mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jaki będzie finał?

19 posts / 0 new
Ostatni
DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3
Jaki będzie finał?

Cześć,
zarejestrowałem się, bo chcę poznać Waszą niezależną opinię. Każdy głos się przyda Smile, poza tym mogę się trochę wygadać (bo przyjaciół nie chcę za bardzo zanudzać). Dziękuję Smile
Aha - jeśli nie macie czasu, to przejdźcie od czwartego punktu mojej wypowiedzi.
1. Geneza

Od ponad roku pracuję w firmie X. Jest to fajna instytucja dla mężczyzny, bo 85% załogi stanowią kobiety, a 25 letni mężczyzna ma powodzenie i czuje się pewnie.
W pracy mamy messengera (ale nie od fejsa Wink ), gdzie można publikować statusy. Pewnego, listopadowego dnia napisała koleżanka (o 4 lata starsza, ale naprawdę piękna kobieta z humorem i zasadami), bo miałem oryginalny opis. I tak od rozmowy do rozmowy, przenieśliśmy się na fejsa. Ona pierwsza złamała zasadę tzw. trzech dni. Zaczęły się codziennie rozmowy i o dosyć spore, bo zarówno przez fb w pracy i po pracy. Nawet ciągłe pisanie od 7 do 22, 23. Także bardzo intensywnie. Powiem szczerze, że przy poprzedniej dziewczynie aż takiego czegoś nie przeżywałem. Z byłą były tylko maksymalnie 3 godzinne rozmowy przez telefon. Później były 2, 3 imprezy, gdzie tańczyliśmy. Ponadto w pracy chodziliśmy pogadać kilka razy w tygodniu. Takie mini randki. Chociaż zaznaczam, że ja na początku byłem pasywny. Nigdy nie zagaduję na siłę do dziewczyn i ich nie szukam. Staram się zachowywać naturalnie, nienachalnie. No i same przychodzą Wink

2. Pocałunek, mini związek

Przyszedł styczeń. Mieliśmy 2 spotkania na neutralnym gruncie (np. finał WOŚPu), aż nadeszło 3 spotkanie. Umówiła się ze mną w niedzielę, kiedy w poniedziałek mieliśmy na 7 do pracy. Skończyliśmy o 1, był pierwszy pocałunek (po alko). Nie zmieniła się później nasza relacja - częste pisanie, itp. Dwa dni później kiedy mieliśmy czas w pracy na spotkanie zrobiłem test - pocałowała się ze mną w firmowej kuchni, pomimo ryzyka nakrycia. Tydzień później w czasie mojego remontu mieszkania sama napisała, czy idziemy na miasto. Na koniec naszego spotkania skończyło się na namiętnym całowaniu. I to solidnym, kilkominutowym. Dwa tygodnie później już był języczek Wink, oczywiście nadal ze sobą pisaliśmy i normalnie rozmawialiśmy. Co więcej pojawiały się sygnały - np. zaczęła zamieszczać emotikony związane z całowaniem, itp. Wcześniej tego nie było. Na teksty o związku, o nas reagowała serduszkiem, itp. No klasyka...

3. Wkrada się rdza...

Na przełomie lutego i marca przyszła jej choroba. Dowiedziała się, że ma chore zatoki i kamienie nerkowe. Przyszło lekkie oziębienie, bo siedziała w domu na zwolnieniu. Oczywiście proponowałem pomoc, pisałem w pracy kiedy leżała w łóżku. Mam dużą dozę cierpliwości, bo moja poprzednia miała ciężką sytuację z ojcem (miał raka) i wtedy było mniej czasu dla nas. W marcu spotkaliśmy się tylko raz, poszliśmy do kina. Oczywiście w pracy jak była to widzieliśmy się, mijaliśmy. W kuchni spotkań było o wiele mniej.

Podczas jednego, intensywnego zjazdu na studiach nie odzywałem się do wieczora. Dla smaczku dodam, że pisała tego dnia do mnie była, ale wyłącznie w nieistotnej sprawie (odzywa się bardzo rzadko, ale mam neutralny do niej stosunek - bo obje rozstaliśmy się w pokoju). Napisałem wieczorem, że idę z kumplami na miasto. Pojawiło się klasyczne "rób co chcesz". Oczywiście zdiagnozowałem to i zaproponowałem, że będę u niej żeby porozmawiać (pisała, że będzie u mamy pomagać w rodzinnej imprezie, jednak wróciła do domu). Napisała, że ma telefon. Dzwoniłem kilka razy, bez skutku. Następnego dnia pisałem, ale było bardzo sucho... Dzwoniłem, nie odbierała. Drugiego dnia napisała sama. Prosiłem, żeby podzieliła się co ma na sercu. "Nie odzywasz się, później krótka relacja co robisz, dla mnie jeszcze nie jest to związek, dopiero się poznajemy". No nie powiem, zabolało mnie to, bo wiele słów padło przez messengera, czy na naszych randkach. Napisałem krótko - musimy pogadać, żeby określić swoje potrzeby. Byłem suchy przez kilka dni, ona była przesadnie miła w niektórych sytuacjach. Przyszły święta, wróciło pisanie, ale bez podtekstów związkowych, trochę erotycznych. Bardziej co robisz, itp. - oczywiście z dwóch stron...

4. Pogadajmy

Spotkaliśmy się w kwietniu na spacerze (ponad trzygodzinnym). Niestety było to przekładane kilka razy przez jej sytuację w pracy (robiła pierwszy dialog techniczny w firmie i dużo ją to kosztowało zdrowia. Były nadgodziny, itp.). Zawsze pamiętała o konkretnej dacie i prosiła o przełożenie. Ja nie przypominałem nic. Na początku "widzenia" nie było żadnego pocałunku, tylko cześć. Rozmawialiśmy normalnie, chwil ciszy nie było. Usiedliśmy nad zalewem, no i pomówmy o nas. "Było za szybko, musimy zwolnić. Ja muszę uporać się z zatokami, Ty masz remont w mieszkaniu, obronę pracy magisterskiej, jak sobie damy z tym radę to wtedy zaczniemy. Jak nam ma wyjść, to wyjdzie". Coś takiego usłyszałem. Ja też podkreślałem, że przez messengera fb nie czuć emocji, trzeba do siebie dzwonić lub się częściej spotykać. Również zapytałem, czy kogoś ma (podtekstowo), wyszło że nie. Później normalnie rozmawialiśmy, na koniec był pocałunek w policzek i przytulenie kilkusekundowe. Po spotkaniu pisała jeszcze przez mesengera, dziękowała za spotkanie.

Ostatnio nawet stwierdziła (jakieś dw tygodnie temu przez fb), że musi wyluzować, bo wkradł się dystans.

5. Jaki finał?
Pod koniec majówki jesteśmy umówieni na tzw. "porwanie" (spotkanie). Jeśli chodzi o codzienne rozmowy, to po mniej- więcej po połowie każdy zaczyna pisać. Tylko to jest kilka zdań, nie ma tej intensywności z grudnia, stycznia, czy lutego.

Wszystkiego kochani nie da się opisać, jednak patrząc na początkowe zaangażowanie i taki jego późniejszy spadek (no była choroba i stres w pracy), ale i stabilną sytuację (teraz w sumie jak znajomi piszemy) to pytam się - czy naprawdę coś z tego będzie? Są szanse? Ja szczerze mówiąc nic do stracenia nie mam, ale myślę ciągle o tym. Coś się w głowie zadziało. Była chemia. Równocześnie przez to w ogóle nie patrzę na inne kobiety. Jest to jakiś rodzaj zakochania. Logika mi podpowiada, żeby stosować metodę małych kroków na luzie i się zbytnio nie angażować. Chociaż mnie taka "rezerwa" męczy... A jak Wy byście zrobili?

Dziękuję za uwagę. Smile

Stormbringer
Nieobecny
Wiek: ...
Miejscowość: Brak danych

Dołączył: 2011-11-29
Punkty pomocy: 100

Aha, troche przydlugawy tekst.

Ja mam tez chore zatoki- od wielu lat i jakos nie przeszkadza mi to w remontach, robocie itp. Kwestia dobrego podejscia- leki, zabiegi(naswietlanie) itp. Zreszta nawet bez lekow, uwierz, ze zatoki az tak nie doskwieraja w zyciu jak Ci sie moze wydawac.

Takie tlumaczenia, ze strony kobiety to ewidentna proba "ochlodzenia" relacji bez robienia krzywdy Tobie. Kobieta nigdy Ci nie powie "spierdalaj, mam Ciebie dosyc", zawsze wybierze łagodna wersje. One juz takie sa, ze nie chcac, krzywdzic, wola chlodzic.

Moim zdaniem etap u was jest taki, ze z tej maki chleba na bedzie. Im predzej sobie ja odpuscisz, tym mniej zrobisz sobie szkody. Czasem moze sie tak zdarzyc, ze jak calkowicie odpuscisz ona nagle zda sobie sprawe, ze moze jednak reprezentujesz jakas wartosc.

Tak czy owak, utnij ta relacje calkowicie, to bolesne ale najlepsze rozwiazanie. Jak wroci tzn. ze moze cos jeszcze ugrasz, jak nie, to i tak bys nic nie ugral.

Stormbringer

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

Wiem, że wyszło długo. Musiałem to napisać, jest lżej. Dzięki za przeczytanie i poradę.

Co do zatok, choroby - to jest typ osoby rozrywkowej, towarzyskiej. Podobnej do mnie, też lubię ludzi i imprezy. Wcześniej nic takiego nie było, więc rozumiem że to mógł być dla niej szok (a musiała sobie odpuścić spotkania ze znajomymi). Praca też jej dała do wiwatu, widać było niezłe osłabienie i brak radości z życia. Odnosiłem to do sytuacji z byłą - ją też choroba ojca przygniotła. Ja dzięki Bogu nie miałem takich doświadczeń, dlatego staram się współczuć i nie patrzeć w takich chwilach na siebie.

Czuję to ochłodzenie i spadek do relacji typowo koleżeńskich. Wydaje mi się, że ma na to wpływ jedno miejsce pracy. W robocie staram się ze wszystkimi dobrze żyć, rozmawiam z wieloma osobami. Być może dlatego boi się, że po nagłym zranieniu mogłoby to się negatywnie odbić na relacjach w pracy (a jak wiadomo ludzie lubią plotki - chociaż my wszystko utrzymywaliśmy w tajemnicy). Nie jestem też osobą mściwą...

Na koniec tego majówkowego spotkania zamierzam powiedzieć - teraz Twój ruch. Czekam na następne propozycje wyjścia. I faktycznie wyluzować, bo mężczyźni muszą mieć swój honor Wink

Dominikkow
Portret użytkownika Dominikkow
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 21
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 622

Całkiem możliwe, że ona chciała żebyś ją wtedy wyruchał. Nie pisz do niej, że teraz jej ruch. Stawiasz na barki relacje osobie, która nie jest pewna realacji.

_____________________________________________________________

Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.

senkei
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Sochaczew

Dołączył: 2016-01-19
Punkty pomocy: 146

Matulu miła, jeśli tak z nią się rozpisujesz jak nam tu w temacie to nie dziwię się, że relacja się ochłodziła. Człowieku od stworzenia więzi są spotkania a nie godzinne napierdalania w klawiaturę. Ja się w ogóle nie dziwię, że panna zaczęła się dystansować bo ile można czekać na twój ruch, znacie się kilka miesięcy a twoim największym osiągnięciem był pocałunek z języczkiem ...

shaker
Portret użytkownika shaker
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2012-01-17
Punkty pomocy: 185

Daj sobie na luz, dawaj emocje i odsuń się lekko. Pieprzenie takie, a nie że to wina roboty.
Związek czy nawet relacja co idzie w te strone, to mała odskocznia od codzienności, powinna być lekka, na spontanie. A nie umówienie się na "porwanie" - bądź nieprzewidywalny chociaż ciut.
Nie gadaj z nią o robocie i jak to ją zatoki bolą, daj jej emocje.

snowmann
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-05-22
Punkty pomocy: 10

Pisanie od 7 do 22... Zostawię to bez komentarza

Moim zdaniem jedyna szansa, aby coś z tego wyszło to odpuszczenie sobie tej relacji i liczenie na to, że jej zacznie brakować Twojego towarzystwa i zda sobie sprawę, że chciałaby wrócić do sytuacji ze stycznia/lutego. Tak było w moim przypadku, na początku studiów umawiałem się z pewną dziewczyną, cud malina, wszystko układało się idealnie, mimo iż w bardzo ślimaczym tempie, rozmowy, spacery, pierwszy pocałunek po miesiącu, później mini związek bez seksu, aż nagle ochłodzenie z jej strony, gadki że nie chce się angażować, że ona nie jest tego pewna, itd. Powiedziałem, że ok, rozumiem jej wątpliwości i później jakieś 2-3 tygodnie brak kontaktu z mojej strony, zacząłem umawiać się z innymi, aż w końcu telefon od niej, czy nie wpadnę wieczorem obejrzeć jakiś film. Przyjechałem, po 15 minutach filmu zaczęliśmy uprawiać seks i byliśmy razem nieco ponad rok. Zatem happy end jak najbardziej jest możliwy, ale jej musi zacząć Ciebie brakować, jeśli tak się nie stanie po tym, jak zerwiesz z nią kontakt to trudno i tak nic byś tutaj nie zdziałał

Texic
Portret użytkownika Texic
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2017-11-12
Punkty pomocy: 61

Zakończ bądź mocno ogranicz pisanie. Na dłuższą metę takie czynności wypalają relację. Zajmij się teraz sobą, skup się na rozwoju, hobby, rozmawiaj z innymi kobietami.

Skoro panna nie wie czego chce, daj jej czas do namysłu, jednocześnie nie pozostawaj bierny.

"Było za szybko, musimy zwolnić. Ja muszę uporać się z zatokami, Ty masz remont w mieszkaniu, obronę pracy magisterskiej, jak sobie damy z tym radę to wtedy zaczniemy. Jak nam ma wyjść, to wyjdzie"

Po pierwsze, samo nigdy nie wyjdzie.

Po drugie,przez tak długi okres relacji powinieneś ją już dawno przelecieć. Ona najwidoczniej tego chciała, a że do niczego nie doszło, to postanowiła się delikatnie ulotnić. Daj jej teraz czas, skup się na sobie. Jeżeli następnym razem się odezwie, to olej czat, fb itp. to dąż do spotkania, eskalacji namiętności i bądź gotowy ją przeruchac. W innym wypadku darujcie sobie tą relację.

"Prawdziwe efekty pojawiają się wtedy, gdy już brak Ci sił"

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

Dzięki za wszystkie głosy. Bardzo tego potrzebowałem Smile

@Dominikkow - już dawno ustaliłem, że nie piszę ważnych rzeczy przez messengera. Takie coś mógłbym powiedzieć patrząc jej w oczy. Genialnie wtedy widać, czy wzrok ucieka, jaka jest mimika twarzy...

@senkei - masz rację, pisania staram się unikać. Jednak muszę się trochę w kwestii spotkań obronić. Naprawdę wielokrotnie je proponowałem (2, 3 terminów do wyboru), nawet w formie krótkich widzeń po pracy żeby pogadać. Niestety przez nadgodziny, ten duży projekt wracała do domu i kładła się spać. Później jeszcze pracowała w domu. I naprawdę tak robiła, bo zrezygnowała z zajęć tańca z koleżanką, a ta się na to skarżyła (jak pisałem, w pracy staram się być na bieżąco ze wszystkimi). A wiecie jak to jest - człowiek się też boi być natrętnym, bo wychodzi jakaś desperacja, znika luz. A nie oto chodzi Wink

@shaker - staram się, np. na walentynki fajnie ją zaskoczyłem. Sam zrobiłem opakowanie prezentu, a gift był związany z pewną sytuacją. Nie było nic sztampowego. W pracy robimy sobie małe prezenty (np. zostawianie owoców w kuchni dla siebie). A te "porwanie" to nawet nie wie gdzie, także jakiś element zaskoczenia jest Wink.

@snowmann - dobrze, tylko jak to zrobić kiedy mijamy się w pracy? Nie odpisywać? Robić to zdawkowo? Ponadto zdarzają się wspólne spotkania ze znajomymi, chociaż my od początku udawaliśmy że jesteśmy tylko na etapie koleżeństwa.

Bo raz było ochłodzenie (przed świętami) i faktycznie zaczęła pisać w prawie stary stylu. Z przekąsem, zaczepnie. Faktycznie to zadziało. Sama też później zauważyła, że wkradł się dystans. Tylko ile na tej strategii można jechać? Smile

Co do pisania od 7-22 - oczywiście nie było to, że każdy siedział non-stop na telefonie, ale tak co mniej więcej 15 minut było kilka zdań. Przecież są obowiązki domowe i służbowe Wink Mi się to podobało, bardzo dobre podteksty leciały.

@Texic - ok, czyli będę dążyć do spotkań. Pisaniu mówimy nie. I studzimy emocje, dystansujemy się.

Dzięki wszystkim!

Pinochet
Portret użytkownika Pinochet
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: Sin City

Dołączył: 2017-09-30
Punkty pomocy: 381

" Wkrada się rdza..."

Mogłeś zaprosić ją do siebie na jakiś film, cokolwiek. Rury jej nie przeczyściłeś i wkradła się rdzą :] Chodzi o seks kolego :]

GDZIE SIE UCZY I PRACUJE TAM SIE CHUJEM NIE WOJUJE

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

"Mogłeś zaprosić ją do siebie na jakiś film, cokolwiek. Rury jej nie przeczyściłeś i wkradła się rdzą :] Chodzi o seks kolego :]"
Eh, najgorsze jest to że dopiero teraz jestem na swoim. Nie było wcześniej opcji :/, ale wykorzystam w przyszłości tą radę Smile

"GDZIE SIE UCZY I PRACUJE TAM SIE CHUJEM NIE WOJUJE"
Być może, chociaż znam 3 związki zakończone małżeństwem z tej samej pracy. I to wcale nie zawierane tak dawno, czyli się da Wink. Chyba, że chodzi tylko o jednorazówki, to może to zdanie ma faktycznie sens...

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 133

Nie patrz na innych, tylko na siebie. Nie było Cię pod łóżkiem tych par, nie wiesz jakie wyglądały te związki i co najważniejsze, nie wiesz jacy ludzie te związki tworzą. Ty też mógłbyś być z tymi dziewczynami w relacji i utrzymać ją na tyle długo, żeby zakończyła się ślubem. A co najważniejsze, wiesz na 100%, że ich związki przetrwają?
Ludzie są różni, chcesz ślubu, musisz dobrać partnerkę jak najlepiej się tylko da. Też znam pary, które wzięły ślub, a poznali się w pracy. I wiesz co? Ja nie wyrobiłbym z tymi dziewczynami, dlatego odrzuć tego typu tłumaczenie.

Patrz na siebie, a w tym przypadku na popełnione błędy, bo koledzy je opisali. Wyciągnij z nich wnioski.

A co do wojowania chujem w pracy i szkole, to też zależy od człowieka.

Pinochet
Portret użytkownika Pinochet
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: Sin City

Dołączył: 2017-09-30
Punkty pomocy: 381

"Eh, najgorsze jest to że dopiero teraz jestem na swoim"

Obecnie mieszkam u kuzyna. Nie mam zadnej prywatnosci. Mam jedynie samochod, chociaz tyle :]

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

@Expro - ok, czyli podsumowując nie ma złotej reguły. Wszystko zależy od ludzi. Wnioski już wyciągnąłem, jest lepiej. Fajny kubeł zimnej wody Smile

@Pinochet - ale kuzyn współpracuje w wychodzeniu na miasto, kiedy Ty z niego wracasz? Wink Bo ja tak ostatnio nie miałem...

Pinochet
Portret użytkownika Pinochet
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: Sin City

Dołączył: 2017-09-30
Punkty pomocy: 381

Różnie to bywa, raz jest zajechany po robocie, czasem pojdzie do dziewczyny. Ciężko to wszystko zgrać. Mówi, że jak kogoś będe chciał wziąć na chate to bez problemu, ale ja nie chce robić kurwidołka z jego chaty :]

syouth
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2017-06-02
Punkty pomocy: 176

Długi tekst, i to co mi się od razu rzuciło w oczy - kolego, zabrakło domknięcia - czyli seksu. Jeżeli kobieta Ci się podoba dążysz do tego jak najszybciej, chyba, że masz 15 lat...
Jeżeli tyle się bujaliście na samych pogaduchach przez fb i pocałunkach to nie dziw się, że w końcu ona odpuściła. Nie masz mieszkania? A ona? Kurde, dla chcącego zawsze znajdzie się okazja, auto, mieszkanie czy hotel. Jak miałbym tyle czasu się bawić w podchody z moimi kobietami wszystkimi to pewnie nadal bym był prawiczkiem Wink. Z obecną pocałunek miałem na 2 spotkaniu, do seksu doprowadziłem po tygodniu - i nie jest to żaden rekord - tak po prostu naturalnie wyszło. Z poprzednią ostre lizańsko na 1 randce, seks na drugiej. Generalnie nie ma reguły, ale jeżeli jest rzeczywiście chemia to "namówić" kobietę udaje się bardzo szybko.

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

@syouth - masz rację. Zrobiłem sobie rachunek sumienia i faktycznie był moment, gdzie moglibyśmy razem na tarciu ciał Wink Najlepsze jest to, że później dostawałem SMSy o tęsknocie, ale wróciłem na imprezę do koleżanek. Także mea culpa... Biję się jeszcze w moją pierś Laughing out loud Pytanie brzmi - czy jeszcze uda się ją doprowadzić do takiego stanu.

Od środy za Waszą radą się sam nie odzywałem. Pisała co drugi dzień, odpowiadałem bardzo zdawkowo - nie mam czasu, pisz później, brak emotikon itp. Wylewnie pisała co robiła poprzedniego dnia (udowodnienie, że sobie radzi? - czy zbędnie nadinterpretuję).

Dzisiaj mieliśmy się spotkać. Zadzwoniłem (obiecałem to, a u mnie słowo droższe od pieniędzy). Gadaliśmy 10 minut. Na pełnym luzie. Z spotkania nic nie wyszło, bo jest chora. Ledwo mówiła przez telefon kaszląc, miała zmieniony głos, ale pomimo tego sama ciągnęła rozmowę (kilka razy ja próbowałem zakończyć). Starałem się być tajemniczy, zadziorny i wszystkiego nie zdradzać, ale raczej przez telefon za dużo się nie ugra jak ona jest w takim stanie. W tygodniu idzie leczyć te zatoki. Wracam do pasywności jeśli chodzi o odpisywanie, ale telefonowi będę mówił tak (no i oczywiście będę nakierowywał na spotkania). Jak będę ją widział zdrową, to maksymalnie dam 2 terminy w tygodniu do wyboru. Jeśli będzie wymówka, to w pełni wdrożę nieodzywanie się.

Fajny eksperyment, jestem ciekaw efektów. Bo w głowie już niesamowita ulga i otrzeźwienie, dziękuję chłopaki.

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

Nadal nie wiem jaki będzie finał, ale coś się dzieje... Będzie krótko:
1. Nadal jest na zwolnieniu. Były rozmowy telefoniczne, zadziorne, kończone przeze mnie. Efekt było widać od razu - sama się odzywała, jeden dzień była w robocie - pochwała dotycząca wyglądu, "myślisz podobnie jak moja mama, dogadałbyś się z nią". Grubo, zignorowałem to w rozmowie, nie nawiązywałem do tego. Przy okazji się dowiedziałem od koleżanki, że dołączyła do grupy "Single", czy coś w tym stylu. Hmnmn, powinienem być zazdrosny? Wink Aktualnie trwa 2-dniowy chłodnik.
2. W międzyczasie wpadła do miasta koleżanka. Miała być moim socjalem w klubie, ale wylądowaliśmy w łóżku. Mieliście rację - lekiem na kobietę jest inna. To działa, ale na jak długo? Tongue W dodatku chce wyskoczyć na piwko w kolejny weekend...
3. Z kolejną koleżanką idę na koncert. Trochę na mnie leci, bo pojawiają się shit-testy, ale niech sobie nadziei nie robi. Nie ten wiek.

Tak, czy siak czuję jak mi rosną te przysłowiowe jaja. Dziękuję społeczności tego portalu. Jest naprawdę lepiej.

DayPro
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kalisz

Dołączył: 2018-05-02
Punkty pomocy: 3

Panowie, aktualizacja.

Od środy do niedzieli nie pisaliśmy ze sobą. Każdy robił swoje (mama do niej przyjechała, zajęta oprowadzaniem, itp.). W niedzielę ugadałem się z kumplami (ale na skromne piwko, bo w poniedziałek mieli do roboty, ja wolne). O 21 wiadomość - "cześć co słychać, może byśmy się spotkali" (pierwszy raz od miesiąca). Zgodziłem się, trochę się drocząc.

Powiem szczerze wkręciłem się w ten portal. Obejrzałem i przeczytałem dużo o odzyskiwaniu byłej. Można było parę technik popróbować na żywo.

Zaczęło się spotkanie od wypominania, że dziwnie się zachowuje (po gówniarsku). Zaprzeczałem z uśmiechem na ustach, że jest normalnie. Uciąłem dyskusję, wziąłem ją za ramię - chodź zobacz, nie widziałem takiego ładnego Wartburga! Później poszliśmy do pubu. Utrzymywałem kontakt wzrokowy, z jej strony widziałem poprawianie włosów, sama stykała się ze mną kolanami. Ja nie napierałem. Ramiona miałem rozłożone, oparte na siedzeniu, noga założona na nogę. Relaks.
Później poszliśmy obczaić nową miejscówkę nad rzeką, bo tam nie była. W trakcie spaceru co jakiś okres czasu wzięcie za ramię, współczucie, dogryzanie, podkreślanie w podtekstach że tęsknie za rajstopami i ostatnio się źle ubiera i normalna rozmowa. Śmiała się z moich żartów, uśmiechała się. Byliśmy w kilku miejscach. Co jeszcze wyszło? Podała mi rękę na moją komendę, kiedy przechodziliśmy nieleganie przez arterię, biegliśmy, spontan. Poszliśmy do restauracji, ale nic nie zamówiliśmy, zbiegliśmy z niej z uśmiechami zajadając się paluszkami za darmo. Z planowanego, godzinnego spaceru zrobiły się 4, oczywiście starałem się działać na emocjach, zmieniać ton rozmowy, słowa, totalny mix. Nie próbowałem ją tylko pocałować, uważam że na to było za wcześnie...

Na koniec przytulas z całusem w policzek, na odchodnego rzuciłem "szkoda, że się takie cycki marnują". Później SMS daj znać, kiedy dotrzesz do domu.

PODSUMOWUJĄC - jak dla mnie strategia działa, jest jakiś kac (może moralny, itp.), mam nadzieję że będzie teraz emocjonalny. Najważniejsze, że ja się świetnie bawiłem, na luzie.

PS. Zapomniałem dodać, że na spotkanie przyszła z niezłym dekoltem. Taaa...

bestseller-sales.com

www.seotexts.com/zakazat-tekst/

diploms-home.com/