradności - zarabiam na siebie od 15-roku życia, sprzedawałem elektronikę na Allegro "udając" dorosłego. Byłem recenzentem sprzętu, a moje teksty miały dziesiątki tysięcy wyświetleń. Zawsze byłem przedsiębiorczy."

Bez wyrazów - jak mogę prosić.
"Brednie" - zniosę, słownictwa rynsztokowego - niekoniecznie.
Opanowany facet nie klnie w obecności kobiety.
I czym Cię tak poirytowałam?
Znasz przysłowie (powiedzonko) - uderz w stół...

"Kiedy ją poznałem miałem ledwo skończone 19 lat, ona zaledwie 16. (...) Po pół roku znajomości, mając ledwie 19 lat wziąłem samochód ojca i pojechaliśmy 400 km nad morze (...) Brakowało jej wtedy pół roku do pełnoletniości."

Cierpię na taką przypadłość, która nazywa się "bardzo uważne czytanie ze zrozumieniem". Chyba, że w tym kraju pełnoletniość = 17 lat. Wtedy zgoda.

Tak czy owak, fajnie piszesz Smile
Naprawdę.
I nie ciskaj się tak, spokojnie.
Pozdrawiam.

Portret użytkownika zivetar

Matko jedyna, aleś się

Matko jedyna, aleś się zjeżył.

Zjeżyłem się, bo cholernie nie lubię nadinterpretacji bez poznania szczegółów sytuacji. Taki rym.

Poziom inteligencji jest wrodzony. Raczej nie wyparuje, chyba że coś się podziało (uraz, wylew etc...).

Sprawność intelektualna czy bystrość umysłu może już jednak zauważalnie spaść Smile No i jej na łeb na szyję poleciała.

Nie staję w obronie Twojej byłej dziewczyny, bardziej troszczę się o obecną (następną) - żebyś nie popełnił tych samych błędów. Patrz - jaka jestem fajna i doceń to Tongue

Stajesz. Postawiłaś sytuację pod kątem - ona się rozwijała i parła jak szalona do przodu, a Ty stałeś w miejscu, nie starałeś się i miałeś pretensje o wszystko. Bujda totalna.

Opanowany facet nie klnie w obecności kobiety.

Klnę, a już na pewno czytając, że założyłem firmę by być taki zajebisty jak nowy mojej byłej. To nawet nie jest przegięcie, ja znając swoją sytuację nawet nie potrafię tego określić Laughing out loud

Cierpię na taką przypadłość, która nazywa się "bardzo uważne czytanie ze zrozumieniem". Chyba, że w tym kraju pełnoletniość = 17 lat. Wtedy zgoda.

Oooo, pani dokładna. A więc rocznikowo dzieliły nas trzy lata, a rzeczywiście 2l, 3m 2d. Teraz poobliczaj, czy się zgadza Smile

Portret użytkownika Elba

No dobrze Nie jesteś

No dobrze Smile

Nie jesteś opanowanym facetem Laughing out loud

Reszta? Niech będzie na Twoje.

PAX.

Portret użytkownika zivetar

Nie jesteś opanowanym facetem

Nie jesteś opanowanym facetem Laughing out loud

No i żeby było śmieszniej, to jestem aż nazbyt opanowanym człowiekiem tak w codziennym życiu Smile Może po prostu zawsze staję murem za moimi przekonaniami.

Portret użytkownika Elba

Logika: Hipoteza (moja):

Logika:

Hipoteza (moja): Opanowany facet nie klnie w obecności kobiety.

Odpowiedź (Twoja): Klnę,

Konkluzja (moja): Nie jesteś opanowanym facetem, bo klniesz.

Laughing out loud

Oczywiście, przy założeniu, że hipoteza (moja) jest prawdziwa.

Uśmiechnij się Laughing out loud

Portret użytkownika Włóczykij

Do Pani użytkowniczki

Do Pani użytkowniczki Elby.

"Poziom inteligencji jest wrodzony."

Poziom inteligencji NIE JEST wrodzony.
Umysł można ćwiczyć i rozwijać. Tworzą się wtedy nowe połączenia między komórkami nerwowymi w mózgu.

95% umiejętności to ciężka praca, 5% - to to, co się już wiedziało, lub umiało wcześniej (inaczej zwane talentem).

Ludzie którzy są mądrzejsi po prostu więcej się nauczyli, więcej myśleli i więcej wyciągnęli przydatnych wniosków.

Jeżeli Ciebie urażę, trudno. Czułem się jednak zobowiązany powiedzieć swoje zdanie na temat "inteligencji", której ponoć nie da się ćwiczyć.

Portret użytkownika Biodegradowalny

Ziv, jesteś chyba moim

Ziv, jesteś chyba moim ulubionym blogerem na tym portalu ;p

Bardzo dobry blog. Chyba

Bardzo dobry blog. Chyba jeden z nielicznych, które zgłoszę na główną.

Portret użytkownika Anarky

Marso, Hoon, Ziev - ostatnio

Marso, Hoon, Ziev - ostatnio coś kazdy nagle wraca do swoich dawnych przygód i wspomnień, czyzby tak wplynela na Was ta jesienna aura? Smile

"przed niedoszłą czwartą

"przed niedoszłą czwartą rocznicą ogłosili fejsbukowym kanałem przed całym światem, że są razem. Dostałem mokrą ścierą w twarz, bo o niczym nie wiedziałem. "

przeszedłem to samo
kto troche mnie zna, wie o co chodzi

nie ma nic gorszego niż dowiedzenie się
na tym fejs-gównie, że Twoja była jest szczęśliwa z innym

mój świat się zawalił
rozsypał się na kawałki

a gdzie zapytacie moja kolej na samorozwój ?
zacząłem biegać
mimo że nawet w wojsku za tym nie przepadałem
odstawiłem piwo
ale to za mało
dalej cierpie

dziś kolejna panna na badoo napisała że nie chce się spotkać

Świetnie się to czytało, jak

Świetnie się to czytało, jak większość Twoich wpisów. Bardzo motywująca historia i myślę, że da to niektórym do myślenia.
Powodzenia w realizacji swojej przyszłości Smile

Mam pytanie do autora, jeśli

Mam pytanie do autora, jeśli można:
Jaki certyfikat wyrobiłeś z angielskiego na poziom B2. Możesz coś więcej napisać?
Z czego się uczyłeś i jaki miałeś poziom przed decyzją o rozwoju tego języka.

Pozdrawiam.

Portret użytkownika zivetar

Realizowałem poprzez uczelnię

Realizowałem poprzez uczelnię kurs angielskiego na poziom B1, który mi nie wystarczał. To podział według kryteriów CEF. Zapytałem prowadzącą czy mogę indywidualnie zrealizować B2. Zgodziła się i dała mi swoje materiały na kserówkach, nie wiem z jakiego to "podręcznika". Tym sposobem do zrobienia inżynierki mam spokój z językiem.

Przymierzam się także do zrobienia B2 z hiszpańskiego w instytucie Cervantesa. Z B1 daję sobie radę, ale musiałbym się podszkolić na dwójeczkę.

Portret użytkownika Garncarz

"Nie jesteś opanowanym

"Nie jesteś opanowanym facetem"

Elba fajnie, że jesteś z nami Smile czuwasz nad społecznością mobilklasik.info od czasu do czasu poleci jakiś ST, coby nas przetrenować Laughing out loud

Portret użytkownika Elba

No wreszcie mnie Ktoś docenił

No wreszcie mnie Ktoś docenił Laughing out loud

препараты для повышения либидо и потенции

adulttorrent.org/category/popular-torrents/12

link adulttorrent.org