mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak ją zatrzymać przy sobie bez wchodzenia w związek?

5 posts / 0 new
Ostatni
de_nilo
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2018-01-03
Punkty pomocy: 0
Jak ją zatrzymać przy sobie bez wchodzenia w związek?

witam wszystkich,
mimo, że konto utworzyłem przed chwilą to w sumie czytelnikiem forum jestem od jakichś... 5 lat? No nie licząc przerwy w ostatnich 2~ latach. Mniejsza Laughing out loud

Do sedna.
Jestem "świeżo" po zakończeniu burzowego, hałaśliwego, wręcz użyję określenia "patologicznego" związku, który jednocześnie był bardzo zamknięty, byliśmy "skazani" sami na siebie, tylko My, świat się nie liczył, wiecie o co chodzi... Praktycznie od samego początku pojawiały się kłótnie, co raz ostrzejsze. Sceny zazdrości zarówno z jej jak i z mojej strony, głównie to były powody. Z tą róznicą, że ja po czasie wyciągałem wnioski i nie robiłem gównoburzy bez powodu, chociażby dla spokojnej psychiki, ona niekoniecznie korzystała z doświadczenia. Stąd mi przestało zależeć dosyć szybko, jej co raz bardziej, bla bla, klasyczna historia. Po prawie równych 3 latach koniec. Zakończyłem to przy pierwszej lepszej okazji, kłótnia o głupotę (aż wstyd pisać o co) ale z desperacji i chęci wyjścia z tego bagna od zaraz, stwierdziłem, że w sumie to dobra okazja się wydostać więc podsyciłem ogień, który ona podpaliła w ten dzień chociaż nastrój miałem w stylu Zen, opanowany do granic i pozytywnie nastawiony. Ale powiedziałem sobie DOŚĆ, trzeba stąd spierdalać, więc również zacząłem krzyczeć i sajonara co równało się z jej ogromnym zdziwieniem "jak tooo?" chociaż zerwań i powrotów było już kilka i myślała, że to również się tak skończy. Postanowiłem.

Dziewczyna była bardzo depresyjna, o mega zaniżonym poczuciu własnej wartości, brak pewności siebie i chęci działania, strach przed wszystkim. Wspierałem ją, pchałem do przodu, kazałem działać, próbowałem motywować. Raz wychodziło mi to lepiej, raz gorzej. Problem w tym, że zajęło mnie to dosyć mocno także tutaj kolejny klasyczny przystanek w mojej historii - utrata znajomych, zero wyjść na imprezy, zerwane kontakty. Przywykłem. W końcu stwierdziłem, że do kurwy, nie jestem superbohaterem. Dziewczyna ma problem z nastawieniem, podejściem do życia (były nawet wizyty u psychologa, chodzi do tej pory) właściwie bez uzasadnienia. Nie użalam się nad sobą ale sądzę, że to ja mam gorsze warunki do posiadania dobrego nastroju i pozytywnego myślenia niż ona. Pochodzę z biednej rozbitej rodziny, alkoholizm i te klimaty, gdzie ona posiada normalny dom, pełną rodzinkę i zabezpieczenie finansowe na "start". Być może stąd moje zmęczenie jej nastrojami i humorami bo "kurwa, ma fajną sytuacje, właściwie brak poważnych zmartwień, normalne nie wyśrubowane obowiązki, a ja popierdalam do pracy po 200h miesięcznie, studiuję z uśmiechem na papie... o co kaman?". Zarzucała mi cwaniactwo, pewność siebie na wyrost i "wykorzystywanie jej braku zaradności" (do tej pory rozkminiam czasem o co jej chodziło). Właściwie związek ten zakończył się prawie 3 miesiące temu, tyle, że minęło mi to jak tydzień bo mam od *uja zajęć i roboty Laughing out loud
Zakończyłem ten etap.

Rok temu w pracy pojawiła się koleżanka Wink zakręcona, wesoła, energia stąd do nieba, optymizm wybija uszami ale do tego bardzo zorganizowana. Najlepsze wyniki z całego zespołu i to z palcem w tyłku. Imponowała mi od samego początku, nie tylko wynikami ale podejściem, zachowaniem. Zapewne dlatego, że to zupełne przeciwieństwo byłej. Coś innego, coś czego chciałem i chyba podświadomie szukałem. Suma sumarum podsumowałem w głowie, że nie czas na związek, za świeżo po poprzednim i chcę odetchnąć odpocząć i pokorzystać "z życia" + mam okazję zarobić fajny hajs i na tym chcę się skupić.

Właściwie po moim rozstaniu zaczęliśmy wychodzić razem w paczce znajomych z pracy, mamy dosyć fajną zgraną ekipę. Kilka razy zaliczyliśmy imprezy. Miesiąc temu na firmowej, alkohol zrobił swoje i w zasadzie bez skrępowania były pocałunki, przytulasy, jakby para i wszyscy święcie przekonani, że jesteśmy razem Wink Tyle, że i ja i ona otwarcie i ze śmiechem negowaliśmy to, że w żadnym wypadku bo przecież ani ona ani ja związku nie szukamy i nic z tego nie będzie. Potem kilka razy wyskoczyliśmy w pojedynkę, a to kino a to pizza i było... pozytywnie. Na trzeźwo kontakt również bliski, trochę bardziej na spięciu ale był Wink Ona cały czas z wersją "nie szukam chłopaka, za młoda jestem", ja podobnie, bo naprawdę nie mam na to ochoty po ostatnim rollercoasterze.

Ostatnio wypadła domówka u znajomego. I ja i ona wręcz czekaliśmy na to, było to widać. Ja nawet przez chwilę nie byłem pewny czy będę mógł tam być z powodu pracy to nalegała żebym postarał się być, bo ona już się nastawiła na zabawe ze mną itp. Jestem tym trochę zaskoczony bo to dziewczyna, która ma ogromne powodzenie, właśnie w pracy nie ma praktycznie samca, który by jej nie atakował, raz nawet pokazywała mi co jej wypisują i proponują (bagażniki ciuchów, zakupy za które zapłacą, przejażdżki swoimi furami Laughing out loud mieliśmy z tego ostry polew). Ja staram się być jakby ich przeciwieństwem. Na chłodno podchodzę do znajomości z nią, na swój sposób z dystansem ale kontakt mamy naprawdę bardzo fajny. Kilka miesięcy temu gdy pokłóciłem się ze swoją wtedy dziewczyną i byłem tym bardzo wkurwiony, w pracy „pocieszała” mnie i podnosiła na duchu (chociaż w ramie jej nie płakałem, easy) słowami żebym z nią zerwał i że nie jestem jej wart, chociaż ja wtedy miałem na to zupełnie inne spojrzenie i nie odbierałem to jako oznaka zainteresowania z jej strony.

Wracając do domówki u kumpla. Bawiliśmy się świetnie wszyscy. Po alkoholu zachowywaliśmy się dosłownie jak para, wołała mnie obok siebie, przytulanie, siadanie na kolanach, całowanie podczas tańca, komplementy. No lepiej być nie mogło. Impreza skończyła się dosyć późno. Na tyle późno, że kumpel przenocował ekipe u siebie. Kulturalnie każdy dostał pokoik, oczywiście trafiło mi się do jednego z nią… Z jednym łóżkiem Wink Krótko i na temat: czułbym się jak gej chociaż nie próbując. I działanie przyniosło skutek, chociaż po alkoholu i całonocnej imprezie nie kipiało od nas energią ale jedno i drugie było „zaangażowane” na miarę możliwości. W sumie byliśmy już trzeźwi i raczej nie było to „pod wpływem” a świadome działanie.
Szacun jeśli ktoś dotarł do tego miejsca. Już niedługo.
Cały myk polega na tym, że nie mam zupełnie ochoty na związek. Nie chodzi o nią, chociaż mówi się, że gdyby to była „ona” to ochoty bym nabrał… ale naprawdę, po ostatnim związku mam tak spaczony umysł, że zaangażowanie kojarzy mi się z ogromnym wysiłkiem i graniem podpory dla drugiej osoby. Do tego stopnia utarłem to w swojej głowie, że 3 dni po wszystkim stwierdziłem, że pogadam z nią. Rozmowy by nie było gdyby nie jej słowa w łóżku o tym, żeby „nie spierdolić tego” i o tym, że ona zaczyna się angażować, zakochiwać… Byłem w szoku słysząc to od niej bo odbierałem ją jako dziewczyne z dużym dystansem do tych spraw, zresztą tak jak pisałem, dosyć mocno afiszowała się z tym, że jest singielką i dobrze jej z tym. I mi samemu tez jest dobrze… Powiedziałem jej wprost, że nie czuję się obecnie na to żeby się z kimś wiązać i nie chciałbym aby się łudziła czy czekała za mną. Sama prosiła żebym się określił żeby nie było między nami niezręcznie. Ale bardzo ją polubiłem. Czuje się przy niej jak na innym levelu, jedno drugie motywuje, nie pociesza i ciężko wspiera tylko motywuje przez swoje zachowanie. W pracy jesteśmy Top już od dłuższego czasu.
W zasadzie sam nie wiem czego chcę… Stwierdziłem, że spróbuje ją w sobie „rozkochać”, dalej wzbudzać zainteresowanie… Bez oporów daje się zapraszać na spotkania, chociaż nie było okazji wyjść po całym zajściu Tongue Co tu działać, jak się zachowywać żeby wyjść na spójnego ale pozytywnie nastawionego do znajomości i jej osoby? Oczywiście bez needy.

discuss

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12779

"zaangażowanie kojarzy mi się z ogromnym wysiłkiem i graniem podpory dla drugiej osoby"

no przecież wcale nie musi tak być

stary... no czemu sabotujesz tak fajną relację?

zamiast mowic: "nie chcę związku", mów: "potrzebuje wiecej czasu"

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

J. Doe
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2017-10-31
Punkty pomocy: 7

"i że nie jestem jej wart, chociaż ja wtedy miałem na to zupełnie inne spojrzenie i nie odbierałem to jako oznaka zainteresowania z jej strony."

I słusznie, bo to brzmi jak pocisk Laughing out loud
Chodziło Ci pewnie, że to ona nie jest Ciebie warta.

Tak bardziej ontopic:
"W zasadzie sam nie wiem czego chcę"
"Co tu działać, jak się zachowywać żeby wyjść na spójnego"

Skoro sam nie wiesz czego chcesz to jak chcesz zachowywać się spójnie?
Ona nie wie "na czym stoi", a skoro sama Cię o to pyta, to najwyraźniej ma to dla niej znaczenie. Dziewczyna Ci odpowiada, jest atrakcyjna, leci na Ciebie a Ty nie wiesz co robić - fajnie by było, gdyby całe życie było usiane takimi "problemami" Laughing out loud

PS: To gadanie "że nie szuka nikogo" jest po to, aby spławić te wszystkie bety co oferują jej bagażniki ciuchów, zakupy za które zapłacą, przejażdżki swoimi furami... Wink

de_nilo
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2018-01-03
Punkty pomocy: 0

hahah no tak tak. Pomyliłem się Laughing out loud

I @Guest i tak samo Ty kolego macie rację. Musze postanowić czego chcę, a na razie wiem, że nie chcę związku. Nie będę zachowywał się jak wyrywacz, tylko dam sobie czas na jej lepsze poznanie i budowanie znajomości, po ludzku. Wink

Hasano
Portret użytkownika Hasano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 22
Miejscowość: woj. wielkopolskie

Dołączył: 2015-09-16
Punkty pomocy: 770

Stary wszystko super, ale ja wyznaję jedną zasadę : Gdzie się uczy i pracuje tam się Waflem nie wojuje. Jak wyżej napisałeś jesteście TOP. Gdyby się coś posypało dałbyś radę mieć z nią normalną relację i widzieć jak codziennie twój kumpel chce wbić w nią swojego kutasa, gdy wam by nie pykło? Wiesz, jak trudno być chociaż troszkę wyzwaniem pracując z kobietą w tej samej firmie a potem oczywiście mieszkanie razem? Opuszczasz wtedy tarczę.. Pozdro.

|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|

У нашей организации важный веб сайт на тематику шкафы купе угловые https://baly.com.ua
Наш интересный web-сайт про направление шкаф купе в прихожую https://www.baly.com.ua/gallery/9/
https://eurobud.com.ua/