mobilklasik
Witryna poświęcona jest wróżby online
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

PERSPEKTYWA WAGINALNA czyli kobieta subiektywnie o pryncypiach męskości

Portret użytkownika MeanGirl

Szczerze mówiąc [pisząc], jestem trochę zaskoczona, że ten wpis, w ogóle powstał. To nie tak, że zakładałam/postanawiałam, że nic nie napiszę. Po prostu, potrzeba wypowiedzi, artykulacji poglądów, do tej pory, była wystarczająco realizowana poprzez zamieszczanie komentarzy – dłuższych bądź krótszych, w zależności od tego, czego dotyczyły. No właśnie – te komentarze… Ten wpis powstał, między innymi, dlatego, że na portalu uderza jedna prawidłowość. Otóż niesamowicie ciężko jest na nim nawiązać konstruktywną polemikę. Może dlatego, że wielu userów niesamowicie ciężko myśli i niesamowicie ciężko przychodzi im oddzielić własny odruch oburzenia tym, co zdarza mi się napisać, od chęci merytorycznej odpowiedzi na argumenty zawarte w tym co napisałam. Ten wpis blogowy powstał, więc po to, by rozjaśnić skąd wzięła się, ta odrobina złośliwości w moich komentarzach i różnorakich replikach w dyskusjach na portalu. Otóż jestem kobietą, którą interesuje i pociąga oraz która realizuje się w związku tylko z określonym typem mężczyzny. Pewnie generalizacja, którą zastosuję, dla niektórych może być krzywdząca [jak każde uogólnienie], jednak, moim zdaniem, jak arogancko by to nie brzmiało, to [co muszę podkreślić], z bardzo nielicznymi wyjątkami, ten portal jest zaludniony facetami, którzy niestety stanowią dokładne zaprzeczenie tego, czego, moim zdaniem kobiecie potrzeba i czego, tak naprawdę [bo nie każda się do tego przyzna] poszukuje. W mojej opinii bowiem, męskość, to nie tylko chuj między nogami, ale również, a może przede wszystkim SPÓJNOŚĆ WEWNĘTRZNA. Męski kręgosłup charakterologiczny, a nawet szerzej – osobowościowy.

„MÓWIĘ CO MYŚLĘ I ROBIĘ CO MÓWIĘ”

I. CO Z TYM ZNIEWIEŚCIENIEM?

Nic tak nie działa mi na nerwy, jak słabiutki chłoptaś, udający twardego mężczyznę. Nic tak nie wkurwia, jak napompowany romantycznymi pierdołami Werter, udający skurwiela. To jest naprawdę, Panowie, bardzo łatwe dla większości kobiet do rozszyfrowania. Czasami zajmuje to chwilę, czasami trochę więcej, ale tak czy inaczej zawsze zostanie zauważone. I te ciągłe skamlenia o tym, czego to nie poszukujecie i czego nie pragniecie, które w ostateczności sprowadzają się do jęków o „prawdziwych miłościach”. To nie jest cynizm, Panowie, to poczucie, że z facetami dzieje się coś niedobrego. Byłam w wielu związkach i naprawdę często irytowała mnie świadomość, że jak już znalazłam prawdziwego faceta, to często po pewnym czasie dochodziłam do wniosku, że powinnam się go trzymać, nawet, jeżeli nie wszystko grało. Dlaczego? Bo, niestety, ale pole wyboru się dramatycznie zawęża i co jeszcze bardziej denerwujące – zawęża się do pizdusiów pod mężczyzn się tylko podszywających, co sprawia, że opcja znalezienia podobnego do tego, który już mnie znudził [co nie oznacza w tym konkretnym przypadku zniewieścienia, a najczęściej po prostu nawarstwiające się różnice charakterologiczne i niechęć do ustąpienia żadnej ze stron] staje się wyjątkowo kłopotliwa. Tu słowo wyjaśnienia: gdy obydwoje partnerów jest wewnętrznie spójna, konsekwentna, wie czego chce i jakie ma cele, wystarczy, że na pewnym etapie przestaje istnieć tożsamość tych celów i zamierzeń w związku, by zaczął następować jego rozpad. Takie ryzyko jest zawsze wkalkulowane. I nie chodzi tu tylko o wygląd [chociaż rzygam już tymi nażelowanymi, metroseksualnym pajacami, których tak często zdarza mi się mijać, albo dresikami z gatunku „jedno Volvo z pięciu Volvo”]. Tylko właśnie o osobowość i inteligencję [również emocjonalną], a raczej ich nagminnie występujący brak. I o ile jeszcze nagromadzenie wszelkiej maści tłumoków i kretynów jest jakoś tam do przełknięcia, o tyle postępujące zniewieścienie – bardzo, niestety, na portalu widoczne – już nie. I to nie jest kwestia tak już mocno oklepanego lamentu: „Że poziom się obniża”, tylko typów osobowościowych których nagromadzenie na stronie postępuje. Otóż mamy na stronie coś na kształt kasty wyjątkowo łzawych, ciągle wciągających gile rozpaczy, mitomanów. Najpierw był niejaki GREGORYB, któremu umierająca dziewczyna – „ta jedyna” oczywiście, bo jakaż inna dałaby taki efekt dramatyczny? – na chwilę przed ostatnim tchnieniem powiedziała „Nie płacz cholerny twardzielu.”. Pikne? Pewnie, że pikne. Jego ściema została pogrzebana kilkoma komentarzami GENA. Później pojawił się niejaki MIKE_, którego dziewczyna – co oczywiste – również „ta jedyna” – „umarła trzymając go za rękę i z uśmiechem na twarzy”. Jeszcze pikniejsze niż poprzednie, prawda? Siur, siur, pewnie, że prawda. Naszego MIKE_’a i jego żałosną ściemkę jednym komentarzem rozsmarował po ścianach, tak, że aż żal było patrzeć, inny doświadczony user, to jest BANE. No i ostatnio pojawił się niejaki CAMPER47, który „nie wie czy będzie w stanie powrócić do uwodzenia i związków, bo znienawidził Boga!”. I co? Jest dramat czy nie? Pewnie, że jest. I to jaki! Dlaczego bowiem nasz CAMPER47, postanowił iść na wojnę z Bogiem? Jak sam wyjaśnia w kilku komentarzach, tak dokładnie to nie wie dlaczego, ale dla wielu „bardzo doświadczonych samców alpha” brzmi na tyle przekonująco, że kto by tam CAMPERA47 pytał, czy chociaż tę „wojnę” wygrał. Grunt, że jest dramat. Nie jakieś tam gówno typu Capuleti i Montecchi, ale prawdziwy dramat! Prześledźmy ten dramat. Otóż dziewoja – a jakżeby inaczej – znowu „ta jedyna” – 24-go września przechodzi operację [„bardzo poważną” – jak podkreśla nasz zbolały CAMPER47, który swój blog zamieszcza 28-go września], ale „polska medycyna nie jest w stanie jej pomóc” i „podtrzymywana przy życiu przez aparaturę ma max tydzień.”. No i społeczność strony czeka w napięciu, ale nasz CAMPER47 nie zawodzi, bo oto [chciałoby się dodać – dla odmiany [cóż za szokująca oryginalność!] od poprzednich – „grobowych” – historyjek] już [!!UWAGA!!] 1-go października „ta jedyna”, której pozostało „max tydzień i polska medycyna nie jest jej w stanie pomóc” nagle zdrowieje! I już nie leży „pod podtrzymującą życie aparaturą”, ale siedzi na łóżeczku z „delikatnym uśmiechem.”. Cóż za fantastyczny zbieg okoliczności! Ozdrowiała akurat w odpowiednim momencie, tzn. gdy poprzedni wpis jeszcze „nie ostygł” i zarówno użytkowniczki, jak i użytkownicy ciągle do niego wzdychają, zanosząc się płaczem synchronicznym, ale w sam raz by dopisać piękny, rozładowujący napięcie edit – puentę ze szczęśliwym zakończeniem. Jak ślicznie, prawda? Nie minął nawet ten terminalny „max tydzień”, który dawała „tej jedynej” zawodna „polska medycyna”, a dziewczę, bez śladu nowotworu złośliwego, siedzi sobie i się uśmiecha do CAMPERA47, który z naruszeniem kilku przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza został wezwany, mimo braku pokrewieństwa z pacjentką, przez pana doktora, aby się świeżo uleczoną dzierlatką mógł nacieszyć. I CAMPER47 się cieszy, że użytkownicy obdarzyli go wirtualnym uwielbieniem, Bóg też się cieszy, bo dzięki temu nagłemu ozdrowieniu została Mu oszczędzona upokarzająca porażka i potencjalny zgon w starciu z CAMPEREM47. I chociaż CAMPER47 nie wie, co spowodowało cudowne ozdrowienie, „czy Miłość, czy wiara czy [ale jaja!]… wsparcie ze strony mobilklasik.info”, to wie, że dobro zatriumfowało. I użytkownicy też już wiedzą. Kto wypunktował CAMPEROWI47 choćby tylko te drobne nieścisłości, na pierwszy rzut oka dostrzegalne, dla każdego średnio rozgarniętego [no, ale na stronie są przecież sami „bardzo inteligentni”] czytelnika? GEN. Jeden user – GEN. Natomiast reszta „czarujących skurwieli” ocierała męskie łzy wzruszenia i wydmuchiwała noski. CAMPER47, oczywiście, z miejsca się oburzył, jak każdy kłamczuszek bezbłędnie przygwożdżony i złapany na kłamstwie. MARSO, BANE i inni „staruszkowie” prawdopodobnie uznali, że już po prostu nie ma sensu nawet tego punktować, bo po co, jak za dwa miesiące pojawi się kolejny zawodnik, z podobną łzawą ściemą i też zainkasuje „ochy i achy” od „nie łykających bzdur”, obdarzonych przecież „bardzo bogatym doświadczeniem życiowym” userów i userek. Autorom takich Harlequinowych popierdółek nie warto poświęcać dalszej uwagi, ale jedno pytanie samo ciśnie się na usta. Czy tego typu reakcje [te orgiastyczne, już nawet nie kobiece, a dziewczęce wspomniane „ochy” i „achy”] na takie – z miejsca widoczne, nie trzymające się kupy, czy jakichkolwiek reguł prawdopodobieństwa – romansopodobne wyroby – w Was samych Panowie, nie wzbudzają niepokoju? Na zasadzie: Kurwa, przeżywam ten wpis jak laska pierwszą ciotę? Popiskuję pod tym blogiem jak świeżo rozdziewiczona pensjonarka? To ciągłe poszukiwanie uniesień, rozpamiętywanie i wzruszanie się takimi różowiusimi, z wisieneczką na czubeczku, historyjkami? Naprawdę nie widzicie jak żałośnie niemęskie są takie reakcje? Pytam więc znowu: co z tym zniewieścieniem?

II. SPÓJNOŚĆ WEWNĘTRZNA

To są tak naprawdę rzeczy bardzo proste, Panowie. Zastanówcie się nad tym, a jako kobieta gwarantuję, że będzie Wam z Nami – kobietami łatwiej. Bardzo podoba mi się idea portalu, która nie sprowadza się tylko do tzw. „pułowania”, ale również do pracy nad sobą. To co jednak, moim zdaniem, wyjatkowo szpecąco ową ideę deformuje, to zamiłowanie userów do upajania się frazami w stylu: „Nieważne ile razy Cię zerżną, ważne ile razy się po tym podniesiesz i otrzepiesz dupsko” ; „Nieważne ile razy przegrałeś, ważne, że ten jeden raz wygrałeś!” itd., itp. Dostrzegam ich działanie motywujące, ale czy Wy, Moi Panowie, nie dostrzegacie, tego, że zapatrzenie w takie właśnie frazy jest, przede wszystkim, raczej żałosne? Przecież większość tego typu „złotych myśli” wyszło spod pióra ludzi, którzy odnieśli sukces, dla których porażka, była upokorzeniem, bez cienia pozytywu, co najwyżej lekcją utwierdzającą ich w przeświadczeniu, że nie należy ich [tj. porażek] ponosić. Ja, osobiście, nie trawię, nieudaczników. Nigdy nie szanowałam, nie szanuję i szanować nie będę przegrańców, którzy czerpią natchnienie z porażek. Mężczyzna powinien mieć naturalny ciąg na sukces. Być bezwzględnym, jeżeli potrzeba [tego wymaga sytuacja]. Nie zatrzymywać się. Nie deliberować nad pierdołami. Nie rozpamiętywać cierpień i żali. By przytoczyć znane hasło: „chłopaki nie płaczą”. No właśnie, Panowie, mężczyznom tym bardziej nie wolno. Mężczyzna, moim zdaniem, nie ma prawa, oczekiwać od swojej kobiety, że ta będzie się nad nim użalać i łączyć z Nim w cierpieniu. Muszę widzieć, że facet ma plan na siebie i wie, jak go zrealizować. Spokojnie i konsekwentnie. W wielu moich związkach zdarzało się, że odbierano mi prawo do bycia słabszą, bo po prostu facet, prędzej czy później, zaczynał oczekiwać wyrozumiałości dla swojej żałosności. Bo nagle zapragnął być „wrażliwy”. Niestety – najczęściej bardziej niż ja. Kto więc w końcu ma być sternikiem w związku? Ilekroć w blogach, na forum, czy w komentarzach czytam te wzajemne utwierdzania się w tym, jak to jeden z drugim, jest zajebisty, te rozanielone wpisy o pięknie uczuć i marzeń o prawie do „zdrowego”, męskiego płaczu [najlepiej wspólnego z kolegami], o miłości do kolegów/przyjaciół, to mnie zaczyna skręcać. Marzyć każdemu wolno, płakać też, ale do cholery, zdaje się, że unoszenie się w różowych obłokach to domena lasek, tak? I to mocno zasiedziałych w gimnazjach lasek. Wy, zdaje się, macie na celu być dla Nas – kobiet czymś więcej, niż mentalnie inną kobietą, różniącą się tylko fizycznie, bo mającą chujka. Tak czy nie? Więc dlaczego tak wielu z Was zanurza się w jakieś pocieszające czytadełka takiego chociażby Paulo Coelho, który, moim zdaniem uczy tylko jak kultywować i uzasadniać własne słabości i nieudolność? I nie chodzi o to, by tego rodzaju motywująco – pokrzepiającej literatury nie czytać, tylko o to żeby nie szukać w niej tylko i wyłącznie podbudowy i usprawiedliwień dla braku umiejętności znalezienia celu w związku, czy szerzej – w życiu. Kobiety mają jedną cipkę i wierzcie mi, druga i to chodząca, im niepotrzebna. Pewnie się zaraz dowiem, że to niesprawiedliwe, że „chamskie”, że „sam jad”, że mnie „pewnie bili”, że mnie „porzucił i zgorzkniałam”, że „mnie dawno nikt nie dymał/nie wsadzał chuja do gęby”, że „mam ciśnienie na „dziecko/małżeństwo”, że „tata mi właził do wanny jak byłam mała”, że „swojego faceta biję” itd., itp. i inne tego typu „analizy” domorosłych Hannibalów Lecterów, co to „dużo o kobietach wiedzą” – do wyboru do koloru. To jest jedyna replika, jaką zwykle otrzymuję. Naprawdę, Panowie, wydaje, Wam się, że tego typu spektakularnie „przenikliwe” diagnozy, sprawią, że jakakolwiek, pewna siebie kobieta, zacznie się zastanawiać? Otóż wyjaśniam – nie. Spłynie to po niej jak Wam sperma po monitorze. Dlatego, że takie coś nie podważa i nie unieważnia niczego, co się Wam zarzuca. Demonstruje jedynie słabość zaludniających portal „samczyków alpha” i ich wyjątkową czułość na własnym punkcie, a to też jest żałosne. Ja uwielbiam się z mężczyznami spierać. Problem w tym, że wielu portalowych userów po prostu nie pozwala się szanować.

III. TĘPIENIE HIPOKRYZJI

No bo jak można szanować taką bandę niewydarzonych hipokrytów? O co chodzi? Już wyjaśniam. Otóż podczas niedawnego festiwalu gejowskiej miłości w wykonaniu KAROL.BIZ Band [nie wnikam kto miał, a kto racji nie miał, bo przecież na stronie nie wolno się kłócić i wszyscy mają żyć w przykładnej hippisowskiej miłości bliźniego, nawet jeżeli ten jest nic nie wartym łachem] okazało się ni mniej ni więcej tylko tyle, że jak apelowal HOON, SAVERIUS albo jakiś inny Forrest Gump „niech oceniają ich Ci którzy ich znają”. Oniemiałam. I zaraz poszło: „Oceniacie tylko po wpisach, więc chuja wiecie, bo SAVERIUS wie lepiej, bo się razem kąpiemy”. Oniemiałam po raz drugi. Po czym zdaje się dyżurny York łańcuchowy, to jest właśnie SAVERIUS wyszczekał „chuja umita, a jeszcze mniej wita i bardzo ściemniata a i konie bijeta”. Oniemiałam po raz trzeci. Czyli jak jest? Jaśnie Państwa mogą oceniać tylko Ci, którzy ich znają, a Jaśnie Państwo mogą oceniać każdego uprzednio się z nim/nią nie spotkawszy? Tylko po tym, co na stronie zamieszczone? Jaśnie Panów lowelasów można oceniać dopiero po zobaczeniu ich w akcji, a reszta użytkowników może być oceniana przez lowelasów ot tak, właśnie zaledwie po wpisach? Otóż, zarówno jedni jak i drudzy mają prawo oceniać się po zamieszczanych treściach. Taki już urok KAŻDEJ aktywności wirtualnej, szczególnie na portalu, którego esencją są publikacje użytkowników. Nie ma nic bardziej odrażającego niż słaby facet i do tego hipokryta. Ale Panowie poszli dalej. Otóż okazało się również użytkownicy przez nich do niedawna jeszcze szanowani nagle okazali się najgorszymi łachudrami, ściemniaczami i krętaczami. A dlaczego? Co się nagle zmieniło, że komentarze pełne uwielbienia pod wpisami tzw. „starych userów” nagle wyewoluowały w potoki nienawiści i wrzasku pod zamieszczanymi przez tych samych userów krytykami pomysłów rezusów z Wawki? Otóż właśnie nie zmieniło się nic, poza jednym. Niektórzy ze starszych userów [przede wszystkim wpis blogowy MARSO, ale też komentarz BANE’a, jakieś tam drobne uwagi krytyczne TICALA itd., itp.] ośmielili się wawkowych rezusków skrytykować i tym samym utracili swoje „mistrzowskie patery” w oczach naszych-wszystkich-obcinających-okiem-krytycznym Mistrzów wzajemnego pułowania w wannie. No bo, gdyby pochwalili, to by był git, ale dojechali, no więc jak to? Nic o Nas bez Nas[-zej aprobaty, tak?]. No to jak „staruszkowie” [bez wrzasków Panowie – mam na myśli staż na stronie, a nie potencję czy też impotencję starczą], dojechali to nagle stali się śmieciarzami i małymi kłamcami. Nieważne, że jeszcze niedawno Ci, którzy ich teraz lżyli, wywieszali przed monitor zalane łzami ryje, czytając ich blogi w poszukiwaniu sposobu na odgonienie myśli samobójczych i kompulsywnych odruchów walenia konia, występujących przy każdym szumie świeżo włączanych wiatraków chłodzących/chłodziw w komputerach/laptopach. Nieważne, że jeszcze niedawno nabijali niektórym z tych blogów po 20 tysięcy odsłon i piali z zachwytu nad treścią. Zostali skrytykowani, więc w jednej chwili znienawidzili i odkryli pokłady kłamstwa ukryte za nickami i wpisami tych, których na stronie często nazywa się umownie tzw. „starą gwardią”, a których niedawno jeszcze kochali równie mocno jak siebie nawzajem. I jeszcze te hasełka: „ruszamy w trasę na naszej platformie” ; „ciekawe jakie wymówki wymyślą userzy żeby się nie spotkać?” i do tego wszechobecne – „HEH”. Przepraszam, że zapytam: A kim Wy niby jesteście, żeby ktoś musiał się z Wami spotykać i przed Wami pucować? Co to? Jakiś trybunał oceniający? Sądząc po poziomie Waszych wpisów to nawet jakbym na Was nasikała, to bym Was nie zauważyła.
Po co to wszystko opisuję? Wbrew temu, co niektórzy mogą sądzić wcale nie po to, by się wyżyć, czy coś w ten deseń. Opisuję to wszystko, ponieważ ma to dużą wartość ilustratywną dla pewnego typu zachowań. Również dlatego, że chcę WAM zadać pytanie: CZY TAK WEDŁUG WAS POWINNI SIĘ ZACHOWYWAĆ DOROŚLI FACECI [bo za takich się zapewne uważacie?]?. Pouczacie na stronie, że hipokryzję trzeba tępić wszelkimi sposobami, a tymczasem portal tonie w hipokryzji, z którą wielu się już nawet nie kryje. Naprawdę uważacie, że to jest zachowanie godne mężczyzny? Nie, drogie rezuski, to jest zachowanie godne małego, nagrzanego miłością własną i kolegów gówniarza. Zaznaczam z góry, że przywołuję właśnie te przykłady, tych, a nie innych userów, nie dlatego „że się uwzięłam”; „nikt mnie dawno nie dymał” czy z innych tego typu wyimaginowanych, lotnych powodów. One są po prostu najbardziej, moim zdaniem rażące, a były wytykane, w mojej opinii, stanowczo za rzadko. No właśnie. Tak dochodzimy do kolejnej cechy integralnie związanej z tępieniem hipokryzji właśnie. Cechy, którą w mojej opinii powinien mieć każdy MĘŻCZYZNA, a której, moim zdaniem zupełnie brak u większości userów.

IV. SZCZEROŚĆ PROSTA SZCZEROŚĆ

Kompletnie nie rozumiem jak to jest, że na stronie prawie sami faceci, a wszelkie spory rozstrzygają się mniej więcej tak: „W części się z Tobą zgadzam, ale w zasadzie w części nie, chociaż obydwaj mamy rację to tak w zasadzie, nie obraź się, ale uważam…” itd.,itp. Musi dojść do jakiegoś naprawdę niezłego atomowego pierdolnięcia, żeby Panowie Puła zaczęli się wreszcie zachowywać jak na mężczyzn przystało i mówić co myślą, zamiast deliberować i kontemplować jak tu coś powiedzieć na kontrze, jak się z kimś nie zgodzić, ale Broń Panie Boże żeby się ktoś obraził? Żeby tylko nie przestali mnie lubić – mnie – wirtualnego bum bum puła. Bo co? Bo wirtualny ostracyzm zabija? Bo poza stroną kolegów się nie ma? O co chodzi? Jeżeli Wasze życie wygląda tak jak opisujecie, skąd ta niechęć do otwartego, wprost, ostrego wyrażania poglądów? Ktoś się obrazi? Trudno. Każdemu się dobrze nie zrobi, a poza tym, kogo to obchodzi? Niby wszyscy mają „wyjebane” na swoją wirtualną aktywność, a każdy jeden glancuje wirtualny wizerunek tak namiętnie, jakby chciał mieć pewność, że inni prawdziwi mężczyźni ze strony będą mogli się w nim przeglądać, niczym w lustrze, przed wyjściem z domu poprawiając irokezika i kiełek rekina na szyi. Coś myślicie to mówcie. Jesteście w końcu mężczyznami czy nie? Ostatnio gdzieś jakiś user napisał, że mnie nie lubi. OK. Jest mi to obojętne, ale jedno mogę delikwentowi przyznać: zamiast straszyć banami, podpuszczać do usunięcia wpisu, czy wręcz banować [nie pamiętam, czy to był, czy też nie był moderator], bo treść nie podpasowała, ten koleżka napisał wprost, co myśli. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale chwała Mu choćby i za to. Był szczery. Uważam również, że wszechobecne na stronie parcie do „zagłaskiwania” wszelkich sporów, że tak to określę, „kastruje” Wasze możliwości rozwoju Panowie. Naprawdę. Mam wrażenie, że instytucja bana stała się metodą na niedopuszczanie opinii krytycznych, zamiast tępienia buraczanego, dresiarskiego, prostactwa. Dlaczego o tym wspominam? Bo szczerze uważam, że krytyka, nawet ostra, jest naturalnym generatorem rozwoju. Po analizie pozwala wyciągnąć wnioski, a przynajmniej niektóre odrzucić. Nie obrażanie, dla samego obrażania, ale właśnie odpowiednio ukierunkowana krytyka. Mam nieodparte wrażenie Panowie, że często mylicie sarkazm ze zniewagą, złośliwość, z jakąś formą spotwarzenia. Jednym słowem: mylicie krytykę z celową obrazą. Całkowicie bezrefleksyjnie. Mężczyzna tak nie robi. Prawdziwy mężczyzna nawiązuje polemikę. Ostrą jeżeli trzeba. Nie obraża, bo jeżeli jest pewien tego, co mówi, to nie musi tego robić. Histeryczne, wrzaski, wyzwiska, nie odnoszenie się do argumentów, a do ich opakowania [tj. ironii, sarkazmu, złośliwości] jest niemęskie a zdziecinniałe. Polecam Wam to pod rozwagę. Mężczyzna musi charakteryzować się wewnętrzną twardością [no… zewnętrzną – że tak to określę – kiedy trzeba - również… Wink ]. Kobieta lubi czuć, że jest „czyjaś”. Lubi czuć, że jest słabsza. Że ktoś o Nią dba. Całe to pierdolenie o „wolności”, „autonomii”, „podmiotowości” można o kant dupy rozbić, nie przyznawanie się do tego, że kobieta pragnie do mężczyzny [zaznaczam – silnego pod każdym względem mężczyzny] należeć, jest nic nie warte. Mówimy tak, możecie mi wierzyć, tym mężczyznom, co do których nie jesteśmy przekonane, albo którzy są jak ja to nazywam „opcją przejściową” do czasu znalezienie „opcji lepszej” tudzież „definitywnej”. Tu oczywiście zaraz podniesie się pisk, że „zabawa drugim człowiekiem”, że „ranienie uczuć” i że „pitu, pitu, pitu boli”. Odsyłam wyżej do segmentu o hipokryzji. Bez hipokryzji.

V. MANIPULACJA JEST DOBRA

Czym jest szeroko rozumiany „pick up”? Przecież to wszystko to nic innego jak szereg mniej lub bardziej złożonych technik manipulacyjnych [w większości dość łatwych do rozszyfrowania zresztą], serwowanych tzw. „targetowi” z większą lub mniejszą intensywnością. I całe to łkanie o „dawaniu szczęścia”, „spełnianiu marzeń” itd., itp. również można o kant dupci potrzaskać. Od razu mówię: TO NIC ZŁEGO. Tylko do chuja mówmy/piszmy o tym głośno. A nie jak „ta kurwa manipuluje” to „chujnia” i „dawajta drewno na stos, żeby kurwę spalić”, a jak Panowie kombinują to jest git. Ludzie generalnie manipulują. Taka jest istota życia społecznego. Kreowania rzeczywistości wokół siebie i relacji międzyludzkich. I TO JEST DOBRE, BO MOŻE PROWADZIĆ DO CZEGOŚ DOBREGO. Tylko nie ukrywajcie tego przed sobą. Kobiety tego nie ukrywają. Manipulujcie Panowie – tylko inteligentnie. Powróćcie do archetypów. Do tego podstawowego pojęcia męskości. I naprawdę nie napierdalajcie hymnów pochwalnych tylko dlatego, że parę banałów na okrętkę z truizmami skrobnęła na blogu kobieta i w związku z tym trzeba Ją pochwalić. Bo cipcia. A spróbować się podpierdolić zawsze można. Każdy chce podymać [my kobiety – zapewniam – lubimy to bardziej niż Wy – mężczyźni], ale lizanie tyłka jest dobre, już jak znajdziecie się w łóżku, a nie przed. Nie odpierdalajcie desperacji jak wujek Scrooge przy wyczyszczonym koncie. Czytając wpisy [z wyjątkami oczywiście – mam tu na myśli właśnie starszych i moim zdaniem – naprawdę doświadczonych – userów – pozdrawiam Panowie – brońcie mnie trochę Wink bo Mnie Biedną zbanują za ten wpis…] wielu z Was, po prostu, mam wrażenie, że niewiele wiecie o kobietach i obsłudze cipki. Wiele blogów, to tak naprawdę nic innego jak zagrzewanie się do walki, ma zasadzie „znajdź w sobie moc i luz, żeby zmusić ją do wzięcia do ust”. A szkoda, bo pewna grupa pośród Was naprawdę dobrze rokuje [pozdrowienia dla MŁODEGO 7UPA, a obecnie, po zmianie nicku, RANKELA i SEMPERFI!]. Trochę więcej spokoju i emocjonalnej samokontroli i wierzcie mi – będziecie odnosić sukcesy. Apeluję tylko, żeby najpierw dostrzec porażki. Sami przed sobą się z nich rozliczcie i zobaczycie, że będzie tylko lepiej.

VI. CYTUJĄC KLASYKA: „ZBIERAMY CAŁĄ TĘ WIEDZĘ DO KUPY”

Zastanawiam się co by się nadawało na podsumowanie? Może taka myśl:
Wiecie dlaczego wraca moda na klimat lat 80 – tych? Nie tylko w kinie, ale i modzie? Bo wtedy pewne cechy czysto płciowe były wyeksponowane aż do granic karykatury, ale przynajmniej udanie demonstrowały to, co kanonem w kwestii fizyczności jak i mentalności/emocjonalności/osobowości być powinno, dla każdej z płci. A każdy lubi to, co łatwo dostrzegalne. Upraszczając: wtedy był Sylvester Stallone, Bruce Willis czy Mel Gibson teraz jest Robert, ale nie DeNiro tylko Pattinson. Łapiecie różnicę? No właśnie…
Czytając blogi wielu z Was odnoszę wrażenie, że albo już zniewieścieliście albo zaraz zniewieściejecie. Coś jakby stanie nad przepaścią. I zaraz potem czytam, że „zrobiłem ten krok… wielki krok do przodu… udało się”. No właśnie, że nic się nie udało. Bo jeżeli stałeś nad przepaścią i zrobiłeś wielki krok do przodu no to… no właśnie… zastanówmy się wspólnie gdzie się znaleźliście.
A TAK W OGÓLE TO OBEJRZYJCIE FILM „DRIVE”.
COŚ DLA AUTENTYCZNYCH TWARDZIELI.
I „BYNAJMNIEJ” NIE ZNACZY, DO CHUJA, TO SAMO CO „PRZYNAJMNIEJ”.
Ściskam Panowie. Wink

Odpowiedzi

Portret użytkownika GDP

Szacunek dla Ciebie

Szacunek dla Ciebie kobieto...
Za tak dokładne wyczerpanie tematu, za pokazanie punktu widzenia nowoczesnej kobiety, za konstruktywną krytykę.
Pisz więcej!

Dodam również, że to, że ten wpis jest mocno krytyczny, wcale nie oznacza, że dawno Cie nikt nie dymał, przynajmniej dla mnie. Myślę, że sączenie jadu jest bardzo duże poprzez pisanie wspomnianych przez Ciebie historyjek kilku użytkowników. Rozsiewają romantyczne, harlequinowe historyjki wyssane z palca. Czy mnie to rusza? Bynajmniej!
Czy to oznacza, że nie jestem romantyczny? A co to ma za znaczenie? Przecież wg. mnie mogę nie być romantyczny, a dla kogoś innego będę najbardziej romantycznym facetem na świecie.

Teraz muszę się z Tobą nie zgodzić. Mianowicie w kwestii spójności. Fakt jest ona niewątpliwym atrybutem mężczyzny... prawdziwego mężczyzny. Jednak zauważ, że spora część userów jest w wieku przedprodukcyjnym, jakkolwiek by to rozumieć Smile. Nic więc dziwnego, że szukają oni dopiero właściwej drogi do stania się ów mężczyzną.
Sam mam 22 lata. Czy jestem prawdziwym mężczyzną?
Hmmm dobre pytanie... Bo niby według jakich wyznaczników miałbym to określić? Jeśli poderwałem kilkadziesiąt lasek w tym roku to już jestem facet z cojones del torro? A jeśli poderwałem jedną to jestem pizda? Cóż moim nieskromnym zdaniem ten co poderwał jedną i spowodował, że chciała ona przy nim zostać przez ten rok i jeszcze dłużej jest bardziej męski, niż ten co poderwał x kobiet, ale żadnej przy sobie nie zatrzymał(nie jest to regułą). Bycie podrywaczem, czy uwodzicielem nie jest jednoznaczne z byciem mężczyzną.

Pozdrawiam Meangirl.

Portret użytkownika Andrix

No trzeba Ci przyznać, znasz

No trzeba Ci przyznać, znasz się na kobietach xD

A tak na serio.

Od razu rzuca się w oczy sam styl. Ciekawie, konkretnie i przede wszystkim po polsku napisane.

Zmienia moje poglądy chyba bardziej niż artykuły Adepta Smile
Uświadamia tak na prawdę jaki powinien być facet. Przez większość życia miałem coś takiego w głowie (i zapewne większość facetów ma) że Ci milutcy i spokojni kolesie są uwielbiani przez kobiety, że jak będę milutki i wrażliwy to ona mnie pokocha.

Dobra robota! Peace

Portret użytkownika BANE

No i co z Tobą począć

No i co z Tobą począć Kobieto?
Najpierw „heblujesz” iluś tam użytkowników, a potem: „ratujcie mnie Biedną”? Dobre. Naprawdę dobre.
Rzecz w tym, że Twój tekst jest zajebisty, choć sądzę, że zbyt wielu pochwał za niego nie zbierzesz. Nie sądzę jednak również, żeby podzielił on los jednego z wpisów Pierwszego Husarza Najjaśniejszej, czyli TICALA. Trochę z tym przymusem „wszechobecnej miłości i pokoju” na portalu przesadziłaś. Nie zmienia to faktu, że Twój artykuł to jeden z kilku, moim zdaniem, naprawdę bardzo wysokiej próby, w ostatnim czasie [nie dziwią mnie również Twoje komplementy pod adresem młodszych stażem użytkowników tj. RANKELA [czyli dawniej: MŁODEGO 7UPA] – sam pod Jego pierwszymi wpisami, jak też pod kilkoma innymi blogami sugerowałem zwracać na jego aktywność uwagę – [koleżka jest zajebisty] – czy SEMPERFI którego ostatni blog – wciąż na głównej – to też kawał dobrej roboty. Twój artykuł jest napisany w stylu jednej z najlepszych amerykańskich blogerek [i – dodajmy – scenarzystki, mającej na koncie Oscara za film „JUNO”] tj. Diablo Cody. Bardzo dobry flow i rytmika tekstu. Podzielam również Twoje zdanie odnośnie Paulo Coelho. W zasadzie mam do całego artykułu jedno zastrzeżenie – wydaje mi się, że za łatwo przychodzi Ci wrzucanie do worka z hasłem „zniewieścienie” objawów prostego infantylizmu, właściwego bardziej wyraźnemu brakowi doświadczenia, niż czemukolwiek innemu. Druga sprawa, która zastrzeżeniem z mojej strony już nie jest, ale będzie, jak sądzę, zawrzeszczana przez innych userów to fakt, że jakkolwiek nigdy się do tego nie przyznasz, to ewidentnie, frajdę [i to dużą], sprawia Ci napierdalanie w niektórych „samców alpha” ze strony. Ot, taki Twój styl. Styl dodajmy bardzo konsekwentny [kłania się tzw. „spójność wewnętrzna”], bo w zasadzie złośliwość, sarkazm i ironia są immanentnymi cechami Twojej bytności na stronie [a zdaje się, że jesteś już na stronie dość długo, z przerwami oczywiście na inkasowane przez Ciebie bany]. Na Twoją obronę stwierdzić można, że w tym blogu bardzo celnie wybrałaś przykłady. Poza tym [do czego również nigdy się nie przyznasz, oczywiście] ten tekst, moim zdaniem, dowodzi Twojej wielkiej sympatii do portalu [co szczególnie widać w ostatniej części artykułu] i, mimo wszystko, jego użytkowników. Choćby z tego podstawowego względu, że inaczej nie była byś zarejestrowana tutaj aż tak długo. Końcowa metafora z „przepaścią” to mistrzostwo świata. Co jeszcze zasługuje na uwagę to fakt, że w odróżnieniu od obecnych i przeszłych użytkowniczek [a było ich kilka, stąd dziwi mnie trochę obecny jęk „że za dużo cipek na stronie” bo 1) bywały , że tak powiem, okresy [ Wink Wink Wink – tak pożądane przecież, między innymi, przez niejakiego Ewenementa – pozdrawiam i nie martw się, Chłopie], gdy było ich więcej a, po 2) nie ma czegoś takiego jak „za dużo cipek”, bo po 3) im więcej, tym lepiej], nie napierdalasz banałami i truizmami, obliczonymi na to, żeby jak najwięcej osób się z nimi zgodziło, które ostatecznie poza śladową, naprawdę tylko śladową, elokwencją, zupełnie nic nie wnoszą. Poza oczywiście, jak sadzę, tak desperacko wyczekiwaną przez niektóre użytkowniczki, uwagą userów, którą Ci, zazwyczaj, niestety zupełnie nie wprost proporcjonalnie do ich wkładu, je obdarzają. Piszesz ostro, ale piszesz, co myślisz. A to zawsze wielki plus, nawet gdybyś miała „w nagrodę” zainkasować niezłą zjebkę czy wręcz bana. „Mówię co myślę i robię co mówię” – to przecież cytat z „GORĄCZKI” Michaela Manna [skądinąd fantastyczny film i to film – razem z „MIAMI VICE” tegoż samego reżysera {a wcześniej twórcy serialu z lat 80-tych} – znacznie lepiej, moim zdaniem, nadający się do studiowania szeroko rozumianego maskulinizmu, niż tak opiewane na stronie „CASINO ROYALE” {też jednak bardzo dobre}.]. Cytat świetnie pasujący do tego artykułu. No i „DRIVE” to rzeczywiście absolutnie, przezajebisty film. Czy „dla autentycznych twardzieli” to nie wiem. Ale dla osób z dobrym gustem i pewnym wyrobieniem filmoznawczym na pewno.
To Twój pierwszy blog. Bardzo dobry. Moim zdaniem wart strony głównej.

Portret użytkownika prow0kator

Lubię, kiedy kobieta otwarcie

Lubię, kiedy kobieta otwarcie mówi czego chce.
Dobry wpis.

Większość kretynów chwaląca innych kretynów "przeskakujących przepaście", "robiących wielkie kroki", "przechodzących ogromną wewnętrzną przemianę", "walczących ze smokami" i tak niewiele z niego zrozumie.

Laska piszę o nie lizaniu

Laska piszę o nie lizaniu dupy a Tu piękny przykład "Lubię, kiedy kobieta otwarcie mówi czego chce. "

Portret użytkownika heqs

[email protected] W tym przykładzie nie

[email protected] W tym przykładzie nie dostrzegam żadnego 'lizania dupy'

"Perspektywa waginalna"

"Perspektywa waginalna" dogłębnie analizuje pewne prawidłowości. Są równi i równiejsi ?! właściwie to wiadomo, że gdyby każdy miał po tyle samo podane na tacy, identycznie się ubierał, miał w społecznej hierarchii to samo miejsce, to nie dość, że prawdopodobnie byśmy się "pozajebywali mułem" to ta ciągła monotonia prawdopodobnie wpłynęła na impotencję. To forum, każdy ma prawdo do swoich racji, które powinien otwarcie komunikować.

Wpis przydługawy, ale godny przeczytania.

"Dobrze prawi, dać jej wódki".

Portret użytkownika NewOne

Ciekawi mnie czy jestes tak

Ciekawi mnie czy jestes tak bezpośrednia w realnym kontakcie z facetami. Bo jeśli tak to warto czytac to, co masz do napisania, tudzież przekazania.
W gwoli scisłości, rażące jest to, że na forum bardzo czesto obecne jest raczej matczyne klepanie po plecach, niż ojcowska, czy przyjacielska zjeba. Brakuje czesto konstuktywnej polemiki czy krytyki. Jedynie co powinno byc tępione to chamstwo, a nie wyrażanie własnych pogladów. Jeśli natomiast się cos komus nie podoba jest tyle narzędzi do wyboru. Zarówno można postawić juz słynnego minusa, jak i też opisać, jak z jego perspektywy innego użytkownika sprawa jest widziana.
Teks godny uwagi. Ja tam Cie zgłosze na ta główną.
Pozdrawiam

Portret użytkownika _kuba_

Kiedy zacząłem czytać Twój

Kiedy zacząłem czytać Twój blog , nie byłem przekonany do końca czy przeczytam go w całości. Kiedy w połowie czytania wypadło mi wyjść z domu i załatwić pewną sprawę , byłem wręcz zawiedziony.

Nie będę się bardzo rozpisywał , ponieważ czas mnie goni , lecz poczułem w sobie obowiązek skomentowania tego wpisu , oczywiście jako bardzo pozytywny.

Ostatnio da się wyczuć na stronie wpadanie w kurewskie skrajności. `Faceci` , którzy poznali twarde kobiety , chcą za wszelką cenę się odgryźć i broń boże nie wyjść na needy czy pieska. Czy będzie dało się to wyczuć ? Oczywiście , ja czuje to siedząc przed komputerem. Widzę jak ważna jest jedna czy druga osoba dla danego usera , ale On `twardo` uważa , że to On władzę w związku ma. Prawda jest taka , że gdyby rzeczywiście tak było nie powstawałoby wiele debilnych tematów w których odpowiedz w pytaniu istnieje.

Potwierdzeniem tego co napisałaś jest , że kobieta szuka silnego faceta i uważam , że jeśli następuje zdrada w związku [ podczas trzeźwości umysłu ] kobieta znalazła faceta silniejszego od nas. Czy warto mieć o to pretensję ? Uważam , że nie.

Pozdrawiam Wink

"że jeśli następuje zdrada w

"że jeśli następuje zdrada w związku [ podczas trzeźwości umysłu ] kobieta znalazła faceta silniejszego od nas."

a jeśli zdradzi facet???

Portret użytkownika razdwa

To znaczy, że znalazł taką z

To znaczy, że znalazł taką z większymi cyckami. Czy można mieć do niego za to pretensje? Uważam, że nie.

Portret użytkownika mark@franklin

"że jeśli następuje zdrada w

"że jeśli następuje zdrada w związku [ podczas trzeźwości umysłu ] kobieta znalazła faceta silniejszego od nas."

zdrada jest jedna i nie dzielmy ją na "trzęźwą" i tą druga.
mówienie ze zdradzilismy z powodu alkocholu jest niczym innym jak tłumaczeniem się i to tłumaczeniem sie jakże niskich lotów

To niby gdzie poszanowanie

To niby gdzie poszanowanie nauk "Expertów" ze stronki, że niby prawdziwy facet/PUA nie zdradza???

Portret użytkownika razdwa

Teraz juz można zdradzać,

Teraz juz można zdradzać, zwłaszcza, że to jest przecież zdradzanego wina i na jego sumienie to idzie.

Heheh

Heheh Wink

Portret użytkownika Fiodor

Zniewieścienie jest przez tą

Zniewieścienie jest przez tą cholerną lewacką propagandę o emancypacji, równouprawnieniu. Przez szkoły koedukacyjne, przez to pieprzenie o tym, że nie wolno być agresywnym, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, przez to, że traktuje się nas jak dzieci, a nie jak dorosłych. Dawniej młodzieniec w wieku 15 lat był traktowany jak odpowiedzialny człowiek i tak się zachowywał. Teraz przez to przeklęte lewactwo 15 latkowie zachowują się jak 5 latkowie. Na naszych oczach umiera europejska cywilizacja!

Portret użytkownika Jarem

Scenariusz zbyt

Scenariusz zbyt apokaliptyczny.

Popieram cię w sprawie szkół koedukacyjnych i równouprawnienia.

Portret użytkownika Hudson

Powiem jedno, ludzie

Powiem jedno, ludzie powariowali. Jak widzę dziewczyny-chłopaczy, które ostro piją, przeklinają, w dodatku ścięte na chłopaka, to mi się niedobrze robi. Ale jeszcze gorzej jest jak faceci ubierają się jak jakieś emo-cioty z grzywkami, trampeczkami i innymi pierdółkami. Wsród nastolatków coraz cześciej laski zachowują się jak chłopcy a chłopcy jak dziewczynki. I weź tu bądź mądry człowiek. Niestety, wielu gości "niewieścieje", nie ma charakteru, spójrzcie na gwiazdy kina, muzyki, jacy są teraz, a jacy byli kiedyś? Zgadzam się z autorką w 100%

Portret użytkownika NewOne

Jezeli facet z kobietą zgadza

Jezeli facet z kobietą zgadza sie w 100% to "wiedz, że coś się dzieje":)

Portret użytkownika Fiodor

Jarem to, że to lewactwo dąży

Jarem to, że to lewactwo dąży do osłabienia ludzi jako takich jest faktem. Szarą masą ludzi nie różniących się od siebie bardzo łatwo rządzić. Kto teraz sprzeciwia się temu burdelowi który zowie się Rząd, Unia Jewropejska, NWO? Np kibice. Dlatego tak bardzo się tępi wszelkie takie zachowania, bo rządy nie chcą mieć w państwie ludzi, którzy byliby zdolni do buntu. Jak słyszę głosy nie których "PUA" o tym, że nie interesują się polityką to sobie myślę: jak wy chcecie się nazywać mężczyznami? U nas to nie jest tak widoczne jak na zachodzie, gdzie te lewackie idee już triumfują, tam za przepuszczenie kobiety w drzwiach, za pocałowanie w rękę to można zostać oskarżonym o seksizm. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę w jak absurdalnym świecie żyjemy.
PS. Nasza cywilizacja umiera! Kiedyś podbiliśmy cały świat, europejczycy rządzili praktycznie całym światem. A teraz? Teraz to my jesteśmy kolonizowani przez różnego rodzaju element. Już nie długo w Niemczech się powtórzy historia z paleniem ludzi. Tylko, że będą palić arabów, a nie żydów!

Portret użytkownika Fiodor

Przeczytaj jeszcze raz moje

Przeczytaj jeszcze raz moje dwa posty i wtedy zrozumiesz lub nie ale co mnie to obchodzi.

Portret użytkownika Fiodor

Skoro nie przeczytałeś moich

Skoro nie przeczytałeś moich postów, to na chuj się przypierdalasz bez powodu? "Mein Kampf" czyli myśli chorego socjalisty.

Portret użytkownika Fiodor

Właśnie dlatego, że dążymy do

Właśnie dlatego, że dążymy do spełnienia idei, celów jesteśmy ludźmi. A Ty chcesz tylko żyć. Zupełnie jak zwierzę.

Co do odsyłania kogokolwiek i gdziekolwiek to się jebnij następnym razem mocno w łeb jeżeli będziesz chciał jeszcze raz napisać podobną bzdurę.

Portret użytkownika Cypruś

Wpis jak wpis, jakoś mnie nie

Wpis jak wpis, jakoś mnie nie poruszył,ale chciałbym zwrócić uwagę że to jest tylko przelane na klawiaturę myślenie JEDNEJ kobiety i co ważne dojrzałej emocjonalnie ( chłopaki tu bajerują małolaty(które są na ogół puste-więc na to też zwróć uwagę poza tym z tego co czytamy na blogach to z pozytywnym skutkiem)czasy się diametralnie zmieniły,na ironie losu jak nasi rodzice się spotykali to facet był facetem z krwi i kości a kobieta cnotliwa,a teraz kobietki sie walą z kim popadnie (no nie z kim popadnie z ciotami... pokroju dzisiejszych facetów) ,zastanawia mnie jeszcze jakiej Ty męskości oczekujesz od 16-20 latków ( jak nawet kurwa jeden z drugim nie odsłużył swojego czasu w wojsku- niestety mnie też to omineło... a to była niewątpliwie szkoła życia, mówię o dawnym wojsku a nie o tej hujni 9 miesięcznej,wtedy wojsko robiło z chłopaka mężczyznę, który potrafił sobie uprać ugotować itp,itd a nie teraz jeden wodę przypali a 2 oparzy się żelazkiem.... )
Dziękuje Dobranoc

Poprawka - dawne wojsko =

Poprawka - dawne wojsko = wojsko sprzed PRL-u. Bo to PRL zjebał nam wojsko i pogląd na służbę.

Wojsko w PRLu to była okazja by banda skurwieli, bądź partyjnych miała okazje wyżyć sie na innych. Mnie również ominęłą służba, ale swój pogląd opieram na wiedzy historycznej (dawne wojsko) i opowieściach rodziny (wojsko PRLu)

haha, Twoj wpis mnie

haha, Twoj wpis mnie rozwalil. z 'facetow'(i historii) wymienionych w pierwszej czesci kojarze tylko mike'a. szkoda ze po napisaniu bloga wiecej sie nie odezwal, bo z checia zobaczylbym jego reakcje na wpisy pod blogiem. chociaz mam wrazenie ze blog powstal tylko dla ostatniego zdania(albo jednego z ostatnich), ktore reklamowalo pewna osobe z tego forum.
wiesz co? tez cholernie mnie dziwi to, ze widze tu ludzi calkiem konkretnie wygadanych, reprezentujacych soba jakis poziom, przynajmniej na pierwszy rzut oka, a potem okazuje sie ze wierza w te brednie, ktore nie tylko dla banego(z racji doswiadczenia z hospicjami), ale i na przyklad dla mnie, jako logicznie myslacego osiemnastolatka, sa lgarstwem do rozpoznania na pierwszy rzut oka.
wracajac do Twojego podsumowania tych wpisow.. kto mowil ze kobiety nie znaja sie na ironii?
chyba ja. nigdy wiecej nie bede uogolnial tej kwestii.
jak tylko znajde dluzsza chwile, musze przeszukac forum i zglebic temat w/w osob i sytuacji. z czystej ciekawosci.
co do drugiego punktu. ci faceci czuja sie tacy mescy bo ktos wjebal im do glowy iluzje, mowiaca ze jesli potrafia podejsc do dziewczyny, potrafia pocalowac ja koniecznie na pierwszym spotkaniu, albo wiedza jak dlugo utrzymywac chlodnik, to sa zajebisci. moim zdaniem jakies 70 procent uzytkownikow tego forum to cioty powtarzajace hasla starych wyjadaczy. zalosne. wole juz tych ktorzy w komentarzu pisza ''przeczytaj sobie lewa strone''. taki przynajmniej rozumie co wlasnie napisal. a nawet jak nie rozumie, to prawdopodobnie wlasnie komus pomogl swoim postem.
kurwa, przespalem cala akcje ktora opisalas w trzecim punkcie. jakis czas mnie nie bylo, a odkad wrocilem staram sie raczej pomoc komus na forum niz doksztalcac sie na blogach. czasu brak na ich czytanie, niestety.
wlasnie, pisze ten komentarz czytajac bloga, stad brak ciaglosci watku. ostatnio zauwazylem ciekawy poglad wsrod mlodziezy. wlasnie na temat wlosow na zelu. niesamowite ze ktos moze 'eksponowac' swoja meskosc poprzez stawianie wlosow na zelu, noszenie rozowych koszulek i obcislych spodni, i krecenie dupa podczas chodzenia. taki sam debilizm ja uwazanie sie za oryginalnego przez ubieranie sie tak jak co czwarty licealista. fioletowe buty, rurki z niskim krokiem i obwislym dupskiem, rozpieta rozowa koszula, chujowy t-shirt z zacpana wersja ryja pac-mana, dredy i czapka rastamana. i najlepiej do tego sztucznie obnizony glos i obwisla szczeka a'la co-sie-stalo. pelen indywidualizm.
fajnie ze czasem wypowie sie tu ktos obiektywny i bez sieczki z mozgu. tym fajniej jesli wypowiada sie kobieta. mysle ze ten wpis wyladuje na glownej. i ze nikt go juz nie skrytykuje. za to sporo osob bedzie klnelo na Ciebie w duchu czytajac ten blog. tchorze..
co tam. kiedy przyjrze sie opisanym przez Ciebie sytuacjom, na pewno wroce do tego wpisu, i przeczytam go jeszcze raz, tak zeby wyciagnac z niego wszystko to co chcialas przekazac.

ps. byc moze bede mial do Ciebie pare pytan. masz cos przeciwko zebym w razie czego sie Ciebie poradzil? ilekroc chce zadac pytanie na forum, uswiadamiam sobie ze tutaj trafna odpowiedz mozna znalezc tylko pod pytaniami ''chlodnik, jak dlugo?'' albo ''pisac dalej na gg?''. jak ktos ma powazniejszy problem, albo trudniejsze pytanie to dostaje gowniana odpowiedz. dlatego ja swoich najczesciej nie zadaje.

Portret użytkownika gnijąca_modelka

"jak ktos ma powazniejszy

"jak ktos ma powazniejszy problem, albo trudniejsze pytanie to dostaje gowniana odpowiedz."
To sam napisz takiej osobie odpowiedź inną niż gównianą, daj przykład innym.
Ogólnie to się trzymam z dala od tej całej dyskusji, jak to strona się zmieniła i jak to dzieje się na niej źle. Widzę jednak, że niektórzy narzekają i jednocześnie zapominają, że tę stronę tworzy każdy z nas, każdy użytkownik. Może tak zamiast wytykać innym błędy i komentować, jacy to nie są, zabrać się za siebie, skupić się na sobie? Bo że oceniać innych i wytykać im błędy jest łatwo - to wiem.

niestety sam sobie na swoje

niestety sam sobie na swoje pytania nie odpowiem, wiec nie bardzo pomogla mi Twoja krytyka.
wszystkich rozumow tez nie postradalem, ale mysle ze kilku osobom pomoglem sporo bardziej niz pomoglbym prawiac te same banaly, ktore przewijaja sie pod kazdym pytaniem na forum.
staram sie zawsze tak dobrac odpowiedz do pytania, zeby jak najbardziej pasowala do niego, i byla jak najmniej uniwersalna. w przeciwienstwie do np 'lewa strona'.
i bynajmniej nie po to to robie zeby dac przyklad innym, bo im juz nic po przykladach, a po to zeby pomoc osobie pytajacej o rade.

Portret użytkownika gnijąca_modelka

A gdzie ja napisałam, że Ty

A gdzie ja napisałam, że Ty masz sobie sam odpowiedzieć? Nie odwracaj kota ogonem, doskonale wiesz o co mi chodziło.
Nie wiem, czy innym pomagasz, czy nie, bo moją życiową pasją nie jest śledzenie Twoich wypowiedzi na forum. I to nie była krytyka, tylko zwrócenie uwagi na inny punkt widzenia. Pozdrawiam.

''To sam napisz takiej osobie

''To sam napisz takiej osobie odpowiedź inną niż gównianą, daj przykład innym.''
ok, moge napisac innym, pisze innym, ale nie rozwiazuje to mojego problemu o ktorym wyzej napisalem, bo to ze ja odpowiadam innym tak jak moim zdaniem moge najlepiej, nie znaczy ze inni chca lub sa w stanie odpowiedziec mi.
jesli to jest obracanie kota ogonem to nie wiem gdzie nauczylas sie takiej definicji tej frazy.
rowniez pozdrawiam.